# Anonimowy Komentarz do Parmenidesa

> Kilka kart greckiego palimpsestu z Bobbio, spalonych w Turynie w 1904 roku, przechowało komentarz do Parmenidesa, w którym pierwsza zasada zostaje pomyślana jako czyste „być” poprzedzające wszelki byt, a spór o jego autora stał się sporem o to, czym był neoplatonizm przed Proklosem.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/anonimowy-komentarz-do-parmenidesa

## Tekst, który istnieje tylko w odpisie

Historia tego komentarza zaczyna się od rękopisu, którego nikt dziś nie może obejrzeć. W bibliotece klasztoru w Bobbio, założonego przez Kolumbana w 614 roku, znajdował się kodeks spisany na pergaminie wtórnie użytym: pod młodszym tekstem przebijało starsze greckie pismo. Wraz z częścią zbiorów z Bobbio kodeks trafił później do Biblioteki Narodowej w Turynie. Grecki tekst dolny odczytał w XIX wieku Amedeo Peyron, a w 1892 roku Wilhelm Kroll opublikował go w „Rheinisches Museum” jako fragmenty neoplatońskiego komentarza do *Parmenidesa*. W styczniu 1904 roku pożar turyńskiej biblioteki zniszczył rękopis. Od tego czasu każde wydanie opiera się na odczytach Peyrona i Krolla, a tam, gdzie pismo było nieczytelne już dla nich, luki pozostaną na zawsze.

Zachowały się fragmenty sześciu kart, zwykle dzielone na sześć urywków o różnej długości. Komentarz obejmuje kilka zdań z pierwszej i drugiej hipotezy dialogu, czyli rozważań o tym, co wynika, jeśli Jedno jest jedno, i co wynika, jeśli Jedno jest. Brak początku, brak końca, brak tytułu i nazwiska. Czytelnik ma przed sobą wycinek wykładu, w którym ktoś cierpliwie objaśnia lemma po lemmie, przywołując Wyrocznie chaldejskie, odrzucając interpretacje innych platoników i próbując powiedzieć coś o zasadzie, o której zgodnie z samą hipotezą nie da się nic powiedzieć.

Ta fizyczna kruchość ma znaczenie filozoficzne. Wszystko, co o tekście wiadomo, wynika z jego wnętrza: z terminologii, ze sposobu cytowania, z doktryn, które przyjmuje lub zwalcza. Nie ma tu zewnętrznej chronologii ani świadectw starożytnych o komentarzu, więc każda atrybucja jest w istocie tezą o historii pojęć.

## Jak poznać Jedno, którego nie można poznać

Pierwsze fragmenty dotyczą poznawalności pierwszej zasady. Pierwsza hipoteza *Parmenidesa* kończy się aporią: o Jednym, które jest tylko jedno, nie ma ani nazwy, ani pojęcia, ani wiedzy, ani wrażenia. Komentator nie traktuje tego jako porażki rozumu, lecz jako wskazówkę metody. Mówi o konieczności porzucenia wszystkiego, co pochodzi od Jednego, aby pozostać w niewyrażalnym pojęciu o nim, i o niewiedzy, która nie jest brakiem, lecz najwyższą formą zbliżenia. Nie wolno przypisywać Jednemu ani prostoty, ani mocy, ani myśli, bo każde takie orzeczenie przenosi na nie cechy rzeczy późniejszych.

Ten fragment czyta się zwykle jako wczesne świadectwo teologii negatywnej, która w pełni rozwinie się u Damaskiosa i Pseudo-Dionizego. Charakterystyczne jest jednak, że komentator nie zatrzymuje się na negacji. W dalszych urywkach przechodzi do pytania, jak z tej absolutnie prostej zasady może wyłonić się coś innego, i tu jego wykład zaczyna się różnić od tego, co znamy z *Ennead*.

Sposób prowadzenia wywodu zdradza szkołę. Komentator nie poprzestaje na parafrazie, lecz zestawia słowa Platona z innymi autorytetami i wskazuje, gdzie jego zdaniem błądzą poprzednicy, których nie wymienia z imienia. W kilku miejscach przywołuje Wyrocznie chaldejskie, poemat objawiony z II wieku, który dla późnych platoników miał rangę świętego tekstu, i odczytuje ich nauki o Ojcu i jego mocy jako opis zasady pozostającej ponad własnymi skutkami. Zestawienie dialogu z wyrocznią nie jest ozdobą erudycyjną. Komentator zakłada, że filozofia i objawienie mówią o tej samej rzeczywistości, a zadaniem interpretatora jest pokazać ich zgodność. Ta postawa łączy go z Porfiriuszem i Jamblichem, ale również z szerszym kręgiem platoników II i III wieku, dla których Wyrocznie stały się lekturą obowiązkową, więc sama w sobie niczego jeszcze nie przesądza o datowaniu.

## Czyste „być” i byt, który z niego wypływa

Najsłynniejszy jest fragment piąty, komentujący zdanie drugiej hipotezy o Jednym, które „uczestniczy w bycie”. Komentator zauważa, że jeśli Jedno-które-jest uczestniczy w bycie, to musi istnieć coś, w czym uczestniczy, a więc byt wcześniejszy od bytu jako uczestnika. Rozróżnia wobec tego dwie postaci bycia: bezokolicznik *to einai*, czyste „być”, i imiesłów *to on*, „będące”. Pierwsze jest absolutnym działaniem, nieokreślonym i niczym nie ograniczonym; drugie jest jego pierwszym rezultatem, bytem określonym, który ma już formę i może być przedmiotem myśli. Najbardziej uderzające jest to, że czyste „być” utożsamione zostaje z samym pierwszym Jednym, które jest „ponad bytem” tylko w tym sensie, że przekracza byt jako określoną rzecz, ale nie jest wobec niego czystą negacją. Jest jego ideą i źródłem.

Z tym wiąże się triada, którą komentator wprowadza dla opisu drugiego Jednego: istnienie, życie i myślenie (*hyparxis*, *zōē*, *noēsis*). Intelekt w stanie spoczynku jest zwrócony ku swemu źródłu i niejako z nim tożsamy, w ruchu wychodzi poza nie jako życie, a powracając, poznaje siebie jako myśl. Ta sama struktura w innym słownictwie stanie się jednym z kręgosłupów systemu Proklosa, o czym traktuje osobny esej o triadzie bytu, życia i intelektu. W *Komentarzu* jest ona jeszcze płynna: terminy wymieniają się, a granica między pierwszym i drugim Jednym bywa przedstawiona jako różnica aspektów, a nie dwóch odrębnych hipostaz.

Plotyn tymczasem konsekwentnie odmawiał Jednemu bytu i myśli, a Jedno nazywał raczej mocą wszystkiego niż czystym aktem bycia. Właśnie ta różnica, a nie ogólne podobieństwo do neoplatonizmu, stoi w centrum sporu o pochodzenie tekstu.

## Porfiriusz czy ktoś wcześniejszy

W 1961 roku Pierre Hadot ogłosił artykuł, w którym przypisał komentarz Porfiriuszowi, a w 1968 roku w dwutomowym *Porphyre et Victorinus* przedstawił pełną argumentację wraz z wydaniem tekstu. Jego rozumowanie było wielostopniowe. Komentator zna Wyrocznie chaldejskie i interpretuje je filozoficznie, co pasuje do Porfiriusza, autora komentarza do *Wyroczni*. Przede wszystkim zaś koncepcja Boga jako czystego „być”, poprzedzającego „będące”, pojawia się u Mariusza Wiktoryna, łacińskiego retora, który w traktatach przeciw arianom używał rozróżnienia *esse* i *ens*. Skoro Wiktoryn tłumaczył „księgi platoników” i znał Porfiriusza, to wspólne źródło wskazuje na Porfiriusza. Hadot sugerował też, że ta linia prowadzi dalej, do Boecjuszowego rozróżnienia między *esse* a *id quod est* w *De hebdomadibus*, i stąd do średniowiecznej metafizyki istnienia, choć tę ostatnią genealogię sam przedstawiał jako hipotezę.

Argument z Wiktoryna ma konkretny kształt. W traktatach *Adversus Arium*, pisanych w latach sześćdziesiątych IV wieku, rzymski retor, który przyjął chrzest w podeszłym wieku, opisuje Boga Ojca jako czyste *esse*, jeszcze nieokreślone, a Syna jako formę, w której to bycie się określa i staje się poznawalne. Słownictwo jest łacińskie, ale konstrukcja wyraźnie przekłada greckie rozróżnienie bezokolicznika i imiesłowu, a sam Wiktoryn wprowadza niekiedy greckie terminy. Hadot uznał, że łaciński teolog nie wymyślił tej konstrukcji, lecz przeniósł ją z platońskiego źródła do sporu trynitarnego, a najbardziej prawdopodobnym źródłem wydawał mu się Porfiriusz. Wiktorynowi jako tłumaczowi Plotyna poświęcony jest osobny esej; tu wystarczy zauważyć, że łacińska teologia Trójcy stała się jednym z kluczowych świadków greckiej metafizyki, której oryginał zaginął.

Atrybucja Hadota przez długi czas uchodziła za dominującą, ale nie była jednomyślna. W 1999 roku Gerald Bechtle w monografii *The Anonymous Commentary on Plato's Parmenides* zaproponował datowanie przedplotyńskie: komentarz miałby pochodzić ze środowiska średnich platoników II wieku, a więc z epoki przed systematyzacją hipostaz. Bechtle wskazywał na brak niektórych typowo porfiriańskich rozwiązań i na płynność rozróżnień między pierwszą i drugą zasadą. Pojawiły się też propozycje pośrednie, łączące tekst ze środowiskiem Numeniusza lub z kręgiem platoników, z którymi spierał się Plotyn.

Decydujący zwrot przyniosły badania nad tekstami z Nag Hammadi. W 1996 roku Michel Tardieu wykazał, że niemal identyczny fragment o Bogu poznawanym przez niewiedzę i o triadzie istnienia, życia i błogosławieństwa występuje w koptyjskim traktacie setiańskim *Zostrianos* oraz w łacińskim *Adversus Arium* Wiktoryna. Wspólne źródło musiało więc być starsze od Plotyna, skoro *Zostrianos* był czytany w jego szkole, o czym świadczy Porfiriusz w *Żywocie Plotyna*. John D. Turner, Kevin Corrigan i inni badacze rozwinęli z tego obraz szerokiego, przedplotyńskiego nurtu spekulacji nad *Parmenidesem*, wspólnego platonikom i gnostykom setiańskim. Odkrycie nie przesądza autorstwa *Komentarza*, ale osłabia główny argument Hadota: jeśli Wiktoryn czerpał z tradycji starszej od Porfiriusza, to podobieństwo do Wiktoryna nie wskazuje już jednoznacznie na Porfiriusza. Dziś spór pozostaje otwarty, a część badaczy stawia sprawę ostrożnie: autorem mógł być Porfiriusz przetwarzający wcześniejszy materiał albo któryś z jego poprzedników.

## Neoplatonizm jako pole, a nie linia

Najważniejsza lekcja anonimowego komentarza dotyczy nie tego, kto go napisał, lecz tego, jak należy myśleć o historii późnego platonizmu. Podręcznikowa opowieść prowadzi prostą drogą od Plotyna przez Porfiriusza i Jamblicha do Proklosa, który w swoim komentarzu do *Parmenidesa* zinterpretował dziewięć hipotez jako mapę porządków boskich. Turyński palimpsest pokazuje, że już wcześniej lub równolegle istniały inne lektury tego dialogu, w których pierwsza zasada nie była wyłącznie „ponad bytem” w sensie Plotyńskim, lecz stanowiła bezgraniczne działanie bycia. Nurt ten przenikał środowiska, które zwykle trzyma się w osobnych przegródkach: platońskie szkoły, gnostyckie konwentykle, łacińską teologię trynitarną.

Komentarz pokazuje też, że *Parmenides*, dialog dla współczesnych interpretatorów przede wszystkim logiczny, był dla platoników pierwszych wieków tekstem teologicznym, a spór o jego hipotezy był sporem o naturę Boga. Pytanie, czy pierwsza zasada jest czystą negacją, czy czystym aktem, przetrwało Proklosa i odżyło w średniowiecznej dyskusji o Bogu jako *ipsum esse*. Nie da się wykazać prostej ciągłości od palimpsestu z Bobbio do łacińskiej scholastyki, ale da się wskazać wspólną intuicję: że to, co najwyższe, może być pomyślane nie jako coś poza bytem, lecz jako samo bycie, zanim stanie się czymkolwiek.

Fakt, że ten tekst istnieje dziś tylko w odpisach dwóch XIX-wiecznych filologów, czyni go wzorcowym przykładem kruchości antycznej filozofii. Gdyby Peyron i Kroll nie wykonali swojej pracy przed 1904 rokiem, nie wiedzielibyśmy, że taka metafizyka bycia w ogóle istniała w greckiej szkole, a odkrycia z Nag Hammadi zawisłyby w próżni. Anonimowość jest tu nie tylko brakiem informacji, lecz także zaproszeniem, by czytać neoplatonizm jako wspólne pole problemów, na którym autorzy, których imion nie znamy, mogli myśleć śmielej od tych, których imiona zachowały się w podręcznikach.
