# Israel Regardie i zachowanie dziedzictwa Złotego Brzasku

> Publikując w latach 1937–1940 rytuały i wykłady Stella Matutina, Israel Regardie zamienił Złoty Brzask z linii przekazu w książkę: ocalił system przed zapomnieniem, ale zarazem uczynił z jednej, późnej wersji kanon i przeniósł autorytet z inicjatora na czytelnika.

Dział: Okultyzm nowoczesny
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/israel-regardie-i-zachowanie-dziedzictwa-zlotego-brzasku

## Sekretarz Crowleya i lekcja z Paryża

Israel Regardie, urodzony w 1907 roku w Londynie w rodzinie żydowskich imigrantów, jako nastolatek wyjechał z bliskimi do Stanów Zjednoczonych i tam, w Waszyngtonie, zetknął się z pismami teozofów i z dziełami Aleistera Crowleya. W 1928 roku przyjechał do Paryża, by zostać jego sekretarzem. Spędził przy nim kilka lat, przepisując rękopisy, prowadząc korespondencję i ucząc się praktyki, która w tamtych latach była już daleko od zakonnych form Złotego Brzasku. Rozstanie, które nastąpiło na początku lat trzydziestych, było przykre i przez długi czas zaważyło na ich wzajemnych relacjach.

Lekcja z tego okresu okazała się jednak trwała, choć nie w sensie, którego mógłby oczekiwać Crowley. Regardie zobaczył z bliska, co dzieje się z wiedzą, która zależy od jednego człowieka: rozprasza się wraz z jego kłótniami, zmianami nastroju i kolejnymi zerwaniami. Zobaczył też, że Crowley sam opublikował wiele materiałów dawnego zakonu w swoim piśmie „The Equinox” w latach 1909–1913 i że ta decyzja, choć wywołała proces wytoczony przez MacGregora Mathersa, nie zniszczyła tradycji, lecz uczyniła ją dostępną dla ludzi, którzy nigdy nie przekroczyliby progu świątyni. Pierwsze własne książki Regardiego, *A Garden of Pomegranates* i *The Tree of Life*, ogłoszone w 1932 roku, były już próbą systematycznego wykładu kabały i magii ceremonialnej, wolnego od zakonnej tajemnicy.

## W świątyni Hermesa w Bristolu

W 1934 roku Regardie został przyjęty do Stella Matutina, jednej z organizacji powstałych po rozpadzie Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, w świątyni Hermesa w Bristolu. Organizacja ta wyrosła z kryzysu, który rozbił pierwotny zakon na przełomie stuleci. Po buncie londyńskich adeptów przeciw Mathersowi w 1900 roku i po kolejnych sporach o kierownictwo z dawnej wspólnoty wyłoniło się kilka grup, a Stella Matutina, kierowana przez lekarza Roberta Felkina, uchodziła za tę, która najwierniej przechowuje magiczną praktykę Zakonu Wewnętrznego. Felkin wyjechał w 1916 roku do Nowej Zelandii i założył tam świątynię Whare Ra, a w Anglii pozostało kilka ośrodków, coraz słabiej ze sobą powiązanych. Regardie wchodził więc nie do zakonu w pełni sił, lecz do jednego z jego późnych, rozproszonych odgałęzień, w którym pokolenie założycieli już odeszło, a nowe nie zdążyło przejąć jego doświadczenia.

Przeszedł przez kolejne stopnie szybko, korzystając z wiedzy, którą zdobył wcześniej, i w krótkim czasie dotarł do stopni Zakonu Wewnętrznego. To, co tam zastał, rozczarowało go głęboko. Opisywał później zgromadzenie, w którym rytuały wykonywano bez zrozumienia, kierownictwo zajmowało się sporami o władzę i o kontakty z niewidzialnymi przełożonymi, a liczba aktywnych członków malała z roku na rok. W jego oczach zakon, który miał przekazywać wtajemniczenie, stał się strażnikiem papierów, z których nikt już nie potrafił zrobić użytku.

Regardie opuścił Stella Matutina po niespełna dwóch latach. W 1936 roku ogłosił *My Rosicrucian Adventure*, książkę, w której opowiedział o swoim doświadczeniu, skrytykował przywódców i zapowiedział, że uważa ujawnienie materiałów za jedyny sposób ich ocalenia. Argument był prosty: skoro organizacja wymiera, przysięga milczenia zobowiązuje do ochrony czegoś, co i tak zniknie, a lojalność wobec tradycji wymaga złamania lojalności wobec instytucji. Było to rozumowanie, które jego przeciwnicy uznali za usprawiedliwienie zdrady, a zwolennicy za akt odpowiedzialności.

## Cztery tomy z Chicago

W latach 1937–1940 nakładem chicagowskiego wydawnictwa Aries Press ukazały się cztery tomy *The Golden Dawn*. Znalazły się w nich wykłady wiedzy dla stopni Zakonu Zewnętrznego, teksty rytuałów inicjacyjnych od stopnia Neofity, rytuał Adeptus Minor, instrukcje dotyczące pentagramów i heksagramów, dokumenty objaśniające symbolikę ceremonii Neofity, materiały o tarocie, geomancji i systemie enochiańskim. Układ edycji odzwierciedlał drabinę zakonną. Kandydat Zakonu Zewnętrznego przechodził od stopnia Neofity przez Zelatora, Theoricusa i Practicusa do Philosophusa, a każdemu stopniowi odpowiadał zestaw wiadomości do opanowania: alfabet hebrajski, przypisania astrologiczne i alchemiczne, nazwy sefirot, symbolika żywiołów. Dopiero po tym przygotowaniu otwierał się Zakon Wewnętrzny, w którym wiedza przestawała być pamięciowa, a stawała się praktyczna. Regardie zachował tę kolejność, ale druk zniósł jej sens wychowawczy, bo czytelnik mógł przejść od pierwszej strony do ostatniej w jeden wieczór.

Po raz pierwszy cały program zakonu, z jego wewnętrzną logiką i kolejnością, można było przeczytać od początku do końca, bez przysięgi, bez sponsora i bez świątyni.

Reakcja środowiska była gwałtowna. Członkowie Stella Matutina i innych odłamów oskarżali Regardiego o złamanie najpoważniejszego zobowiązania, jakie znała ich tradycja, a niektórzy uważali, że publikacja ośmiesza i profanuje treści, które mają sens tylko w kontekście przeżytej ceremonii. Sam Regardie odpowiadał, że rytuał zapisany na papierze nie traci mocy, jeśli czytelnik potraktuje go poważnie, i że system, który przeżył już publikacje Crowleya, nie jest tak kruchy, jak twierdzą jego strażnicy. Spór ten nie został rozstrzygnięty, bo dotyczył nie faktów, lecz pojęcia tajemnicy: czy jest ona treścią, którą można przekazać lub zdradzić, czy raczej doświadczeniem, którego żadna publikacja nie odbiera.

Różnica między tym przedsięwzięciem a wcześniejszymi publikacjami Crowleya była zasadnicza. Crowley ogłaszał materiały zakonu wybiórczo, przeplatając je własnymi komentarzami i włączając w budowę swojego systemu, tak że czytelnik „The Equinox” otrzymywał dawny rytuał już jako element nowej religii. Regardie starał się natomiast zachować głos redaktora możliwie cichy. Jego tomy nie proponowały nowego objawienia ani nowej hierarchii, tylko udostępniały to, co zakon sam uważał za swój program. Właśnie ta powściągliwość sprawiła, że edycja chicagowska stała się podstawowym źródłem dla czytelników o bardzo różnych przekonaniach, od praktyków magii po historyków religii, którzy potrzebowali tekstu, a nie doktryny jego wydawcy.

## Jedna wersja zamiast wielu

Dla historyka najważniejsze jest to, co dokładnie Regardie opublikował. Nie był to Złoty Brzask lat dziewięćdziesiątych XIX wieku w stanie pierwotnym, lecz materiały w postaci, w jakiej przechowywała je i używała Stella Matutina w latach trzydziestych. Po rozłamie z 1900 roku i kolejnych podziałach różne odłamy zakonu rozwijały teksty niezależnie: uzupełniały wykłady, modyfikowały rytuały, dodawały komentarze. Edycja Regardiego utrwaliła jedną z tych linii i nadała jej autorytet całości. Dla większości czytelników XX wieku „Złoty Brzask” oznaczał odtąd to, co znajdowało się w czterech tomach, a inne wersje, zachowane w rękopisach rozproszonych po prywatnych zbiorach, przez długi czas pozostawały nieznane.

Jest to mechanizm dobrze znany z historii tekstów religijnych: drukowana edycja zastępuje żywą różnorodność odpisów i staje się normą, wobec której wszystko inne wygląda na odstępstwo. W przypadku Złotego Brzasku proces ten dokonał się w ciągu kilku lat i za sprawą jednego człowieka. Późniejsze wydania, w tym dwutomowe wznowienie z końca lat sześćdziesiątych i obszerne *The Complete Golden Dawn System of Magic* z 1984 roku, poszerzały materiał, ale nie zmieniały zasadniczej sytuacji. Badacze, którzy w ostatnich dekadach zaczęli porównywać edycję Regardiego z innymi przekazami, mogą dziś pokazać, jak wiele zależało od jego wyboru źródła, choć bez jego decyzji porównanie to w ogóle nie byłoby możliwe.

## Od świątyni do czytelni

Najgłębsza zmiana, którą spowodowała publikacja, dotyczyła jednak nie tekstu, lecz sposobu wtajemniczenia. W zakonie kandydat otrzymywał wykłady stopniowo, po przejściu ceremonii i zdaniu egzaminów, a jego postęp potwierdzali przełożeni. Czytelnik czterech tomów miał przed sobą cały program naraz i sam decydował, od czego zacząć i kiedy uznać, że jest gotów do następnego kroku. Regardie świadomie popierał tę zmianę. W *The Middle Pillar* z 1938 roku łączył ćwiczenia zakonne z psychologią, przede wszystkim z myślą Carla Gustava Junga, i przedstawiał rytuał jako metodę integracji osobowości dostępną dla każdego, kto podejmie systematyczną pracę. Samowtajemniczenie, które dawny zakon uznałby za sprzeczność, stało się dla niego możliwą drogą.

W kolejnych dekadach Regardie, który w Stanach Zjednoczonych wykonywał zawód chiropraktyka i psychoterapeuty, pozostawał w kontakcie z coraz liczniejszymi czytelnikami, odpowiadał na listy i pod koniec życia wspierał grupy próbujące odtworzyć na podstawie jego publikacji praktykę zakonną. Zmarł w 1985 roku w Arizonie. Ironią jego biografii jest to, że człowiek, który uznał zakon za martwy i dlatego ujawnił jego materiały, przyczynił się do powstania wielu nowych zakonów, z których każdy odwoływał się do tych samych drukowanych tekstów.

Nowe grupy dziedziczyły po nim nie tylko teksty, lecz także problem, który publikacja otworzyła. Skoro rytuał może przeczytać każdy, prawomocność wspólnoty nie może już opierać się na samym posiadaniu dokumentów; musi wynikać z jakości pracy, z ciągłości praktyki i z zaufania między jej uczestnikami. W tym sensie Regardie, chcąc ocalić zakon, wymusił na jego spadkobiercach odpowiedź na pytanie, którego dawny Złoty Brzask, chroniony przysięgą, nie musiał sobie zadawać.

Dziedzictwo Złotego Brzasku zachowało się więc w formie, której jego twórcy nie przewidywali: jako biblioteka, a nie jako łańcuch osób. Można w tym widzieć utratę, bo wraz z przysięgą zniknęła więź między nauczycielem a uczniem, którą ceremonia miała ustanawiać. Można też widzieć ocalenie, bo bez czterech tomów z Chicago system, który ukształtował większą część zachodniej magii ceremonialnej XX wieku, mógłby przetrwać tylko we fragmentach. Oba odczytania są uprawnione i oba zaczynają się od tej samej decyzji młodego człowieka, który w Bristolu przekonał się, że tajemnica bez ludzi zdolnych ją przeżyć jest już tylko archiwum.
