# Cauda pavonis – pawi ogon Wielkiego Dzieła

> Cauda pavonis, pawi ogon, oznacza w alchemii chwilę, gdy po czerni materia rozbłyska wszystkimi barwami, zanim przyjmie biel; dla duchowych czytelników była to faza olśniewającego, lecz zwodniczego bogactwa, którą trzeba przejść bez zatrzymywania się, i zarazem obietnica jedności, w której wszystkie kolory zbiegną się w jedno światło.

Dział: Alchemia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/cauda-pavonis-pawi-ogon-wielkiego-dziela

## Barwy po ciemności

Alchemicy, opisując przebieg dzieła, przywiązywali ogromną wagę do barw. W klasycznym schemacie, który tu wystarczy przypomnieć jednym zdaniem, po czerni następuje biel, a po bieli czerwień, i każda z tych barw oznacza osobny etap przemiany. Pomiędzy czernią a bielą wielu autorów umieszczało jednak moment szczególny, którego nie dało się sprowadzić do jednej barwy: materia, która dopiero co była ciemna jak grób, zaczynała mienić się wszystkimi kolorami naraz. Ten moment nazywano pawim ogonem.

Nazwa jest trafna. Pióra pawia, z ich oczkami, połyskiem i zmieniającą się w zależności od kąta światła barwą, od dawna uchodziły za najdoskonalszy obraz wielobarwności w przyrodzie. Nie mają jednej barwy, lecz grę barw; nie są ani zielone, ani niebieskie, ani złote, lecz wszystkimi tymi kolorami jednocześnie. Alchemik, który widział, jak po czerni pojawia się w jego wyobraźni czy w naczyniu takie migotanie, nie mógł wybrać lepszego porównania.

Przejście od nocy do pierwszych barw miało w wyobraźni alchemicznej także obraz świtu. Traktat *Aurora consurgens*, „Wschodząca jutrzenka”, pochodzący z XV wieku i fałszywie przypisywany Tomaszowi z Akwinu, już w tytule wskazuje na tę chwilę, gdy ciemność zaczyna ustępować, a niebo nabiera kolorów, choć słońce jeszcze nie wzeszło. Świt nie jest dniem, ale nie jest już nocą; należy do obu i do żadnego. Pawi ogon zajmuje w przebiegu dzieła podobne miejsce, a jego barwy można rozumieć jako jutrzenkę, która zapowiada biel tak, jak zorza zapowiada słońce.

Różni autorzy różnie umieszczali tę fazę i różnie ją interpretowali. Dla jednych była krótkim przejściem, dla innych osobnym etapem, któremu poświęcano wiele uwagi. Niektórzy mówili o niej jako o znaku, że dzieło idzie właściwą drogą, inni jako o niebezpieczeństwie, które może zwieść niedoświadczonego. Te dwie oceny nie wykluczają się, a ich współistnienie stanowi o głębi symbolu.

## Pawie pióra w tekstach

Motyw pojawia się w wielu tekstach od późnego średniowiecza, choć trudno wskazać, kto pierwszy go użył. W pismach przypisywanych Bazylemu Valentinusowi, legendarnemu benedyktynowi, którego dzieła ukazywały się drukiem od przełomu XVI i XVII wieku, barwy ukazujące się po czerni zestawiane są z barwami pawiego ogona i tęczy. Do angielskiej tradycji ten sam obraz wprowadził George Ripley, w którego *Compound of Alchymy* z 1471 roku barwy fazy rozkładu przyrównane zostają do pawich piór, a ich wspaniałość do tęczy. Porównania te stały się na tyle powszechne, że późniejsi autorzy używali wyrażenia *cauda pavonis* bez objaśnienia, jako terminu zrozumiałego dla każdego czytelnika.

Szczególnie bogate wyobrażenie tej fazy przyniosła iluminowana księga *Splendor Solis*, „Blask Słońca”. Jej najstarszy znany egzemplarz pochodzi z lat 1531–1532, a najsłynniejszy, przechowywany w Londynie, z 1582 roku. Tekst tradycyjnie przypisuje się Salomonowi Trismosinowi, rzekomemu nauczycielowi Paracelsusa, ale jest to atrybucja legendarna, niepotwierdzona źródłami. Seria obrazów księgi przedstawia między innymi siedem naczyń, nad którymi przesuwają się w rydwanach bóstwa planetarne, a wewnątrz każdego z nich rozgrywa się inna scena przemiany. W jednym z tych naczyń widnieje paw z rozpostartym ogonem, którego barwy dominują nad całą kompozycją.

Obraz z *Splendor Solis* dobrze oddaje podwójny charakter fazy. Paw jest piękny, wspaniały, dumny; jego ogon przyciąga wzrok i każe zapomnieć o wszystkim innym. A jednak jest uwięziony w szklanym naczyniu, a nad nim jedzie bóstwo, które wyznacza czas i porządek przemiany. Wspaniałość nie jest celem; jest tylko jednym z etapów w szeregu obrazów, które prowadzą dalej, ku królowi i królowej, ku słońcu w pełnym blasku.

## Duma pawia i zwodnicze bogactwo

W średniowiecznej symbolice moralnej paw miał opinię dwuznaczną. Z jednej strony uchodził za ptaka pięknego i szlachetnego, z drugiej był obrazem pychy i próżności, *superbia*, ptakiem, który obnosi się ze swoją wspaniałością. Bestiariusze dodawały, że paw, spojrzawszy na swoje brzydkie nogi, krzyczy i opuszcza pióra, co odczytywano jako przypomnienie, że najwspanialsze piękno opiera się na czymś niskim i nietrwałym.

Duchowa alchemia przejęła tę dwuznaczność. Faza pawiego ogona była czasem, w którym po ciemnościach i rozpadzie pojawiała się nagle obfitość: barwy, obrazy, poczucie bogactwa i siły. Dla kogoś, kto przeszedł przez czerń, mogło to wyglądać jak cel. Ale autorzy przestrzegali, że wielobarwność jest dopiero zapowiedzią, a nie spełnieniem, i że kto zatrzyma się przy niej, zachwycony jej pięknem, nie dojdzie do bieli. Bogactwo barw jest zwodnicze, bo jest rozproszone: każdy kolor ciągnie w inną stronę, a dzieło wymaga zjednoczenia.

Z tego ostrzeżenia wynikała też praktyczna rada, powtarzana w różnych formach: w tej fazie nie wolno przyspieszać ani zmieniać ognia. Gwałtowność może zniszczyć to, co dopiero się rodzi, a niecierpliwość, która chciałaby od razu przejść do bieli, prowadzi do zepsucia całego dzieła. W duchowym przekładzie znaczy to, że czas obfitości wymaga szczególnej powściągliwości; nie należy ani gasić jego barw, ani się nimi upajać, lecz pozwolić im przeminąć w naturalnym rytmie, czuwając nad tym, by żar pozostał równy.

W lekturze duchowej można to rozumieć jako opis pewnego etapu wewnętrznego życia. Po okresie ciemności i rozpadu przychodzi czasem czas obfitości, wizji, natchnień, uniesień, w którym wszystko wydaje się pełne znaczeń i barw. Mistycy wielu tradycji przestrzegali przed przywiązywaniem się do takich doświadczeń, uznając je za dary, które łatwo pomylić z celem. *Cauda pavonis* daje temu ostrzeżeniu obraz: piękny ogon pawia nie jest jeszcze Kamieniem.

## Oczy Argusa i ciało, które nie gnije

Paw miał też w tradycji antycznej i chrześcijańskiej znaczenia pozytywne, które alchemicy dobrze znali. Owidiusz w pierwszej księdze *Metamorfoz* opowiada, że Junona, gdy Merkury zabił stuokiego Argusa, przeniosła jego oczy na ogon swojego ulubionego ptaka. Oczka na pawich piórach były więc oczami czuwającego strażnika, a paw stawał się obrazem wszechwidzenia. W alchemicznym kontekście można to odczytać jako wskazówkę, że w fazie wielobarwności materia zaczyna widzieć, staje się zdolna do światła, choć to światło jest jeszcze rozproszone w wielu oczach.

Mit ma jeszcze jeden aspekt, wymowny dla hermetycznego czytelnika. To Merkury zabił Argusa, a Junona przeniosła jego oczy na pawia. Merkuriusz, główny bohater alchemicznego dzieła, okazuje się tu sprawcą przemiany, w której śmierć strażnika rodzi piękno ptaka. Wątek ten nie musiał być świadomie rozwijany przez autorów alchemicznych, ale pokazuje, jak łatwo antyczne mity wpisywały się w strukturę hermetycznych obrazów.

Chrześcijaństwo dodało do tego wątku przekonanie o nieśmiertelności. Augustyn w *Państwie Bożym* opisuje, że w Kartaginie podano mu pieczonego pawia, a on, chcąc sprawdzić krążące przekonanie, kazał zachować kawałek mięsa i po upływie roku znalazł je niezepsute. Opowieść ta, w połączeniu z faktem, że paw corocznie traci i odnawia swoje pióra, sprawiła, że wczesnochrześcijańska sztuka uczyniła z pawia symbol zmartwychwstania i życia wiecznego. Pawie pojawiają się w katakumbach, na sarkofagach i w mozaikach, zwykle obok źródła życia lub kielicha.

Dla alchemii ten wątek był szczególnie cenny. Faza wielobarwności następuje po czerni, po śmierci i rozkładzie materii. Że pojawia się w niej paw, ptak nieśmiertelności, znaczy, że rozkład nie był końcem, lecz przejściem ku nowemu życiu. Zwodnicze bogactwo barw jest więc zarazem pierwszym znakiem zmartwychwstania, choć jeszcze nie samym zmartwychwstaniem.

## Tęcza i jedno światło

Wielu autorów zestawiało pawi ogon z tęczą. Porównanie jest naturalne: tęcza również ukazuje wszystkie barwy naraz i również pojawia się po ciemności, po burzy. W tradycji biblijnej tęcza jest znakiem przymierza, które Bóg zawarł z Noem po potopie, obietnicą, że świat nie zostanie już zniszczony. W tradycji antycznej Iris, uosobienie tęczy, była posłanniczką Junony, a więc pani pawia. Obie tradycje łączą się w obrazie, w którym wielobarwność po ciemności jest znakiem pojednania i nadziei.

Biblia zna tęczę również w kontekście bardziej tajemniczym niż przymierze z Noem. Prorok Ezechiel, opisując widzenie chwały Bożej, mówi, że blask wokół tronu wyglądał jak łuk na obłokach w dzień deszczu, a Apokalipsa umieszcza tęczę wokół tronu, na którym zasiada Bóg. Tęcza staje się w tych tekstach przedsionkiem chwały, barwnym kręgiem otaczającym światło, na które nie da się spojrzeć bezpośrednio. Hermetyczny czytelnik mógł w tym widzieć potwierdzenie, że wielobarwność należy do progu, a nie do wnętrza świętości.

Tęcza nie jest jednak jeszcze słońcem. Jest jego odbiciem, rozszczepionym w kroplach deszczu, wspaniałym, lecz pośrednim. W tym leży głęboki sens fazy pawiego ogona. Wielobarwność jest zapowiedzią światła, ale światłem rozproszonym; dopiero w bieli barwy mają zbiec się w jedno, a w czerwieni ostatniej fazy osiągnąć pełnię. Biel nie jest więc w tej lekturze brakiem barw, lecz ich zjednoczeniem, a pawi ogon jest momentem, w którym wszystkie one są już obecne, choć jeszcze nie zgodzone.

Historia nauki przyniosła tu zbieżność, która nie ma związku z alchemiczną symboliką, a jednak trudno ją przemilczeć. Isaac Newton, który poza optyką i mechaniką poświęcił wiele lat studiom alchemicznym, wykazał w 1672 roku, że białe światło jest złożeniem wszystkich barw widma. Nie dowodzi to niczego w sprawie duchowego sensu *cauda pavonis* i nie należy wyprowadzać z tego żadnych wniosków o jej prawdziwości. Pokazuje tylko, że intuicja, według której biel zawiera w sobie wszystkie kolory, nie była obca umysłom, które przez wieki rozmyślały nad barwami.

Pawi ogon pozostaje więc symbolem przejścia między dwoma stanami jedności: jednolitą czernią, w której wszystko zostało rozpuszczone, i jednolitą bielą, w której wszystko zostanie zgromadzone. Pomiędzy nimi rozciąga się czas mnogości, piękna i pokusy, w którym adept widzi bogactwo, ale nie może go jeszcze posiąść. Kto przejdzie przez ten czas, nie dając się zatrzymać, dojdzie do światła, które zawiera wszystkie barwy. Kto się zatrzyma, pozostanie z pięknym ogonem, który za rok, jak u każdego pawia, opadnie na ziemię.
