# Bernardino Telesio i natura według własnych zasad

> Bernardino Telesio w dziele De rerum natura iuxta propria principia, ogłaszanym od 1565 do 1586 roku, zastąpił arystotelesowską naukę o formie i materii obrazem dwóch czynnych sił, ciepła i zimna, walczących o bierną masę cielesną, i tym gestem otworzył drogę naturalizmowi Campanelli i śmiałym kosmologiom pokolenia Bruna.

Dział: Renesansowa filozofia tajemna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/bernardino-telesio-i-natura-wedlug-wlasnych-zasad

## Filozof z Kalabrii

Bernardino Telesio urodził się w 1509 roku w Cosenzie, w rodzinie kalabryjskiej szlachty. Wychowywał go wuj, humanista Antonio Telesio, który zabrał go do Mediolanu, a potem do Rzymu, gdzie młodzieniec przeżył złupienie miasta w 1527 roku i przez pewien czas był więziony. Następnie studiował w Padwie, w środowisku, w którym arystotelizm był wykładany z największą erudycją i w którym ścierały się interpretacje awerroistów i aleksandrystów. To właśnie tam, w samym centrum perypatetyckiej szkoły, Telesio zaczął nabierać przekonania, że Arystoteles nie wyjaśnia natury, lecz narzuca jej pojęcia wymyślone przez umysł.

Po latach studiów wrócił do Kalabrii i prowadził życie prywatnego uczonego, przerywane pobytami w Neapolu i Rzymie. Według przekazów papież Pius IV zaproponował mu arcybiskupstwo Cosenzy, a Telesio odstąpił godność bratu Tommasowi. Szczegóły tej historii trudno sprawdzić, ale dobrze oddaje ona pozycję filozofa: był człowiekiem cenionym, związanym z kręgami kościelnymi, a jednocześnie niezależnym i niezainteresowanym karierą uniwersytecką. Nigdy nie był profesorem, co dawało mu swobodę wobec kanonu szkolnego.

W rodzinnym mieście Telesio związał się z Akademią Cosentina, stowarzyszeniem uczonych założonym na początku XVI wieku przez humanistę Aulo Giano Parrasio. Za czasów Telesia akademia ożyła i stała się ośrodkiem dyskusji o filozofii natury, tak silnie związanym z jego osobą, że czasem nazywano ją Akademią Telezjańską. Nie była szkołą w ścisłym sensie, raczej kręgiem przyjaciół i uczniów, w którym nowe idee mogły być wyrażane bez kontroli wydziałów. To w takim otoczeniu powstało dzieło, które zmieniło włoską filozofię przyrody drugiej połowy stulecia.

## Natura czytana przez zmysły

Tytuł dzieła jest zarazem programem. *De rerum natura iuxta propria principia* znaczy: o naturze rzeczy według jej własnych zasad. Telesio nie chce mówić o naturze według zasad rozumu ani autorytetu, lecz według tego, co sama natura pokazuje zmysłom. Poprzedni filozofowie, pisze we wstępie, zbyt mocno zaufali własnemu umysłowi i stworzyli świat na swój obraz, jakby chcieli rywalizować z Bogiem w jego dziele. On sam zamierza jedynie patrzeć i opisywać to, co widzi.

Dzieło powstawało etapami. Pierwsza wersja, obejmująca dwie księgi, ukazała się w Rzymie w 1565 roku pod tytułem nieco skróconym. Drugie wydanie, z poprawkami, wyszło w Neapolu w 1570 roku. Ostateczna, rozbudowana postać w dziewięciu księgach ukazała się w Neapolu w 1586 roku, dwa lata przed śmiercią autora. W międzyczasie Telesio ogłosił też szereg drobniejszych rozpraw o zjawiskach meteorologicznych, kolorach, oddychaniu, snach i trzęsieniach ziemi, które rozwijały jego główną teorię na konkretnych przykładach.

Zasada zmysłowego poznania ma u Telesia konsekwencje epistemologiczne. Wiedza nie polega na abstrahowaniu form przez intelekt, lecz na odczuwaniu przez *spiritus* zmian w nim zachodzących i na porównywaniu ich ze sobą. Rozumowanie jest rozszerzeniem zmysłu, a nie jego przekroczeniem: kiedy wnioskujemy o rzeczy niewidzialnej, czynimy to przez podobieństwo do rzeczy widzianych. Ten sensualizm, nieco przypominający późniejsze empiryzmy, wydawał się zwolennikom Arystotelesa zagrożeniem, bo odbierał intelektowi jego uprzywilejowaną rolę.

## Dwie siły na biernej materii

Sercem kosmologii Telesia jest prosta konstrukcja. Wszystko, co istnieje w świecie przyrody, powstaje z działania dwóch czynnych zasad, ciepła i zimna, na trzecią, bierną zasadę, którą nazywa masą cielesną lub materią. Materia sama w sobie nie ma żadnej aktywności; jest jedynie podłożem, stałym co do ilości, które może przyjmować różne stany. Ciepło i zimno są natomiast siłami bezcielesnymi, które nieustannie walczą o zawładnięcie materią i przekształcenie jej na swój sposób.

Ciepło jest zasadą ruchu, rozrzedzenia, światła i życia. Jego siedzibą jest niebo, a zwłaszcza Słońce, które ogrzewa świat. Zimno jest zasadą spoczynku, zagęszczenia, ciemności i bezwładności, a jego siedzibą jest Ziemia. Między nimi rozgrywa się nieustanny konflikt, a wszystkie byty podksiężycowe, od kamieni po zwierzęta, są skutkami chwilowych równowag tego konfliktu. Każda z sił dąży przy tym do zachowania siebie i do rozszerzenia swojego panowania, co nadaje całej przyrodzie dynamiczny, niemal dramatyczny charakter.

W porównaniu z arystotelesowską fizyką ten obraz jest zaskakująco uproszczony. Znika złożona teoria czterech żywiołów, z których każdy miał swoje naturalne miejsce i ruch, a także rozróżnienie świata ponadksiężycowego, zbudowanego z eteru, i podksiężycowego. Niebo jest gorące, Ziemia zimna, a różnica między nimi jest różnicą stopnia, nie natury. Znika też nauka o formach substancjalnych: rzeczy nie są złożeniem materii i formy, lecz materią przekształconą przez siły. Telesio przyjmuje również, że przestrzeń jest odrębna od ciał, jakby pustym naczyniem, w którym one się znajdują, co było kolejnym zerwaniem z Arystotelesem.

Nie należy jednak przeceniać nowoczesności tej teorii. Ciepło i zimno Telesia nie są wielkościami fizycznymi w sensie późniejszej termodynamiki, lecz zasadami jakościowymi, obdarzonymi czymś w rodzaju dążenia i odczuwania. Telesio przypisuje im zdolność do postrzegania tego, co im sprzyja i co im zagraża, co oznacza, że cała natura jest w pewnym stopniu wrażliwa. Panpsychiczny rys tej filozofii łączy ją z renesansowym witalizmem, nawet jeśli autor rezygnuje z neoplatońskiej duszy świata.

Siła tego schematu polegała na jego zdolności wyjaśniającej przy niewielu założeniach. Telesio stosuje go do zjawisk najróżniejszego rodzaju. Wiatry, deszcze i chmury tłumaczy przez działanie słonecznego ciepła na wilgoć ziemi, która rozrzedza się, unosi i ponownie zagęszcza w zetknięciu z zimnem. Barwy wyprowadza ze stopnia, w jakim materia została przeniknięta światłem i ciepłem. Rośliny i zwierzęta są dla niego miejscami, w których ciepło zdołało zorganizować materię w trwalszy sposób, a ich wzrost i ginięcie odpowiadają zmianom tej przewagi. Wszystko to brzmi dziś naiwnie, lecz dla czytelnika lat osiemdziesiątych XVI wieku stanowiło spójną alternatywę wobec wielopiętrowego aparatu scholastycznych przyczyn.

Krytycy szybko wskazali słabe punkty. Pytano, skąd bierze się porządek i celowość, jeśli przyroda jest jedynie polem walki dwóch sił; pytano też, w jaki sposób bezcielesne zasady mogą działać na ciało i dlaczego właśnie te dwie, a nie więcej. Telesio odpowiadał, że celowość tkwi w samych siłach, które dążą do zachowania i pomnażania siebie, a ich liczba wynika z obserwacji, nie z dedukcji.

## Spiritus i dusza człowieka

Ta wrażliwość natury ma swoje szczytowe przejawy w zwierzętach i w człowieku. Telesio nazywa zasadę życia *spiritus*, duchem w sensie fizjologicznym: jest to subtelna, gorąca i ruchliwa substancja, wywodząca się z nasienia, mieszkająca przede wszystkim w mózgu i rozchodząca się przez nerwy po całym ciele. *Spiritus* odczuwa zmiany wywołane przez rzeczy zewnętrzne, zachowuje ślady tych zmian jako pamięć, porównuje je i na tej podstawie kieruje ruchami ciała. Wszystkie władze, które scholastycy przypisywali różnym częściom duszy, Telesio sprowadza do działań tego jednego ducha.

Człowiek ma taki sam *spiritus* jak zwierzęta, choć bardziej doskonały i czystszy. Etyka, którą Telesio z tego wyprowadza, opiera się na zasadzie samozachowania: dobre jest to, co sprzyja zachowaniu ducha, złe to, co mu szkodzi. Cnoty są sposobami, w jakie duch utrzymuje się w zdrowiu i harmonii. Takie ujęcie wydawało się niebezpiecznie bliskie naturalizmowi, który zrównywałby człowieka ze zwierzęciem.

Telesio był tego świadomy i dodał do swojego systemu element, który miał zabezpieczyć ortodoksję. Oprócz *spiritus* wywodzącego się z nasienia człowiek posiada również duszę nieśmiertelną, stworzoną i wlaną bezpośrednio przez Boga, *anima superaddita*. Ta dusza jest źródłem pragnienia rzeczy boskich i wiecznych, którego nie da się wyprowadzić z samozachowania. Badacze do dziś spierają się, czy była to szczera część jego przekonań, czy raczej dodatek ochronny. Faktem jest, że w obrazie świata Telesia trudno znaleźć dla niej organiczne miejsce.

## Indeks i dziedzictwo

Krytyka nie kazała na siebie długo czekać. Arystotelicy zarzucali Telesiowi ignorancję wobec subtelności Stagiryty, teolodzy podejrzliwie patrzyli na jego teorię duszy. Telesio zmarł w Cosenzie w 1588 roku, ciesząc się jeszcze opinią wybitnego filozofa, ale w ostatnich latach stulecia jego dzieła trafiły na indeks ksiąg zakazanych z klauzulą zakazującą ich czytania aż do poprawienia. W praktyce oznaczało to, że w krajach katolickich jego pisma stały się trudno dostępne, a ich obrona wymagała odwagi.

Taką odwagę wykazał młody dominikanin Tommaso Campanella. W 1591 roku ogłosił w Neapolu *Philosophia sensibus demonstrata*, obszerną obronę Telesia przed atakiem perypatetyka Giacoma Antonia Marty. Według tradycji Campanella nigdy nie spotkał Telesia za życia i jedynie oglądał jego ciało wystawione w kościele w Cosenzie. Jego własna filozofia, z teorią zmysłowego poznania i odczuwania wszystkich rzeczy, rozwijała motywy telezjańskie w kierunku magii naturalnej i metafizyki, której Telesio by nie uznał, ale z której był jednym z niewątpliwych źródeł.

Pośredni był wpływ na Giordana Bruna i jego pokolenie. Bruno budował odmienny system, w którym nieskończony wszechświat przenika dusza świata, a jego inspiracje płynęły przede wszystkim z neoplatonizmu, hermetyzmu i Mikołaja z Kuzy. Łączyło go jednak z Telesiem przekonanie, że Arystoteles nie jest ostatnim słowem filozofii natury, i że trzeba zacząć od nowa, od zasad tkwiących w samej przyrodzie. W tym sensie Telesio był pierwszym, który pokazał, że systematyczne zerwanie z perypatetyzmem jest możliwe. Francis Bacon nazwał go później pierwszym z nowych ludzi, choć ostro krytykował jego teorię dwóch sił. Ta ambiwalentna pochwała dobrze oddaje miejsce kalabryjskiego filozofa: nie był twórcą nowej nauki, ale jako jeden z pierwszych powiedział, że naturę należy rozumieć według jej własnych zasad, a nie według zasad wypracowanych w szkołach.
