# Gurdżijew i nauka Czwartej Drogi

> Gurdżijew nie zostawił zamkniętego systemu, lecz metodę pracy nad uwagą, w której mitologizowana biografia, kosmologia praw trzech i siedmiu, sakralne ruchy oraz celowo trudne zadania służyły jednemu celowi: wyrwaniu człowieka ze stanu, który sam nazywał snem na jawie.

Dział: Okultyzm nowoczesny
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/gurdzijew-i-nauka-czwartej-drogi

## Biografia jako pierwszy sprawdzian ucznia

Gieorgij Iwanowicz Gurdżijew urodził się w Aleksandropolu, dzisiejszym Giumri w Armenii, jako syn Greka i Ormianki, lecz już data tego wydarzenia pozostaje niepewna. Sam podawał rok 1866, dokumenty z okresu francuskiego wskazują na 1877, a badacze zwykle sytuują ją gdzieś pomiędzy. Dzieciństwo spędził częściowo w Karsie, mieście przyłączonym do Rosji po wojnie 1877–1878, gdzie według jego relacji pierwszym mistrzem był dziekan tamtejszej katedry wojskowej. Ojciec, ludowy pieśniarz, recytował z pamięci dawne opowieści, w których syn po latach rozpoznał fragmenty eposu o Gilgameszu. Ta anegdota dobrze ilustruje kłopot każdego biografa: niemal wszystko, co wiadomo o latach przed 1912 rokiem, wiadomo od samego Gurdżijewa.

Główne źródło do tego okresu, *Spotkania z wybitnymi ludźmi*, wydane pośmiertnie w 1963 roku, opowiada o wędrówkach po Azji Środkowej, Egipcie i Abisynii w gronie „Poszukiwaczy Prawdy”, o mapie „przedpiaskowego Egiptu” i o pobycie w ukrytym klasztorze Bractwa Sarmung. Niezależnych świadectw istnienia tego bractwa ani większości opisanych towarzyszy brak, a autor nie ukrywał, że książka ma charakter pouczający, nie dokumentalny. Część historyków szuka za tymi opowieściami realnych kontaktów z bractwami sufickimi Azji Środkowej czy z chrześcijaństwem wschodnim, inni czytają je przede wszystkim jako alegorię drogi ucznia. Przy obecnym stanie źródeł spór jest nierozstrzygalny i nie warto udawać, że jest inaczej.

Ważniejsze od weryfikowania szczegółów jest to, jak Gurdżijew posługiwał się własną legendą. Zmieniał wersje, prowokował, przybierał maski handlarza dywanami, hipnotyzera i uzdrowiciela nałogów. Uczniowie wspominali, że z rozmysłem wystawiał na próbę ich łatwowierność i przywiązanie do obrazu „mistrza”. Biografia była dla niego tworzywem pedagogicznym: kto przychodził po tajemnicę Wschodu, natrafiał najpierw na pytanie, dlaczego tak bardzo jej pragnie.

## Od Moskwy do zamku Prieuré

Na scenę udokumentowanej historii Gurdżijew wchodzi w Moskwie około 1912 roku, gdzie zebrał pierwszą grupę i rozpowszechniał scenariusz baletu *Walka magów*. W 1915 roku poznał go Piotr Uspienski, który przez blisko dziesięć lat pozostawał jego najważniejszym uczniem, a potem niezależnym nauczycielem; jego drogę omawia osobny esej. Spotkania grup moskiewskich i piotrogrodzkich z lat 1915–1917 dały materiał do książki, z której większość czytelników do dziś poznaje tę naukę: *W poszukiwaniu cudownego*, wydanej pośmiertnie w 1949 roku, z podtytułem *Fragmenty nieznanego nauczania*. W tym samym czasie dołączyli do Gurdżijewa kompozytor Thomas de Hartmann i jego żona Olga.

Rewolucja rozproszyła ten krąg. Gurdżijew prowadził uczniów przez Essentuki na Kaukazie do Tyflisu, gdzie w 1919 roku przyłączyli się Jeanne i Alexandre de Salzmannowie, dalej do Konstantynopola i Berlina. W październiku 1922 roku otworzył w zamku Prieuré w Avon, nieopodal Fontainebleau, Instytut Harmonijnego Rozwoju Człowieka. Życie w Prieuré łączyło ciężką pracę w ogrodzie i przy budowie, ćwiczenia ruchowe, wspólne biesiady z rytualnymi toastami „za idiotów” i nieustanne zadania wymierzone w nawyki uczestników. Najgłośniejszym epizodem tamtych miesięcy była śmierć Katherine Mansfield, która przybyła do Instytutu w ostatnim stadium gruźlicy i zmarła tam w styczniu 1923 roku; prasa zrobiła z tego oskarżenie, choć pisarka wybrała to miejsce sama.

Pokazy ruchów w paryskim Théâtre des Champs-Élysées w grudniu 1923 roku i tournée po Stanach Zjednoczonych na początku roku następnego przyniosły rozgłos. W lipcu 1924 roku Gurdżijew uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu, po którym ograniczył działalność Instytutu i zajął się pisaniem. Przez kolejne lata dyktował i przerabiał *Opowieści Belzebuba dla wnuka*, pierwszą serię zamierzonego cyklu *Wszystko i wszystko*; ukazały się one dopiero w 1950 roku. W latach trzydziestych i podczas okupacji uczył w paryskim mieszkaniu przy rue des Colonels-Renard, prowadząc między innymi kobiecy krąg zwany „Liną”, do którego należały Margaret Anderson, dawna redaktorka „The Little Review”, i pisarka Kathryn Hulme. Zmarł w Neuilly-sur-Seine 29 października 1949 roku.

## Człowiek jako maszyna i sen na jawie

Punktem wyjścia nauki jest diagnoza niewygodna dla każdego, kto przychodzi do nauczyciela w poczuciu własnej duchowości. Człowiek, mówił Gurdżijew w zapisie Uspienskiego, jest maszyną: wszystko w nim „dzieje się”, nic nie jest przez niego robione. Myśli, uczucia i gesty pojawiają się jako odpowiedzi na bodźce, a to, co nazywamy wolą, jest wypadkową przypadkowych pragnień. Nie ma też w człowieku jednego trwałego „ja”, lecz wiele drobnych „ja”, z których każde na chwilę przemawia w imieniu całości, podpisuje zobowiązania i znika, zostawiając innym ich spłatę.

Stan zwykłej świadomości nazywał snem. Od snu nocnego różni się on jedynie tym, że śpiący chodzi, mówi i pracuje, a jego uwaga jest bez reszty pochłonięta przez przedmiot albo przez wyobrażenie. Ćwiczenie, które miało ten stan przerwać, nosi nazwę pamiętania siebie: chodzi o próbę jednoczesnego dostrzeżenia tego, co się widzi, i siebie widzącego, o uwagę skierowaną naraz w dwie strony. Uspienski opisuje swoje pierwsze próby jako wstrząsające odkrycie, że takich chwil w zwykłym życiu prawie nie ma, a te, które pamiętamy najżywiej, bywały właśnie momentami mimowolnego przebudzenia.

Z diagnozą wiąże się nauka o ośrodkach. Gurdżijew rozróżniał ośrodek intelektualny, emocjonalny i ruchowy, a obok nich instynktowny i seksualny; każdy pracuje z inną szybkością i inną energią, a większość ludzkich kłopotów bierze się stąd, że jeden wykonuje pracę drugiego. Z tego wyrasta określenie ludzi jako istot „trójmózgowych” w *Opowieściach Belzebuba* i z tego także krytyka trzech tradycyjnych dróg. Fakir pracuje nad ciałem, mnich nad uczuciem, jogin nad umysłem, a każdy musi w tym celu porzucić świat. Czwarta droga, „droga przebiegłego człowieka”, miała obejmować wszystkie ośrodki równocześnie i toczyć się w zwykłych warunkach życia, bez klasztoru i bez rezygnacji z rodziny czy zawodu. Jako nazwę całego nauczania określenie „Czwarta Droga” upowszechnili jednak głównie Uspienski i jego następcy; sam Gurdżijew mówił zwykle po prostu o „pracy” albo o „pracy nad sobą”.

## Kosmologia praw trzech i siedmiu

Druga warstwa nauki, rozbudowana zwłaszcza w wykładach piotrogrodzkich, ma postać kosmologii. Wszystko, co się dzieje, jest wynikiem spotkania trzech sił, czynnej, biernej i neutralizującej, przy czym człowiek dostrzega zwykle tylko dwie pierwsze i dlatego nie rozumie, czemu jego zamiary tak rzadko się spełniają. Prawo siedmiu, czyli prawo oktaw, opisuje przebieg każdego procesu na wzór gamy: w dwóch miejscach, między mi a fa oraz między si a do, brakuje półtonu, więc proces pozostawiony sam sobie zbacza z kierunku, chyba że w tych przedziałach otrzyma dodatkowy wstrząs. Tak tłumaczono, dlaczego rewolucje przechodzą w swoje przeciwieństwo, a postanowienia gasną po kilku tygodniach.

Na obu prawach opiera się Promień Stworzenia, oktawa zstępująca od Absolutu przez wszystkie światy, galaktykę, Słońce, planety i Ziemię aż do Księżyca, w której życie organiczne jest cienką błoną przekazującą energie między poziomami. Najbardziej rozpoznawalnym symbolem tej kosmologii stał się enneagram, dziewięcioramienna figura wpisana w okrąg, łącząca trójkąt prawa trzech z linią opartą na okresie ułamka jednej siódmej. Gurdżijew przedstawiał go jako dziedzictwo dawnych ukrytych szkół, lecz żadnego wcześniejszego źródła tej figury w takiej postaci nie wskazano. Późniejsza typologia osobowości oparta na enneagramie, rozwinięta w drugiej połowie XX wieku przez Oscara Ichazo i Claudia Naranjo, jest odrębną konstrukcją, a nie częścią pierwotnego nauczania.

Kosmologię tę łatwo czytać jak dogmatyczną fizykę, ze wszystkimi jej tablicami „wodorów” i skal materii. W praktyce grup jej sens był jednak inny. Prawa trzech i siedmiu nie miały zastąpić nauk przyrodniczych, lecz dać uczniowi język do obserwowania własnych przedsięwzięć: gdzie brakuje trzeciej siły, w którym miejscu oktawy następuje załamanie, skąd może przyjść wstrząs. Gurdżijew powtarzał, że wiedza bez odpowiadającego jej poziomu bytu jest bezużyteczna, a nawet szkodliwa, i że to byt człowieka przyciąga jego życie. Kosmologia służyła więc pamiętaniu siebie, a nie wierze w schemat.

## Ruchy, muzyka i zamierzone cierpienie

Trzecim filarem, często pomijanym przez czytelników samego Uspienskiego, były tak zwane ruchy, sakralne tańce i ćwiczenia opracowywane przez Gurdżijewa od lat moskiewskich do końca życia. Wymagały one wykonywania odmiennych sekwencji przez ręce, nogi i głowę jednocześnie, często przy liczeniu w pamięci, tak że żaden nawyk nie mógł ich unieść. Muzykę do nich oraz kilkaset utworów fortepianowych tworzył wspólnie z de Hartmannem, przede wszystkim w latach 1925–1927: nucił lub wystukiwał melodie, a kompozytor nadawał im kształt. Utwory te, bliskie pieśniom ormiańskim, greckim i kurdyjskim oraz muzyce derwiszów, zostały w pełni wydane i nagrane dopiero w drugiej połowie XX wieku.

Ruchy dobrze pokazują, czym była „praca”: nie kontemplacją idei, lecz serią sytuacji, w których uczeń natrafia na granicę własnych mechanizmów. Temu samemu służyły w Prieuré zajęcia przydzielane wbrew upodobaniom, nocne roboty ziemne, nagłe zmiany planów i ostre, niekiedy upokarzające uwagi nauczyciela. *Opowieści Belzebuba* nazywają to „świadomą pracą i zamierzonym cierpieniem”, przeciwstawiając je cierpieniu jałowemu, które człowiek zadaje sobie sam urazą, użalaniem się i wyobraźnią. Kto znał Prieuré z plotek, widział w tym okrucieństwo lub teatr; ci, którzy wytrwali, opisywali rzadką okazję ujrzenia siebie bez kostiumu.

Same *Opowieści Belzebuba* są zresztą osobnym ćwiczeniem. Napisano je językiem rozmyślnie przeładowanym neologizmami, z wtrąceniami ciągnącymi się przez strony, jako relację kosmicznego wygnańca, który opowiada wnukowi o dziwnych istotach z planety Ziemia. Pojawia się tam mit organu Kundabuffer, wszczepionego ludziom przez wyższe istoty, by nie dostrzegali grozy swojego położenia, a później usuniętego, choć jego skutki utrwaliły się w kolejnych pokoleniach. Autor radził czytać książkę trzykrotnie: najpierw tak, jak zwykło się czytać gazety, potem jak gdyby na głos dla kogoś innego, wreszcie z próbą dotarcia do sedna.

## Spuścizna bez jednego dziedzica

Gurdżijew nie ustanowił następcy w sensie organizacyjnym. Najbliżej tej roli stanęła Jeanne de Salzmann, która po 1949 roku doprowadziła do wydania jego pism, współtworzyła w 1953 roku nowojorską Fundację Gurdżijewa i paryski Instytut, a przez następne dziesięciolecia nadawała ruchowi kształt dyskretnych grup pracujących przy ruchach, muzyce i wspólnej lekturze. Obok rozwijały się kręgi wywodzące się od Uspienskiego, od Johna G. Bennetta i od Alfreda Orage'a, który w latach dwudziestych prowadził grupy w Nowym Jorku. Różnice między nimi dotyczyły mniej doktryny, a bardziej pytania, czy praca może istnieć bez żywego nauczyciela, który ją stworzył.

To pytanie dotyka istoty nauczania. Jeżeli Czwarta Droga była przede wszystkim metodą sytuacyjnego budzenia, jej przeniesienie w podręczniki i trwałe instytucje grozi właśnie tym, przed czym ostrzegała: zamianą żywej uwagi w nowy automatyzm. Z drugiej strony bez zapisu Uspienskiego i bez wysiłku de Salzmann nauka zapewne nie przetrwałaby swojego twórcy. Historyk może tu jedynie odnotować paradoks, którego Gurdżijew był w pełni świadomy: najbardziej osobista pedagogika duchowa XX wieku przetrwała dzięki temu, co sama uważała za najbardziej podejrzane, czyli dzięki tekstom, schematom i tradycji.
