# Franz Hartmann i powieść With the Adepts

> W powieści With the Adepts z 1910 roku, rozwijającej jego wcześniejszą opowieść o przygodzie wśród różokrzyżowców, Franz Hartmann umieścił ukryty klasztor adeptów w Alpach i uczynił z niego zachodnią scenę teozoficznej nauki o mistrzach, w której Bractwo staje się stanem duchowej dojrzałości, a nie organizacją.

Dział: Różokrzyż
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/franz-hartmann-i-powiesc-with-the-adepts

## Przygoda, która stała się powieścią

Franz Hartmann, niemiecki lekarz związany przez wiele lat z Towarzystwem Teozoficznym, opublikował w 1887 roku w Bostonie anonimowo, jako „student okultyzmu”, niewielką książkę *An Adventure among the Rosicrucians*. Opowieść o podróżniku, który trafia do ukrytej siedziby różokrzyżowych mistrzów, cieszyła się powodzeniem w kręgach teozoficznych i była później wznawiana. W 1910 roku londyński wydawca William Rider wydał jej poszerzoną wersję pod tytułem *With the Adepts: An Adventure among the Rosicrucians*, już z nazwiskiem autora. Ta późniejsza edycja jest dziś najbardziej znaną postacią utworu.

Powieść nie ma ambicji literackich w ścisłym sensie. Akcja jest prosta, postacie schematyczne, a większość tekstu wypełniają rozmowy, w których narrator słucha nauk adeptów i zadaje pytania. Hartmann wybrał formę fikcji, aby przekazać treści, które w formie traktatu brzmiałyby jak sucha doktryna, a w formie opowieści stają się doświadczeniem. Czytelnik nie otrzymuje wykładu o mistrzach, lecz razem z narratorem wchodzi do miejsca, w którym mistrzowie żyją, i ogląda ich codzienność. To właśnie ten zabieg, nadanie abstrakcyjnej nauce kształtu konkretnego krajobrazu i wspólnoty, decyduje o znaczeniu książki w dziejach nowoczesnego wyobrażenia o różokrzyżowcach.

## Klasztor w górach

Narrator, samotnie wędrujący po alpejskich górach, spotyka tajemniczego nieznajomego, który okazuje się członkiem Bractwa. Przewodnik prowadzi go ukrytą drogą do miejsca niedostępnego dla zwykłych podróżnych: do siedziby adeptów, przypominającej klasztor wpisany w górski masyw. W środku narrator odkrywa wspólnotę ludzi, którzy przekroczyli zwykłe ograniczenia życia, władają siłami natury i posiadają wiedzę o człowieku i kosmosie niedostępną dla nauki uniwersyteckiej. Pobyt kończy się powrotem do zwykłego świata, ale narrator wraca odmieniony, niosąc w sobie ziarno nauki, którą otrzymał.

Wybór Alp jako sceny jest znaczący. W teozofii Heleny Bławatskiej mistrzowie, którzy mieli kierować duchowym rozwojem ludzkości, przebywali przede wszystkim w Tybecie i w Himalajach. Listy Mahatmów, opisy ich siedzib i opowieści o podróżach do nich budowały obraz Wschodu jako ojczyzny ukrytej mądrości. Hartmann, który w połowie lat 80. sam przebywał w Indiach, w siedzibie Towarzystwa w Adyarze, nie odrzuca tej geografii, lecz ją rozszerza. Jego Alpy są europejskim odpowiednikiem Himalajów: miejscem wysokim, odosobnionym, czystym, w którym zachodnia tradycja hermetyczna przechowała tę samą wiedzę, którą teozofia przypisywała mistrzom Wschodu.

Klasztor nie jest przy tym budowlą kościelną. Nie ma w nim kultu w zwykłym sensie, nie ma hierarchii duchownej, nie ma dogmatów. Jest wspólnotą ludzi, którzy żyją w harmonii z prawami natury i ducha, poświęcając się kontemplacji, badaniu i służbie. Hartmann przedstawia ich laboratorium, bibliotekę i pomieszczenia, w których medytują, ale podkreśla, że prawdziwe dzieło dokonuje się w nich samych. Alchemiczne naczynia i księgi są tylko zewnętrznym znakiem przemiany, która jest istotą ich życia.

## Adept jako człowiek przemieniony

Centralną postacią powieści jest adept, a jej najważniejszą treścią nauka o tym, kim on jest. Dla Hartmanna adept nie jest czarodziejem ani posiadaczem tajnych formuł. Jest człowiekiem, który w pełni urzeczywistnił swoją duchową naturę, przezwyciężył dominację niższych pragnień i osiągnął świadome zjednoczenie z boskim źródłem. Jego moce, o których mówi powieść, takie jak panowanie nad siłami natury, zdolność działania na odległość, przedłużone życie, są skutkiem tej przemiany, a nie jej celem.

Ta koncepcja jest w gruncie rzeczy teozoficzną interpretacją alchemii duchowej. Wielkie Dzieło, którego symbolem był kamień filozoficzny, oznacza w ustach adeptów Hartmanna przemianę człowieka śmiertelnego w nieśmiertelnego, przemianę świadomości, która przestaje utożsamiać się z ciałem i osobowością. Narrator pyta wielokrotnie o złoto, eliksir i transmutację, a odpowiedzi przesuwają uwagę z laboratorium na duszę. Hartmann nie neguje możliwości przemian fizycznych, ale traktuje je jako drugorzędne wobec przemiany wewnętrznej, która jest jedyną drogą do prawdziwego adeptostwa.

Rozmowy z adeptami obejmują szeroki zakres tematów obecnych w literaturze teozoficznej przełomu wieków: naturę ciała astralnego, prawo karmy, reinkarnację, istoty żywiołów, siłę woli i wyobraźni, a także różnicę między magią białą i czarną. Hartmann wkłada te nauki w usta różokrzyżowców, co oznacza, że w jego ujęciu zachodnie Bractwo i wschodni mistrzowie głoszą jedną naukę. To utożsamienie było istotą jego projektu: pokazać, że teozofia nie jest importem egzotycznej doktryny, lecz odsłonięciem prawdy, którą Zachód zawsze posiadał w swojej tradycji ezoterycznej.

## Echa dawnej legendy

Choć powieść mówi językiem teozofii, jej materiał symboliczny pochodzi w dużej mierze z wczesnej legendy różokrzyżowej. Już *Fama Fraternitatis* opowiadała o założycielu, który zdobył mądrość w podróżach na Wschód, powrócił do Niemiec, zgromadził wokół siebie niewielką wspólnotę i przekazał jej wiedzę w ukrytym domu zwanym *Sancti Spiritus*. Ta sama *Fama* opisywała grobowiec założyciela, odnaleziony po latach w nienaruszonym stanie, oświetlony wewnętrznym światłem i pełen ksiąg. Motywy ukrytej siedziby, długowieczności mistrza i wiedzy przechowywanej z dala od świata, aż nadejdzie właściwy czas, należały więc do różokrzyżowego mitu od samego początku.

Hartmann przejmuje te motywy, ale nadaje im nowe znaczenie. W manifestach ukryty dom był miejscem, z którego miała wyjść powszechna reforma wiedzy i religii, a tajemnica Bractwa była czasowa: zapowiadano, że nadejdzie chwila jego odsłonięcia. W powieści ukrycie jest trwałe i konieczne, bo wynika z różnicy poziomów świadomości, a nie z okoliczności historycznych. Klasztor w górach nie czeka na moment, w którym otworzy się dla wszystkich; otwiera się dla każdego, kto dojrzeje, i pozostaje zamknięty dla tych, którzy szukają go z ciekawości lub dla korzyści.

Ta zmiana dobrze oddaje różnicę między dwiema epokami. Wiek XVII czekał na odnowę zbiorową, zapowiadaną przez proroctwa i manifesty. Przełom XIX i XX wieku, przynajmniej w kręgach teozoficznych, przeniósł nadzieję na indywidualną drogę rozwoju duchowego, w której każdy człowiek może stopniowo zbliżać się do stanu adepta. Hartmann pisze dla czytelnika, który ma traktować opowieść o podróży w góry jako opis własnej pracy wewnętrznej. Szukanie klasztoru na mapie byłoby w tej perspektywie nieporozumieniem tego samego rodzaju, co szukanie Bractwa w spisach członków lóż.

## Prawdziwi i fałszywi różokrzyżowcy

Aby zrozumieć tę powieść, trzeba sięgnąć do wcześniejszej książki Hartmanna, *In the Pronaos of the Temple of Wisdom*, wydanej w 1890 roku z podtytułem zapowiadającym historię prawdziwych i fałszywych różokrzyżowców oraz wprowadzenie w tajemnice filozofii hermetycznej. Ten traktat dostarcza teoretycznej podstawy, którą fikcja z *With the Adepts* przekłada na obrazy. Kluczowe w nim jest rozróżnienie, które Hartmann przeprowadza z całą stanowczością: istnieją różokrzyżowcy fałszywi, czyli ludzie noszący to miano, należący do stowarzyszeń, odprawiający rytuały i chełpiący się stopniami, oraz różokrzyżowcy prawdziwi, którzy nie muszą należeć do żadnej organizacji, bo ich przynależność polega na wewnętrznym urzeczywistnieniu.

Prawdziwy różokrzyżowiec jest dla Hartmanna tym, w kim róża rozkwitła na krzyżu, czyli w kim boska miłość i mądrość zakwitły w ciele i w życiu doczesnym. Taka definicja czyni Bractwo niewidzialnym w sensie dosłownym: nie można go znaleźć, wstępując do loży, ani rozpoznać po zewnętrznych znakach. Można do niego należeć tylko przez stanie się kimś, kim są jego członkowie. *In the Pronaos* stosuje tę zasadę do historii, przeglądając postacie i stowarzyszenia, które nosiły różokrzyżowe imię, i oceniając je według tego, czy ich członkowie osiągnęli duchową przemianę, czy jedynie przybrali zewnętrzną formę.

Powieść czyni z tego rozróżnienia fabułę. Klasztor w Alpach jest siedzibą prawdziwych różokrzyżowców, a jego ukrycie nie wynika jedynie z ostrożności, lecz z natury rzeczy: tylko ten, kto jest gotowy, może do niego dotrzeć. Przewodnik, który prowadzi narratora, nie wybiera go przypadkiem, lecz rozpoznaje w nim zdolność przyjęcia nauki. Topografia ukrytej drogi i niedostępnych gór jest więc alegorią stanu duszy, w którym otwiera się dostęp do mądrości.

## Miejsce powieści w dziejach wyobrażeń

Hartmann nie był pierwszym, który uczynił z różokrzyżowców bohaterów fikcji. *Zanoni* Edwarda Bulwera-Lyttona z 1842 roku przedstawiał nieśmiertelnych mędrców związanych z tradycją różokrzyżową i wywarł ogromny wpływ na wyobraźnię okultystów XIX wieku. Hartmann jednak zmienia akcenty. U Bulwera-Lyttona adepci są postaciami tragicznymi i romantycznymi, a fabuła opowiada o miłości i ofierze. U Hartmanna dramaturgia jest szczątkowa, a powieść staje się przede wszystkim narzędziem nauczania, w którym fikcja służy przybliżeniu doktryny.

Historyk idei może dostrzec w *With the Adepts* świadectwo procesu, który zachodził w zachodnim okultyzmie na przełomie XIX i XX wieku: przeniesienia teozoficznego wyobrażenia o mistrzach na grunt zachodniej tradycji. Wielu późniejszych autorów i organizacji różokrzyżowych XX wieku przedstawiało Bractwo jako część szerszej, ukrytej hierarchii duchowej obejmującej wszystkie tradycje świata. Hartmann nie był jedynym źródłem tego przekonania, ale jego powieść należy do najwcześniejszych i najbardziej czytelnych jego wyrazów. Jej siła polegała na tym, że ideę wyłożoną w traktatach zamieniała w obraz łatwy do zapamiętania: drogę przez góry, bramę otwierającą się przed przygotowanym wędrowcem i spokojną wspólnotę mędrców, którzy od stuleci czekają na tych, którzy zdołają ich odnaleźć.

Jednocześnie książka ma wymiar, który wykracza poza historię idei. Jej teza, że prawdziwe Bractwo jest stanem duchowym, a nie organizacją, stanowi rodzaj krytyki wobec ruchów, które w tym samym czasie mnożyły się w Europie i Ameryce, obiecując członkom stopnie i wtajemniczenia. Hartmann, który sam znał od środka spory i rozłamy w ruchu teozoficznym, pisał z dystansem wobec instytucji. Jego alpejski klasztor jest obrazem tego, czego nie można kupić ani uzyskać przez członkostwo: przemiany, która musi dokonać się w człowieku, zanim znajdzie on drogę do ukrytej siedziby mistrzów.
