# Bulwer-Lytton i Zanoni

> Powieść Zanoni Edwarda Bulwera-Lyttona z 1842 roku stworzyła wiktoriański wizerunek nieśmiertelnego adepta, rozdartego między czystą wiedzą a ludzką miłością, a jej postacie i pojęcia, zwłaszcza Strażnik Progu, przeszły z literatury do słownika okultystów od Éliphasa Léviego po Helenę Bławatską.

Dział: Różokrzyż
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/bulwer-lytton-i-zanoni

## Rękopis z księgarni w Covent Garden

Edward Bulwer-Lytton był w latach czterdziestych XIX wieku jednym z najpoczytniejszych pisarzy angielskich. Autor powieści o londyńskim półświatku, historycznych panoram i komedii obyczajowych, poseł do parlamentu i bywalec salonów, nie wyglądał na człowieka, który poświęci książkę tajemnej wiedzy. A jednak *Zanoni*, wydany w trzech tomach w 1842 roku, był dla niego dziełem szczególnym. Poprzedzał go niedokończony szkic *Zicci*, ogłaszany w 1838 roku w czasopiśmie *Monthly Chronicle*, w którym zarysował już postać tajemniczego cudzoziemca o nadludzkich zdolnościach. Gotową powieść zadedykował rzeźbiarzowi Johnowi Gibsonowi, jakby chciał podkreślić, że jest ona przede wszystkim rozważaniem o sztuce i idealnym pięknie.

Ramę opowieści tworzy wstęp, w którym narrator wspomina młodość i swoje zainteresowanie różokrzyżowcami. W starej księgarni w londyńskiej dzielnicy Covent Garden, specjalizującej się w dziełach alchemików i astrologów, poznaje starszego pana, który okazuje się znawcą tej tradycji i, jak się zdaje, kimś więcej niż tylko czytelnikiem. Rozmawiają o Bractwie, a starzec daje do zrozumienia, że różokrzyżowcy byli tylko jedną, późną gałęzią znacznie starszej wspólnoty. Po jego śmierci narrator otrzymuje rękopis zapisany szyfrem, który z mozołem odczytuje. Tym rękopisem ma być powieść, którą trzyma w rękach czytelnik.

Zabieg jest literacką konwencją, znaną z dziesiątków powieści o znalezionych manuskryptach, ale w *Zanonim* ma szczególną funkcję. Pozwala autorowi mówić o tajemnej wiedzy, nie biorąc za nią odpowiedzialności, a zarazem sugerować, że za fikcją stoi jakaś prawda przekazywana z rąk do rąk. Właśnie to napięcie między przyznaną fikcją a domniemanym przekazem uczyniło powieść tak atrakcyjną dla późniejszych okultystów.

## Zanoni i Mejnour

W centrum fabuły stoją dwaj ostatni członkowie starożytnego bractwa, którzy przez tysiąclecia zachowali życie dzięki wiedzy o eliksirze i panowaniu nad siłami natury. Mejnour jest starszy i chłodniejszy. Uosabia czysty intelekt, wiedzę wolną od namiętności, kontemplację, która patrzy na ludzkie dzieje z obojętnością astronoma obserwującego gwiazdy. Zanoni, młodszy z dwóch, choć liczący sobie stulecia, zachował zdolność do wzruszenia i współczucia. Pojawia się w Neapolu pod koniec XVIII wieku jako bogaty, piękny cudzoziemiec, o którym krążą sprzeczne pogłoski, i zakochuje się w młodej śpiewaczce Violi Pisani.

Ta miłość jest osią powieści. Bulwer przedstawia ją jako konflikt dwóch porządków. Wiedza adepta wymaga oderwania od ziemskich przywiązań; im silniej Zanoni wiąże się z Violą, tym bardziej słabnie jego władza nad światem duchów, a świetlista istota, którą nazywa Adon-Ai i z którą obcuje w chwilach wizji, oddala się od niego. Zanoni wybiera jednak miłość, żeni się, ma syna i staje się człowiekiem, który może cierpieć i umrzeć. Mejnour ostrzega go, że zdradza swoje powołanie. Zanoni odpowiada w istocie, że wiedza, która nie zna miłości, jest jałowa.

W tej konstrukcji kryje się główna myśl powieści. Bulwer nie wyśmiewa ideału adepta, ale go relatywizuje. Mejnour nie jest złoczyńcą, lecz figurą niepełnej doskonałości: posiadł nieśmiertelność za cenę obojętności. Zanoni, który z nieśmiertelności rezygnuje, zyskuje coś, czego jego mistrz nie zna. Różokrzyżowiec Bulwera nie jest więc ani demonicznym kusicielem z gotyckich powieści, ani pogodnym mędrcem z budujących legend, lecz postacią tragiczną, która musi wybierać między dwiema formami wyższości.

## Glyndon i Strażnik Progu

Drugim bohaterem jest Clarence Glyndon, młody angielski malarz, który również kocha Violę, lecz bardziej jeszcze pragnie poznać tajemnice Zanoniego. Odrzucony przez Zanoniego, zostaje przyjęty na ucznia przez Mejnoura i przechodzi próbę w jego samotnym zamku w górach. Mistrz nakazuje mu post, czystość i cierpliwość oraz zakazuje dotykania pewnych naczyń pod jego nieobecność. Glyndon nie wytrzymuje. Otwiera zakazane flakony, wdycha opary i otwiera zmysły na świat, do którego nie jest przygotowany.

Wtedy pojawia się postać, która stała się najsłynniejszym wynalazkiem powieści: *Dweller of the Threshold*, Strażnik albo Mieszkaniec Progu. Bulwer opisuje go jako zjawę z zasłoniętą twarzą, z której patrzą straszliwe, żywe oczy, istotę, która nie atakuje, lecz towarzyszy. Od tej chwili Glyndon nie może się od niej uwolnić. Strażnik przychodzi w chwilach samotności, w ciszy i w ekstazie, i odbiera mu radość życia. Jedynym ratunkiem okazuje się powrót do zwykłego życia, do pracy, do towarzystwa ludzi i do rozrywek, które zagłuszają obecność zjawy, choć jej nie usuwają.

Strażnik Progu nie jest u Bulwera diabłem ani duchem zmarłego. Jest raczej uosobieniem lęku i nieczystości, które czekają na każdego, kto próbuje przekroczyć granicę zwykłego doświadczenia, zanim oczyści się wewnętrznie. Glyndon przegrywa nie dlatego, że wiedza jest zła, lecz dlatego, że chce ją zdobyć bez przemiany siebie. W tej figurze zawiera się nauka, którą późniejsi czytelnicy uznali za prawdziwą naukę inicjacyjną: tajemnice natury otwierają się tylko przed tym, kto zmierzył się z tym, co w nim samym ciemne.

## Rewolucja i ofiara

Ostatnia część powieści przenosi akcję do Paryża w czasie Wielkiego Terroru. Viola, oddzielona od Zanoniego przez nieporozumienie i przez lęk przed jego tajemnicą, trafia do więzienia, a Zanoni, który utracił już nadprzyrodzoną moc, oddaje życie, by ją ocalić. Ginie na gilotynie w dniach upadku Robespierre'a, a jego śmierć splata się w powieści z końcem Terroru. Viola umiera w celi, ale ich dziecko przeżywa, otoczone opieką.

Wybór rewolucji jako tła nie jest przypadkowy. Bulwer przeciwstawia dwie wizje przemiany człowieka. Rewolucjoniści chcą odrodzić ludzkość przez rozum, prawo i przemoc; ich utopia kończy się szafotem. Zanoni, który przez stulecia posiadał wiedzę zdolną zmieniać świat, odkrywa, że jedyną przemianą, której naprawdę może dokonać, jest dar własnego życia. Tajemna wiedza ustępuje miłości ofiarnej, a powieść kończy się obrazem, który wiktoriańscy czytelnicy rozpoznawali jako chrześcijański, choć wyrażony w języku hermetycznej fantazji.

Ten finał nie oznacza odrzucenia ezoterycznych treści. Bulwer pozostawia w powieści długie dyskusje o teurgii, o hierarchii bytów pośrednich i o dyscyplinie adepta, a samo istnienie bractwa traktuje z powagą. Zmienia jednak hierarchię wartości: na szczycie nie stoi wiedza, lecz miłość, która potrafi się wyrzec nawet nieśmiertelności. Tę hierarchię przejęli niektórzy jego czytelnicy, inni pominęli ją, zachwyceni samym obrazem adepta.

## Od powieści do doktryny

Recepcja *Zanoniego* w kręgach okultystycznych była niemal natychmiastowa i trwała przez całe stulecie. Éliphas Lévi, francuski teoretyk magii, przebywał w Londynie w 1854 roku i według własnej relacji obracał się wówczas w kręgu ludzi zainteresowanych tajemną wiedzą, wśród których był Bulwer. W jego pismach angielski powieściopisarz występuje jako ktoś, kto rozumiał tradycję lepiej, niż przystoi zwykłemu literatowi. Relacje te trzeba czytać ostrożnie, bo Lévi chętnie budował wokół siebie aurę wtajemniczenia, ale świadczą o tym, że w połowie wieku Bulwer uchodził w Europie za autora, który wie więcej, niż mówi.

Helena Bławatska w *Isis Unveiled* (1877) wielokrotnie powoływała się na Bulwera i jego powieść, traktując postać nieśmiertelnych adeptów jako literacki obraz rzeczywistości, którą sama opisywała pod nazwą mistrzów. Pojęcie Strażnika Progu weszło do teozoficznego słownika, a później do języka innych nurtów. Rudolf Steiner zatytułował jeden ze swoich dramatów misteryjnych (1912) *Der Hüter der Schwelle* i opisywał doświadczenie spotkania ze Strażnikiem jako etap wewnętrznej drogi, a liczne podręczniki okultystyczne powtarzały to pojęcie jako termin techniczny, często nie wspominając, że jego źródłem jest powieść.

Ta droga od fikcji do doktryny jest najciekawszym aspektem dziejów *Zanoniego*. Bulwer napisał utwór, który otwarcie przedstawiał się jako romans, i który zawierał wyraźnie literackie środki: znaleziony rękopis, melodramatyczne zbiegi okoliczności, wzniosłe monologi. Czytelnicy szukający potwierdzenia dla własnych przekonań wyjęli z niego postacie i pojęcia i przenieśli je do porządku nauki tajemnej. Mejnour stał się wzorem mistrza, Glyndon ostrzeżeniem dla niecierpliwego ucznia, a Strażnik Progu nazwą rzeczywistego doświadczenia duchowego.

Sam Bulwer podtrzymywał tę aurę, choć nigdy nie przedstawił się jako adept. Interesował się mesmeryzmem, astrologią i zjawiskami, które w połowie stulecia zaczęto badać w seansach spirytystycznych, a do tematów tajemnej wiedzy wracał w kolejnych książkach. *A Strange Story* (1862) zestawia materialistycznego lekarza z postacią poszukującą eliksiru życia, a *The Coming Race* (1871) opisuje podziemną cywilizację władającą tajemniczą siłą zwaną *vril*. Żadna z tych powieści nie osiągnęła w kręgach ezoterycznych pozycji *Zanoniego*, ale razem utrwaliły przekonanie, że ich autor był kimś więcej niż literatem bawiącym się modnym tematem. Bulwer nie dementował tych przypuszczeń z wielką energią, a jego milczenie czytano jako potwierdzenie.

## Wiktoriański adept

Obraz różokrzyżowca, który powstał w *Zanonim*, okazał się trwalszy niż wszystkie wcześniejsze. Nieśmiertelny, wytworny, piękny cudzoziemiec, bogaty bez widocznego źródła, mówiący wieloma językami, pojawiający się tam, gdzie dzieje się historia, i znikający bez śladu, stał się postacią kanoniczną dla literatury popularnej i dla wyobrażeń o mistrzach ukrytych w świecie. Bulwer nadał mu też rys moralny, którego brakowało gotyckim poprzednikom: jego adept nie zawiera paktów z ciemnością, lecz zmaga się z pytaniem o sens wiedzy, która nie służy ludziom.

Wiele z tego, co w drugiej połowie XIX wieku mówiono o wtajemniczeniu, o próbach ucznia i o ukrytych braciach czuwających nad ludzkością, można odczytać jako rozwinięcie tej powieści, choć nie zawsze w sposób świadomy. Bulwer nie zakładał zakonu i nie pisał podręcznika. Napisał romans o człowieku, który mógł żyć wiecznie, a wybrał śmierć z miłości. Okultyści zapamiętali raczej wieczne życie niż wybór, ale to właśnie wybór czyni z *Zanoniego* coś więcej niż przygodową fantazję o nieśmiertelnych.
