# Henryk Suzo i Księga Wiecznej Mądrości

> Henryk Suzo, uczeń Mistrza Eckharta, przełożył trudną spekulację swojego nauczyciela na rycerski i dworski język miłości do Wiecznej Mądrości, a w Księdze Wiecznej Mądrości, Horologium Sapientiae i ilustrowanym Exemplarze stworzył najbardziej poczytną mistykę niemieckiego średniowiecza.

Dział: Mistyka chrześcijańska
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/henryk-suzo-i-ksiega-wiecznej-madrosci

## Uczeń, który wybrał inną drogę

Henryk Suzo – w niemieckiej formie Heinrich Seuse – urodził się około 1295 roku nad Jeziorem Bodeńskim, w Konstancji lub w Überlingen, i jako chłopiec wstąpił do konwentu dominikanów w Konstancji. W połowie lat dwudziestych XIV wieku studiował w Kolonii, gdzie słuchał Mistrza Eckharta. To spotkanie wyznaczyło całe jego życie, choć nie w sposób oczywisty. Suzo nie został kontynuatorem Eckhartowskiej metafizyki w ścisłym sensie. Przejął od nauczyciela pojęcia odłączenia, wewnętrznego ubóstwa i powrotu duszy do źródła, lecz otoczył je obrazami, uczuciami i opowieścią, których u Eckharta prawie nie ma.

Jedno zdanie kontekstu wystarczy: Eckhart mówił o Bogu ponad wszelkimi obrazami, o pustyni bóstwa i o narodzinach Słowa w najgłębszym wnętrzu duszy, językiem paradoksów, który już za jego życia ściągnął podejrzenie teologów. Suzo stanął w jego obronie w *Büchlein der Wahrheit*, *Książeczce Prawdy*, w której przy pomocy dialogu odróżniał prawdziwe odłączenie od nieuporządkowanej wolności tak zwanych „wolnych duchów”. Obrona ta kosztowała go stanowisko lektora i przysporzyła mu przeciwników we własnym zakonie. Od tego momentu jego pisarstwo coraz wyraźniej szuka języka, który przekaże istotę nauki o zjednoczeniu bez wystawiania jej na łatwe oskarżenia.

Tym językiem okazała się miłość. W miejsce abstrakcyjnego bóstwa pojawia się u Suzy postać Wiecznej Mądrości, biblijnej *Sapientia* z Księgi Przysłów i Księgi Mądrości, utożsamionej z Chrystusem, Słowem Ojca. Suzo nazywa siebie jej „sługą”, *Diener der ewigen Weisheit*, i przez całe życie opisuje swoją relację do niej w kategoriach zaczerpniętych z literatury dworskiej.

Życie zewnętrzne Suzy nie było spokojne. W czasie sporu papiestwa z cesarzem Ludwikiem Bawarskim dominikanie z Konstancji, wierni papieżowi, musieli na kilka lat opuścić miasto i przenieść się do Diessenhofen. Suzo pełnił obowiązki przełożonego, wędrował jako kaznodzieja i kierownik duchowy po klasztorach żeńskich w Szwajcarii i nad Renem, a pod koniec lat czterdziestych przeniesiono go do Ulm. *Vita* wspomina także oszczerstwa, których padł ofiarą, w tym oskarżenie o ojcostwo dziecka, z którego miał się oczyścić dopiero po długim upokorzeniu. Niezależnie od tego, jak dokładnie odpowiadają one faktom, w jego autoportrecie cierpienie z ręki ludzi zajmuje miejsce równie ważne jak cierpienie wybrane.

## Mądrość jako ukochana pani

Średniowieczna poezja niemiecka znała dobrze model miłości dworskiej: rycerz służy wybranej pani, przyjmuje jej wymagania, cierpi z tęsknoty i dowodzi wierności czynami. Suzo przejmuje ten wzór z niezwykłą konsekwencją. W jego *Vita* młody zakonnik słyszy czytanie z Księgi Mądrości i postanawia, że Mądrość będzie jego umiłowaną. Opisuje ją raz jako piękną dziewicę, raz jako królową, raz jako postać, która jest zarazem bliska i niedostępna, ponieważ nikt nie może jej posiąść na własność. Gdy inni młodzieńcy śpiewali w dzień Nowego Roku pod oknami swoich ukochanych, prosząc o wieniec, Suzo – jak sam opowiada – szedł przed obraz Mądrości i prosił ją o to samo.

Ten język nie jest ozdobą dodaną do nauki. Służy jej zasadniczemu celowi. Miłość dworska była relacją asymetryczną, opartą na służbie i oczekiwaniu, nie na posiadaniu. Gdy Suzo przenosi ją na relację duszy do Boga, uzyskuje obraz zjednoczenia, w którym dusza całkowicie się oddaje, nie przestając być sługą. Nie ma tu ryzyka, że człowiek pomyli się z Bogiem; jest natomiast cała intensywność pragnienia, której spekulacja nie potrafiła oddać.

Drugim polem obrazowym jest rycerstwo. W *Vita* Suzo opisuje scenę, w której otrzymuje duchowe pasowanie na rycerza: zostaje mu przypomniane, że prawdziwy rycerz Boga musi walczyć nie z ludźmi, lecz z cierpieniem, które spada na niego z zewnątrz. Asceza, którą wcześniej sam sobie zadawał, zostaje wtedy zastąpiona przez cierpienia przychodzące bez jego wyboru – oszczerstwa, nieporozumienia, choroby, opuszczenie przez przyjaciół. Rycerskość oznacza tu cierpliwą wierność wobec tego, czego człowiek sobie nie wybrał.

## Księga Wiecznej Mądrości i jej łacińska siostra

*Büchlein der ewigen Weisheit*, napisana prawdopodobnie około 1328–1330 roku, jest dialogiem między Sługą a Wieczną Mądrością. Jej centrum stanowi rozważanie męki Chrystusa. Mądrość, która w biblijnym obrazie była radością Boga przy stworzeniu, objawia się tu jako cierpiący Chrystus, a dusza uczy się przez współcierpienie poznawać jej piękno. Nie jest to paradoks przypadkowy. Suzo chce pokazać, że droga do Boga ponad obrazami prowadzi przez obraz najbardziej konkretny, jaki zna chrześcijaństwo: przez ukrzyżowane ciało. Do księgi dołączył sto krótkich rozważań męki, tak zwane *Hundert Betrachtungen*, które miały być odmawiane codziennie z odpowiednimi gestami i pokłonami.

Kilka lat później, około 1334 roku, Suzo opracował łacińską wersję tego dzieła, znacznie rozszerzoną, pod tytułem *Horologium Sapientiae*, czyli „Zegar Mądrości”. Tytuł nawiązywał do mechanicznych zegarów, które w tym czasie zaczęły pojawiać się w miastach i klasztorach. Zegar wyznacza godziny modlitwy, budzi śpiących i porządkuje dzień; tak samo Mądrość ma budzić duszę i porządkować jej życie. Łacina otworzyła dziełu drogę do całej Europy. *Horologium* zachowało się w setkach rękopisów, przekładano je na francuski, włoski, niderlandzki, angielski, czeski i inne języki, a jego fragmenty krążyły w niezliczonych kompilacjach. Pod względem rozpowszechnienia była to jedna z najważniejszych książek duchowych późnego średniowiecza, ustępująca tylko nielicznym.

To wielkie powodzenie ma swoją przyczynę w samym charakterze tekstu. *Horologium* nie wymaga od czytelnika przygotowania filozoficznego. Można je czytać we wspólnocie zakonnej i w samotności, w kościele i w domu. Zawiera modlitwy, rozważania, rozmowy z Mądrością, a zarazem nauki o umieraniu, o przyjmowaniu Komunii, o cierpieniu. Eckhartowskie dziedzictwo pozostaje w nim obecne, lecz zakorzenione w uczuciu i praktyce.

Forma dialogu nie jest tu przypadkowa. Sługa pyta, skarży się, protestuje, a Mądrość odpowiada, czasem łagodnie, czasem z surowością nauczycielki. Gdy Sługa narzeka, że Bóg ukrywa się przed tymi, którzy go kochają, Mądrość tłumaczy mu, że zmienność pociech należy do pedagogii miłości: obecność i nieobecność następują po sobie, aby dusza nie przywiązała się do darów zamiast do dawcy. W innym miejscu Mądrość ukazuje mu w obrazie grozę śmierci człowieka, który odkładał nawrócenie, i w ten sposób uczy go sztuki dobrego umierania. Całość przypomina rozmowę ucznia z mistrzem, ale rozmowa ta jest prowadzona w tonie zażyłości, jakiej nie zna szkolny traktat teologiczny.

## Ciało jako pergamin miłości

Najbardziej niepokojącą częścią spuścizny Suzy jest jego asceza, opisana w *Vita* z drastyczną szczegółowością. Przez lata nosił włosiennicę i żelazny łańcuch, sypiał na drzwiach zamiast łóżka, nosił na plecach krzyż z wbitymi gwoździami, ograniczał sen i picie do granic wytrzymałości. Najsłynniejszym epizodem jest wyrycie rylcem na piersi, nad sercem, monogramu imienia Jezus, IHS. Suzo opisuje, jak krew spływała mu po ciele, a on modlił się, aby to imię zostało wpisane w jego serce na zawsze.

Współczesnemu czytelnikowi trudno patrzeć na te opisy bez odrazy, a historycy pytają słusznie, ile w nich dosłownej relacji, a ile literackiego obrazu ukształtowanego przez hagiograficzne wzorce. Trzeba jednak zauważyć, jak sama *Vita* interpretuje te praktyki. W pewnym momencie, gdy Suzo osiąga około czterdziestego roku życia, otrzymuje polecenie, by zaprzestać umartwień i wyrzucić narzędzia pokuty. Odtąd jego drogą ma być nie zadawanie sobie cierpienia, lecz przyjmowanie tego, które przychodzi. Asceza zostaje więc ukazana jako etap początkowy, potrzebny dla młodzieńczej gorliwości, ale przezwyciężony na rzecz dojrzalszego oddania. Monogram na piersi pozostaje natomiast znakiem trwałym: obrazem miłości, która wpisuje się w ciało.

Monogram IHS stał się zresztą jednym z emblematów pobożności XIV i XV wieku. Wiele rękopisów *Vita* i *Exemplara* przedstawia Suzę z tym znakiem na piersi, a nabożeństwo do imienia Jezus rozwijało się w tym samym okresie niezależnie, między innymi w kaznodziejstwie Bernardyna ze Sieny. Suzo nie był jego wynalazcą, był jednak jednym z tych, którzy nadali mu najbardziej osobisty i zmysłowy wyraz.

## Exemplar jako książka obrazów

Pod koniec życia, już w Ulm, gdzie zmarł w 1366 roku, Suzo zebrał swoje niemieckie pisma w jeden zbiór, nazwany *Exemplar*. Złożyły się na niego *Vita*, *Księga Wiecznej Mądrości*, *Książeczka Prawdy* i *Książeczka listów*. Szczególną rolę w powstaniu *Vita* odegrała Elsbeth Stagel, dominikanka z klasztoru w Töss, która spisywała rozmowy z Suzą, a on potem je poprawiał i uzupełniał. Granica między autobiografią, hagiografią i dziełem dydaktycznym jest w tym tekście płynna, co należy pamiętać przy każdej próbie odczytania go jako dokumentu biograficznego.

Wyjątkowość *Exemplara* polega na tym, że Suzo zaplanował go jako książkę ilustrowaną i sam określał, co mają przedstawiać obrazy. Najważniejsze rękopisy, w tym strasburski z XIV wieku, zawierają serię miniatur, które nie są jedynie ozdobą, lecz częścią nauki. Jedna z nich przedstawia drogę duszy od Boga i z powrotem do Boga w postaci kręgów i figur, z Trójcą u góry i człowiekiem wpisanym w strukturę wyjścia i powrotu. Inne pokazują Sługę w modlitwie przed Mądrością, sceny z życia, symbole cnót. Obraz miał prowadzić tam, gdzie słowo przestaje wystarczać – co jest szczególnie znaczące u ucznia mistrza, który uczył o przekraczaniu wszelkich obrazów.

W tym punkcie widać najlepiej, czym był wkład Suzy. Nie zaprzeczył nauce Eckharta o Bogu ponad wyobrażeniami; zaprzeczyłby sobie, gdyby to zrobił. Zrozumiał jednak, że większość ludzi dochodzi do tego, co bezobrazowe, przez obrazy, a do tego, co ponad uczuciem, przez uczucie. Jego Mądrość, piękna i cierpiąca, dworska i ukrzyżowana, była mostem przerzuconym między spekulacją a pobożnością. Kościół uznał to dziedzictwo w 1831 roku, gdy papież Grzegorz XVI potwierdził jego kult jako błogosławionego. Dla historii mistyki ważniejsze jest jednak to, że przez dwa stulecia jego *Horologium* kształtowało modlitwę ludzi, którzy nigdy nie przeczytali ani jednego zdania Eckharta, a mimo to nosili w sobie jego echo.
