# Andrew Chumbley i sabatyczna sztuka magiczna

> Andrew D. Chumbley, zmarły w wieku trzydziestu siedmiu lat twórca Azoëtii i magister Cultus Sabbati, uczynił z grymuaru ręcznie wykonane dzieło sztuki, a z sabatu czarownic przestrzeń snu i wizji, tworząc tradycję, której rodowód pozostaje nie do sprawdzenia, lecz której wpływ na współczesne czarownictwo jest niewątpliwy.

Dział: Okultyzm nowoczesny
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/andrew-chumbley-i-sabatyczna-sztuka-magiczna

## Młody adept z Essex

Andrew Chumbley urodził się 15 września 1967 roku i dorastał w hrabstwie Essex we wschodniej Anglii, w regionie, który w XIX i na początku XX wieku był jednym z głównych terenów działalności wiejskich uzdrowicieli i znachorów, tak zwanych *cunning folk*. Ten krajobraz, z jego opowieściami o czarownicach, zaklinaczach koni i ropuszych amuletach, miał dla niego znaczenie zarówno biograficzne, jak i symboliczne. Według jego własnych relacji jeszcze jako nastolatek zetknął się z ludźmi, którzy przekazywali mu wiedzę o miejscowym rzemiośle magicznym, i został wprowadzony w tradycję, którą później nazwał sabatyczną.

Równolegle Chumbley chłonął literaturę zachodniego okultyzmu: pisma Aleistera Crowleya, prace Kennetha Granta o nurcie tyfoniańskim i przede wszystkim rysunki i teksty Austina Osmana Spare’a, którego koncepcja sigili i wizyjnego automatyzmu była dla niego punktem wyjścia. Interesował się też sufizmem, gnozą, tradycjami Bliskiego Wschodu i średniowiecznymi grymuarami. Ta rozległość lektur jest ważna, bo jego dzieło od początku łączyło materiał ludowy z wyrafinowaną spekulacją, co później stało się źródłem zarówno jego atrakcyjności, jak i sporów.

Zmarł w dniu swoich trzydziestych siódmych urodzin, 15 września 2004 roku, na skutek ciężkiego ataku astmy. W chwili śmierci był autorem kilku książek wydanych w nakładach liczonych w setkach egzemplarzy i przywódcą niewielkiego kręgu inicjowanych. Według wspomnień współpracowników prowadził także studia religioznawcze na uniwersytecie w Bristolu, co tłumaczy akademicki rys niektórych jego późnych tekstów.

## Azoëtia: grymuar jako dzieło sztuki

Pierwszą i najważniejszą książką Chumbleya jest *Azoëtia: A Grimoire of the Sabbatic Craft*, wydana w 1992 roku przez założone przez niego wydawnictwo Xoanon, w niewielkim nakładzie, starannie oprawionym i dziś należącym do bibliofilskich rzadkości. Drugie, rozszerzone wydanie ukazało się w 2002 roku. Tytuł łączy alchemiczne *azoth*, wszechobecny czynnik przemiany, z greckim rdzeniem odnoszącym się do życia, co autor tłumaczył jako zapis życia przekształconego przez dzieło magiczne.

*Azoëtia* nie jest podręcznikiem w zwykłym sensie. To obszerny tom, w którym teksty rytualne, inwokacje, modlitwy, komentarze i pouczenia przeplatają się z setkami rysunków, sigili i ilustracji wykonanych przez autora. Księga prowadzi adepta przez kolejne etapy rytualnej drogi, opisane jako przejścia przez bramy i stopnie wtajemniczenia, ku zjednoczeniu z bóstwami sabatu. Język jest celowo archaizowany, gęsty, nasycony symbolami zaczerpniętymi z wielu tradycji.

Najważniejszą decyzją Chumbleya było potraktowanie grymuaru jako przedmiotu, a nie tylko tekstu. Średniowieczne i nowożytne księgi magiczne krążyły zwykle w odpisach, wykonywanych ręcznie przez praktyków, i nabierały wartości przez sam akt kopiowania. Chumbley odtworzył ten charakter w epoce druku: książka była starannie oprawiona, wydana w ograniczonym nakładzie, zaprojektowana w każdym szczególe. Miała działać nie tylko przez to, co mówi, lecz także przez to, czym jest. W tej postawie ujawnia się wpływ Spare’a, dla którego obraz był narzędziem magicznym, a nie ilustracją.

Skutkiem tej strategii była też szczególna pozycja książki na rynku. Ograniczony nakład sprawił, że egzemplarze pierwszego wydania szybko stały się poszukiwane, a ich ceny w obrocie antykwarycznym wielokrotnie przewyższyły pierwotną. Rzadkość wzmacniała aurę tekstu: *Azoëtię* częściej znano ze słyszenia i z cytatów niż z lektury, co w środowisku okultystycznym tylko przydawało jej powagi.

Kolejne książki rozwijały tę zasadę. *Qutub* z 1995 roku, poemat-grymuar, którego tytuł nawiązuje do sufickiego pojęcia bieguna, osi duchowej świata, łączy język mistyki islamskiej z sabatyczną symboliką. *The Leper Speaks*, krótki tekst wydany pod koniec lat dziewięćdziesiątych, jest medytacją nad wykluczeniem i inicjacją. *One: The Grimoire of the Golden Toad*, z 2000 roku, poświęcona jest ludowemu obrzędowi ropuchy. Pośmiertnie ukazały się między innymi *The Dragon-Book of Essex* w 2014 roku i kolejne tomy zebranych esejów.

## Sabat snu i ścieżka krzywa

Kluczowym pojęciem w myśli Chumbleya jest sabat. W źródłach demonologicznych XV–XVII wieku sabat czarownic był nocnym zgromadzeniem, na które czarownice miały przylatywać, by oddawać cześć diabłu; współczesna historiografia traktuje go przede wszystkim jako konstrukt uczonych i sędziów, budowany z zeznań wymuszanych torturami, w którym pobrzmiewają też echa ludowych wierzeń o nocnych wędrówkach duszy. Chumbley przejmuje ten obraz, ale przekształca go radykalnie. Sabat jest u niego przede wszystkim miejscem snu i wizji: przestrzenią, do której adept wchodzi ciałem snu, by spotkać duchy, przodków i bóstwa.

Ten sabat snu nie jest metaforą w sensie literackim. Chumbley traktował go jako rzeczywisty wymiar doświadczenia, osiągany przez praktyki wizyjne, transowe i sny prowadzone. W tym punkcie jego myśl zbliża się do historycznych badań, które w opowieściach o nocnych lotach czarownic dostrzegały ślady ekstatycznych praktyk ludowych; Carlo Ginzburg w książce o benandanti z 1966 roku i w *Historii nocnej* z 1989 roku rozwijał taką interpretację, choć jej zakres pozostaje dyskutowany. Chumbley nie był historykiem i nie twierdził, że jego praktyka jest prostym przedłużeniem tamtych zjawisk, ale korzystał z tej samej intuicji.

Drugim pojęciem, które wprowadził do obiegu, jest ścieżka krzywa, *via tortuosa*. Oznacza drogę inicjacji, która nie biegnie prosto od niższego do wyższego, lecz wije się, przechodzi przez sprzeczności, łączy jasne i ciemne, dozwolone i zakazane. Chumbley przeciwstawiał ją zarówno moralnemu dualizmowi magii białej i czarnej, jak i liniowym systemom stopni znanym z zakonów okultystycznych. Na ścieżce krzywej adept nie wspina się po drabinie, lecz uczy się poruszać w labiryncie.

Z tą postawą wiąże się stosunek Chumbleya do religii. Sabatyczne rzemiosło nie było w jego ujęciu neopogaństwem, czyli próbą odtworzenia przedchrześcijańskiej religii przyrody. Przeciwnie, chętnie sięgał po obrazowanie chrześcijańskie, apokryficzną, gnostycką i islamską, a postać diabła z ludowych opowieści o czarownicach traktował jako jedną z masek inicjatora, a nie jako wroga, przeciw któremu trzeba się buntować. Ludowe czarownictwo, które znał z przekazów wschodniej Anglii, było zresztą przez stulecia uprawiane przez ludzi ochrzczonych, używających psalmów i modlitw obok zaklęć. Chumbley uczynił z tej mieszaniny zasadę: tradycja żyje na pograniczu religii, w szczelinach między ortodoksją a zabobonem, i właśnie tam szuka jej adept ścieżki krzywej.

## Ropucha, kowal i rzemiosło ludowe

Najbardziej ludowym tematem w twórczości Chumbleya jest obrzęd ropuszej kości. W XIX-wiecznej wschodniej Anglii, zwłaszcza w Norfolk, Suffolk i Cambridgeshire, krążyły opowieści o ludziach, którzy uzyskiwali władzę nad końmi dzięki kości ropuchy, zdobytej w odpowiednim rytuale: zwierzę trzeba było zabić i oczyścić, a jego kości wrzucić o północy do strumienia, gdzie jedna z nich miała popłynąć pod prąd. Zaklinacze koni, związani z tak zwanymi bractwami jeźdźców, cieszyli się opinią ludzi, którzy zawarli pakt z ciemnymi mocami. Folkloryści, zwłaszcza George Ewart Evans, zebrali w połowie XX wieku wiele relacji na ten temat.

Chumbley w *One: The Grimoire of the Golden Toad* przekształcił ten obrzęd w ogólny model inicjacji. Ropucha staje się w nim przewodnikiem, a sam rytuał – drogą przez śmierć i odrodzenie, w której adept zdobywa nie władzę nad końmi, lecz moc i wiedzę daną przez ducha. Postać kowala, związanego z ogniem i żelazem, oraz biblijnego Kaina, w niektórych nurtach ludowego czarownictwa uznawanego za patrona rzemiosła, wzbogacały tę symbolikę. Robert Cochrane, którego Clan of Tubal Cain jest przedmiotem osobnego eseju, korzystał z podobnych wątków już w latach sześćdziesiątych.

Takie przetwarzanie folkloru jest charakterystyczne dla całego nurtu, który od lat dziewięćdziesiątych nazywa się w Wielkiej Brytanii tradycyjnym czarownictwem, *Traditional Witchcraft*, w odróżnieniu od Wicca Geralda Gardnera. Jego przedstawiciele, skupieni między innymi wokół pisma *The Cauldron* redagowanego przez Michaela Howarda, podkreślali zakorzenienie w miejscowym folklorze, brak kodyfikowanej liturgii i niezależność od gardneriańskiego modelu sabatu. Chumbley był jednym z najbardziej wpływowych autorów tego środowiska.

## Spór o rodowód i dziedzictwo Cultus Sabbati

Cultus Sabbati, krąg, któremu Chumbley przewodził jako magister, przedstawiał się jako organizm wywodzący się z kilku starszych linii przekazu, wiejskich i rodzinnych, które w nim się połączyły. Nie da się tego zweryfikować. Nie są znane niezależne źródła potwierdzające istnienie tych linii przed latami osiemdziesiątymi, a sam Chumbley zachowywał w tej sprawie powściągliwość. Badacze współczesnego czarownictwa, tacy jak Ethan Doyle White, zwracają uwagę, że twierdzenia o dawnych, ukrytych tradycjach są w tym środowisku powszechne i pełnią przede wszystkim funkcję legitymizacyjną, podobnie jak wcześniej w przypadku Gardnera.

Nie oznacza to, że należy je uznać za oszustwo. Chumbley w swoich esejach traktował tradycję raczej jako żywy proces niż jako archiwum: tradycja istnieje, gdy duchy i przodkowie odpowiadają na wezwanie, a nie gdy da się udokumentować ciągłość przekazu. Takie stanowisko pozwalało mu uniknąć sporu o fakty, ale zarazem przesuwało kwestię prawdziwości z poziomu historycznego na poziom doświadczenia. Dla historyka pozostaje ono nieweryfikowalne; dla praktyka – wystarczające.

Po śmierci Chumbleya kierownictwo Cultus Sabbati przejął Daniel A. Schulke, autor prac o magii roślin i zielarstwie czarowniczym, a wydawnictwo Xoanon kontynuowało publikację jego pism. Wpływ Chumbleya wykracza jednak daleko poza ten krąg. Pojęcia sabatu snu i ścieżki krzywej stały się częścią słownika całego tradycyjnego czarownictwa, a forma bibliofilskiego grymuaru wydawanego w małym nakładzie stała się wzorem dla wielu niezależnych wydawców ezoterycznych.

Ostatecznie najtrwalszym wkładem Chumbleya może być właśnie ta zmiana statusu księgi magicznej. W epoce, gdy niemal każdy tekst okultystyczny był dostępny w taniej edycji albo w sieci, przywrócił on grymuarowi charakter przedmiotu rzadkiego, wykonanego ręką i przeznaczonego dla nielicznych. Można w tym widzieć strategię rynkową albo powrót do dawnej praktyki rękopiśmiennej. Bardziej przekonujące wydaje się odczytanie trzecie: Chumbley traktował samo tworzenie księgi jako akt magiczny, w którym artysta i mag są jedną osobą, a dzieło sztuki staje się narzędziem przemiany tego, kto je stworzył i kto je czyta.
