# Girolamo Fracastoro i sympatia rzeczy

> W traktacie De sympathia et antipathia rerum z 1546 roku Girolamo Fracastoro próbuje wyjaśnić tajemne przyciągania i odpychania rzeczy przez ruch niewidzialnych cząstek, a nie przez niewyrażalne moce, budując most między renesansową magią naturalną a późniejszą filozofią korpuskularną.

Dział: Renesansowa filozofia tajemna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/girolamo-fracastoro-i-sympatia-rzeczy

## Lekarz, poeta i astronom z Werony

Girolamo Fracastoro urodził się w Weronie około 1478 roku, studiował w Padwie, gdzie zetknął się z najlepszymi lekarzami i filozofami swego pokolenia, i spędził większą część życia w rodzinnym mieście oraz w posiadłości nad jeziorem Garda. Był postacią typową dla renesansu włoskiego w tym, że nie mieścił się w jednej dyscyplinie. Słynął jako lekarz, a w 1545 roku papież Paweł III wyznaczył go na medyka soboru trydenckiego; to on doradził przeniesienie obrad do Bolonii z powodu epidemii. Pisał także wiersze po łacinie i dzieła astronomiczne.

Jego najgłośniejszym utworem był poemat *Syphilis sive morbus gallicus*, wydany w 1530 roku, w którym opowiedział mitologiczną historię pasterza Syfilusa, ukaranego przez boga słońca nową chorobą. Od imienia tego bohatera pochodzi nazwa kiły. Kilka lat później, w 1538 roku, Fracastoro ogłosił *Homocentrica*, próbę odnowienia astronomii sfer homocentrycznych w duchu Eudoksosa i Arystotelesa, bez epicykli Ptolemeusza. Już w tym wyborze widać jego sposób myślenia: szukał wyjaśnień opartych na fizycznie wyobrażalnych mechanizmach, a nie na matematycznych konstrukcjach oderwanych od natury.

W 1546 roku w Wenecji ukazał się tom, który zawierał dwa powiązane traktaty: jedną księgę *O sympatii i antypatii rzeczy* oraz trzy księgi *O zarazie i chorobach zaraźliwych i ich leczeniu*. Ich wspólne wydanie nie było przypadkiem. Pierwszy tekst zarysowywał ogólną teorię oddziaływań między ciałami, drugi stosował ją do jednego z najbardziej palących problemów epoki: przenoszenia się chorób z człowieka na człowieka. Zrozumieć zarazę znaczyło dla Fracastora zrozumieć, jak rzeczy działają na siebie na odległość.

## Tajemne własności w potrzebie wyjaśnienia

Średniowieczna i renesansowa filozofia natury znała dwa rodzaje własności. Jawne jakości, takie jak ciepło, zimno, wilgoć i suchość, dało się wyprowadzić z budowy ciał z czterech żywiołów. Istniały jednak także własności ukryte, *qualitates occultae*, których nie można było z nich wyprowadzić: przyciąganie żelaza przez magnes, działanie trucizn i odtrutek, przyciąganie słomek przez potarty bursztyn, lecznicze moce niektórych roślin, wpływ księżyca na przypływy. Scholastycy uważali je za skutek formy substancjalnej rzeczy albo wpływu niebios, ale ich mechanizm pozostawał nieznany.

Dla tradycji magii naturalnej te ukryte własności były właśnie polem działania. Ficino i jego następcy widzieli w nich przejaw duszy świata i sympatii łączących wszystkie części kosmosu, a mag miał umieć je rozpoznać i wykorzystać. Sympatia i antypatia, przyciąganie podobnego przez podobne i odpychanie przeciwnego, stanowiły podstawowy słownik tej wiedzy. Ich źródłem miały być pokrewieństwa ukryte w samych rzeczach, często opisywane w kategoriach przyjaźni i wrogości, niemal miłości i nienawiści.

Fracastoro przejmuje ten słownik, ale stawia mu pytanie, którego tradycja zwykle unikała: jak dokładnie sympatia przenosi się od jednego ciała do drugiego. Odrzuca założenie, że ciało może działać tam, gdzie go nie ma, bez żadnego pośrednika. Jeśli magnes porusza żelazo, musi istnieć coś, co przechodzi od jednego do drugiego. To założenie, wywodzące się z arystotelesowskiej zasady, że wszelkie działanie wymaga styczności, prowadzi go do teorii niewidzialnych emanacji.

## Niewidzialne cząstki i ruch ku podobnemu

Odpowiedź Fracastora brzmi następująco: ciała nieustannie wysyłają z siebie subtelne cząstki, wyziewy lub, jak to nazywa, *species*, które rozchodzą się w powietrzu. Kiedy cząstki jednego ciała natrafiają na drugie, wchodzą z nim w kontakt i mogą wywołać jego ruch. Przyciąganie następuje wtedy, gdy oba ciała są do siebie podobne i dążą do połączenia, aby zachować i wzmocnić swoją naturę; odpychanie wtedy, gdy są sobie przeciwne. Sympatia nie jest więc tajemniczym uczuciem między rzeczami, lecz fizycznym procesem wymiany materii.

Sam Fracastoro rozróżnia kilka rodzajów takich emanacji. Niektóre są materialne w zwykłym sensie, jak zapachy i opary, inne bardziej subtelne, zbliżone do przekazu barw i obrazów, który ówczesna optyka opisywała jako rozchodzenie się *species* przez ośrodek. Nie zawsze jest konsekwentny w tych rozróżnieniach i nie ma u niego atomizmu w ścisłym sensie, czyli teorii niepodzielnych cząstek poruszających się w próżni. Jego cząstki wypełniają ośrodek, a nie pustkę, i działają poprzez stykanie się. Mimo to język, którym się posługuje, przesuwa wyjaśnienie z jakości na ruch materii.

Trudno nie dostrzec w tym obrazie echa Lukrecjusza. Poemat *De rerum natura*, odnaleziony przez Poggia Braccioliniego w 1417 roku i drukowany od lat siedemdziesiątych XV wieku, był dobrze znany humanistom, a jego opis cienkich błonek odrywających się od powierzchni ciał i wędrujących w powietrzu dostarczał wzoru dla wyobrażenia emanacji. Fracastoro, sam poeta piszący heksametrem, czytał Lukrecjusza, lecz nie przejął jego materializmu ani nauki o przypadkowym zderzaniu się atomów. Wziął od niego raczej wyobraźnię fizyczną: przekonanie, że to, co niewidzialne, może być zarazem cielesne.

Do tego słownika dochodzi jeszcze jedna zasada. Fracastoro uważa, że każda rzecz dąży do zachowania własnej natury, a ponieważ podobne wspiera podobne, ciała zbliżają się do tych, z którymi tworzą całość. Przyciąganie jest więc ruchem ku temu, co uzupełnia i umacnia. To ujęcie ma wyraźnie teleologiczny charakter: rzeczy w jakimś sensie „chcą” się łączyć. Pod tym względem Fracastoro pozostaje człowiekiem swojej epoki i nie zrywa z obrazem natury pełnej dążeń, choć nadaje tym dążeniom materialny nośnik.

## Zagadka magnesu

Najdokładniej opisanym przypadkiem w traktacie jest magnes. Fracastoro zestawia wcześniejsze teorie i odrzuca te, które zadowalały się stwierdzeniem, że magnes ma po prostu moc przyciągania. Jego własne wyjaśnienie wykorzystuje teorię emanacji. Magnes wysyła cząstki, które docierają do żelaza; żelazo, ponieważ jest pokrewne magnesowi, przyjmuje je i samo emituje cząstki w stronę magnesu. Między nimi powstaje coś w rodzaju wspólnego ośrodka, a żelazo, dążąc do zjednoczenia z bytem bardziej doskonałym niż ono samo, porusza się ku magnesowi.

Fracastoro zauważa przy tym różne zjawiska wymagające wyjaśnienia: dlaczego magnes przyciąga żelazo, ale nie inne metale, dlaczego żelazo potarte magnesem samo zaczyna przyciągać, dlaczego bursztyn i niektóre inne ciała przyciągają lekkie przedmioty dopiero po potarciu. Na wszystkie te pytania próbuje odpowiedzieć tym samym schematem pokrewieństwa i emanacji. Opisuje też kierowanie się igły magnetycznej ku północy, choć jego wyjaśnienie tej własności pozostaje spekulatywne. Nie przeprowadza systematycznych eksperymentów w nowoczesnym sensie, lecz zestawia obserwacje i doniesienia i dopasowuje do nich swoją teorię.

Znaczenie tej analizy polega nie na jej trafności, bo późniejsza fizyka odrzuciła ją w całości, lecz na jej kierunku. Zamiast zadowolić się ukrytą mocą, Fracastoro pyta o mechanizm, a mechanizm ten próbuje zobaczyć jako ruch materialnych cząstek. Wiek później filozofowie mechanicyści, którzy chcieli wyjaśniać wszystkie zjawiska przez kształt i ruch drobnych cząstek, zaczną od tego samego pytania, choć odpowiedzą na nie innymi środkami.

## Nasiona zarazy

Teoria sympatii znalazła najbardziej doniosłe zastosowanie w *De contagione*. Fracastoro wyróżnia trzy sposoby przenoszenia się choroby: przez bezpośredni kontakt, przez przedmioty, które dotykał chory, oraz na odległość, przez powietrze. Na określenie przedmiotów pośredniczących, takich jak ubrania, pościel czy drewniane naczynia, wprowadził termin *fomites*, który przetrwał w języku medycyny do dziś. Wszystkie trzy drogi łączy jedna przyczyna: niewidzialne cząstki, które nazywa *seminaria contagionum*, nasionami zarazy.

Nasiona te, według Fracastora, powstają w chorym ciele, przenoszą się na zdrowe i w nim się namnażają, wywołując ten sam proces gnilny, który zachodził w pierwszym chorym. Mogą przetrwać długo w przedmiotach, zwłaszcza porowatych, i działać nawet po upływie czasu. Mają też powinowactwo do określonych humorów i narządów: jedne atakują płuca, inne krew lub skórę. To powinowactwo jest bezpośrednim zastosowaniem teorii sympatii. Zaraza działa wybiórczo, ponieważ jej nasiona są pokrewne pewnym częściom ciała, a obce innym, tak jak magnes przyciąga żelazo, a nie złoto.

Z tej samej zasady wynika teoria leczenia. Skoro zaraza jest działaniem cząstek pokrewnych pewnym częściom ciała, lekarstwo powinno polegać albo na usunięciu nasion, albo na wprowadzeniu do organizmu substancji, które są im przeciwne i niszczą je przez antypatię. Fracastoro omawia środki oczyszczające, przyżeganie, a także leki szczególne, które w jego przekonaniu działają wybiórczo na określone choroby. Wyjaśnia też, dlaczego niektórzy ludzie pozostają odporni w czasie epidemii: ich humory nie mają powinowactwa z danym rodzajem nasion, więc te nie znajdują w nich podłoża do namnażania się. Sympatia i antypatia stają się w ten sposób narzędziem nie tylko opisu, lecz także terapii.

Fracastoro opisuje w tym kontekście szczegółowo kilka chorób: kiłę, wściekliznę, gruźlicę płuc, a także gorączkę z plamkami, którą późniejsza medycyna utożsamiała z tyfusem plamistym. Jego opisy kliniczne są cenione przez historyków medycyny za dokładność. Należy jednak unikać prostej tezy, że odkrył mikroorganizmy. Jego nasiona nie są żywymi istotami w sensie biologicznym, lecz drobnymi cząstkami materii zdolnymi do przenoszenia i powielania zepsucia. Teoria jest bliższa filozofii przyrody niż mikrobiologii, a jej związek z późniejszą bakteriologią polega na analogii, nie na ciągłości odkryć.

Właśnie ta analogia ukazuje szczególne położenie Fracastora. Wyszedł od problemu, który magia naturalna opisywała jako sympatię, i doszedł do teorii fizycznego przekazu. Zachował przy tym język pokrewieństwa, dążenia i harmonii, który łączył go z kosmosem renesansowych platoników. Jego dzieło nie jest ani traktatem magicznym, ani nowoczesną nauką, lecz świadectwem przejścia, w którym tajemne własności rzeczy zaczynają być pomyślane jako ruch tego, czego nie widać, a co jednak jest materią.
