# Dietrich Tiedemann i niemiecki Poemander epoki oświecenia

> Wydany w 1781 roku niemiecki Poemander Dietricha Tiedemanna, profesora z Kassel i historyka filozofii, przyswajał pisma Hermesa czytelnikom oświecenia jako dokument późnoantycznej myśli religijnej, a nie praegipskie objawienie, i pokazuje, jak historyzująca lektura zastąpiła dawny podziw dla Trismegistosa ciekawością badacza dziejów ludzkiego umysłu.

Dział: Hermetyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/dietrich-tiedemann-i-niemiecki-poemander-epoki-oswiecenia

## Profesor z Collegium Carolinum

Dietrich Tiedemann urodził się w 1748 roku w Bremervörde, studiował w Getyndze, przez pewien czas był nauczycielem domowym w Inflantach, a w 1776 roku objął katedrę języków klasycznych w Collegium Carolinum w Kassel, uczelni utrzymywanej przez landgrafa heskiego. Gdy kolegium utraciło swoją pozycję, przeniósł się do Marburga, gdzie od połowy lat osiemdziesiątych wykładał filozofię aż do śmierci w 1803 roku. Należał do pokolenia niemieckich uczonych, którzy uprawiali filozofię w duchu empiryzmu i psychologii, z wyraźnym uznaniem dla Locke'a i dla brytyjskich badaczy ludzkiego poznania, a wobec spekulatywnych systemów zachowywali rezerwę.

Jego dorobek jest szeroki i mało dziś znany poza kręgiem specjalistów. Napisał *System der stoischen Philosophie*, wydany w 1776 roku, wielotomowe *Untersuchungen über den Menschen*, poświęcone naturze ludzkiego umysłu, oraz *Griechenlands erste Philosophen*, opublikowane w 1780 roku. W następnej dekadzie ogłosił obserwacje rozwoju zdolności umysłowych dziecka, cenione dziś jako jeden z pierwszych dzienników rozwojowych w historii psychologii, oraz łacińską rozprawę o pochodzeniu sztuk magicznych. Jego największym przedsięwzięciem był sześciotomowy *Geist der spekulativen Philosophie*, wydawany od 1791 roku, przegląd dziejów filozofii od starożytności po czasy nowożytne.

Przekład hermetycznych traktatów należy do wczesnej fazy tej działalności. *Hermes Trismegists Poemander, oder von der göttlichen Macht und Weisheit* ukazał się w 1781 roku, rok po książce o pierwszych filozofach greckich. Podtytuł powtarzał tytuł, pod którym Marsilio Ficino ogłosił swój łaciński *Pimander*, ale intencja tłumacza była zupełnie inna niż intencja florenckiego platonika.

## Długi cień krytyki tekstu

Kiedy Tiedemann sięgał po Hermesa, sprawa jego starożytności była w kręgach uczonych dawno rozstrzygnięta. Izaak Casaubon w 1614 roku wykazał na podstawie języka i treści, że traktaty nie mogą pochodzić z zamierzchłej przeszłości Egiptu, lecz powstały w epoce chrześcijańskiej. W następnym stuleciu Johann Albert Fabricius uporządkował wiedzę o pismach przypisywanych Hermesowi w *Bibliotheca Graeca*, a Johann Jakob Brucker w *Historia critica philosophiae*, wydawanej od 1742 roku, potraktował hermetykę jako przykład późnoantycznego synkretyzmu i fałszerstwa. Dla historyka filozofii z lat osiemdziesiątych XVIII wieku było to stanowisko oczywiste.

Oczywistość ta nie obejmowała jednak wszystkich czytelników. Poza uniwersytetami Hermes zachował autorytet w kręgach, które szukały w nim mądrości przyrodniczej, alchemicznej i duchowej. Niemieckojęzyczne wersje i omówienia jego pism krążyły od dawna w środowiskach teozoficznych, a w czasach Tiedemanna przeżywały nową koniunkturę. Lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte to okres rozkwitu Złotego i Różanego Krzyża, zakonu łączącego masonerię z alchemią i teozofią, który zyskał wpływy na dworach i wśród urzędników. W samym Kassel, w tym samym Collegium Carolinum, w kręgu różokrzyżowców obracali się przez pewien czas przyrodnicy Georg Forster i Samuel Thomas Sömmerring. Hermes był dla takich ludzi nie przedmiotem krytyki, lecz mistrzem.

W tej sytuacji przekład sporządzony przez profesora o przekonaniach empirycznych był gestem dwuznacznym. Mógł służyć zwolennikom tajemnej wiedzy jako nowe, poprawne źródło, ale mógł też działać przeciw nim, pokazując, czym te teksty są naprawdę. Tiedemann, jak wiele wskazuje, zamierzał to drugie, choć wybrał metodę łagodną: zamiast polemiki dał czytelnikowi tekst, a wraz z nim historyczną perspektywę, w której należało go czytać.

## Hermes jako świadek swojej epoki

Najważniejsze w podejściu Tiedemanna jest przesunięcie pytania. Dla renesansowych platoników zasadnicze było to, co Hermes objawił: jaka prawda o Bogu, świecie i człowieku została przekazana w zamierzchłej przeszłości i dotarła przez szereg mędrców do Platona. Dla historyka oświecenia ważniejsze było to, kiedy i w jakich okolicznościach te teksty powstały i co mówią o ludziach, którzy je pisali. Hermes przestaje być źródłem prawdy, a staje się świadkiem epoki. Jego traktaty nie są oknem na Egipt faraonów, lecz zwierciadłem świata późnej starożytności, w którym filozofia grecka, religia egipska, judaizm i chrześcijaństwo przenikały się nawzajem.

Takie ujęcie nie oznaczało pogardy. Tiedemann jako historyk umysłu był zainteresowany tym, jak ludzie myśleli, nawet jeśli uważał ich myślenie za błędne. Hermetyczne traktaty były dla niego cennym dokumentem, ponieważ pokazywały, jak platońska metafizyka została przetworzona w religię zbawienia przez poznanie, jak pojęcia filozoficzne zmieniały się w obrazy objawienia i jak potrzeba pewności skłaniała ludzi do przypisywania własnych spekulacji pradawnym mędrcom. W tej perspektywie pseudepigrafia nie była po prostu oszustwem, lecz zjawiskiem kulturowym, które należało zrozumieć.

Historyzująca lektura zmieniała też sens poszczególnych scen. Wizja z pierwszego traktatu, w której Poimandres ukazuje się jako bezgraniczne światło i odsłania narodziny kosmosu, była dla Ficina relacją z prawdziwego objawienia udzielonego najstarszemu z teologów. Dla oświeceniowego historyka była przede wszystkim formą literacką, właściwą religijnej prozie cesarstwa, w której autorzy chętnie ubierali naukę w opowieść o objawieniu otrzymanym we śnie lub w ekstazie. Podobne konwencje znano z apokaliptyki żydowskiej i chrześcijańskiej, z pism gnostyków i z literatury magicznej. Tiedemann nie musiał odmawiać tym tekstom głębi myślowej, by uznać, że ich szata jest typowa dla epoki, a nie świadectwem nadprzyrodzonego pochodzenia. To przesunięcie, z treści objawionej na formę gatunkową, było jednym z najtrwalszych osiągnięć oświeceniowej filologii.

Podobny sposób myślenia widać w jego rozprawie o pochodzeniu magii. Tiedemann szukał w niej przyczyn, dla których ludzie różnych epok wierzyli w tajemne moce, i wskazywał na naturalne skłonności ludzkiego umysłu: na lęk, na niewiedzę o przyczynach zjawisk, na potrzebę wpływania na świat. Magia i hermetyka nie były dla niego tajemnicą do odkrycia, lecz zjawiskiem do wyjaśnienia. W tym sensie *Poemander* i rozprawa o magii należą do jednego programu: historii ludzkiego umysłu, w której także błędy mają swoje miejsce i swoją logikę.

## Przekład jako narzędzie oświecenia

Decyzja, by przełożyć traktaty na język narodowy, miała w tej perspektywie znaczenie samodzielne. Oświeceniowi uczeni wierzyli, że dostęp do źródeł jest najlepszym lekarstwem na zabobon. Tekst zamknięty w łacinie lub grece pozostawał domeną wąskiego kręgu i dawał pole do legend o jego głębokiej, ukrytej treści. Tekst przełożony na zrozumiały niemiecki mógł zostać przeczytany przez każdego wykształconego obywatela, który sam mógł ocenić, czy znajduje w nim tajemną mądrość, czy raczej znajome motywy filozofii platońskiej w religijnym przebraniu.

Przekład opierał się na tekście greckim, dostępnym drukiem od paryskiego wydania Adriena Turnèbe'a z 1554 roku, a nie na łacinie Ficina, i ta okoliczność również była znacząca. Oznaczała powrót do oryginału z pominięciem renesansowego pośrednika, którego przekład był już interpretacją, nasyconą przekonaniem o pradawności Hermesa. Grecki tekst czytany przez historyka filozofii z warsztatem klasycznego filologa ukazywał swoje późnoantyczne cechy: słownictwo neoplatońskie, stoickie i biblijne, które Casaubon niegdyś wskazał jako dowód późnej daty. Przekład nie musiał tych cech wyliczać; wystarczyło, że oddał tekst bez renesansowej aury.

Nie należy przy tym przeceniać zasięgu tego przedsięwzięcia. *Poemander* Tiedemanna nie stał się bestsellerem ani nie przerwał ezoterycznego zainteresowania Hermesem. Środowiska różokrzyżowe i teozoficzne nadal czytały swoje wydania, a w XIX wieku hermetyka znalazła nowych zwolenników wśród romantyków i okultystów. Znaczenie przekładu polega raczej na tym, że wyznacza on moment, w którym Hermes wszedł do niemieckiej kultury uczonej jako przedmiot historii, a nie objawienia. Następne pokolenia filologów niemieckich, od XIX-wiecznych wydawców po Richarda Reitzensteina, który w 1904 roku ogłosił swoje *Poimandres*, kontynuowały tę linię, choć z o wiele bogatszym aparatem.

Miejsce *Poemandra* w dorobku Tiedemanna widać wyraźniej, gdy zestawi się go z późniejszym *Geist der spekulativen Philosophie*. W tym wielkim przeglądzie dziejów myśli epoka późnej starożytności jawi się jako czas, w którym filozofia grecka zbliżyła się do religii, a spekulacja coraz częściej szukała oparcia w objawieniu i autorytecie dawnych mędrców. Hermetyka, neoplatonizm i gnoza należały w tym obrazie do jednego zjawiska. Przekład z 1781 roku był więc jakby materiałem źródłowym do rozdziału, który Tiedemann napisał dekadę później: czytelnik mógł najpierw poznać tekst, a potem zobaczyć go w szerokiej panoramie dziejów umysłu.

## Ciekawość zamiast czci

Przypadek Tiedemanna pozwala uchwycić zmianę, która dokonała się w stosunku Europy do Hermesa między renesansem a oświeceniem. Ficino tłumaczył *Pimandra* z czcią, przekonany, że przybliża czytelnikom najstarszego teologa ludzkości. Tiedemann tłumaczył go z ciekawością, przekonany, że daje czytelnikom ważny dokument historii myśli. Obaj traktowali tekst poważnie, ale ich powaga miała zupełnie inny charakter. Pierwszy szukał w Hermesie prawdy, drugi – zrozumienia.

Ta zmiana nie była wyłącznie stratą. Historyzujące odczytanie pozbawiło Hermesa aury pradawności, ale otworzyło drogę do pytań, których renesansowi czytelnicy nie mogli zadać: skąd pochodzą te teksty, kto je napisał, jakie potrzeby religijne zaspokajały, jak odnosiły się do innych nurtów swojej epoki. Współczesne badania nad hermetyką, które widzą w niej ważne świadectwo późnoantycznej duchowości egipsko-greckiej, są dziedzicami właśnie tej postawy. Szacunek dla tekstu nie wymaga już wiary w jego objawione pochodzenie.

Zarazem przekład Tiedemanna pozostaje świadectwem napięcia, które towarzyszyło oświeceniu. W tym samym mieście, w którym profesor filozofii przekładał Hermesa jako dokument historyczny, jego koledzy szukali w alchemii i teozofii dróg do ukrytej mądrości. Oświecenie nie było jednolitym triumfem rozumu nad tajemnicą, lecz polem sporu, w którym te same teksty czytano na przeciwne sposoby. Niemiecki *Poemander* z 1781 roku należy do tego sporu jako głos spokojny, uczony i pozbawiony polemicznej zaciekłości – głos historyka, który uważał, że najlepszym sposobem na zrozumienie Hermesa jest pozwolić mu przemówić w zwykłym języku.
