# Alan z Lille i Skarga Natury

> Alan z Lille uczynił z personifikowanej Natury namiestniczkę Boga, która rządzi rodzeniem i porządkiem rzeczy, lecz sama wyznaje, że jej władza kończy się tam, gdzie zaczyna się łaska, i w ten sposób połączył neoplatońską kosmologię XII wieku z moralną alegorią o ludzkim upadku.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/alan-z-lille-i-skarga-natury

## Doktor wszechstronny

Alan urodził się w Lille około 1128 roku, nauczał w Paryżu, a według części źródeł także na południu Francji, i zmarł jako mnich w Cîteaux w 1202 lub 1203 roku. Potomni nazwali go *doctor universalis*, i przydomek ten oddaje rozpiętość jego twórczości. Pisał kazania i podręczniki dla kaznodziejów, słownik pojęć biblijnych znany jako *Distinctiones*, polemiki przeciw katarom, waldensom, żydom i muzułmanom w traktacie *De fide catholica*, wreszcie dwa wielkie poematy alegoryczne, które zapewniły mu miejsce w historii literatury europejskiej.

Różnorodność tych dzieł nie oznacza rozproszenia. Alan był myślicielem, który wierzył, że prawda daje się wyrazić na kilka sposobów i że każdy z nich ma swoje prawa: aksjomatyczny wykład teologii, alegoria poetycka, kazanie moralne. Postać Natury, najbardziej znany jego wynalazek literacki, pojawia się w kilku z tych form i łączy je ze sobą. Jest jednocześnie pojęciem filozoficznym, bohaterką fabuły i nauczycielką moralności. Alan nie wymyślił jej z niczego. Personifikacje Natury znała już późna starożytność, a w jego własnym stuleciu rozbudował ją poeta z Tours w kosmologicznym prozimetrum o stworzeniu świata. Alan przejął tę figurę od poprzedników, ale przesunął akcent z kosmogonii na etykę: jego Natura nie stwarza świata, lecz cierpi z powodu tego, co człowiek z nim uczynił.

## Wizja w *De planctu Naturae*

*De planctu Naturae*, „Skarga Natury”, powstała prawdopodobnie w latach sześćdziesiątych lub siedemdziesiątych XII wieku. Jest prozimetrum, jak wiele ówczesnych utworów alegorycznych, i zaczyna się elegią narratora, który opłakuje zepsucie obyczajów. Jego skarga posługuje się osobliwym, gramatycznym słownictwem: ludzie, którzy porzucili prawa natury, są jak słowa źle odmienione, jak strona czynna przemieniona w bierną, jak orzeczenie, które nie zgadza się z podmiotem. Alan każe w ten sposób zrozumieć grzech jako błąd składni, naruszenie reguł, którymi rządzi się świat.

Ten zabieg ma głębsze podłoże niż sama gra słów. Dla mistrzów XII wieku gramatyka była pierwszą ze sztuk wyzwolonych, a jej reguły odzwierciedlały porządek rozumu wpisany w język. Jeśli świat jest mową Boga, a stworzenia są słowami ułożonymi według prawideł, to grzech jest solecyzmem w zdaniu kosmosu. Alan rozwija tę analogię z wyrafinowaniem, które czyni *De planctu* jednym z najtrudniejszych tekstów łacińskich epoki, pełnym gier słownych, oksymoronów i zaskakujących metafor. Styl ten bywał krytykowany jako przeładowany, ale odpowiada treści: tekst, który opłakuje zaburzenie porządku, sam pokazuje, jak trudno go przywrócić.

Narratorowi ukazuje się wtedy Natura, kobieta o nadludzkiej piękności, w diademie z gwiazd i szatach, na których wyobrażone są wszystkie istoty żyjące: ptaki, ryby, zwierzęta, rośliny. Jej suknia jest jednak rozdarta w miejscu, gdzie przedstawiono człowieka. Ten jeden obraz streszcza całą tezę poematu. Kosmos jest uporządkowany i piękny, wszystkie stworzenia trwają w jego prawach, tylko człowiek – istota, która miała być ukoronowaniem dzieła – wyłamał się z porządku i zranił szatę, którą Natura nosi.

W długim dialogu Natura opowiada narratorowi o swojej godności i swoim zadaniu. Przedstawia się jako namiestniczka Boga, *vicaria Dei*, której Stwórca powierzył kierowanie rodzeniem i trwaniem rzeczy. Dzięki niej żywioły pozostają w zgodzie, gatunki odradzają się z pokolenia na pokolenie, a świat zachowuje ciągłość. Ale ta sama Natura natychmiast zastrzega, że jest jedynie pokorną uczennicą najwyższego Mistrza. Jej działanie jest wielorakie, Jego – proste; ona tworzy z czegoś, On z niczego; jej dzieło jest wadliwe, Jego doskonałe. Natura panuje nad narodzinami, ale odrodzenie należy do teologii.

To rozróżnienie jest kluczowe dla zrozumienia Alana. Natura nie jest boginią ani pogańską zasadą konkurującą z Bogiem. Nie jest też zwykłą metaforą. Jest realną mocą, którą Stwórca obdarzył autonomią w obrębie stworzenia, ale która zdaje sobie sprawę ze swoich granic i nie rości sobie praw do dziedziny łaski. Neoplatońska wizja natury jako pośredniczki między boskim umysłem a materią zostaje tu wpisana w chrześcijański schemat dwóch porządków: przyrodzonego i nadprzyrodzonego.

## Wenus, Hymen i Geniusz

Najbardziej osobliwą częścią *De planctu* jest mitologiczna opowieść o przyczynie zepsucia. Natura wyjaśnia, że nie mogąc sama zajmować się wszystkimi sprawami, powierzyła rodzenie Wenus jako swojej zastępczyni, dając jej za męża Hymena, boga prawowitego małżeństwa, i powierzając wychowanie ich syna Kupidyna. Przez pewien czas Wenus wypełniała swoje obowiązki, ale z czasem się nimi znudziła, porzuciła Hymena i związała się z Antygeniuszem, z którym miała drugiego syna, Żart. Od tego czasu miłość ludzka utraciła swój naturalny porządek i stała się źródłem występku.

Alan wymienia przede wszystkim grzech przeciw naturze w dziedzinie płciowości, ale jego skarga obejmuje także obżarstwo, pijaństwo, chciwość, pychę, zazdrość i pochlebstwo. W kolejnych scenach przybywają do Natury cnoty – Hymen, Czystość, Wstrzemięźliwość, Hojność i Pokora – by ubolewać razem z nią nad stanem ludzkości. Natura wysyła wtedy list do Geniusza, swojego kapłana i drugiego ja, który przybywa w szatach kapłańskich i wobec zgromadzonych rzuca na występki ekskomunikę. Narrator budzi się, a wizja znika.

Postać Geniusza zasługuje na uwagę. Alan przejął ją, podobnie jak samą Naturę, z poprzedniej generacji poetów platońskich, ale nadał jej charakter wyraźnie liturgiczny. Geniusz jest kapłanem rodzenia, tym, który zapisuje formy rzeczy i strzeże ich przekazywania. Jego ekskomunika ma znaczenie symboliczne: wyklucza z porządku natury tych, którzy sami się z niego wyłączyli. W ten sposób kosmologia staje się źródłem prawa moralnego, a grzech zostaje opisany jako wykroczenie przeciw strukturze świata, nie tylko przeciw przykazaniu.

## *Anticlaudianus* i nowy człowiek

Drugi wielki poemat Alana, *Anticlaudianus*, napisany zapewne na początku lat osiemdziesiątych XII wieku, jest w pewnym sensie odpowiedzią na problem postawiony w *De planctu*. Tytuł nawiązuje do Klaudiana, który w inwektywie *In Rufinum* przedstawił zgromadzenie wad tworzących człowieka całkowicie złego. Alan odwraca ten schemat: Natura zwołuje cnoty, by wspólnie stworzyć człowieka doskonałego, nowego Adama, który przywróci światu złoty wiek.

Alan poprzedził poemat prozatorskim prologiem, w którym opisał trzy sposoby jego lektury. Słodycz sensu dosłownego ma ucieszyć uszy chłopców, pouczenie moralne ukształtować umysły postępujących, a ostrzejsza subtelność alegorii wyostrzyć intelekt doskonałych. Prolog ostrzega zarazem, by nie czytali poematu ci, którzy chcą jedynie zmysłowych obrazów i nie zamierzają wznieść się ponad nie. Ta deklaracja jest kluczem do całości. *Anticlaudianus* nie jest kosmologicznym wykładem przebranym za fabułę, lecz tekstem stopniowanym, który sam prowadzi czytelnika od powierzchni ku głębi, tak jak bohaterka poematu wędruje od ziemi ku niebu.

Natura wie jednak, że nie może tego dokonać sama, bo dusza ludzka pochodzi od Boga. Wysyła więc Roztropność, zwaną także Fronesis, z poselstwem do nieba. Siedem sztuk wyzwolonych buduje dla niej rydwan, pięć zmysłów służy jako konie, a Rozum jest woźnicą. Rydwan wznosi się przez sfery powietrza, planet i gwiazd, aż dociera do granicy, poza którą nie może przejść. Tam Roztropność musi zostawić rydwan i Rozum; dalej prowadzi ją Teologia, a w końcu Wiara, bez której nie zniesie blasku Boga.

Ta wędrówka jest najdoskonalszym wyrazem metody Alana. Sztuki wyzwolone i zmysły pozwalają wznieść się wysoko, aż do granic kosmosu, ale nie wystarczają, by przekroczyć granicę między stworzeniem a Stwórcą. Filozofia prowadzi do progu, a próg przekracza dopiero wiara. Bóg wysłuchuje prośby, nakazuje swojemu umysłowi, Noys, sporządzić wzór duszy i sam ją stwarza. Natura kształtuje ciało, Zgoda łączy jedno z drugim, a nowy człowiek staje do walki z wadami, którą wygrywa, przywracając światu porządek.

Kosmologia neoplatońska, z jej hierarchią sfer i pośredników, służy tu jako rusztowanie dla historii zbawienia. Wędrówka duszy ku górze, znana z mistyki platońskiej, staje się podróżą poselską, a powrót do źródła zostaje zastąpiony zstąpieniem łaski. Alan nie odrzuca neoplatońskiej struktury świata, lecz wbudowuje ją w chrześcijańską opowieść, w której ostatnie słowo należy nie do natury, lecz do Boga.

## Reguły nieba i porządek alegorii

Trzecim dziełem, które pozwala zrozumieć, jak Alan pojmował relację między naturą a Bogiem, są *Regulae caelestis iuris*, znane także jako *Regulae de sacra theologia*. Jest to zbiór ponad stu reguł teologicznych, ułożonych na wzór aksjomatów, inspirowany metodą Boecjusza z traktatu *De hebdomadibus*. Pierwsza reguła brzmi: „Monada jest tym, przez co każda rzecz jest jedna”. Z tej zasady Alan wyprowadza kolejne twierdzenia o Bogu, jego prostocie, niezmienności i działaniu w świecie.

*Regulae* są przeciwieństwem poematów pod względem formy, ale dotyczą tych samych pytań. Pokazują, że Bóg jest jedynym prawdziwie prostym bytem, a wszystko, co od niego pochodzi, jest złożone i wielorakie. W tej perspektywie Natura z *De planctu* jest właśnie zasadą wielości i złożoności, która rządzi światem stworzonym, podczas gdy jedność i prostota należą wyłącznie do Boga. Alegoria i aksjomatyka okazują się dwiema stronami jednej wizji.

Dziedzictwo Alana okazało się ogromne. Jego Natura i Geniusz przeszły do *Powieści o Róży*, gdzie Jean de Meun rozwinął je w nowym, bardziej naturalistycznym kierunku, a stamtąd do Chaucera, który w *Sejmie ptasim* przywołał wprost „Alana w *Skardze Natury*” jako źródło opisu bogini. Ale w samej twórczości Alana Natura pozostaje figurą pełną napięcia: potężną, piękną i zranioną, panią porządku świata, która zarazem wie, że porządek ten nie wystarczy, by zbawić człowieka. Właśnie to połączenie dostojeństwa i pokory czyni ją jedną z najbardziej przejmujących postaci średniowiecznej literatury filozoficznej.
