# Czwarta księga pseudo-Agryppy i przekład Roberta Turnera

> Apokryficzna Czwarta księga filozofii tajemnej, wydana pod imieniem Agryppy w 1559 roku, przekształciła jego spekulatywny system w zbiór operacyjnych przepisów o imionach, pieczęciach i wezwaniach duchów, a choć Jan Weyer stanowczo odmówił jej autentyczności, przekład Roberta Turnera z 1655 roku wprowadził ją na trwałe do angielskiej kultury magicznej.

Dział: Magia ceremonialna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/czwarta-ksiega-pseudo-agryppy-i-przeklad-roberta-turnera

## Księga, która dopowiedziała mistrza

Henryk Korneliusz Agryppa z Nettesheim zmarł w 1535 roku, kilka lat po tym, jak wydrukowano wreszcie w całości jego *De occulta philosophia libri tres*. Dzieło było syntezą: uporządkowanym wykładem świata trzech poziomów – elementarnego, niebieskiego i intelektualnego – oraz mocy, jakie człowiek może wydobyć z każdego z nich. Wśród czytelników szybko zrodziło się jednak poczucie niedosytu. Trzy księgi tłumaczyły, dlaczego magia jest możliwa, i podawały mnóstwo tabel, imion i odpowiedniości, ale nie mówiły wprost, jak krok po kroku przeprowadzić operację.

Właśnie tę lukę wypełniła księga, która pojawiła się drukiem w 1559 roku, a więc niemal ćwierć wieku po śmierci Agryppy, jako *Liber quartus de occulta philosophia, seu de cerimoniis magicis*. Jej autor pozostaje nieznany. Tekst przedstawia się jako dopełnienie trzech poprzednich ksiąg, czwarta część jednego wykładu, w której teoria zostaje przełożona na praktykę. W późniejszych zbiorowych wydaniach pism Agryppy *Czwarta księga* trafiała obok autentycznego dzieła, co dodatkowo umacniało wrażenie ciągłości.

Z punktu widzenia historii idei jest to tekst ciekawy właśnie dlatego, że nie jest autentyczny. Pokazuje, jak czytelnicy połowy XVI wieku rozumieli Agryppę i czego od niego oczekiwali. *De occulta philosophia* była dla nich nie tyle filozofią przyrody i ducha, ile obietnicą skutecznej techniki, a *Czwarta księga* tę obietnicę spełniała – lub przynajmniej udawała, że spełnia.

## Imiona, znaki i postaci duchów

Treść *Czwartej księgi* jest konsekwentnie praktyczna. Jej znaczna część dotyczy sposobów ustalania imion duchów, dobrych i złych, przy pomocy tabel liter i liczb powiązanych z położeniem planet i znaków zodiaku w danym momencie. Imię nie jest więc tu przekazane przez tradycję ani objawione, lecz wyliczone: operator, znając czas narodzin lub chwilę operacji, może wyprowadzić imię ducha, który mu w tej chwili odpowiada. Ta technika ma wyraźne korzenie w materiale tabelarycznym trzech ksiąg Agryppy, ale nadaje mu nowe, operacyjne zastosowanie.

Obok imion pojawiają się znaki, czyli charaktery duchów. *Czwarta księga* podaje sposoby ich tworzenia między innymi z figur geomantycznych i z liter imienia, tak że każdy duch otrzymuje graficzny podpis, który można wyrysować na pieczęci, w kręgu lub w księdze. Dalej tekst opisuje postaci, w jakich ukazują się duchy poszczególnych planet: duchy Saturna mają zjawiać się jako wysokie i chude, o gniewnym obliczu, duchy Jowisza jako postaci majestatyczne, duchy Marsa jako wojownicze i gwałtowne, i tak dalej przez cały siedmioplanetarny porządek. Opisy te służą rozpoznaniu, ale także przygotowaniu wyobraźni operatora, która ma się dostroić do natury przyzywanej mocy.

Obszerne partie dotyczą przygotowania narzędzi i miejsc. Księga omawia pentakle i święte znaki, konsekrację wody, ognia, oleju, miejsc i przedmiotów, wykonanie kręgu i przebieg wezwania. Szczególne miejsce zajmuje opis tak zwanej księgi duchów, *liber spirituum*: specjalnie sporządzonego tomu, w którym zapisuje się imiona, znaki i przysięgi duchów, a który po konsekracji ma zapewniać stałą władzę nad tymi, którzy złożyli w nim swoje podpisy. Tekst mówi także o przywoływaniu dobrych duchów we śnie oraz o nekromancji, rozumianej jako wywoływanie dusz zmarłych, rozróżniając przy tym jej rodzaje.

Ta ostatnia część najlepiej pokazuje, jak daleko *Czwarta księga* odeszła od ducha trzech ksiąg. U Agryppy obcowanie z wyższymi inteligencjami było zwieńczeniem drogi wznoszenia się duszy, wymagającej oczyszczenia, wiedzy i religijnej czci; magia ceremonialna stanowiła w jego wykładzie część religii, a nie jej konkurencję. Apokryf zachowuje wprawdzie formuły modlitewne, imiona Boga i wymóg czystości operatora, ale rozkłada akcenty inaczej. Ważniejsze od drogi duszy stają się poprawność procedury, kompletność narzędzi i ścisłe przestrzeganie kolejności czynności. Teurgia przechodzi w rzemiosło.

*Liber spirituum* jest dobrym przykładem tego przesunięcia. Pomysł, że duch po złożeniu przysięgi i podpisu w konsekrowanej księdze pozostaje związany z jej posiadaczem, przenosi relację z istotą duchową w sferę niemal prawną, przypominającą kontrakt lub akt hołdu. Księga staje się dokumentem, a operator – depozytariuszem zobowiązań, które może przywołać w każdej chwili. Taka wizja pozwalała myśleć o magii jako o czymś trwałym i przekazywalnym, co w kulturze rękopisów magicznych miało ogromne znaczenie.

## Weyer zaprzecza w imieniu nauczyciela

Najważniejszym świadectwem przeciw autentyczności *Czwartej księgi* jest głos Jana Weyera, lekarza, który w młodości mieszkał w domu Agryppy i był jego uczniem. W traktacie *De praestigiis daemonum*, wydanym po raz pierwszy w 1563 roku, Weyer stwierdził wprost, że księga krążąca pod imieniem jego mistrza nie jest jego dziełem i została mu fałszywie przypisana. Ponieważ Agryppa nie żył już od blisko trzydziestu lat, wyparcie się apokryfu mogło nastąpić jedynie ustami ucznia – i Weyer, sam zajęty obroną oskarżanych o czary i krytyką demonologicznych przesądów, wykonał to z pełnym przekonaniem.

Jego świadectwo ma wagę z kilku powodów. Weyer znał Agryppę osobiście i miał dostęp do jego papierów oraz ustnych wypowiedzi. Był ponadto człowiekiem, który miał interes w oczyszczeniu imienia nauczyciela z zarzutu czarnoksięstwa, bo legenda Agryppy jako maga w towarzystwie diabelskiego psa już wtedy krążyła po Europie. To drugie mogłoby budzić podejrzenie stronniczości, ale współcześni badacze, porównując styl, metodę i treść, w zasadzie zgadzają się z Weyerem. *Czwarta księga* nie ma charakterystycznej dla Agryppy erudycji ani filozoficznej ramy; jej autor korzysta z trzech ksiąg, lecz pisze innym językiem i z innym celem. Brak w niej również odwołań do neoplatońskich autorytetów, którymi Agryppa gęsto przetykał swój wykład, i do kabalistycznej spekulacji o imionach w tym kształcie, w jakim przejął ją od Reuchlina.

Warto przy tym zauważyć, że sam Agryppa w późniejszym okresie życia napisał *De incertitudine et vanitate scientiarum*, krytykę wszystkich nauk, w tym magii, i zapewniał, że młodzieńcze zainteresowania okultystyczne porzucił. Relacja między tym zwrotem a wydaniem *De occulta philosophia* jest od dawna przedmiotem dyskusji badaczy. W każdym razie wizerunek Agryppy jako autora instrukcji wywoływania duchów bardziej pasował do legendy niż do biografii.

## Robert Turner i angielski tom z 1655 roku

Mimo sprzeciwu Weyera *Czwarta księga* żyła dalej, a jej najważniejszym przewodnikiem do świata anglojęzycznego okazał się Robert Turner. Ten angielski tłumacz i autor, związany z Holshott w hrabstwie Hampshire, był aktywny w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XVII wieku i przekładał na angielski teksty z kręgu magii, astrologii i medycyny – w tym *Ars notoria* w 1657 roku i pisma przypisywane Paracelsusowi – a także opublikował zielnik *Botanologia*. W 1655 roku wydał w Londynie tom zatytułowany *Henry Cornelius Agrippa his Fourth Book of Occult Philosophy*.

Tom nie zawierał jedynie *Czwartej księgi*. Turner połączył w nim kilka tekstów, tworząc swego rodzaju kompendium praktycznej magii ceremonialnej. Obok apokryfu Agryppy znalazł się traktat o geomancji, również przypisywany Agryppie, *Heptameron* przypisywany Piotrowi z Abano, geomancja astronomiczna łączona z Gerardem z Kremony, *Isagoge* Georga Pictoriusa o naturze duchów oraz *Arbatel magiae*, krótki i niezwykły tekst o magii duchowej, który po raz pierwszy ukazał się w Bazylei w 1575 roku. Taki zestaw nie był przypadkowy. Turner łączył teksty praktyczne z teoretycznymi i operacje przymusu z pobożną teurgią *Arbatela*, tak że czytelnik otrzymywał wachlarz podejść, a nie jeden system. Szczególnie wymowne jest sąsiedztwo *Arbatela* i *Czwartej księgi*: pierwszy tekst kładzie nacisk na pobożność, miłość bliźniego i oczekiwanie na dar od Boga, drugi na technikę wymuszania obecności duchów. Czytelnik tomu z 1655 roku miał więc przed sobą w jednym woluminie dwie odmienne odpowiedzi na pytanie, czym jest obcowanie z niewidzialnym.

Przekład ukazał się w szczególnym momencie. Kilka lat wcześniej, w 1651 roku, wyszło angielskie tłumaczenie trzech ksiąg *De occulta philosophia*, podpisane inicjałami J.F. Lata pięćdziesiąte XVII wieku, czas protektoratu Cromwella, przyniosły rozluźnienie dawnej cenzury i zalew druków z dziedziny astrologii, alchemii, proroctwa i magii. Tom Turnera wpisał się w ten nurt, odpowiadając na zainteresowanie czytelników, którzy chcieli mieć w ręku nie tylko filozofię okultyzmu, ale i jego praktykę.

## Długie życie apokryfu

Skutki przekładu Turnera trudno przecenić. Przez następne stulecia angielskie wydanie z 1655 roku było podstawowym źródłem dla tych, którzy chcieli pracować z *Czwartą księgą*, a także z innymi tekstami tomu. Korzystali z niego kopiści rękopisów magicznych XVII i XVIII wieku, a w XIX wieku autorzy okultystycznego odrodzenia, dla których stanowił część kanonu ceremonialnej tradycji. W XX wieku tom wznawiano kilkakrotnie, a jego zawartość przenikała do popularnych kompendiów magii. Badacze nowożytnej magii rytualnej zwracają uwagę, że wiele zaleceń dotyczących pieczęci planetarnych i kształtów duchów, które czytelnik spotyka w późnych rękopisach, da się prześledzić wstecz właśnie do tego tomu, a nie do autentycznego Agryppy. Apokryf okazał się w praktyce bardziej wpływowy od dzieła, które miał uzupełniać, przynajmniej wśród tych, którzy chcieli działać, a nie tylko rozumieć.

Historia *Czwartej księgi* pokazuje, jak silne może być imię autora. Tekst odrzucony przez najbliższego ucznia rzekomego twórcy, pozbawiony jego erudycji i filozoficznej głębi, przetrwał dzięki temu, że stał na półce obok dzieła mistrza i nosił jego nazwisko. Przekład Turnera utrwalił to połączenie w nowym języku i nowej kulturze, nadając apokryfowi pozycję, której nie odebrały mu ani zastrzeżenia Weyera, ani późniejsze ustalenia filologów. Dla historyka idei *Czwarta księga* jest więc przede wszystkim świadectwem recepcji: zapisem tego, czym w oczach nowożytnych czytelników miała być magia Agryppy, gdy przestano ją czytać jako filozofię, a zaczęto jako podręcznik.
