# Adam Krokiewicz i polskie Enneady

> Wydany w 1959 roku przekład Ennead Adama Krokiewicza po raz pierwszy dał polszczyźnie całego Plotyna i utrwalił słownictwo – Jedno, Umysł, Dusza – którym polscy czytelnicy do dziś mówią o neoplatonizmie, choć każde z tych słów było wyborem, a nie oczywistością.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/adam-krokiewicz-i-polskie-enneady

## Filozof bez polskiego głosu

Przez większą część swoich polskich dziejów Plotyn był autorem znanym ze słyszenia. Jego imię pojawiało się w podręcznikach historii filozofii, w dziełach teologów i w eseistyce, ale czytelnik, który chciał sięgnąć do samych *Ennead*, musiał korzystać z obcych przekładów albo z greki. W epoce renesansu taką rolę pełnił łaciński przekład Marsilia Ficina, wydany we Florencji w 1492 roku, który krążył również w środowiskach uniwersyteckich Krakowa i w bibliotekach humanistów. W XIX i na początku XX wieku polscy czytelnicy sięgali po przekłady niemieckie, a w okresie międzywojennym przede wszystkim po francuskie wydanie Émile’a Bréhiera, publikowane w latach 1924–1938 w serii Budé.

Taki stan rzeczy miał swoje konsekwencje. Neoplatonizm był w polskiej kulturze obecny, lecz najczęściej pośrednio: przez Augustyna i Pseudo-Dionizego w teologii, przez florencki platonizm w literaturze renesansu, przez niemiecki idealizm i romantyczną metafizykę ducha w XIX wieku. Badacze polskiego romantyzmu wskazywali na neoplatońskie pokrewieństwa w historiozofii Juliusza Słowackiego czy w myśli mesjanistów, ale były to pokrewieństwa idei, nie lektury polskiego tekstu. Plotyn był filozofem o wielkim wpływie, a zarazem bez własnego głosu w języku, który go przyjmował.

W syntezach historii filozofii, takich jak *Historia filozofii* Władysława Tatarkiewicza z 1931 roku, Plotyn otrzymał rzetelne omówienie, ale omówienie to musiało posługiwać się słownictwem tworzonym doraźnie przez autora wykładu. Nie istniał ustalony polski odpowiednik żadnego z jego podstawowych pojęć. To właśnie w tę lukę wszedł przekład z 1959 roku.

## Tłumacz i jego warsztat

Adam Krokiewicz, urodzony w 1890 roku i zmarły w 1977 roku, był filologiem klasycznym i historykiem filozofii greckiej. Pisał m.in. o Sokratesie, o etyce Homera i Hezjoda, o Epikurze, a w ostatnich latach życia opracował zarys filozofii greckiej od jej początków. Jego zainteresowania obejmowały więc całą tradycję helleńską, a nie wyłącznie późny platonizm. Do Plotyna przystępował nie jako jego wyznawca, lecz jako znawca greki i historyk, przekonany, że polska kultura potrzebuje pełnego tekstu, a nie kolejnych streszczeń.

Przekład ukazał się w dwóch tomach w Państwowym Wydawnictwie Naukowym, w serii Biblioteka Klasyków Filozofii, która w latach powojennych stała się podstawowym kanałem udostępniania polskiemu czytelnikowi wielkich tekstów filozoficznych. Obejmował wszystkie pięćdziesiąt cztery traktaty w układzie Porfiriusza, wraz z *Żywotem Plotyna*, który Porfiriusz umieścił na początku swojego wydania. Okoliczność wydania jest nie bez znaczenia: w epoce, w której oficjalna filozofia w Polsce była materialistyczna, państwowe wydawnictwo opublikowało najważniejsze dzieło mistycznej metafizyki starożytności. Seria klasyków traktowała historię filozofii jako dziedzictwo, którego nie można było pominąć, nawet jeśli nie zgadzało się z obowiązującą doktryną.

Zadanie było wyjątkowo trudne. Już Porfiriusz zaznaczał, że Plotyn pisał szybko, nie dbając o kaligrafię i poprawność pisowni, nie odczytując ponownie tego, co napisał, bo słaby wzrok mu na to nie pozwalał. Jego greka jest zwięzła, eliptyczna, pełna nagłych zwrotów, pytań rzucanych w toku wywodu i odpowiedzi udzielanych samemu sobie. Tłumacz musi nieustannie decydować, czy zachować tę chropowatość, czy uzupełnić to, co autor pominął, aby polski czytelnik w ogóle mógł nadążyć za myślą. Każde takie uzupełnienie jest już interpretacją. Krokiewicz wybrał przekład pełny, który nie omija trudnych miejsc i nie zastępuje ich streszczeniem; późniejsi krytycy wskazywali fragmenty, gdzie jego rozwiązania budzą wątpliwości lub gdzie lepszy tekst grecki pozwala dziś czytać inaczej, ale nie odmawiali mu rzetelności.

Samo słowo „Enneady” również wymagało przyswojenia. Nazwa pochodzi od układu, który nadał pismom mistrza Porfiriusz: pięćdziesiąt cztery traktaty podzielił na sześć grup po dziewięć, bo liczby sześć i dziewięć uchodziły w pitagorejskiej tradycji za doskonałe. Polski tytuł zachował grecki termin, zamiast szukać rodzimego odpowiednika w rodzaju „dziewiątek”, i w ten sposób dzieło weszło do polszczyzny pod nazwą, która sama przypomina o pośrednictwie ucznia między mistrzem a czytelnikiem.

## Trzy słowa

Najtrwalszym dziedzictwem przekładu okazało się słownictwo. Każde z trzech podstawowych pojęć, którymi Plotyn opisuje strukturę rzeczywistości, wymagało decyzji, a decyzje Krokiewicza stały się w polszczyźnie normą.

Greckie *to hen* oddał jako „Jedno”. Wybór wydaje się dziś oczywisty, ale nie był jedynym możliwym. W literaturze teologicznej i filozoficznej pojawiały się wcześniej formy takie jak „Jeden” lub „Jedyny”, nadające pojęciu odcień osobowy, albo opisowe zwroty w rodzaju „jedność pierwsza”. Rodzaj nijaki zachowuje to, co w greckim zwrocie istotne: że chodzi o zasadę, która nie jest ani kimś, ani czymś w zwykłym sensie, i której nie należy z góry utożsamiać z Bogiem osobowym. Polszczyzna, w której rzeczownik odprzymiotnikowy w rodzaju nijakim brzmi naturalnie, okazała się tu wygodnym narzędziem.

Najwięcej dyskusji budził wybór słowa „Umysł” dla greckiego *nous*. Inne przekłady europejskie miały tu do wyboru różne rozwiązania: niemieckie *Geist*, angielskie *Intellect* lub *Intelligence*, francuskie *Intelligence*. Po polsku można było powiedzieć „Duch”, „Rozum”, „Intelekt” albo „Umysł”. „Duch” mógł sugerować skojarzenia z Duchem Świętym lub z heglowskim *Geist*; „Rozum” kojarzył się z myśleniem dyskursywnym, które dla Plotyna stoi niżej niż *nous*; „Intelekt” brzmiał jak termin szkolny. „Umysł” ma tę zaletę, że jest słowem rodzimym, zrozumiałym i zarazem dostatecznie ogólnym, by mogło objąć myślenie, które jest jednocześnie bytem. Ma też wadę: w potocznej polszczyźnie oznacza władzę jednostkowego człowieka, a więc łatwo zapomnieć, że u Plotyna chodzi o rzeczywistość ponadindywidualną. Późniejsi tłumacze i badacze nieraz woleli „Intelekt”, a obie tradycje współistnieją do dziś.

„Dusza” dla greckiego *psyche* była wyborem najmniej kontrowersyjnym, choć i tu przekład niesie pewne obciążenie. Polskie słowo jest głęboko naznaczone chrześcijańskim słownictwem, w którym dusza jest przede wszystkim duszą osobową, nieśmiertelną i podlegającą zbawieniu. U Plotyna Dusza jako hipostaza jest najpierw Duszą świata, a dopiero w drugiej kolejności duszami jednostek. Pisownia wielką literą, przyjęta dla trzech zasad, pomaga odróżnić hipostazę od duszy indywidualnej, ale nie usuwa całkowicie ryzyka, że czytelnik usłyszy w tekście język katechizmu.

Poza tymi trzema słowami istnieje cała warstwa terminów, w których polski przekładowca Plotyna staje przed podobnymi wyborami. Greckie *theoria* może być „kontemplacją”, co brzmi łacińsko i kościelnie, albo „oglądem”, co jest rodzime, lecz mniej techniczne. *Hypostasis* najczęściej pozostaje „hipostazą”, bo żadne polskie słowo nie oddaje jednocześnie podstawy i samoistnego istnienia. Ekstaza, zjednoczenie, wznoszenie się, powrót – każdy z tych wyrazów przychodzi do tekstu z bagażem wcześniejszych użyć w teologii mistycznej. Przekład pełnego korpusu zmusza tłumacza do konsekwencji w setkach takich miejsc, i to właśnie ta konsekwencja, a nie pojedyncze rozstrzygnięcia, sprawia, że z przekładu powstaje słownik.

## Słownik, który przetrwał

Przekład Krokiewicza przez dziesięciolecia był jedynym pełnym polskim Plotynem. Wznawiano go później, a z jego słownictwa korzystały kolejne pokolenia historyków filozofii, teologów i literaturoznawców. Kiedy polscy autorzy piszą o „Jednym”, „Umyśle” i „Duszy”, kiedy mówią o „hipostazach” albo o „wylewie” lub „emanacji”, poruszają się w przestrzeni ukształtowanej w znacznej mierze przez ten przekład. Nawet ci, którzy proponowali inne rozwiązania, musieli się do niego odnosić, bo czytelnicy znali Plotyna właśnie w tej postaci.

Znaczenie tej pracy wykracza poza samego Plotyna. Polskie słownictwo dla Proklosa, Porfiriusza czy Jamblicha, a także dla średniowiecznych i renesansowych platoników, rozwijało się w dialogu z rozwiązaniami z 1959 roku. Tłumacze późniejszych autorów neoplatońskich musieli decydować, czy przyjąć „Umysł”, czy wybrać „Intelekt”, i w ten sposób z jednego przekładu rozrosła się cała sieć terminologicznych zależności. Kto dziś czyta po polsku o hierarchiach bytu w późnym antyku, czyta w języku, którego fundamenty położył Krokiewicz.

Przekład wprowadził też Plotyna do kręgów, które nie miały dostępu do obcych języków: do studentów, poetów, czytelników zainteresowanych mistyką. Dla wielu z nich lektura *Ennead* w tym przekładzie była pierwszym spotkaniem z filozofią, w której poznanie i duchowa przemiana są jednym procesem. Polskie zainteresowanie tradycją hermetyczną i ezoteryczną, które ożywiło się w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku, często sięgało właśnie po te dwa tomy jako po podstawowe źródło.

## Przekład jako interpretacja

Historia tego przekładu przypomina, że każde przyswojenie filozofa obcemu językowi jest zarazem jego interpretacją. Krokiewicz nie miał możliwości oddania Plotyna w sposób neutralny, bo neutralnych słów w tej dziedzinie nie ma. Każde z trzech podstawowych pojęć wnosiło swoje skojarzenia, a polszczyzna nie dysponowała gotową tradycją terminologiczną, na której można by się oprzeć. Tłumacz musiał ją stworzyć i jego decyzje, raz utrwalone, zaczęły same kształtować sposób myślenia polskich czytelników o neoplatonizmie.

Nie znaczy to, że przekład jest ostatnim słowem. Postęp badań nad tekstem Plotyna, nowe wydania krytyczne – zwłaszcza edycja Paula Henry’ego i Hansa-Rudolfa Schwyzera – oraz rozwój badań nad terminologią neoplatońską otwierają drogę dla nowych przekładów pojedynczych traktatów i ich komentowanych wydań. Te nowe przekłady jednak nie zaczynają od zera. Wchodzą w rozmowę z językiem, który od 1959 roku był w Polsce językiem Plotyna, i albo go przejmują, albo świadomie od niego odchodzą.

Dzięki Krokiewiczowi Plotyn przestał być w polszczyźnie filozofem znanym tylko z opisu. Stał się autorem, którego można czytać, cytować i spierać się o znaczenie poszczególnych zdań. Dla tradycji, w której tak wiele zależy od subtelności słowa – od tego, czy mówi się o Jednym, czy o Jedynym, o Umyśle, czy o Duchu – był to krok równie ważny jak niejedno odkrycie doktrynalne.
