# Alejandro Jodorowsky i spór o odtworzenie Tarota Marsylskiego

> Talia Camoin-Jodorowsky z 1997 roku głosiła powrót do pierwotnej matrycy Tarota Marsylskiego, lecz w rzeczywistości była nowym dziełem: twórczą syntezą dawnych drzeworytów, współczesnej numerologii i psychologii czytania, którą warto oceniać jako autorską interpretację, a nie odzyskany oryginał.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/alejandro-jodorowsky-i-spor-o-odtworzenie-tarota-marsylskiego

## Reżyser przy stoliku kawiarni

Alejandro Jodorowsky, urodzony w 1929 roku w chilijskiej Tocopilli, przybył do Paryża w 1953 roku i przez kolejne dekady łączył teatr, pantomimę, komiks i kino. Jego filmy z przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych – *El Topo* i *Święta góra* – przesycone są symboliką alchemiczną i kartami tarota, ale do historii tego ostatniego wszedł nie jako filmowiec, lecz jako czytelnik. Przez wiele lat prowadził w paryskich kawiarniach bezpłatne sesje, podczas których rozkładał karty przed przypadkowymi rozmówcami. Z tej praktyki wyrosło przekonanie, które powtarzał w wywiadach i książkach: tarot nie służy przepowiadaniu przyszłości, lecz jest narzędziem samopoznania, zwierciadłem, w którym pytający widzi własne konflikty.

Jodorowsky przez długi czas korzystał z wersji wydanej w 1930 roku przez firmę Grimaud pod redakcją Paula Marteau. Ta talia, oparta na tradycji Nicolasa Convera, była w XX wieku najpowszechniej dostępnym obrazem Tarota Marsylskiego we Francji. Z czasem Jodorowsky uznał ją za zubożoną: kolory zostały zredukowane do kilku płaskich odcieni, linie uproszczone, a drobne szczegóły – gesty rąk, układ stóp, przedmioty na ziemi – zatarte przez kolejne powielenia. Pytanie, które postawił, brzmiało niewinnie: jak wyglądała talia, zanim drukarze ją zepsuli? Odpowiedź, jaką zaproponował, wywołała spór trwający do dziś.

Ironią tej historii jest to, że już Paul Marteau nie traktował swojej talii jako zwykłej karty do gry. W książce *Le Tarot de Marseille*, wydanej w 1949 roku, przypisywał znaczenia barwom, liczbom i kierunkom spojrzeń, budując wykład symboliczny na podstawie obrazów, które sam wcześniej ujednolicił. Jodorowsky odrzucił więc nie samą ideę kolorystycznego klucza, lecz konkretny kształt, jaki nadał mu jego poprzednik. Spór o „prawdziwy” Tarot Marsylski toczył się w gruncie rzeczy między dwoma pokoleniami interpretatorów, z których każde przedstawiało własną wizję jako wierność tradycji.

## Spotkanie z Camoinem i obietnica restauracji

Partnerem projektu został Philippe Camoin, potomek marsylskiej rodziny wytwórców kart. Firma Camoin w XIX wieku przejęła tradycję warsztatu Convera i produkowała karty aż do zamknięcia działalności w latach siedemdziesiątych XX wieku. Dla Jodorowsky'ego to pochodzenie miało wartość niemal symboliczną: oto spadkobierca rzemiosła, który dysponował rodzinnymi materiałami, mógł potwierdzić ciągłość przekazu. Wspólnie, posługując się komputerowym opracowaniem obrazu, porównywali dawne talie i drzeworyty, a w 1997 roku wydali własną wersję, opisywaną jako *Tarot de Marseille* odtworzony.

Rekonstrukcja polegała na zestawieniu wielu zachowanych egzemplarzy, wyborze tych szczegółów, które uznano za pierwotne, oraz na ustaleniu nowej, rozbudowanej palety barw. Jodorowsky twierdził, że każdy kolor ma w kartach znaczenie, a kolejne pokolenia drukarzy, upraszczając druk, odcięły użytkowników od tej warstwy sensu. W nowej talii pojawiły się elementy rzadko widoczne w wersji Marteau: wyraźniej zarysowane dłonie, drobne ślady w krajobrazie, zmiany w nakryciach głowy i szatach. Część tych szczegółów rzeczywiście występuje w niektórych starszych taliach; inne wynikały z interpretacji, w której niejasną kreskę drzeworytu odczytywano jako zamierzony symbol.

W 2004 roku ukazała się książka *La Voie du Tarot*, napisana z Marianne Costą, przełożona później na angielski jako *The Way of Tarot*. Jest ona kluczem do rozumienia całego przedsięwzięcia, bo restauracja i interpretacja są w niej nierozdzielne. Wybrane detale talii zostały uzasadnione znaczeniami, a znaczenia – detalami talii. To koło nie jest samo w sobie zarzutem, ale sprawia, że talii nie można traktować jako neutralnego dokumentu historycznego.

## Czego historia nie potwierdza

Krytyka projektu wychodzi przede wszystkim z historii kart, rozwiniętej w drugiej połowie XX wieku przez Michaela Dummetta, Thierry'ego Depaulisa i innych badaczy. Z ich ustaleń wynika, że nie istniała jedna pierwotna matryca Tarota Marsylskiego. Określenie „Tarot de Marseille” upowszechniło się dopiero w XIX wieku i obejmuje rodzinę wzorów drukowanych w XVII i XVIII stuleciu w Paryżu, Lyonie, Dijon, Marsylii, a także w Szwajcarii. Do najważniejszych zachowanych przykładów należą talie Jeana Nobleta z Paryża z połowy XVII wieku, Jeana Dodala z Lyonu z początku XVIII wieku, Pierre'a Madenié z Dijon z 1709 roku oraz Nicolasa Convera z Marsylii z 1760 roku. Badacze rozróżniają wśród nich odmiany, różniące się choćby rysunkiem Szaleńca czy Miłości.

Talie te są dziełem rzemieślników, którzy kopiowali drzeworyty, poprawiali je i przystosowywali do lokalnych gustów. Drobne różnice wynikały z pracy rytownika, zużycia klocków, użycia szablonów do barwienia i ograniczeń taniego druku. Wydobycie z tej różnorodności jednego „prawdziwego” obrazu wymaga założenia, którego żadne źródło nie potwierdza: że za wszystkimi wariantami stał wspólny, świadomie zaprojektowany prototyp ukrywający precyzyjną symbolikę. Historycy wskazują raczej, że tarot był przez stulecia grą karcianą, a jego ezoteryczna interpretacja pojawiła się dopiero pod koniec XVIII wieku, z Antoine'em Courtem de Gébelinem i Etteillą, i rozwinęła w XIX wieku u Éliphasa Léviego.

Krytykowano także rolę rodzinnej ciągłości. Pochodzenie Camoina nie oznacza, że jego firma przechowała szczególną wiedzę o znaczeniu szczegółów sprzed dwóch stuleci; warsztaty karciarskie przekazywały klocki i technikę, a nie hermetyczne komentarze. Wreszcie zastrzeżenia budziły kolory. Dawne talie barwiono zwykle przy użyciu szablonów kilkoma farbami, a ich odcienie zależały od dostępnych pigmentów. Rozbudowana paleta talii z 1997 roku nie odtwarza tego stanu, lecz go zastępuje.

Na tym tle pojawiły się inne próby restauracji, o odmiennym charakterze. Jean-Claude Flornoy pracował nad odtworzeniem konkretnych historycznych talii, takich jak Noblet i Dodal, wiernie wobec jednego egzemplarza. Yoav Ben-Dov, uczeń Jodorowsky'ego, opracował własną wersję opartą na Converze, starając się zachować styl starego drzeworytu. Porównanie tych projektów pokazuje dwie różne ambicje: wierność wybranemu dokumentowi oraz syntezę ukierunkowaną na wymowę symboliczną.

Ten kontrast nie jest jedynie sprawą gustu. Restauracja jednego egzemplarza pozwala badaczowi zobaczyć, jak naprawdę wyglądała talia, z którą grano w określonym mieście i czasie, łącznie z jej błędami, niezręcznościami i lokalnymi osobliwościami. Synteza wielu egzemplarzy tworzy natomiast obraz idealny, którego nikt w przeszłości nie trzymał w dłoni. Obie operacje mogą mieć sens, lecz odpowiadają na różne pytania: pierwsza na pytanie, co było, druga na pytanie, co mogłoby znaczyć.

## Tarot jako mapa świadomości

Gdy oddzielić historyczne twierdzenia od interpretacyjnych, okazuje się, że najoryginalniejsza część projektu nie dotyczy przeszłości, lecz metody czytania. Jodorowsky odrzucał rozumienie kart jako zbioru stałych znaczeń do wyuczenia. Proponował patrzenie na obraz: dokąd kierują się spojrzenia postaci, co trzyma lewa, a co prawa ręka, które karty „rozmawiają” ze sobą, gdy leżą obok siebie. W tej perspektywie rozkład nie jest wyrocznią, lecz kompozycją, której sens wyłania się z relacji.

Dobrym przykładem jest arkanum trzynaste, które w tradycji marsylskiej nie ma nazwy, a przedstawia szkielet z kosą pośród rozrzuconych głów i dłoni. Popularne podręczniki nazywały je Śmiercią i przypisywały mu groźne znaczenie. Jodorowsky podkreślał właśnie brak imienia i czytał kartę jako obraz radykalnej przemiany: kosiarz oczyszcza pole, by mogło wydać nowy plon, a wyrastające z ziemi części ciała wskazują raczej na odrodzenie niż na kres. Podobnie interpretował Papieżycę czy Wisielca – nie jako hasła do zapamiętania, lecz jako sceny, które trzeba uważnie obejrzeć. Taka lektura nie potrzebuje rekonstrukcji, by być płodna, ale w jego ujęciu jedno i drugie wzajemnie się wspierało.

W *La Voie du Tarot* dwadzieścia dwa arkana wielkie zostały ułożone w dwie serie po dziesięć kart, z Szaleńcem i Światem jako biegunami całości. Każdemu stopniowi od jednego do dziesięciu przypisano etap rozwoju – od potencjalności przez pierwsze działanie, kryzys, stabilizację i przemianę aż do zakończenia cyklu – a analogiczna numerologia obowiązuje w kartach liczbowych. Ten układ nie wywodzi się z dawnych instrukcji gry, lecz jest autorską konstrukcją, w której pobrzmiewają tradycja kabalistyczna, psychologia głębi i doświadczenie terapeutyczne.

Z tym doświadczeniem łączy się psychomagia, nazwa nadana przez Jodorowsky'ego praktyce symbolicznych aktów zalecanych pytającemu, mających rozwiązać konflikt na poziomie nieświadomym. Tarot pełnił tu funkcję diagnozy, a psychomagiczny akt – czegoś w rodzaju rytuału przemiany. Jodorowsky rozwijał też pojęcie „tarologii”, odróżniając je od wróżbiarstwa: tarolog nie przewiduje, lecz pomaga zobaczyć. Ocena skuteczności tych praktyk wykracza poza historię idei, ale ich znaczenie kulturowe jest niewątpliwe. Dzięki nim Tarot Marsylski odzyskał popularność w świecie hiszpańsko- i francuskojęzycznym, gdzie wcześniej dominowały karty Waite'a i Smith albo talie wróżebne.

## Autorska rekonstrukcja jako gatunek

Spór o talię Camoin-Jodorowsky łatwo sprowadzić do prostego przeciwstawienia: mistyfikacja wobec rzetelnej historii. Takie ujęcie jest jednak zbyt ubogie. W dziejach tarota ezoterycznego wiele kluczowych talii powstało jako rekonstrukcje rzekomo pierwotnej postaci. Oswald Wirth w 1889 roku rysował karty, które miały oddawać „poprawioną” symbolikę Léviego; talia Waite'a i Smith z 1909 roku również deklarowała odsłonięcie ukrytego sensu dawnych obrazów. Każda z nich mówi więcej o swoim czasie niż o piętnastowiecznych tarocchi.

Projekt Jodorowsky'ego należy do tej samej rodziny, z jedną istotną różnicą: posługuje się językiem restauracji konserwatorskiej, czyli pojęciem zaczerpniętym z dziedziny, która wymaga udokumentowania każdej decyzji. To z tego napięcia wyrasta spór. Gdy tę samą talię przedstawić jako interpretację – nowoczesną, starannie przemyślaną, inspirowaną wieloma zabytkami – większość zarzutów traci ostrość, a pozostaje rzeczywista wartość: wyostrzone spojrzenie na szczegóły, które masowe druki rzeczywiście zatarły, i zaproszenie, by czytać obraz, zamiast powtarzać hasła z podręcznika.

Historyk tarota może więc z pełnym spokojem stwierdzić, że talia z 1997 roku nie jest oryginałem, którego nigdy nie było, i zarazem przyznać, że stała się jednym z najważniejszych faktów w nowoczesnej historii Tarota Marsylskiego. Jej prawdziwym tematem nie jest przeszłość drzeworytników z Lyonu i Marsylii, lecz współczesna potrzeba odnalezienia w dawnym obrazie źródła, które zachowało sens nieskażony upływem czasu. Ta potrzeba sama jest zjawiskiem godnym opisu – i być może najtrwalszym dziedzictwem całego przedsięwzięcia.
