# Achille Bocchi i Symbolicae quaestiones

> Wydane w Bolonii w 1555 roku Symbolicarum quaestionum libri quinque Achillego Bocchiego, z miedziorytami Giulia Bonasonego, tworzą emblematykę akademicką, w której obraz, dewiza i wiersz służą filozoficznej medytacji o Hermesie, mądrości, cnocie i milczeniu, a nie dworskiej rozrywce czy moralnemu pouczeniu.

Dział: Renesansowa filozofia tajemna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/achille-bocchi-i-symbolicae-quaestiones

## Humanista z Bolonii i jego pałac

Achille Bocchi urodził się w Bolonii w 1488 roku i zmarł tam w 1562 roku. Przez dziesięciolecia związany był z miejscowym Studium, gdzie wykładał grekę, retorykę i poezję, a z polecenia władz miejskich pracował nad wielką historią Bolonii, która pozostała nieukończona. Należał do pokolenia, które w Bolonii, drugim mieście Państwa Kościelnego, łączyło lojalność wobec papiestwa z ambicją stworzenia własnego ośrodka humanistycznej kultury, niezależnego od Rzymu i Florencji.

Materialnym wyrazem tej ambicji był pałac, który Bocchi zaczął wznosić w połowie lat czterdziestych XVI wieku. Projekt budowli przypisuje się Jacopowi Barozziemu da Vignola, choć udział architekta w realizacji pozostaje przedmiotem dyskusji. Na cokole fasady umieszczono dwie inskrypcje: hebrajską, zaczerpniętą z psalmu proszącego o wybawienie od kłamliwych warg, oraz łacińską, z *Listów* Horacego, przypominającą dziecięcą wyliczankę, że królem będzie ten, kto postępuje słusznie. Zestawienie języka Pisma i języka poety, prośby o prawdę i maksymy o cnocie jako jedynej prawdziwej władzy, zapowiada ton całej działalności właściciela.

W pałacu działała akademia, nazywana od imienia założyciela Bocchiana albo Hermathena. Nie była to instytucja o sztywnej strukturze, raczej krąg uczonych, poetów i patronów spotykających się na dysputach, lekturach i wspólnych studiach. Posiadała własną drukarnię, w której ukazały się *Symbolicae quaestiones*. Na stronie tytułowej wydania z 1555 roku czytamy, że książka wyszła *in aedibus novae Academiae Bocchianae*, czyli w domu nowej Akademii Bocchiańskiej – a więc sama księga była dziełem i manifestem tej wspólnoty.

## Hermes i Atena pod jednym dachem

Nazwa Hermathena ma rodowód klasyczny. Cyceron w listach do Attyka prosił przyjaciela o przysłanie do swojej willi hermy, czyli rzeźby na słupie, łączącej Hermesa i Atenę, która miała ozdobić miejsce przeznaczone na studia. Dla humanistów XVI wieku ta wzmianka stała się zaczątkiem całej symboliki. Hermes, bóg wymowy, posłaniec i przewodnik dusz, a zarazem w tradycji hermetycznej imię Trismegistosa, łączy się w niej z Ateną, boginią mądrości i roztropnego działania. Ich połączenie oznacza ideał, w którym wymowa nie jest pustą sztuką, a mądrość nie pozostaje niema.

Bocchi uczynił z tego połączenia godło akademii i jeden z głównych tematów swojej książki. Kilka symboli przedstawia Hermesa i Atenę razem albo odnosi się do ich wspólnego patronatu, rozwijając myśl, że prawdziwe poznanie wymaga zarówno słowa, jak i rozumu. W kontekście bolońskim ma to wymiar programowy: akademia miała być miejscem, gdzie elokwencja humanistów zostanie pogodzona z filozofią, a filozofia z pobożnością.

Warto zauważyć, że Hermes Bocchiego jest postacią wielowarstwową. Bywa olimpijskim Merkurym z kaduceuszem i skrzydlatym kapeluszem, bywa nauczycielem retoryki, ale bywa także Hermesem Trismegistosem, przez renesans uważanym za starożytnego teologa, który przed Mojżeszem lub w jego czasach poznał prawdy o jedynym Bogu. Bocchi nie rozstrzyga tych tożsamości, raczej pozwala im przenikać się w obrazie, tak jak przenikały się w ówczesnej wyobraźni.

Ta wielowarstwowość nie jest przypadkiem ani brakiem precyzji. Odpowiada przekonaniu, wspólnemu wielu humanistom od czasów Ficina, że mity starożytne zawierają w zakrytej formie te same prawdy, które w jawnej postaci głosi filozofia, a w najpełniejszej – objawienie chrześcijańskie. Hermes może więc jednocześnie patronować retoryce, sztuce interpretacji i kontemplacji Boga, bo wszystkie trzy są w tej perspektywie stopniami jednego wznoszenia się umysłu. Akademia, która przyjęła jego imię, deklarowała tym samym, że zajmuje się nie tylko pięknym słowem, lecz także drogą, na którą to słowo prowadzi.

## Pięć ksiąg poważnej zabawy

Pełny tytuł dzieła mówi o kwestiach symbolicznych „z wszelkiego rodzaju, którymi autor poważnie się bawił” – *quas serio ludebat*. Formuła poważnej zabawy, *serio ludere*, miała w renesansie długą historię. Mikołaj z Kuzy napisał dialog o grze w kulę jako ćwiczeniu duchowym, a Marsilio Ficino lubił mówić o filozoficznej zabawie, w której lekka forma kryje najpoważniejszą treść. Bocchi wpisuje się w tę tradycję: jego symbole mają formę dowcipnej układanki, ale ich celem jest prowadzenie umysłu ku kontemplacji.

Księga zawiera sto pięćdziesiąt jeden symboli rozdzielonych na pięć ksiąg. Każdy składa się z ryciny, krótkiego hasła oraz łacińskiego poematu, pisanego w rozmaitych metrach, od elegijnego dystychu po strofy liryczne. Wiersze adresowane są do konkretnych osób – papieży, kardynałów, przyjaciół z akademii, uczonych bolońskich i obcych – co czyni z dzieła jednocześnie zbiór medytacji i księgę przyjaźni. Każdy symbol jest więc zarazem rozważaniem i darem, a jego sens dopełnia się w relacji z adresatem.

Ryciny wykonał Giulio Bonasone, boloński grafik znany z reprodukcji dzieł Rafaela, Michała Anioła i Parmigianina. Jego miedzioryty nie są małymi schematycznymi ilustracjami, lecz starannymi kompozycjami, często o charakterze architektonicznym, z postaciami umieszczonymi w ramach, niszach i krajobrazach. Do drugiego wydania, które ukazało się w 1574 roku, płyty zostały poprawione przez młodego Agostina Carracciego, co jest jednym z wczesnych świadectw jego działalności graficznej. Wysoka jakość rycin sprawia, że książka Bocchiego należy do najpiękniejszych dzieł tego rodzaju w XVI wieku.

## Milczenie Harpokratesa

Jednym z tematów powracających w *Symbolicae quaestiones* jest milczenie. Bocchi przejmuje ikonografię Harpokratesa, którego Grecy i Rzymianie znali jako egipskie bóstwo przedstawiane z palcem przy ustach. W rzeczywistości gest ten wyrażał w Egipcie dziecięcy charakter boga, syna Izydy i Ozyrysa; dopiero autorzy greccy i rzymscy odczytali go jako nakaz milczenia. Plutarch i inni pisarze przekazali renesansowi przekonanie, że Harpokrates jest strażnikiem tajemnic, a jego gest oznacza wymóg zachowania w milczeniu tego, co święte.

Humaniści znali ten motyw z kilku miejsc jednocześnie. Owidiusz w *Metamorfozach*, opisując orszak Izydy, wspomina tego, „kto tłumi głos i palcem nakazuje milczenie”. Augustyn w *Państwie Bożym*, powołując się na Warrona, pisał, że w świątyniach Izydy i Serapisa stał posąg z palcem przy ustach, który miał przestrzegać, by nie mówić o tych bogach, że byli kiedyś ludźmi. Dla czytelnika renesansowego te świadectwa składały się w obraz bóstwa strzegącego granicy między tym, co można wypowiedzieć, a tym, co należy przemilczeć. Bocchi nie potrzebował więc egipskiej wiedzy, by uczynić z Harpokratesa figurę filozoficzną; wystarczała mu łacińska tradycja, w której gest ten od dawna miał sens moralny i religijny.

U Bocchiego gest Harpokratesa pojawia się w kontekście zdecydowanie filozoficznym. W jednym z symboli postać przedstawiona w tym geście, utożsamiana z Hermesem, towarzyszy dewizie *Silentio Deum cole* – czcij Boga milczeniem. Myśl ta ma liczne źródła: neoplatońską naukę o Bogu przekraczającym słowo, hermetyczne pisma, w których poznanie Boga nazywa się boskim milczeniem, chrześcijańską tradycję teologii apofatycznej. Milczenie nie jest tu ostrożnością spiskowca ani dyskrecją dworzanina, lecz najwyższą formą poznania, w której umysł, dotarłszy do granic mowy, zatrzymuje się przed tajemnicą.

Ten motyw szczególnie dobrze oddaje charakter bolońskiej emblematyki. Księga, która składa się z obrazów, słów i wierszy, wskazuje poza słowa i obrazy. Emblemat staje się progiem: prowadzi do kontemplacji, ale sam nie może jej zastąpić. Wymowny Hermes i milczący Harpokrates okazują się dwiema twarzami tej samej mądrości, która wie, kiedy mówić, a kiedy umilknąć.

## Cnota, fortuna i medytacja obrazu

Obok symboli hermetycznych i harpokratejskich wiele miejsca w księdze zajmują rozważania moralne. Bocchi rozwija temat cnoty jako jedynej trwałej wartości wobec zmienności fortuny, powraca do relacji między rozumem a namiętnościami, do pytań o naturę przyjaźni, o prawdziwe szlachectwo, o godność uczonego. Robi to jednak w sposób, który wymaga od czytelnika wysiłku. Obraz nie ilustruje gotowej maksymy, lecz zadaje pytanie; dewiza wskazuje kierunek, ale nie zamyka sensu; poemat rozwija myśl, nie zawsze rozstrzygając jej napięć.

Tytułowe *quaestiones* nie są więc przypadkowe. Każdy symbol jest kwestią w scholastycznym i humanistycznym sensie: problemem do rozważenia. Czytelnik, który przechodzi od ryciny do wiersza i z powrotem, uczestniczy w czymś w rodzaju ćwiczenia duchowego, znanego z antycznych szkół filozoficznych i z chrześcijańskiej medytacji. Obraz zatrzymuje uwagę, słowo ją kieruje, a umysł, poruszając się między nimi, odkrywa związki, których żadne z nich osobno by nie wyraziło.

Ten sposób lektury wymaga czasu, którego współczesny odbiorca obrazów zwykle sobie nie daje. Rycina Bonasonego bywa gęsta od szczegółów: postać główna, jej atrybuty, tło architektoniczne, niekiedy napisy wpisane w samą kompozycję. Dewiza, zwięzła jak sentencja, nie streszcza obrazu, lecz wskazuje, od której strony do niego podejść. Wiersz z kolei rozwija się w czasie, prowadząc czytelnika od pierwszego wrażenia do refleksji, a często kończy się zwrotem do adresata, który ma tę refleksję podjąć we własnym życiu. Symbol nie zostaje więc „rozwiązany” jak zagadka; zostaje przemyślany, a jego sens zależy od tego, kto i w jakiej sytuacji go rozważa.

Badacze dostrzegają w dziele Bocchiego także ślady religijnych niepokojów epoki. Bolonia połowy XVI wieku była miejscem, gdzie spotykały się różne nurty reformy katolickiej, a niektórzy z adresatów jego wierszy należeli do kręgów zainteresowanych duchowym odnowieniem Kościoła. Na ile symbolika Bocchiego wyraża konkretne stanowisko teologiczne, pozostaje kwestią sporną. Pewne jest natomiast, że łączy on erudycję klasyczną z poważną pobożnością i nie traktuje motywów pogańskich jako zwykłej ozdoby.

*Symbolicae quaestiones* nie zdobyły takiej popularności jak bardziej przystępne zbiory emblematów i nie doczekały się wielu przekładów. Ich wartość polega gdzie indziej: pokazują, jak daleko mogła sięgnąć renesansowa kultura obrazu, gdy zajęła się nią wspólnota uczonych pragnących myśleć obrazami. Pałac przy bolońskiej ulicy, z hebrajskim psalmem i wierszem Horacego na fasadzie, oraz księga z jego drukarni są dwiema stronami tego samego projektu: domu, w którym mądrość i wymowa mieszkają razem, a nad nimi czuwa bóg z palcem przy ustach.
