# Dzieci planet w ikonografii późnego średniowiecza

> Późnośredniowieczne cykle dzieci planet, znane z Hausbuchu z Wolfegg, florenckich miedziorytów i ilustrowanych kalendarzy, przełożyły astrologiczną naukę o wpływie planet na obraz społeczeństwa, w którym zawód, temperament i los człowieka okazują się darem bóstwa przejeżdżającego nad miastem.

Dział: Astrologia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/dzieci-planet-w-ikonografii-poznego-sredniowiecza

## Bóstwo na wozie, ludzie pod spodem

Schemat tych przedstawień jest łatwy do rozpoznania nawet bez znajomości tekstów. W górnej części obrazu, na niebie, przesuwa się planeta w postaci antycznego bóstwa: jedzie na wozie ciągniętym przez zwierzęta albo kroczy w obłokach, często w towarzystwie dwóch znaków zodiaku, które są jej domami. Poniżej, na ziemi, rozgrywają się sceny codziennego życia: ludzie pracują, walczą, ucztują, uczą się, kochają lub cierpią. Związek między górą a dołem nie wymaga komentarza. To, co dzieje się na ziemi, jest skutkiem tego, co przechodzi po niebie. Ludzie poniżej są „dziećmi” planety, jak głoszą niemieckie wierszowane podpisy, w których planeta mówi o sobie i o tych, których obdarza swoją naturą.

Typ ikonograficzny zwany w literaturze niemieckiej *Planetenkinder* rozkwitł w drugiej połowie XV wieku, przede wszystkim w kręgu niemieckim i włoskim. Pojawiał się w rękopisach, w drzeworytach i miedziorytach, w malarstwie ściennym i w drukach kalendarzowych. Był jednym z najbardziej rozpowszechnionych sposobów, w jakie astrologia docierała do ludzi, którzy nigdy nie otworzyli łacińskiego podręcznika. W przeciwieństwie do horoskopu, wymagającego wiedzy i rachunku, obraz dzieci planet przemawiał od razu: pokazywał, kim się jest, jeżeli przyszło się na świat pod danym niebem.

Treść tych obrazów ma źródła tekstowe znacznie starsze. Już Ptolemeusz w czwartej księdze *Tetrabiblos* wiąże rodzaj zajęcia z naturą planet rządzących działaniem: Merkury daje pisarzy i kupców, Wenus tych, którzy obcują z wonnościami, barwami i ozdobami, Mars rzemiosła ognia i żelaza. Astrologia arabska, zwłaszcza w wielkim wprowadzeniu Abu Maszara, rozbudowała te listy w długie katalogi, w których każda planeta rządzi określonymi zawodami, częściami ciała, cechami charakteru, krajami, zwierzętami i rzeczami. Łacińskie przekłady tych katalogów stały się materiałem, który malarze i rytownicy przełożyli na sceny.

Między katalogiem a obrazem istniał jeszcze etap pośredni. W XIII wieku Michał Szkot, astrolog na dworze cesarza Fryderyka II, opisał w swoim *Liber introductorius* wygląd planet jako postaci z atrybutami, a późniejsze ilustrowane odpisy jego dzieła przedstawiały je w formie, która łączyła antyczne bóstwa z rysami średniowiecznych typów: Saturna jako starca, Marsa jako zbrojnego rycerza, Merkurego jako biskupa lub uczonego. Tego rodzaju wizerunki przygotowały grunt dla późniejszych cykli, w których planeta jest już nie tylko postacią, lecz władcą całego orszaku ludzi. Przejście od pojedynczej figury do panoramy społecznej dokonało się jednak dopiero w XV wieku, wraz z rozwojem świeckiej grafiki i zainteresowaniem życiem codziennym.

## Hausbuch z Wolfegg

Najbardziej znanym zespołem tych przedstawień jest cykl w tak zwanym *Mittelalterliches Hausbuch*, rękopisie przechowywanym w zbiorach książąt Waldburg-Wolfegg, powstałym w ostatnich dziesięcioleciach XV wieku. Jego anonimowy twórca, nazywany od tego dzieła Mistrzem Hausbuchu, był rysownikiem i rytownikiem o wyjątkowej obserwacyjnej swobodzie. Rękopis zawiera oprócz dzieci planet teksty i rysunki dotyczące górnictwa, wojny, alchemii laboratoryjnej, techniki i życia dworskiego; jest rodzajem encyklopedii praktycznej możnego właściciela. Cykl planetarny zajmuje w nim miejsce szczególne, bo łączy wiedzę o niebie z obrazem całego społeczeństwa.

Każda planeta otrzymuje w Hausbuchu własną kartę. Saturn, starzec o kulach lub z kosą, przejeżdża nad światem ubogich i ciężko pracujących: chłopów orzących ziemię, ludzi kopiących rowy, kalek, więźniów i skazańców. Jowisz rządzi światem polowań, sądów i godności, Mars – pożogi, rabunku i przemocy żołnierskiej, w której rozbija się chłopskie zagrody. Pod Słońcem rozgrywają się turnieje, gry i ćwiczenia możnych, pod Wenus – zabawy miłosne, muzyka, kąpiel w łaźni i taniec. Merkury patronuje uczonym i artystom: pisarzom, malarzom, rzeźbiarzom, budowniczym organów i zegarmistrzom. Księżyc rządzi tymi, którzy żyją z ruchu i wody: rybakami, młynarzami, przewoźnikami, a także kuglarzami i wędrowcami.

Siła tych rysunków tkwi w szczególe. Mistrz Hausbuchu nie ilustruje abstrakcyjnych pojęć, lecz pokazuje konkretne narzędzia, stroje i gesty, tak że karta Merkurego jest zarazem dokumentem warsztatów artystycznych jego epoki, a karta Wenus jednym z najczęściej reprodukowanych obrazów późnośredniowiecznej łaźni. Astrologiczny schemat zostaje wypełniony obserwacją życia społecznego, a obserwacja ta nabiera sensu dzięki schematowi. Nic nie jest tu przypadkowe: każdy człowiek ma swoje miejsce, a to miejsce zostało mu wyznaczone przez niebo.

Hausbuch z Wolfegg nie był w tym odosobniony. Podobny cykl zawiera tak zwany Hausbuch tybiński, rękopis z ostatniej ćwierci XV wieku przechowywany w bibliotece uniwersyteckiej w Tybindze, w którym przedstawienia planet i ich dzieci towarzyszą tekstom o naturze planet i temperamentów. Jego rysunki są mniej swobodne, za to wyraźniej związane z objaśniającym tekstem, co pozwala zobaczyć, jak obraz i słowo wzajemnie się dopełniały w praktyce lektury.

## Florencka seria miedziorytów

Niemal równocześnie we Florencji powstała seria siedmiu miedziorytów przedstawiających planety i ich dzieci, datowana zazwyczaj na lata sześćdziesiąte XV wieku i przypisywana warsztatowi związanemu z Bacciem Baldinim lub szerzej kręgowi florenckich złotników i rytowników pracujących w tak zwanej manierze delikatnej. Atrybucja pozostaje przedmiotem dyskusji, natomiast sam cykl należy do najważniejszych dzieł wczesnego włoskiego miedziorytu.

Florenckie ryciny mają podobną strukturę jak rysunki niemieckie, lecz inny klimat. Planeta jedzie na wozie na tle nieba, z kołami ozdobionymi znakami zodiaku, a pod nią rozciąga się szeroka panorama miejskiego życia. Dzieci Merkurego pracują w pracowniach, przy stołach, z instrumentami astronomicznymi i księgami, dzieci Wenus tańczą i grają w ogrodach, dzieci Marsa toczą boje pod murami. Architektura i stroje są wyraźnie florenckie, a całość przypomina obraz społeczeństwa kupieckiej republiki, w której rzemiosła i sztuki były źródłem dumy i bogactwa.

Porównanie obu cykli pokazuje, jak elastyczny był ten typ obrazowania. Ten sam schemat mógł oddawać hierarchię świata feudalnego, z chłopem pod Saturnem i rycerzem pod Słońcem, i świat miejski, w którym najwięcej miejsca zajmują warsztaty i targi. W obu przypadkach astrologia służyła jako zasada porządkująca różnorodność ludzkich zajęć. Badacze od czasów Friedricha Lippmanna, który w 1895 roku opublikował studium poświęcone ilustracjom siedmiu planet, a później Aby'ego Warburga i Fritza Saxla, widzieli w tych cyklach świadectwo przekazu antycznych bogów do świadomości późnego średniowiecza: bogowie przetrwali nie tylko w mitologicznych opowieściach, lecz jako siły rządzące codziennym życiem.

## Kalendarze dla każdego

Najszersze grono odbiorców docierało do dzieci planet przez drukowane kalendarze i tak zwane księgi planet, które od lat siedemdziesiątych XV wieku ukazywały się w niemieckich miastach. Zawierały one rachubę czasu, informacje o świętach, wskazówki dotyczące upuszczania krwi i kąpieli, a także opisy siedmiu planet, ich natury i ludzi, którzy się pod nimi rodzą. Drzeworyty w tych drukach były prostsze od rysunków Mistrza Hausbuchu, ale powtarzały ten sam układ: bóstwo na górze, jego dzieci poniżej, wierszowany podpis z boku.

W kalendarzach dzieci planet łączyły się z nauką o czterech temperamentach. Saturn był planetą melancholików, Jowisz sangwiników, Mars cholerycznych, a Księżyc i Wenus wiązano z temperamentem flegmatycznym, przy czym konkretne przyporządkowania różniły się w zależności od tekstu. Czytelnik mógł odnaleźć w tych opisach siebie i swoich bliskich, a zarazem otrzymywał praktyczne rady, jak dostosować dietę, pracę i odpoczynek do własnej natury. Astrologia stawała się tu częścią dietetyki i pedagogiki, wiedzą o tym, jak żyć zgodnie z daną przez niebo komplekcją.

Ta praktyczność była zarazem ograniczeniem. W kalendarzach dzieci planet mówiły raczej o typach niż o jednostkach, a ich los wydawał się z góry przesądzony. Kto urodził się pod Saturnem, zdawał się skazany na ubóstwo i ciężką pracę, kto pod Słońcem – na zaszczyty. Teologowie przypominali, że gwiazdy skłaniają, lecz nie zmuszają, a wolna wola może przezwyciężyć wrodzone skłonności. Obraz nie znał jednak tych zastrzeżeń; przedstawiał świat, w którym każdy znajduje się dokładnie tam, gdzie umieściło go niebo.

## Społeczeństwo jako mapa nieba

Ostatecznie dzieci planet są czymś więcej niż ilustracją doktryny astrologicznej. Są obrazem społeczeństwa jako całości, w której różnorodność zawodów i stanów zostaje zrozumiana jako odbicie siedmiokrotnej struktury nieba. Średniowieczna teoria trzech stanów – modlących się, walczących i pracujących – dzieliła ludzi według funkcji wobec Boga i wspólnoty. Cykle planetarne proponowały inny podział: według natury, która przychodzi z gwiazd. W tym ujęciu malarz i zegarmistrz, rybak i młynarz, sędzia i żołnierz nie są po prostu wykonawcami zadań, lecz ucieleśnieniami kosmicznych jakości.

Taki obraz miał podwójne oblicze. Z jednej strony mógł uzasadniać istniejący porządek: ubogi pod Saturnem i rycerz pod Słońcem są tam, gdzie powinni być. Z drugiej strony nadawał godność zajęciom, które w hierarchii stanów stały nisko. Dzieci Merkurego, malarze i rzeźbiarze, otrzymywały patrona równie wzniosłego jak sędziowie Jowisza, a ich sztuka okazywała się darem bóstwa. Nie przypadkiem artyści, którzy tworzyli te cykle, chętnie poświęcali uwagę właśnie warsztatom własnego zawodu.

Ikonografia dzieci planet przetrwała w XVI wieku w grafice niderlandzkiej i niemieckiej, u artystów takich jak Hans Sebald Beham i Georg Pencz, a potem stopniowo straciła znaczenie wraz ze słabnięciem astrologii jako powszechnego języka wyjaśniania świata. Pozostawiła jednak trwały ślad w sposobie, w jaki Europa przedstawiała samą siebie. Przez kilkadziesiąt lat na przełomie średniowiecza i renesansu ludzie mogli zobaczyć swoje społeczeństwo jako panoramę, nad którą przejeżdżają bogowie, każdy z własnym orszakiem. Niebo nie było w tych obrazach odległe; wisiało tuż nad dachami miasta, a jego wpływ dało się odczytać w każdym geście ludzi pracujących poniżej.
