# In eminenti i katolickie potępienia masonerii

> Bulla In eminenti Klemensa XII z 1738 roku potępiła wolnomularstwo za tajność, przysięgę i międzywyznaniowy skład, przemilczając resztę racji, dzięki czemu kolejni papieże, aż po deklarację z 1983 roku, mogli utrzymywać ten sam wyrok przy zmieniających się uzasadnieniach.

Dział: Wolnomularstwo
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/in-eminenti-i-katolickie-potepienia-masonerii

## Krótki dokument z kwietnia 1738 roku

Bulla *In eminenti apostolatus specula*, podpisana przez Klemensa XII 28 kwietnia 1738 roku, jest tekstem zaskakująco krótkim jak na znaczenie, które jej później przypisano. Papież, wówczas już sędziwy i niewidomy, z florenckiego rodu Corsinich, potępia w niej stowarzyszenia „pospolicie nazywane” *Liberi Muratori* albo *Francs-Maçons*, zakazuje katolikom wstępowania do nich, popierania ich i udzielania im schronienia, a za złamanie zakazu grozi ekskomuniką zaciąganą z mocy samego czynu, z której rozgrzeszyć może tylko papież, z wyjątkiem niebezpieczeństwa śmierci. Biskupi i inkwizytorzy mają postępować wobec winnych jak wobec osób silnie podejrzanych o herezję.

Uzasadnienie zajmuje kilka zdań. Bulla wskazuje, że w stowarzyszeniach tych łączą się ludzie wszelkich religii i sekt, że wiążą się przysięgą złożoną na Pismo Święte i pod surowymi karami do nienaruszalnego milczenia o tym, co robią, i że wieść o nich budzi niepokój wśród ludzi rozważnych. Pada też zdanie, które najlepiej oddaje logikę dokumentu: gdyby nie czynili zła, nie unikaliby tak bardzo światła. Na końcu papież dodaje, że kieruje się także innymi „słusznymi i rozumnymi przyczynami”, które są mu znane. Tych przyczyn nie wymienia.

To przemilczenie jest kluczem do późniejszych sporów. Bulla nie zawiera żadnej analizy doktryny wolnomularskiej, nie cytuje rytuałów ani konstytucji, nie zarzuca lożom konkretnej herezji. Potępia formę stowarzyszenia: jego tajność, przysięgę i międzywyznaniowy skład. Treść, której Kościół miałby się obawiać, pozostaje nienazwana, i właśnie dlatego kolejne pokolenia mogły ją wypełniać według własnych lęków.

## Florencja, Rzym i polityka

Bezpośrednie okoliczności wydania bulli nie są w pełni jasne. Wiadomo, że w połowie lat trzydziestych XVIII wieku we Florencji działała loża założona przez Anglików, do której przystępowali także miejscowi intelektualiści, a w samym Rzymie spotykała się loża skupiona wokół jakobickiego dworu Stuartów, przebywającego tam na wygnaniu. Toskania wchodziła wówczas w okres przejęcia władzy przez Lotaryńczyków po wygaśnięciu Medyceuszy, co czyniło florenckie towarzystwa przedmiotem politycznej uwagi. Część historyków przypuszcza, że w tle decyzji stały też rywalizacje między zwolennikami Stuartów a Hanowerczyków, przenoszone do lóż; inni uważają, że Rzym reagował po prostu na doniesienia o szybko rosnących, niekontrolowanych stowarzyszeniach. Hipotezy te nie wykluczają się, ale żadna nie została udowodniona na podstawie dokumentów kurii.

Skutki dla Florencji były natychmiastowe. W 1739 roku Inkwizycja aresztowała poetę Tommasa Crudelego, członka tamtejszej loży, i przetrzymywała go przez wiele miesięcy w więzieniu; zwolniony w złym stanie zdrowia, zmarł w 1745 roku. W pamięci wolnomularskiej stał się pierwszą ofiarą papieskiego zakazu. W Państwie Kościelnym sekretarz stanu kardynał Giuseppe Firrao ogłosił w styczniu 1739 roku edykt, który za udział w lożach przewidywał karę śmierci i konfiskatę majątku. Był to przepis surowszy od samej bulli i pokazuje, że kościelne potępienie mogło natychmiast stać się prawem karnym państwa, którego władcą był papież.

Poza Italią obraz był zupełnie inny. Bulla papieska obowiązywała w danym kraju dopiero po promulgacji, a wiele dworów jej nie przyjęło. We Francji parlament paryski, strzegący swobód Kościoła galikańskiego, nie zarejestrował dokumentu, wskutek czego katoliccy arystokraci i duchowni nadal zasiadali w lożach, nie uważając się za ekskomunikowanych. Podobnie było w wielu państwach Rzeszy, gdzie zakaz wywołał raczej pomysłowe próby obejścia niż masowe odejścia z lóż, o czym opowiada esej o zakonie mopsów. Od samego początku istniała więc przepaść między brzmieniem prawa a jego faktyczną mocą.

## Providas i sześć powodów

Niepewność dotyczyła także tego, czy bulla w ogóle nadal obowiązuje. W kręgach wolnomularskich rozpowszechniano pogląd, że zakaz wygasł wraz ze śmiercią Klemensa XII w 1740 roku, a nawet pogłoski, że jego następca Benedykt XIV sprzyja lożom lub sam do nich należy. Odpowiedzią była konstytucja *Providas Romanorum* z 18 maja 1751 roku, w której Benedykt XIV przytoczył w całości tekst poprzednika i potwierdził go własną władzą.

Nowy dokument zrobił to, czego nie zrobił pierwszy: wyliczył racje. Benedykt XIV wymienił ich sześć. Pierwszą było łączenie w jednym stowarzyszeniu ludzi różnych religii, co grozi obojętnością wobec prawdy wiary. Drugą była tajemnica, trzecią przysięga zobowiązująca do jej zachowania, której ważność papież podawał w wątpliwość, skoro nikt nie może przysięgać, że nie wyjawi czegoś prawowitej władzy pytającej o to, czy sprawa nie sprzeciwia się religii lub państwu. Czwartą racją była sprzeczność takich stowarzyszeń z prawem cywilnym i kanonicznym, zakazującym niezatwierdzonych zrzeszeń, piątą fakt, że wielu władców świeckich już je zakazało, szóstą zła opinia, jaką cieszyły się wśród ludzi roztropnych.

Lista ta jest pouczająca przede wszystkim przez to, czego w niej brakuje. Benedykt XIV, jeden z najwybitniejszych kanonistów na tronie papieskim, nie zarzucał wolnomularzom bezbożności ani spisku na życie władców. Jego argumenty są jurydyczne i duszpasterskie: dotyczą porządku prawnego, autorytetu i niebezpieczeństwa dla sumienia. Wolnomularstwo jawi się w nich jako stowarzyszenie nieuprawnione i podejrzane, nie jako kontrkościół.

## Od tajemnicy do spisku

Ten ton zmienił się po rewolucji francuskiej. W pierwszych dekadach XIX wieku papiestwo miało już do czynienia nie tylko z lożami, ale i z rewolucyjnymi tajnymi związkami, zwłaszcza z karbonariuszami we Włoszech. Konstytucja *Ecclesiam a Jesu Christo* Piusa VII z 13 września 1821 roku potępiła karbonariuszy, wskazując na ich pokrewieństwo z wolnomularstwem, a bulla *Quo graviora* Leona XII z 13 marca 1826 roku zebrała w jednym tekście wcześniejsze potępienia i rozciągnęła je na wszystkie tajne stowarzyszenia, które spiskują przeciw Kościołowi i władzy państwowej. Kolejni papieże, od Piusa VIII i Grzegorza XVI po Piusa IX, wracali do tematu w encyklikach i przemówieniach, łącząc go z walką przeciw liberalizmowi, indyferentyzmowi religijnemu i ruchom zjednoczeniowym we Włoszech.

W tym okresie argument przesunął się wyraźnie. To, co w 1738 roku było niepokojem o tajność i przysięgę, stało się przekonaniem o istnieniu zorganizowanego przeciwnika, który dąży do obalenia tronów i ołtarzy. Na przekonanie to wpływały doświadczenia polityczne, a także literatura antymasońska, której dzieje omawiają osobne eseje. W 1869 roku Pius IX w konstytucji *Apostolicae Sedis* uporządkował kary kościelne i utrzymał ekskomunikę dla tych, którzy wstępują do sekt masońskich lub podobnych, spiskujących przeciw Kościołowi lub prawowitej władzy.

Najobszerniejszym dokumentem tej serii była encyklika *Humanum genus* Leona XIII z 20 kwietnia 1884 roku. Leon XIII nawiązał do augustyńskiego obrazu dwóch państw, Bożego i ziemskiego, i umieścił wolnomularstwo po stronie drugiego, jako głównego nosiciela naturalizmu: przekonania, że ludzki rozum i natura same wystarczą do urządzenia życia osobistego i społecznego, bez objawienia i bez Kościoła. Po raz pierwszy zarzut miał tak wyraźnie charakter doktrynalny. Nie chodziło już tylko o to, że loże są tajne, lecz o to, że głoszą wizję człowieka i państwa sprzeczną z chrześcijańską.

## Kodeks, list i deklaracja

W pierwszym kodyfikowanym prawie kanonicznym, ogłoszonym w 1917 roku, sprawę ujęto w kanonie 2335: kto wstępuje do sekty masońskiej lub innych stowarzyszeń tego rodzaju, które spiskują przeciw Kościołowi albo prawowitym władzom cywilnym, zaciąga ekskomunikę zastrzeżoną Stolicy Apostolskiej. Sformułowanie to, zbudowane na tradycji dziewiętnastowiecznej, zawierało jednak dwuznaczność, która ujawniła się po Soborze Watykańskim II. Czy dodatek o spiskowaniu jest opisem każdej loży, czy warunkiem, który trzeba stwierdzić w konkretnym przypadku?

W 1974 roku prefekt Kongregacji Nauki Wiary kardynał Franjo Šeper w liście do kardynała Johna Krola dopuścił interpretację ścisłą, zgodnie z którą kara dotyczy tylko członków stowarzyszeń rzeczywiście działających przeciw Kościołowi. Część biskupów i komentatorów odczytała to jako złagodzenie stanowiska, a w kilku krajach prowadzono dialogi między przedstawicielami Kościoła a wielkimi lożami. Reakcja Rzymu nastąpiła szybko. W 1980 roku Konferencja Episkopatu Niemiec ogłosiła, po kilkuletnich rozmowach z niemieckimi wolnomularzami, że przynależność do lóż jest nie do pogodzenia z wiarą katolicką, a Kongregacja w 1981 roku przypomniała, że dotychczasowa dyscyplina pozostaje w mocy.

Nowy Kodeks prawa kanonicznego z 1983 roku nie wymienia już wolnomularstwa z nazwy. Jego kanon 1374 przewiduje sprawiedliwą karę dla tych, którzy wstępują do stowarzyszeń działających przeciw Kościołowi, a karę interdyktu dla ich promotorów i kierowników. Dzień przed wejściem kodeksu w życie, 26 listopada 1983 roku, Kongregacja Nauki Wiary pod przewodnictwem kardynała Josepha Ratzingera ogłosiła deklarację, że negatywny osąd Kościoła o stowarzyszeniach masońskich pozostaje niezmieniony, ponieważ ich zasady zawsze uważano za niemożliwe do pogodzenia z nauką Kościoła, a wierni, którzy do nich należą, są w stanie grzechu ciężkiego i nie mogą przystępować do Komunii świętej. Lokalne władze kościelne nie mają kompetencji, by wydawać sądy odmienne. W 2023 roku Dykasteria Nauki Wiary w odpowiedzi na pytanie jednego z biskupów filipińskich potwierdziła to stanowisko.

## Sąd, który przetrwał swoje racje

Patrząc na blisko trzy stulecia tej historii, łatwo zauważyć, że trwałe było samo rozstrzygnięcie, a zmienne jego uzasadnienie. Klemens XII potępił tajność i przysięgę, przemilczając resztę. Benedykt XIV dodał argumenty prawne i duszpasterskie. Dziewiętnastowieczni papieże zobaczyli w lożach polityczny spisek, Leon XIII doktrynalnego przeciwnika, a deklaracja z 1983 roku mówi o niezgodności zasad, rezygnując z ekskomuniki, lecz utrzymując sąd moralny. Kara zniknęła z kodeksu, a osąd pozostał.

Ta ciągłość nie oznacza, że wszystkie potępienia mówiły o tym samym przedmiocie. Wolnomularstwo, które znał Klemens XII, było młodym ruchem towarzyskim z kilkoma lożami w Italii; to, o którym pisał Leon XIII, obejmowało także francuski Wielki Wschód, który kilka lat wcześniej usunął z konstytucji wymóg wiary w Boga, oraz zwalczające papiestwo loże włoskie. Kościół zachował jedną formułę wobec zjawiska, które w tym czasie podzieliło się na nurty bardzo od siebie odległe, i dlatego wolnomularze anglosaskiego obrządku często mieli poczucie, że potępienie dotyczy kogoś innego.

Z perspektywy historii idei *In eminenti* jest dokumentem założycielskim nie dlatego, że zawiera całą późniejszą argumentację, lecz dlatego, że jej nie zawiera. Pozostawiając „inne przyczyny” nienazwane, stworzyło ramę, w której każda epoka mogła umieścić własne zarzuty. Dla katolickiego teologa ciągłość tego sądu jest świadectwem wierności zasadzie: Kościół nie może uznać wspólnoty inicjacyjnej, która stawia się ponad wyznaniami i wiąże członków przysięgą milczenia także wobec prawowitej władzy. Dla historyka jest także świadectwem tego, jak jeden krótki tekst, zrodzony w konkretnych okolicznościach rzymskich i florenckich lat trzydziestych XVIII wieku, mógł przez prawie trzysta lat przyjmować kolejne treści, nie zmieniając swojego zasadniczego wyroku.
