# Elias Ashmole i Theatrum Chemicum Britannicum

> W Theatrum Chemicum Britannicum z 1652 roku Elias Ashmole nie tylko zebrał angielską poezję alchemiczną Nortona i Ripleya, lecz w swoich Prolegomenach przedstawił hierarchię kamieni – mineralnego, roślinnego, magicznego i anielskiego – w której sztuka wznosi się od metalu ku obcowaniu z aniołami.

Dział: Alchemia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/elias-ashmole-i-theatrum-chemicum-britannicum

## Antykwariusz, astrolog i adept

Elias Ashmole, urodzony w 1617 roku w Lichfield, zmarły w 1692 roku, przeszedł do historii jako kolekcjoner, heraldyk i fundator muzeum w Oksfordzie, które do dziś nosi jego imię. Za tą publiczną postacią kryje się jednak człowiek głęboko zanurzony w hermetycznej kulturze swojego stulecia. Był przyjacielem astrologa Williama Lilly’ego, sam stawiał horoskopy i notował w dzienniku astrologiczne godziny swoich decyzji, studiował pisma Johna Dee’ego i zbierał rękopisy alchemiczne z pasją, która wykraczała poza ciekawość antykwariusza. Jego mistrzem w sztuce był William Backhouse, którego Ashmole nazywał swoim duchowym ojcem. Dziennik prowadzony przez dziesięciolecia, pełen notatek o horoskopach, lekturach, chorobach i spotkaniach, jest jednym z najbogatszych świadectw prywatnego życia siedemnastowiecznego hermetyka.

Na tle tych zainteresowań *Theatrum Chemicum Britannicum*, wydane w Londynie w 1652 roku, jest dziełem programowym. Ashmole chciał pokazać, że Anglia posiada własną, czcigodną tradycję filozofii hermetycznej, sięgającą średniowiecza, i że jej poeci nie byli rzemieślnikami poszukującymi bogactwa, lecz ludźmi mądrości. Zebrał teksty rozproszone w rękopisach, opatrzył je komentarzami i poprzedził przedmową, która jest jednym z najciekawszych dokumentów siedemnastowiecznej duchowości alchemicznej.

Zanim powstało *Theatrum*, Ashmole wydał w 1650 roku pod anagramatycznym pseudonimem angielski przekład *Fasciculus chemicus* Arthura Dee’ego. Już w tym pierwszym wydawnictwie widać rys, który miał określić całe jego zaangażowanie: przekonanie, że prawdziwa sztuka jest dziedzictwem przekazywanym przez pokolenia, które trzeba ocalić przed zapomnieniem, a zarazem chronić przed lekkomyślnym użyciem.

## Cztery kamienie Prolegomenów

W *Prolegomenach* Ashmole przedstawia kamień filozofów nie jako jedną substancję o jednym działaniu, lecz jako szereg stopni. Najniższy jest kamień mineralny, zdolny przemieniać metale nieszlachetne w doskonałe. Ashmole wyraźnie podkreśla, że jest to najmniej szlachetne z działań sztuki; prawdziwi filozofowie, pisze, cenili złoto najmniej spośród jej owoców. Wyżej stoi kamień roślinny, który według jego opisu pozwala poznać naturę wszystkiego, co rośnie, i sprawić, by rośliny rozkwitały poza swoim porządkiem pór roku.

Trzeci jest kamień magiczny, który Ashmole nazywa również perspektywicznym. Ma on dawać możność ujrzenia każdej osoby w dowolnym miejscu świata i odkrycia rzeczy ukrytych. Najwyżej stoi kamień anielski, tak subtelny, że nie można go zobaczyć, dotknąć ani zważyć, a jedynie skosztować. Według Ashmole’a daje on widzenia aniołów i możność obcowania z nimi przez sny i objawienia; żaden zły duch nie może przebywać tam, gdzie się on znajduje.

Ta hierarchia mówi więcej o duchowym horyzoncie Ashmole’a niż jakakolwiek receptura. Sztuka, którą opisuje, zaczyna się od przemiany materii, ale jej cel leży wyżej: w poznaniu natury, w przenikliwości ducha i wreszcie w zjednoczeniu z niebiańskimi inteligencjami. Kamień anielski przywołuje oczywiście dziedzictwo Johna Dee’ego, którego anielskie rozmowy Ashmole znał z rękopisów i których pamięć pieczołowicie przechowywał. Alchemia staje się w tej perspektywie drabiną, której najniższe szczeble dotykają ziemi, a najwyższe sięgają nieba. Historyk może się spierać o to, jak dosłownie Ashmole rozumiał poszczególne stopnie, ale nie ulega wątpliwości, że w jego oczach największą wartością sztuki była jej moc oświecania duszy.

Ashmole dodaje do tego opisu uwagę, która zdradza jego duchową wrażliwość. Starożytni mędrcy, pisze, ukrywali najwyższe działania sztuki nie z zazdrości, lecz z czci; nie chcieli, aby rzeczy święte stały się łupem ludzi, którzy pragną jedynie bogactwa. Dlatego pospolite wyobrażenie o alchemii jako o sztuce robienia złota jest według niego nie tyle fałszywe, ile żałośnie ograniczone. Kto widzi w kamieniu tylko środek wzbogacenia, przypomina człowieka, który z całego ogrodu zauważa wyłącznie płot.

*Prolegomena* mają też wymiar narodowy, który łatwo przeoczyć. Ashmole pisze, że angielscy filozofowie hermetyczni zostali niesłusznie zapomniani, a ich pisma rozproszone, i wiąże tę stratę z losem bibliotek klasztornych, które po kasacie zakonów za Henryka VIII uległy rozproszeniu i zniszczeniu. W jego oczach wydanie zbioru było więc aktem naprawy: przywróceniem narodowi pamięci o mistrzach, których rękopisy przetrwały przypadkiem, w prywatnych zbiorach i odpisach. Wybór angielszczyzny zamiast łaciny, w której ukazywały się wielkie kontynentalne antologie, należał do tego samego programu. *Theatrum* miało pokazać, że mowa ojczysta potrafi unieść najwyższe treści sztuki, a zarazem udostępnić je czytelnikom spoza świata uczonej łaciny.

## Fundament i pomniejsze głosy

Najobszerniejszymi utworami tomu są *Ordinall of Alchimy* Thomasa Nortona z Bristolu i *Compound of Alchymy* George’a Ripleya, kanonika z Bridlington, oba z lat siedemdziesiątych XV wieku; ich treść i duchowe odczytania mają własne omówienia, a dla Ashmole’a stanowiły przede wszystkim dowód, że Anglia miała mistrzów równych kontynentalnym. Obok nich wydawca umieścił wiele krótszych utworów, których dobór lepiej niż wielkie poematy odsłania jego zamysł. Są wśród nich wiersze anonimowe i przypisywane, fragmenty średniowieczne i utwory niemal współczesne, poważne pouczenia i rymowane zagadki.

Szczególne miejsce zajmuje Thomas Charnock, samouk z czasów Tudorów, którego *Breviary of Naturall Philosophy*, datowane w tekście na 1557 rok, Ashmole wydrukował wraz z krótszymi zagadkami tego samego autora. Charnock opowiada w nich o wieloletnim trudzie, o przerwach wymuszonych przez biedę i obowiązki wobec świata oraz o nauczycielach, od których przyjął sztukę. Ashmole uczynił z tego niemal autobiograficznego świadectwa przykład wierności powołaniu mimo przeciwności i dołączył do niego w komentarzu wiadomości o autorze. Podobną rolę pełniły w tomie *Dastin’s Dreame*, przypisywany Johnowi Dastinowi sen o królu i jego braciach, oraz *Hunting of the Greene Lyon* Abrahama Andrewesa, w którym polowanie na lwa staje się alegorią trudu poszukiwania właściwej materii dzieła.

Do tej samej rodziny należy krótki poemat Ripleya znany jako *Vision*, w którym ropucha pije sok winogron, puchnie, umiera i przechodzi przez kolejne barwy, aż jej ciało staje się lekarstwem. Ashmole przechowywał tego rodzaju utwory z wielką starannością, ponieważ ich obrazowość wydawała mu się kluczem do sztuki ukrytej przed niegodnymi. Odrażające zwierzę przemienione w źródło uzdrowienia było w jego oczach doskonałym przykładem hermetycznego paradoksu: to, co najniższe i najbardziej wzgardzone, kryje w sobie skarb, który odsłania się dopiero po przejściu przez śmierć.

## Ptak Hermesa i komentarz wydawcy

Najwięcej o Ashmole’u jako wydawcy mówią przypadki, w których jego przekonania wyprzedziły krytykę. Pod tytułem *Hermes Bird* wydrukował średniowieczny poemat, w którym późniejsi filolodzy rozpoznali bajkę Johna Lydgate’a o chłopie i ptaku, utwór moralny o niewdzięczności i mądrości, a nie traktat o sztuce. Ashmole czytał go jako alegorię hermetyczną: ptak, który wymyka się z rąk tego, kto chciał go uwięzić, był dla niego obrazem lotnego ducha uwalnianego z materii. Podobnie potraktował Chaucera, którego satyrę na alchemicznych oszustów uznał za dowód znajomości prawdziwej sztuki; dzieje tej opowieści wymagają jednak osobnego omówienia.

Takie odczytania łatwo dziś wyśmiać, lecz ujawniają one zasadę, którą Ashmole stosował konsekwentnie. Wierzył, że mądrość hermetyczna przenika dawną literaturę angielską i że zadaniem wydawcy jest ją rozpoznać, nawet gdy autor ukrył ją pod bajką lub satyrą. Ta sama zasada kazała mu przypisywać utwory postaciom sławnym i opatrywać je komentarzami, które przemieniały wiersze moralne w świadectwa tradycji. Wydawca nie był w tym odosobniony: cała siedemnastowieczna kultura antykwaryczna chętnie widziała w dawnych tekstach zaszyfrowaną naukę, a granica między odkryciem a nadinterpretacją przebiegała inaczej niż dziś. Dla kogoś, kto chce zrozumieć duchowy horyzont epoki, te pomyłki bywają równie pouczające jak trafne rozpoznania.

W *Annotations and Discourses*, zamykających tom, Ashmole zebrał wiadomości o autorach, legendy o ich osiągnięciach i własne uwagi o naturze kamienia. Komentarz ten jest dla historyka cenniejszy od wielu przedrukowanych poematów, bo pokazuje, jak w połowie XVII wieku czytano angielską tradycję alchemiczną i jakie biografie jej przypisywano. Znalazły się w nim także opowieści o Edwardzie Kelleyu i Johnie Dee, które wkrótce zaczęły żyć własnym życiem w literaturze okultystycznej, choć ich źródłowe podstawy były wątłe.

## Tom jako świątynia pamięci

*Theatrum Chemicum Britannicum* zawiera także inne teksty – fragmenty przypisywane Edwardowi Kelleyowi i wersy samego Johna Dee’ego. Nie wszystkie te atrybucje wytrzymują krytykę, a sam wydawca bywał łatwowierny wobec legend. Całość nie jest jednak przypadkową antologią, lecz świadomie zbudowaną świątynią pamięci, w której średniowieczni zakonnicy, renesansowi uczeni i współcześni Ashmole’owi adepci tworzą jeden chór.

W 1653 roku, według jego dziennika, Backhouse, leżąc ciężko chory, wyjawił mu tajemnicę materii kamienia. Niezależnie od tego, jak rozumieć tę wiadomość, pokazuje ona, że dla Ashmole’a sztuka była przekazem osobistym, z mistrza na ucznia, a nie tylko przedmiotem studiów. Kilka lat później wydał *The Way to Bliss*, traktat utrzymany w tym samym duchu.

Dziś *Theatrum* czyta się często jako źródło do dziejów literatury lub chemii. Taka lektura jest uprawniona, ale pomija to, co sam Ashmole uważał za najważniejsze. Jego tom był wyznaniem wiary w to, że mądrość hermetyczna stanowi część dziedzictwa narodu i że jej najwyższym owocem nie jest złoto, lecz kamień, przez który przemawiają aniołowie.

Kamień anielski z *Prolegomenów* łączy ten tom z pamięcią o Johnie Dee, którego rękopisy Ashmole zaczął gromadzić dopiero dwadzieścia lat później, a ich dzieje należą już do innej opowieści. W samym *Theatrum* Dee pojawia się jako ostatni wielki świadek tradycji, w której nauka o liczbach, gwiazdach i aniołach tworzyła jedną całość, i właśnie ta obecność wieńczy zamysł wydawcy: angielska sztuka hermetyczna miała prowadzić od natury do nieba.
