# Austin Osman Spare i alfabet pragnienia

> Austin Osman Spare, londyński rysownik urodzony w 1886 roku, wykształcony w Royal College of Art i krótko związany z kręgiem Crowleya, stworzył osobisty język sigili i automatycznego rysunku, łącząc warsztat artysty z radykalną teorią pragnienia oraz podświadomości.

Dział: Okultyzm nowoczesny
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/austin-osman-spare-i-alfabet-pragnienia

## Artysta na obrzeżach nowoczesności

Austin Osman Spare stworzył osobisty język sigili i automatycznego rysunku, w którym warsztat artysty spotkał się z radykalnym namysłem nad pragnieniem oraz podświadomością. Aby zrozumieć swoistość tego przedsięwzięcia, warto jednak rozpocząć nie od legendy samotnego maga, lecz od londyńskiego rysownika, urodzonego w 1886 roku i wykształconego w świecie konkretnych umiejętności: obserwacji ciała, prowadzenia linii, modelowania twarzy i komponowania powierzchni obrazu. Jego późniejsza nieufność wobec autorytetów nie oznaczała odrzucenia rzemiosła. Przeciwnie, najbardziej osobliwe wizje zawdzięczały siłę dyscyplinie ręki, która potrafiła nadać precyzyjny kształt temu, co nieokreślone.

Spare wcześnie zdobył uznanie jako wyjątkowo uzdolniony młody artysta; kształcił się w Royal College of Art, a jego prace pokazywano w środowisku oficjalnego życia wystawienniczego. Wydana w 1905 roku książka *Earth Inferno* ujawniała już jednak ambicję wykraczającą poza karierę ilustratora. Obraz i tekst miały nie tyle wzajemnie się objaśniać, ile tworzyć napięcie, w którym satyra społeczna, cielesna deformacja i metafizyczny niepokój stawały się częściami jednego doświadczenia. Artystyczna biegłość nie służyła tu upiększaniu rzeczywistości, lecz podważaniu jej pozornej oczywistości.

Jego biografia przecinała się z historią brytyjskiego okultyzmu, lecz nie daje się do niej sprowadzić. Spare pozostawał przez pewien czas związany z kręgiem Aleistera Crowleya i A∴A∴, a jego rysunki pojawiły się w czasopiśmie *The Equinox*. Związki te były krótkotrwałe i nie świadczą o trwałym podporządkowaniu jego myśli systemowi Crowleya. Własne publikacje Spare'a pokazują raczej narastającą niechęć do hierarchii, rozbudowanych procedur oraz wiary, że duchowy autorytet można uzyskać dzięki przynależności.

Późniejszy obraz twórcy, który świadomie odrzucił sławę, aby bez reszty poświęcić się tajemnej sztuce, wymaga ostrożności. Jego życie obejmowało zarówno rzeczywiste wybory estetyczne, jak i trudności materialne, wojenne doświadczenia oraz zmienne zainteresowanie publiczności. Nie każda porażka zawodowa była gestem wtajemniczonego, nie każde ubóstwo dowodem wolności. Właśnie ta niejednoznaczność czyni go postacią historycznie ciekawą: człowiekiem nowoczesnej metropolii, który z własnej marginalności uczynił materiał myślenia, ale nigdy nie przestał być artystą potrzebującym papieru, odbiorców i środków do życia. Ezoteryka nie stanowiła zatem osobnej dekoracji jego dorobku; wyrastała z tych samych problemów widzenia i wyrażania, które zajmowały go przy sztaludze.

## Pragnienie przeciw własnemu imieniu

Najważniejszym punktem odniesienia dla dojrzałej myśli Spare'a pozostaje *The Book of Pleasure (Self-Love): The Psychology of Ecstasy*, opublikowana w 1913 roku. Jest to dzieło trudne, aforystyczne, miejscami celowo odpychające czytelnika oczekującego uporządkowanego wykładu. Rysunki nie pełnią w nim funkcji ozdobników, a zdania nie układają się w podręcznik kolejnych stopni rozwoju. Książka próbuje raczej naruszyć nawyk, zgodnie z którym świadomość powinna nieustannie nazywać, osądzać i kontrolować własne doświadczenie. Jej nieprzejrzystość bywa zamierzonym narzędziem, choć nie oznacza to, że każdą sprzeczność należy automatycznie uznać za głębię.

Podstawowy paradoks dotyczy pragnienia. Człowiek pragnie czegoś, lecz równocześnie wytwarza obrazy przeszkody, niespełnienia i własnej zależności od upragnionego przedmiotu. Im mocniej świadome „ja” powtarza żądanie, tym wyraźniej może utrwalać stan braku. W ujęciu Spare'a problemem nie jest więc samo pożądanie, lecz jego skrępowanie przez natrętną refleksję, moralny lęk i usztywnione przekonania. Uwolnienie pragnienia wymaga osłabienia tej kontroli, a nie tylko zwiększenia siły woli. To rozpoznanie nadaje jego praktyce odmienny kierunek niż prosta dyscyplina samozaparcia.

W tym kontekście pojawiają się Kia oraz Zos, terminy niepoddające się łatwemu przekładowi na język klasycznej filozofii. W przybliżeniu Zos wiąże się z ciałem i ucieleśnionym doświadczeniem, Kia zaś z wolnością czy wymiarem świadomości niedającym się zamknąć w określonej reprezentacji. Są to jednak przybliżenia, nie słownikowe definicje. Spare operował nimi w sposób ruchomy, chroniąc własną myśl przed zastygnięciem w doktrynie, lecz zarazem utrudniając jej jednoznaczną rekonstrukcję. Podobnie jego formuła „Neither-Neither” kierowała uwagę ku rozluźnieniu przeciwstawnych przekonań, zamiast ku ustanawianiu kolejnego dogmatu.

Podświadomość jest w tym projekcie nazwą obszaru, do którego świadomy zamiar nie ma bezpośredniego dostępu. Nie należy jednak utożsamiać tego pojęcia ani z precyzyjną kategorią psychoanalityczną, ani ze współczesnym modelem procesów poznawczych. Spare korzystał z języka psychologicznego obecnego w kulturze epoki, przekształcając go na potrzeby własnej metafizyki i praktyki. Dzisiejszy czytelnik może dostrzec tu intuicję dotyczącą paradoksów nadmiernej samokontroli, lecz byłaby to interpretacja, nie naukowe potwierdzenie systemu. Historyczna rzetelność wymaga zachowania tej granicy właśnie tam, gdzie podobieństwo słów najłatwiej rodzi złudzenie tożsamości idei.

## Sigil jako obraz pozbawiony objaśnienia

Najbardziej wpływowym elementem spuścizny Spare'a okazała się metoda sigilizacji. Samo słowo „sigil” oraz praktyka posługiwania się znakami magicznymi są znacznie starsze, dlatego przypisywanie mu wynalezienia sigili byłoby błędem. Jego oryginalność polegała na nadaniu im wyraźnie osobistego charakteru i powiązaniu ich działania z teorią pragnienia. Znak nie musiał czerpać autorytetu z odziedziczonej tabeli odpowiedników; mógł powstać z konkretnej intencji jednostki, przekształconej tak, aby przestała być dla świadomości natychmiast czytelnym komunikatem.

W znanej metodzie literowej zapis pragnienia dostarcza materiału graficznego, z którego buduje się złożoną figurę, ograniczając powtórzenia i splatając kształty liter. Nie chodzi jednak wyłącznie o szyfrowanie zdania. Szyfr zachowuje obietnicę odczytania, podczas gdy sigil ma pozwolić na odsunięcie dyskursywnego sensu. Powstały obraz jest śladem intencji, lecz nie powinien bez końca przywoływać jej zwykłego brzmienia. Ręka wykonuje zatem pracę, której świadome myślenie nie potrafi dokonać samym rozkazem: przeprowadza pragnienie od znaczenia ku formie.

Z tym przesunięciem wiąże się zalecenie zapomnienia albo przynajmniej porzucenia uporczywego zainteresowania rezultatem. W tekstach Spare'a istotną rolę odgrywają również szczególne stany skupienia, wyczerpania lub ekstatycznego zawieszenia zwykłego toku myśli, a także trudna do jednoznacznego zrekonstruowania „postawa śmierci”. Późniejsze podręczniki przekształciły te motywy w znacznie bardziej przejrzyste procedury. Nie należy jednak przenosić ich instruktażowej pewności na oryginalne publikacje, które często pozostają aluzyjne, wieloznaczne i związane z indywidualnym doświadczeniem autora. Zwłaszcza cielesny aspekt jego praktyk opiera się łatwym streszczeniom.

Tytułowy alfabet pragnienia nie jest po prostu drugim określeniem dowolnego sigilu. Można go rozumieć jako bardziej trwały zasób osobistych znaków odpowiadających stanom, impulsom i doświadczeniom, rozwijany w obrębie własnej praktyki. W późniejszej recepcji relację między takim alfabetem a jednorazową sigilizacją objaśniano rozmaicie. Najważniejsza pozostaje zmiana funkcji pisma: zamiast publicznie przekazywać ustalone znaczenia, ma ono organizować intymną relację człowieka z tym, czego nie potrafi wypowiedzieć wprost. Współczesna interpretacja może widzieć w tym technikę przekształcania uwagi, ale twierdzenie, że sigile wywołują zamierzone zdarzenia zewnętrzne, pozostaje twierdzeniem okultystycznym, nie ustaleniem historyka ani psychologa. Opis metody nie wymaga uznania jej deklarowanej skuteczności.

## Automatyzm i pamięć ciała

Rysunek automatyczny był dla Spare'a nie mniej istotny niż znak konstruowany z liter. Te dwie praktyki łączyło pragnienie ominięcia nawykowej kontroli, ale różnił sposób pracy: sigil mógł wychodzić od wyraźnie sformułowanej intencji, automatyzm natomiast dopuszczał pojawianie się form bez uprzedniego planu. Linia miała wyprzedzać komentarz, zanim świadomość zdąży uznać powstający kształt za niestosowny, niedorzeczny lub niemożliwy. Nie był to jednak zwyczajny brak kompozycji, lecz eksperyment z kolejnością działania i rozpoznania.

Spare opisywał automatyczny rysunek również wspólnie z Frederickiem Carterem w tekście opublikowanym w czasopiśmie *Form* w 1916 roku. Fakt ten pomaga umieścić jego poszukiwania w historii sztuki, a nie wyłącznie w dziejach okultystycznych praktyk. Zarazem wymaga ostrożności wobec popularnego określania go mianem surrealisty przed surrealizmem. Chronologiczne pierwszeństwo nie dowodzi bezpośredniego wpływu, a podobna metoda może służyć odmiennym celom. Bez wskazania konkretnych dróg przekazu lepiej mówić o pokrewieństwie problemów niż o ustanowieniu genealogii późniejszego ruchu.

W jego pracach ludzkie twarze przechodzą w zwierzęce pyski, ciała rozdwajają się, a wyłaniające się profile zdają się przechowywać inne, starsze postacie. Spare wiązał takie obrazy z atawizmem i głębokimi warstwami życia, ujmowanymi w swoistej mitologii psychicznego dziedziczenia. Nie jest to wiedza o biologicznej pamięci organizmu. Można natomiast dostrzec, jak wyobraźnia epoki, poruszona ewolucjonizmem oraz kryzysem uprzywilejowanej pozycji człowieka, znalazła u niego niezwykle osobisty wyraz. Ciało przestawało być zamkniętym portretem jednostki, stając się przestrzenią niepokojących pokrewieństw. Zwierzęcość nie występowała tutaj jedynie jako przeciwieństwo rozumu, lecz jako obraz życia przekraczającego świadomą tożsamość.

Automatyzm nie usuwał przy tym umiejętności artysty. Swobodna linia należała do ręki wyćwiczonej w przedstawianiu anatomii i fizjonomii, toteż przeciwstawienie spontaniczności oraz warsztatu okazuje się mylące. Współcześnie można interpretować te rysunki jako zapis współpracy pamięci ruchowej, skojarzeń i świadomego dopracowania, choć nie pozwala to rozstrzygać o przebiegu powstawania każdego dzieła. Ich siła nie zależy zresztą od uznania nadnaturalnego źródła. Wystarczy zobaczyć, jak granica pomiędzy figurą a plamą staje się odpowiednikiem granicy między rozpoznanym „ja” a obcą obecnością, która niespodziewanie ujawnia się we własnym geście.

## Legenda, recepcja i granice dziedzictwa

W późniejszych latach Spare mieszkał i pracował przede wszystkim w południowym Londynie, wystawiając między innymi w lokalnych pubach. Bombardowania podczas drugiej wojny światowej przyniosły mu poważne straty, lecz obraz całkowicie zapomnianego pustelnika pozostaje uproszczeniem. Nadal tworzył portrety, znajdował nabywców i utrzymywał kontakty, choć daleko mu było do stabilnej pozycji w głównym nurcie artystycznym. Zmarł w 1956 roku, pozostawiając dorobek rozproszony, nierównomiernie dostępny i szczególnie podatny na przejęcie przez opowieść biograficzną.

Najbardziej sugestywna z tych opowieści dotyczy pani Paterson, przedstawianej jako starsza kobieta, która miała wprowadzić młodego Spare'a w czarownictwo. Jej rola zajmuje ważne miejsce w legendzie artysty, ale szczegóły przekazu nie mają takiego oparcia źródłowego jak daty publikacji czy zachowane rysunki. Rozbudowane relacje o niej znamy przede wszystkim za pośrednictwem Kennetha Granta, który poznał Spare'a pod koniec jego życia. Nie trzeba uznawać całej historii za zmyślenie, aby odmówić jej statusu bezspornego faktu. Postać ta może być zarazem śladem rzeczywistej znajomości i figurą mitycznej nauczycielki; źródła nie pozwalają bezpiecznie rozdzielić tych możliwości.

Grant, wraz ze Steffi Grant, odegrał istotną rolę w zachowaniu i upowszechnieniu spuścizny Spare'a, ale również wpisał ją we własną wizję okultyzmu. Kolejna przemiana dokonała się od końca lat siedemdziesiątych, gdy rozwijająca się magia chaosu, kojarzona między innymi z Peterem J. Carrollem i Rayem Sherwinem, uznała Spare'a za ważnego poprzednika. Jego nieufność wobec dogmatów i osobisty charakter sigilizacji sprzyjały takiej recepcji. Powstała jednak nowa synteza, nie wierna kontynuacja: Spare nie był uczestnikiem ruchu, który ukształtował się po jego śmierci.

Dzisiejsza popularność sigili często sprowadza jego dzieło do łatwego schematu spełniania życzeń, usuwając z pola widzenia groteskę, cielesność i nieprzejrzystość oryginalnych tekstów. Tymczasem najciekawsze pozostaje pytanie trudniejsze niż kwestia skuteczności znaku: co dzieje się z pragnieniem, kiedy przestaje ono być zdaniem powtarzanym przez świadome „ja” i staje się obrazem? Spare nie dostarczył odpowiedzi, którą można potwierdzić samym zachwytem nad jego rysunkami. Pozostawił jednak osobliwy warsztat przekształcania doświadczenia, gdzie sztuka i okultyzm spotykają się bez utraty własnych napięć. Alfabet pragnienia jest nazwą tego spotkania, nie uniwersalnym kluczem do rzeczywistości.
