# Berthold z Moosburga i komentarz do Proklosa

> Powstałe w kolońskim studium dominikanów Expositio super Elementationem theologicam Procli Bertholda z Moosburga jest jedynym wielkim średniowiecznym komentarzem do Proklosa i zarazem manifestem przekonania, że platońska „boska mądrość” przewyższa metafizykę Arystotelesa, a jej szczytem jest zjednoczenie przez „jedno duszy”.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/berthold-z-moosburga-i-komentarz-do-proklosa

## Lektor z Kolonii

Berthold z Moosburga należy do tych postaci, które znamy niemal wyłącznie przez jedno dzieło. Był dominikaninem z prowincji Teutonii, pochodził zapewne z Moosburga w Bawarii, a w dokumentach pojawia się w pierwszej połowie XIV wieku. Około 1316 roku studiował w Oksfordzie, później działał jako lektor w Ratyzbonie i w innych domach zakonnych, a mniej więcej od połowy lat trzydziestych był związany z kolońskim *studium generale*, gdzie sto lat wcześniej nauczał Albert Wielki. Zmarł po 1361 roku. Jego życie przypada na czas, gdy wielkie spory o intelekt i zjednoczenie z Bogiem, toczone w niemieckich klasztorach, stały się podejrzane w oczach władz kościelnych, a jednak w samej Kolonii trwała tradycja śmiałej spekulacji.

Komentarz do *Elementów teologii* był dziełem życia. Berthold pracował nad nim przez wiele lat, a wewnętrzne wskazówki pozwalają umieszczać jego powstanie mniej więcej między końcem lat dwudziestych a połową XIV wieku. Tekst zachował się w niewielu rękopisach i przez stulecia pozostawał niemal nieznany. Dopiero w XX wieku, w ramach serii *Corpus Philosophorum Teutonicorum Medii Aevi*, zespół badaczy skupionych wokół Lorisa Sturlesego rozpoczął jego krytyczne wydanie, które objęło kilka tomów. Rozmiary dzieła są imponujące: Berthold komentuje każde z dwustu jedenastu twierdzeń Proklosa, dodając do każdego obszerny wywód, w którym gromadzi świadectwa z innych autorów.

Za podstawę służyła mu łacińska *Elementatio theologica* Wilhelma z Moerbeke, a obok niej przekłady trzech rozpraw o opatrzności i złu. Berthold nie znał greki i nie miał dostępu do innych pism Proklosa poza tymi, które przełożono w poprzednim stuleciu. Z tego skromnego zasobu uczynił jednak fundament całego systemu.

## Mądrość ponad metafizyką

Najśmielszą częścią komentarza jest obszerny wstęp, *praeambulum*, w którym Berthold określa, czym jest nauka zawarta w *Elementach teologii*. Odpowiedź jest zaskakująca dla czytelnika przyzwyczajonego do średniowiecznego arystotelizmu. Berthold odróżnia metafizykę, która bada byt jako byt i zatrzymuje się na poziomie bytu, od mądrości wyższej, którą nazywa boską lub ponadmądrością. Ta druga sięga dalej niż byt: jej przedmiotem jest Jedno i dobro, które według platoników są źródłem bytu, a same bytem nie są. Skoro Arystoteles i jego następcy pozostali przy bycie, ich metafizyka jest wiedzą niepełną, wiedzą o skutku, a nie o pierwszej przyczynie w jej najwyższej postaci.

Program ten Berthold wypowiada otwarcie: chce przedstawić mądrość platońską jako wyższą od perypatetyckiej, a Proklosa jako jej najdoskonalszego nauczyciela. Odwołuje się przy tym do długiej listy autorytetów, wśród których obok Platona i Proklosa pojawiają się Hermes Trismegistos z *Asklepiusa*, Dionizy Areopagita, Augustyn, Boecjusz, arabscy filozofowie i łacińscy mistrzowie z jego własnego zakonu. Wszyscy oni mają świadczyć o jednej, odwiecznej mądrości, której Proklos dał postać najbardziej uporządkowaną.

Ten gest nie był w XIV wieku czymś oczywistym. Przez cały poprzedni wiek autorytet Arystotelesa był w szkołach niemal nienaruszalny, a platonizm funkcjonował raczej jako cicha warstwa w tekstach uchodzących za perypatetyckie. Berthold odwraca tę hierarchię. Jego komentarz można czytać jako próbę wskazania alternatywy dla szkolnej metafizyki, w której Proklos zajmuje miejsce zarezerwowane dotąd dla Filozofa. Z tego powodu badacze, zwłaszcza Loris Sturlese i Kurt Flasch, nazywają *Expositio* manifestem; nie chodzi o pojedynczą lekturę tekstu, lecz o wybór całej tradycji.

## Metoda zbieracza

Forma komentarza odpowiada temu programowi. Każde twierdzenie Proklosa Berthold opatruje wykładem, który składa się w dużej mierze z cytatów, często obszernych, z innych autorów. Rozwija w ten sposób sieć powiązań, w której myśl Proklosa zostaje odnaleziona u Dionizego, Augustyna czy w arabskim *Liber de causis*, a zarazem przemyślana na nowo w języku kolońskich mistrzów. Niektórzy historycy uważali tę metodę za mało oryginalną; dziś częściej podkreśla się, że kompilacja była dla Bertholda sposobem dowodzenia. Jeśli tyle autorytetów mówi to samo, to mądrość platońska nie jest prywatną opinią jednego filozofa, lecz wspólnym dziedzictwem.

Szczególną rolę w tej sieci odgrywa Ulryk ze Strasburga, uczeń Alberta, oraz przede wszystkim Dietrich z Freibergu. Berthold przytacza całe fragmenty traktatów Dietricha, a jego komentarz jest jednym z ważnych świadectw wpływu tego myśliciela w XIV wieku. Związek ten nie jest przypadkowy. Dietrich był pierwszym z niemieckich dominikanów, który systematycznie włączył Proklosa do teorii intelektu, i od niego Berthold przejmuje kluczowe pojęcia.

Kompilacja ta ma też wymiar polemiczny. Tam, gdzie autorzy perypatetyccy mówią o pierwszej przyczynie jako o najwyższym bycie lub najwyższym intelekcie, Berthold zestawia ich wypowiedzi z twierdzeniami Proklosa o Jednym ponad bytem i ponad intelektem, pozwalając czytelnikowi zobaczyć różnicę. Cytaty nie zawsze się ze sobą zgadzają, ale ich układ ma prowadzić do wniosku, że platońska nauka obejmuje perypatetycką jako swój niższy stopień.

Berthold operuje przy tym własnym, rozbudowanym słownictwem. Mówi o bogach jako o *unitates*, o rzeczywistościach nieuczestniczonych i uczestniczonych, o trojakim stanie każdej rzeczy: w przyczynie, w sobie i w uczestnictwie. Te rozróżnienia, zaczerpnięte z Proklosa, stosuje do całego porządku stworzenia, od Boga po najniższe formy, budując obraz świata jako wielostopniowego przekazu jedności.

## Dietrich i intelekt zawsze czynny

Aby zrozumieć, co Berthold przejął od Dietricha, trzeba przypomnieć zasadniczą tezę freiberskiego mistrza. Dietrich, żyjący mniej więcej od 1240 do około 1320 roku, uczony i przyrodnik, autor m.in. traktatu o tęczy, w rozprawie *De intellectu et intelligibili* oraz w traktacie o wizji uszczęśliwiającej przedstawił intelekt czynny jako rzeczywistość z istoty swojej będącą w akcie. Nie jest on władzą duszy w zwykłym sensie, lecz jej najgłębszą, ukrytą podstawą, którą za Augustynem nazywał *abditum mentis*, ukrytym zakątkiem umysłu. Taki intelekt wychodzi bezpośrednio od Boga, poznaje siebie, poznając swoje źródło, i w tym poznaniu poznaje wszystko.

Nauka ta miała wyraźnie proklejskie zabarwienie. Dietrich korzystał z *Elementatio theologica* i z *Liber de causis*, a jego obraz intelektu, który trwa w źródle, wychodzi z niego i do niego powraca, odpowiada proklejskiemu schematowi trwania, wyjścia i powrotu. Berthold uczynił z tej nauki jeden z filarów swojego komentarza, ale poszedł dalej. Uznał, że ponad intelektem, nawet tak pojętym, istnieje w duszy coś wyższego: to, co Proklos nazwał jednym duszy.

## *Unum animae*

Źródłem tej nauki jest rozprawa Proklosa o opatrzności i przeznaczeniu, jedna z trzech przełożonych przez Moerbekego. Proklos pisze w niej o stopniach poznania – od zmysłów przez mniemanie i rozum dyskursywny aż do intelektu – i dodaje, że ponad intelektem jest w duszy władza jeszcze wyższa, jedno duszy, przez które dusza łączy się z tym, co ponad bytem. Nazywa je też kwiatem intelektu i kwiatem całej duszy. Jest to w duszy ślad Jedności, dzięki któremu podobne może poznać podobne: Jedno ponad bytem poznaje się tym, co w nas samym jest jednością ponad myśleniem.

Berthold czyni z tej krótkiej wzmianki centrum swojej antropologii. *Unum animae* jest w jego ujęciu najwyższym szczytem duszy, wyższym od intelektu Dietricha, a zjednoczenie z Bogiem dokonuje się właśnie przez nie. Intelekt poznaje byty, a nawet samą przyczynę bytu jako byt; jedno duszy dotyka źródła, które jest ponad bytem. Szczęście człowieka nie polega więc ostatecznie na poznaniu intelektualnym, lecz na zjednoczeniu, które przewyższa poznanie, choć nie jest jego zaprzeczeniem.

Warto zauważyć, jak Berthold dopasowuje tę naukę do struktury samych *Elementów teologii*. Proklos twierdzi tam, że każda rzeczywistość jest obecna w trojaki sposób i że to, co najwyższe w danym porządku, łączy się z najniższym w porządku wyższym. Jedno duszy jest właśnie takim punktem styku: szczytem duszy, który dotyka podstawy porządku boskiego. Antropologia nie jest więc dodatkiem do metafizyki, lecz jej zastosowaniem. Człowiek okazuje się miejscem, w którym cała hierarchia bytów, od materii po jedności boskie, zostaje streszczona, a droga duszy w górę powtarza w odwrotnym kierunku drogę, którą byt zstąpił od źródła.

Ta nauka pozwoliła Bertholdowi połączyć dwa wątki, które w średniowiecznej myśli często się rozchodziły: spekulację o intelekcie i teologię mistyczną Dionizego, dla którego Boga dosięga się w ciemności ponad wszelkim poznaniem. U Bertholda nie ma między nimi rozdarcia. Intelekt prowadzi aż do swojej granicy, a tam przejmuje go jedno duszy. Hierarchia władz poznawczych staje się drabiną, której ostatni szczebel nie należy już do porządku myśli.

## Komentarz bez potomstwa

Mimo rozmachu dzieło Bertholda nie wywołało szerokiego oddźwięku. Zachowało się w nielicznych kopiach, nie weszło do nauczania uniwersyteckiego i nie miało kontynuatorów, którzy podjęliby pracę komentatora wobec całego Proklosa. Przyczyny były zapewne różne: zmiana klimatu intelektualnego w Kościele po sporach pierwszej ćwierci XIV wieku, rosnąca przewaga nominalizmu na uniwersytetach, a także sam charakter dzieła, ogromnego, kompilacyjnego i trudnego w lekturze. Platonizm wrócił na Zachód w XV wieku inną drogą, przez Mikołaja z Kuzy i florenckich humanistów, czytających już greckie teksty.

Właśnie dlatego komentarz jest dziś tak cenny. Pokazuje, że w średniowieczu istniała świadoma alternatywa wobec arystotelesowskiej metafizyki, sformułowana nie na marginesie, lecz w centrum zakonnej nauki, w mieście Alberta. Berthold nie był humanistą ani filologiem, nie odkrywał nowych tekstów i nie dysponował innymi źródłami niż jego poprzednicy. Wystarczył mu Proklos w łacińskim przekładzie, by wypowiedzieć tezę, którą renesans uzna za swoją: że najwyższa mądrość jest platońska, że jej przedmiotem jest Jedno ponad bytem i że dusza nosi w sobie jedność zdolną je dosięgnąć. *Expositio* pozostaje pomnikiem tej tezy i świadectwem, że niemiecka myśl dominikańska w swoich najdalszych konsekwencjach była już nie tylko inspirowana neoplatonizmem, ale chciała nim być.
