# Diabeł – brakujący atut i narodziny Bafometa

> Diabeł nie przetrwał w żadnej z luksusowych talii malowanych dla Viscontich i Sforzów, a jego dzisiejszy wizerunek z koźlimi rogami, skrzydłami nietoperza i pentagramem na czole zawdzięcza mniej renesansowym kartom niż rycinie Bafometa, którą Éliphas Lévi umieścił w swoim dziele o wysokiej magii.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/diabel-brakujacy-atut-i-narodziny-bafometa

## Luka w złotej talii

Z talii Visconti-Sforza, najsłynniejszego zestawu kart renesansowych, zachowały się siedemdziesiąt cztery karty, rozproszone dziś między Accademia Carrara w Bergamo, Morgan Library w Nowym Jorku i kolekcje prywatne. Zakładając, że talia liczyła pierwotnie siedemdziesiąt osiem kart, brakuje czterech: jednej karty liczbowej, jednej figury i dwóch atutów. Tymi atutami są Wieża i Diabeł. Również wśród innych luksusowych talii piętnastowiecznych z północnych Włoch, o ile wiadomo, nie ocalał żaden wizerunek Diabła, choć jego obecność w ówczesnej grze potwierdzają spisy atutów i wzmianki literackie.

Brak ten pobudzał wyobraźnię badaczy. Można go wyjaśniać przypadkiem: karty ginęły w ciągu stuleci pojedynczo, a statystyczny los mógł oszczędzić akurat inne. Można też podejrzewać, że karty z obrazem szatana usuwano celowo, czy to z pobożności, czy z niechęci do posiadania przedmiotu przedstawiającego zło, czy wreszcie dlatego, że zostały zniszczone przez właścicieli przy jakiejś okazji religijnej. Niektórzy przypuszczali, że Diabła i Wieży nigdy nie namalowano dla luksusowych talii, uznając je za niestosowne na dworze. Żadna z tych hipotez nie ma oparcia w źródłach, i najuczciwiej powiedzieć, że nie wiemy. Pewne jest tylko to, że najstarsze wizerunki karty nie pochodzą z dworskich talii, lecz z tańszych wyrobów drukowanych.

Obecność Diabła w szeregu atutów nie budziła przy tym wątpliwości współczesnych. Gra w triumfy była zabawą, w której karty wyższe biły niższe, a hierarchia obrazów odtwarzała porządek świata: od ludzkich stanów przez cnoty i los aż po śmierć, piekło i sferę niebieską. Diabeł zajmował w tej hierarchii miejsce wysokie, lecz niższe od kart niebieskich, co samo w sobie było wykładem teologii, w której zło jest potężne, ale nie ostateczne. Moraliści, którzy krytykowali grę w karty jako marnotrawstwo czasu, nie wskazywali zwykle Diabła jako szczególnego zgorszenia; raziła ich raczej sama gra niż jej obrazy.

## Diabeł z arkusza Rosenwalda

Jednym z nich jest nierozcięty arkusz kart przechowywany w National Gallery of Art w Waszyngtonie, w kolekcji Lessinga J. Rosenwalda, datowany zwykle na przełom XV i XVI wieku i przypisywany ośrodkowi włoskiemu. Na arkuszu, przeznaczonym do pocięcia na pojedyncze karty, wydrukowano kilka atutów, w tym Diabła. Wizerunek jest prosty, wykonany kreską drzeworytu, i przedstawia rogatą postać demoniczną o zwierzęcych cechach, typową dla późnośredniowiecznej ikonografii piekielnej. Nie ma w nim jeszcze niczego, co przypominałoby późniejszego Bafometa; jest to diabeł z fresków Sądu Ostatecznego i z ilustracji do kazań, taki, jakiego znał każdy mieszkaniec włoskiego miasta.

Ten diabeł miał długą historię. Średniowieczna sztuka obdarzała szatana rogami, ogonem, pazurami i skrzydłami nietoperza – w odróżnieniu od pierzastych skrzydeł aniołów – a także twarzami umieszczonymi w nienaturalnych miejscach ciała: na brzuchu, na kolanach, na pośladkach. Te drugie twarze wyrażały potworność istoty, w której porządek stworzenia został wywrócony, a rozum ustąpił miejsca niższym częściom ciała. We freskach Sądu Ostatecznego diabeł pożerał grzeszników, a w scenach kuszenia szeptał do ucha. Na karcie nie musiał robić niczego: wystarczyło, że był, by gracz rozpoznał w nim zło, które ustępuje jedynie przed niebiańskimi atutami.

## Diabeł marsylski i jego dwaj więźniowie

Drzeworytnicza talia marsylska z XVII i XVIII wieku nadała karcie postać o wiele bardziej rozbudowaną. Pod numerem XV i napisem *Le Diable* stoi na cokole lub kowadle istota o skrzydłach nietoperza, z rogami przypominającymi poroże, z kobiecymi piersiami i jednocześnie z męskimi cechami, z twarzą na brzuchu i oczami na kolanach. W jednej dłoni trzyma pochodnię albo ostrze bez rękojeści, drugą unosi. Do cokołu przywiązane są sznurami za szyje dwa mniejsze diabełki, z rogami, ogonami i zwierzęcymi uszami, wyobrażające być może dusze opętane albo uwięzione.

Ten obraz łączy kilka wątków. Dwupłciowość postaci odpowiada średniowiecznemu przekonaniu, że demony mogą przybierać postać męską i żeńską, a także ogólniejszej idei, że zło miesza i zaciera porządek natury. Twarze na ciele przejęto z tradycji, o której mowa wyżej. Dwa mniejsze diabły na sznurach dodają do kompozycji element niewoli: szatan nie tylko jest zły, lecz trzyma innych w uwięzi. Ten motyw okazał się niezwykle trwały i przeszedł do niemal wszystkich późniejszych wersji karty, choć zmieniała się interpretacja tych, którzy są związani.

## Bafomet, kozioł z Mendes

W połowie XIX wieku Éliphas Lévi, właściwie Alphonse-Louis Constant, wydał dwutomowe dzieło *Dogme et rituel de la haute magie*. Na frontyspisie drugiego tomu umieścił wykonaną według własnego rysunku rycinę, która w ciągu kilku dziesięcioleci stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych obrazów okultyzmu. Przedstawia siedzącą postać z głową kozła, z pentagramem na czole i z pochodnią między rogami, ze skrzydłami, kobiecymi piersiami i laską Hermesa wznoszącą się z łona. Jedna ręka wskazuje w górę na jasny półksiężyc, druga w dół na ciemny; na ramionach widnieją napisy *solve* i *coagula*. Lévi nazwał tę postać Bafometem i kozłem z Mendes, nawiązując zarówno do egipskiego kultu w Mendes opisanego przez Herodota, jak i do oskarżeń wysuwanych przeciwko templariuszom.

Nazwa Bafomet pochodzi właśnie z procesu templariuszy z lat 1307–1312, w którym niektórzy oskarżeni, przesłuchiwani pod przymusem, mówili o czczeniu bożka lub głowy o tym imieniu. Większość historyków uważa, że słowo jest zniekształconą formą imienia Mahometa w starofrancuskim lub prowansalskim, a samo oskarżenie należało do repertuaru zarzutów, którymi władza królewska chciała zniszczyć zakon. W XIX wieku nazwa obrosła spekulacjami; austriacki orientalista Joseph von Hammer-Purgstall opublikował w 1818 roku rozprawę *Mysterium Baphometis revelatum*, w której próbował wykazać gnostyckie bałwochwalstwo templariuszy. Lévi czerpał z tej atmosfery, lecz nadał postaci zupełnie nowe znaczenie. Warto dodać, że opisy rzekomego bożka w zeznaniach są niejednolite i mówią zwykle o głowie, a nie o skrzydlatej postaci z koźlim łbem; obraz znany z ryciny jest dziełem dziewiętnastowiecznej wyobraźni, która zespoliła w jednej postaci templariuszy, sabat czarownic i egipskie zwierzę święte.

Dla niego Bafomet nie był szatanem, lecz symbolem światła astralnego, uniwersalnej siły natury, która sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła, a staje się jednym lub drugim w zależności od tego, kto nią włada. Postać łącząca cechy męskie i żeńskie, ludzkie i zwierzęce, jasny i ciemny księżyc, była obrazem równowagi przeciwieństw. Lévi wiązał ją z piętnastym arkanem tarota, który w jego systemie odpowiadał tym siłom. Dla historii karty kluczowe nie jest jednak to rozbudowane objaśnienie, które łączyło się z całym jego wykładem kabalistycznym, lecz sam obraz. Od chwili opublikowania ryciny Diabeł z tarota zaczął upodabniać się do Bafometa.

## Smith i Crowley

Najbardziej widoczne jest to w talii Waite'a i Smith z 1909 roku. Diabeł siedzi na półsześcianie, ma rogi kozła, skrzydła nietoperza i odwrócony pentagram nad czołem; prawą dłoń unosi, w lewej trzyma opuszczoną pochodnię. Do pierścienia na cokole przykuto łańcuchami nagiego mężczyznę i nagą kobietę, którzy mają małe rogi i ogony, zakończone u mężczyzny płomieniem, u kobiety winnym gronem. Kompozycja celowo nawiązuje do karty Kochanków, gdzie ta sama para stoi pod błogosławiącym aniołem; tu stoi pod władzą zwierzęcej siły. Zauważono też, że łańcuchy są luźne i mogłyby zostać zdjęte, co interpretatorzy wykładali jako znak, że niewola jest dobrowolna.

Postać Smith łączy elementy Bafometa – kozią głowę, skrzydła, pentagram, uniesioną i opuszczoną rękę – z motywem dwóch związanych postaci z wersji marsylskiej. Pentagram jest jednak odwrócony, co u Lévi'ego oznaczało przewagę materii nad duchem, a pochodnia skierowana w dół mówi o świetle, które pali, zamiast oświetlać. Waite, w odróżnieniu od Lévi'ego, nie rehabilitował postaci, lecz czytał kartę jako obraz zwierzęcej natury, która wiąże duszę, gdy ta jej się poddaje.

Aleister Crowley w Tarocie Thota, malowanym przez Friedę Harris, poszedł w przeciwnym kierunku. Jego Diabeł to kozioł o spiralnych rogach, z trzecim okiem na czole, stojący przed wzniesionym, fallicznym drzewem lub laską, z postaciami uwięzionymi w kulistych kształtach u podstawy. Crowley widział w nim Pana, siłę płodności i twórczej radości, w duchu bliższym Lévi'emu niż Waite'owi, choć w języku znacznie bardziej dosadnym. Karta, która w XV wieku przedstawiała szatana ze świątynnego fresku, stała się u niego obrazem boga natury.

## Obraz bez przodka, wizerunek z przyszłości

Dzieje tej karty są paradoksalne. Atut, którego najstarsza dworska postać zaginęła, zyskał swoją najsłynniejszą formę dzięki rycinie, która nigdy nie była kartą do gry. Diabeł z arkusza Rosenwalda i Diabeł marsylski należą do świata średniowiecznej grozy i moralnej przestrogi; Diabeł Smith i Crowleya – do świata, w którym zło stało się siłą do zrozumienia, opanowania lub nawet przyjęcia. Między nimi stoi Bafomet Lévi'ego, obraz zaprojektowany jako symbol doktryny i przeniesiony na kartę przez jego następców.

Nie oznacza to, że współczesny Diabeł jest fałszerstwem. Każda epoka ma prawo do własnego czytania obrazów, a przemiana tej karty jest ważnym świadectwem historii myśli ezoterycznej XIX i XX wieku. Trzeba jednak wiedzieć, skąd pochodzą poszczególne elementy. Rogi, skrzydła i twarze na ciele są średniowieczne; dwaj więźniowie na sznurach są marsylscy; kozia głowa, pentagram i gest ramion są Lévi'ego. Kto zna tę genealogię, ten widzi w karcie nie jeden wizerunek, lecz nawarstwienie trzech wyobrażeń zła, z których pierwsze jest starsze od samych kart, a ostatnie powstało cztery stulecia po pierwszych taliach.
