# Harrańscy sabejczycy i dziedzictwo Hermesa

> Harrańscy sabejczycy byli realną wspólnotą astralnych pogan i zarazem wygodną figurą arabskich uczonych, a ich związek z Hermesem lepiej rozumieć jako tożsamość nadaną i przyjętą w realiach kalifatu niż jako dowód nieprzerwanej szkoły hermetycznej przechowującej greckie pisma.

Dział: Hermetyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/harranscy-sabejczycy-i-dziedzictwo-hermesa

## Miasto boga Księżyca na długo przed kalifatem

Harran, leżący w północnej Mezopotamii, na południe od dzisiejszej Urfy, miał za sobą tysiąclecia kultu, zanim ktokolwiek nazwał jego mieszkańców sabejczykami. Był jednym z wielkich ośrodków czci boga Księżyca, Sina, a jego świątynię E-hul-hul odbudował w VI wieku p.n.e. Nabonid, ostatni król nowobabiloński, którego matka Adad-guppi pozostawiła w mieście inskrypcję wysławiającą to bóstwo. Biblia wspomina Charan jako przystanek Abrahama w drodze z Ur, co później nadało miastu szczególnie dwuznaczny status: było kolebką patriarchy i zarazem symbolem bałwochwalstwa, które patriarcha porzucił.

Rzymianie znali je jako Carrhae. Pod jego murami w 53 roku p.n.e. Partowie rozbili armię Krassusa, a w 217 roku w pobliżu miasta zamordowano cesarza Karakallę, który według przekazów zmierzał do sanktuarium Księżyca. Julian Apostata zatrzymał się tam w 363 roku w drodze na wyprawę perską i złożył ofiary, o czym pisze Ammianus Marcellinus. Mniej więcej dwadzieścia lat później pielgrzymka Egerii odnotowała, że poza nielicznymi duchownymi i mnichami mieszkańcy pozostają poganami. Chrześcijańscy autorzy syryjscy nazywali Harran wprost „miastem pogan”, Hellenopolis.

To długie trwanie jest faktem pierwszorzędnym i trzeba je oddzielić od późniejszych interpretacji. W Harranie przetrwał lokalny, astralny kult o mezopotamskich korzeniach, z czasem przesiąknięty greckimi formami myślenia o planetach i bóstwach pośredniczących. Nie ma natomiast przedislamskiego źródła, które łączyłoby tę wspólnotę z Hermesem Trismegistosem lub z czytaniem traktatów hermetycznych. Ten związek pojawia się dopiero w tekstach arabskich, i to w szczególnych okolicznościach.

## Kalif, prawnik i nowe imię

Koran trzykrotnie wymienia sabejczyków, *aṣ-ṣābiʾūn*, obok żydów i chrześcijan wśród tych, którzy wierzą w Boga i Dzień Ostateczny (sury 2:62, 5:69 i 22:17). Kim byli, tekst nie mówi, a komentatorzy od wczesnych wieków proponowali sprzeczne odpowiedzi. Niedookreślona kategoria miała jednak wartość praktyczną: grupa uznana za sabejską mogła liczyć na status chronionej wspólnoty posiadającej księgę.

Wczesne próby identyfikacji szły w różnych kierunkach. Jedni komentatorzy widzieli w sabejczykach odłam chrześcijan lub żydów, inni czcicieli aniołów, jeszcze inni ludzi, którzy porzucili religię przodków, nie przyjmując nowej. Współcześni badacze często łączą koraniczne imię z mandejczykami, wspólnotą praktykującą wielokrotne obmycia w dolnej Mezopotamii, i wywodzą je od semickiego rdzenia oznaczającego zanurzenie; również ta identyfikacja pozostaje jednak hipotezą. Pewne jest tylko to, że w IX wieku słowo było dość pojemne, by objąć także pogan z Harranu, jeśli komuś zależało na takiej wykładni.

Najsłynniejszą opowieść o tym, jak Harran przyjął to imię, przekazuje Ibn an-Nadim w *Fihriście*, katalogu ukończonym w 987 roku, powołując się na chrześcijańskiego autora Abu Jusufa Iszę al-Kati’iego. Kalif al-Ma’mun, przechodząc przez Harran podczas jednej z wypraw przeciw Bizancjum około 830 roku, miał zapytać mieszkańców o ich wiarę. Gdy nie potrafili wskazać ani proroka, ani księgi, zagroził im wyborem między przyjęciem islamu lub jednej z uznanych religii a śmiercią. Za radą pewnego prawnika, przekupionego hojnym darem, Harrańczycy ogłosili się sabejczykami z Koranu, a za swoich proroków uznali Hermesa i Agathodaimona.

Historycy traktują tę scenę ostrożnie. Źródło jest późne i chrześcijańskie, a opowieść o przekupionym prawniku ma wyraźny posmak polemiki: wyjaśnia, że sabejska tożsamość Harranu jest zręcznym wybiegiem. Kevin van Bladel w *The Arabic Hermes* (2009) przekonująco pokazał, jak wątłe są świadectwa wiążące konkretne pisma hermetyczne z religijną praktyką Harranu i jak wiele w obrazie „hermetycznych sabejczyków” zawdzięczamy kompilacjom późniejszych autorów. Nawet jeśli anegdota zawiera ziarno prawdy, mówi raczej o prawnej i retorycznej strategii przetrwania niż o tym, co harrańscy kapłani faktycznie czytali.

Warto zwrócić uwagę na sam wybór. Hermes nadawał się na proroka znakomicie, bo w islamskiej kulturze uczonej utożsamiano go już z koranicznym Idrisem i biblijnym Henochem, a więc z postacią uznaną także przez muzułmanów. Pogańska wspólnota, deklarując wierność Hermesowi, wpisywała się w święte dzieje, które jej sąsiedzi już akceptowali.

## Rodzina Sabita ibn Kurry i dwór w Bagdadzie

Dla historii nauki harrańscy sabejczycy znaczą przede wszystkim tyle, co ich uczeni. Najwybitniejszym był Sabit ibn Kurra (zm. 901), który przeniósł się do Bagdadu, związał z braćmi Banu Musa i stał się jednym z największych tłumaczy i matematyków epoki. Przekładał i poprawiał przekłady Apolloniusza z Pergi, Archimedesa, Euklidesa, Ptolemeusza i Nikomacha z Gerazy, pisał własne prace z geometrii, astronomii i statyki. Przypisywano mu też traktat o talizmanach, który w łacińskim przekładzie jako *De imaginibus* krążył w średniowiecznej Europie, a także pisma o religii sabejskiej w języku syryjskim, które nie zachowały się.

Wokół Sabita powstała w Bagdadzie wspólnota sabejska z własnymi przywódcami, a jego potomkowie przez kilka pokoleń zajmowali wysokie stanowiska: syn Sinan był lekarzem na dworze kalifów, wnuk Ibrahim ibn Sinan zmarł młodo jako ceniony geometra. Do tego środowiska należał też, przynajmniej z pochodzenia, astronom al-Battani (zm. 929), noszący przydomki al-Harrani i as-Sabi, a w X wieku Abu Ishak Ibrahim ibn Hilal as-Sabi, sekretarz kancelarii Bujidów i mistrz arabskiej epistolografii, który do końca życia nie przyjął islamu.

O tym, jak sam Sabit pojmował swoją religię, wiemy niewiele, bo jego syryjskie pisma o wierze sabejskiej zaginęły. Syryjski historyk Bar Hebraeus przytoczył w XIII wieku ustęp przypisany Sabitowi, w którym autor chlubi się pogaństwem jako tradycją, która zaludniła ziemię, zbudowała miasta i wydała królów oraz mędrców, zanim pojawiło się chrześcijaństwo. Jeśli fragment jest autentyczny, pokazuje dumę uczonego, który nie uważał swojej religii za przeżytek, lecz za dziedzictwo cywilizacji.

Ta galeria pokazuje rzecz kluczową: sabejczycy z Harranu i Bagdadu nie byli zamkniętą sektą przechowującą tajemnice w ukryciu. Byli ludźmi dworu i biblioteki, mówiącymi po syryjsku i arabsku, biegłymi w greckiej nauce. Ich prestiż w dziedzinie astronomii, matematyki i medycyny sprawiał, że legenda o ich wyjątkowej, prastarej mądrości wydawała się wiarygodna. Dopisanie im Hermesa było dla obserwatorów naturalne, skoro w kulturze arabskiej Hermes uchodził za ojca astronomii i nauk o gwiazdach.

## Co naprawdę wiemy o religii sabejczyków

Opisów sabejskiego kultu jest sporo, ale niemal wszystkie pochodzą z zewnątrz. Ibn an-Nadim przytacza relację Ahmada ibn at-Tajjiba as-Sarachsiego (zm. 899), ucznia filozofa al-Kindiego, o doktrynie Harrańczyków: Bóg jest jeden, przyczyna pierwsza, a ludziom przystoi zbliżać się do niego przez pośredników. W tym samym kontekście pojawia się informacja, że al-Kindi widział księgę uznawaną przez sabejczyków, zawierającą mowy Hermesa do syna o jedności Boga. To jedno z niewielu świadectw, które łączy harrańską religię z czymś przypominającym hermetyczny dialog, i nawet ono jest przekazem z drugiej ręki.

*Fihrist* zawiera też kalendarz świąt, opisy postów i ofiar składanych planetom, a historyk al-Mas’udi w X wieku wspomina harrańskie sanktuaria poświęcone ciałom niebieskim i pierwszym przyczynom. Najbardziej systematyczny obraz przynosi dopiero al-Szahrastani (zm. 1153) w *Księdze religii i sekt*. Przedstawia sabejczyków jako tych, którzy czczą duchowe istoty, *rūḥāniyyāt*, działające przez siedem planet, i budują im świątynie, *hayākil*, oraz posągi, by przyciągnąć ich moc. Szahrastani zestawia ich w fikcyjnym sporze z *ḥunafāʾ*, czystymi monoteistami w duchu Abrahama, i sam przyznaje, że jego portret jest typologiczny.

Pojęcie *rūḥāniyyāt* łączy ten obraz z arabską magią astralną, w której talizman jest naczyniem duchowej siły planety. Związek ten najlepiej widać w *Ghāyat al-ḥakīm*, znanym na Zachodzie jako *Picatrix*, gdzie modlitwy do planet przypisane są „Nabatejczykom” i sabejczykom. Jest jednak różnica między tym, że uczeni opisywali sabejczyków jako mistrzów kultu planet, a tym, że sabejczycy sami posługiwali się pismami Hermesa. Pierwsze jest dobrze poświadczone, drugie pozostaje hipotezą.

Spór o Harran objął także dzieje filozofii. Michel Tardieu zaproponował w latach osiemdziesiątych XX wieku, że po zamknięciu szkoły ateńskiej w 529 roku Symplicjusz osiadł w Harranie i założył tam ośrodek platoński, który przetrwał do epoki Abbasydów. Teza jest pomysłowa, ale opiera się na poszlakach i spotkała się z silną krytyką; nie można jej traktować jako ustalenia.

## Sabejczyk jako figura myśli

Kiedy harrańskie świątynie przestały istnieć, a w drugiej połowie XIII wieku samo miasto opustoszało po najazdach mongolskich, sabejczycy przetrwali jako pojęcie. Dla Mojżesza Majmonidesa w *Przewodniku błądzących* (cz. III, rozdz. 29) „sabejczycy” to bałwochwalcy z epoki Abrahama, czciciele gwiazd, przeciw którym skierowane było prawo mojżeszowe. Majmonides czerpał ich obraz głównie z *Rolnictwa nabatejskiego* Ibn Wahszijji i wyprowadzał z niego tezę, że wiele przykazań Tory miało odwieść Izraela od praktyk astralnego pogaństwa. Harran stał się w ten sposób kluczem do historycznego wyjaśnienia Prawa.

Nowoczesna nauka odziedziczyła tę szeroką kategorię. Daniel Chwolson w monumentalnym dziele *Die Ssabier und der Ssabismus* (Petersburg 1856) zebrał niemal wszystkie dostępne świadectwa, ale czytał je z przekonaniem, że w Harranie przetrwała starożytna religia w niemal nienaruszonej postaci. Tamara Green w *The City of the Moon God* (1992) pokazała, jak wiele lokalnych, mezopotamskich i syryjskich warstw kryje się pod greckim i arabskim słownictwem. Badania ostatnich dekad przesunęły uwagę z pytania, czym była religia Harranu, na pytanie, kto i po co ją opisywał.

Z tej perspektywy dziedzictwo Hermesa w Harranie ma podwójną naturę. Z jednej strony mamy wspólnotę, która w realiach kalifatu znalazła dla siebie proroka uznawanego przez większość, i uczonych, którzy dzięki temu mogli przez dwa stulecia działać w samym sercu kultury arabskiej. Z drugiej strony mamy literacki i polemiczny konstrukt „sabejczyka”, czciciela gwiazd i strażnika pierwotnej mądrości, który posłużył muzułmańskim herezjografom, żydowskiemu filozofowi i europejskim orientalistom do myślenia o pogaństwie w ogóle. Hermes łączy obie warstwy, ale nie dowodzi, że Harran był miastem hermetyków. Dowodzi raczej, że w świecie islamu imię Trismegistosa stało się walutą, za którą można było nabyć prawo do istnienia, i pojęciem, przez które uczeni porządkowali pamięć o starszych religiach.
