# Israel Sarug i włoska wędrówka nauk Lurii

> Israel Sarug, wędrowny nauczyciel podający się za ucznia Izaaka Lurii, przyniósł do Włoch u schyłku XVI wieku własną wersję kabały lurianickiej z nauką o pierwotnej „szacie” utkanej z liter, i to właśnie ta wersja, a nie safedzki kanon, ukształtowała pierwsze europejskie wyobrażenia o Lurii.

Dział: Kabała
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/israel-sarug-i-wloska-wedrowka-nauk-lurii

## Kabała, która wyruszyła w drogę

Izaak Luria zmarł w Safedzie w 1572 roku, nie pozostawiając prawie żadnych pism. Jego nauka żyła w notatkach i wspomnieniach uczniów, którzy strzegli jej zazdrośnie i przez długi czas nie chcieli jej rozpowszechniać. Rękopisy krążyły w wąskim kręgu, a dostęp do nich bywał przedmiotem sporów, przysiąg i kosztownych transakcji. Zanim jednak powstały pierwsze drukowane wydania lurianickich traktatów, ich treść zaczęła docierać do diaspory inną drogą: przez ludzi, którzy przenosili ją ustnie i w odpisach, nierzadko dodając coś od siebie.

Najważniejszym z tych pośredników był Israel Sarug. Jego biografia jest fragmentaryczna. Wiadomo, że w ostatniej dekadzie XVI wieku przebywał we Włoszech, że nauczał w Wenecji i w innych ośrodkach północnej Italii i że cieszył się tam znaczną renomą jako znawca nowej kabały. Sam przedstawiał się jako uczeń Lurii, a w niektórych przekazach jego środowiska nazywano go wręcz jednym z najbliższych powierników mistrza. Skąd przybył i co działo się z nim po opuszczeniu Włoch, pozostaje w dużej mierze niejasne.

## Spór o ucznia

To właśnie twierdzenie Saruga o osobistym związku z Lurią stało się przedmiotem jednej z najciekawszych dyskusji w badaniach nad kabałą. Gershom Scholem, opierając się na milczeniu źródeł safedzkich, uznał je za fikcję. W żadnej liście uczniów Lurii zachowanej w kręgu Chaima Vitala imię Saruga nie występuje, a jego nauki w kilku ważnych punktach odbiegają od wersji, które uznano później za kanoniczne. Dla Scholema był więc Sarug zręcznym propagatorem, który zdobył lurianickie materiały, uzupełnił je własnymi koncepcjami i przedstawił jako autentyczny przekaz.

Obraz ten poddano z czasem rewizji. Szczególnie ważne okazały się prace izraelskiej badaczki Ronit Meroz, która przeanalizowała rękopisy związane ze szkołą Saruga i porównała je z najwcześniejszymi warstwami tekstów lurianickich. Meroz argumentuje, że centralne motywy jego nauki, w tym koncepcja szaty, nie są zwykłym wymysłem, lecz mają oparcie we wczesnych wykładach samego Lurii, z okresu, zanim jego system przybrał postać znaną z redakcji Vitala. Kwestia, czy Sarug rzeczywiście siedział u stóp mistrza, pozostaje otwarta, ale sam przekaz okazuje się bardziej złożony niż prosta alternatywa między autentykiem a fałszerstwem. Sarug wydaje się kimś, kto miał dostęp do wczesnego materiału, zachował z niego elementy zarzucone przez innych uczniów i rozbudował je na własny sposób.

Ten wynik ma znaczenie wykraczające poza biografię jednego człowieka. Pokazuje, że kabała lurianicka nie istniała od początku jako jednolity system, lecz jako zespół wykładów, które różni słuchacze notowali, rozumieli i porządkowali odmiennie. To, co później nazwano „kanonem”, było efektem redakcji i wyboru, a wersja Saruga reprezentuje jedną z dróg, którymi ów wybór mógł pójść.

## Szata utkana z liter

Najbardziej charakterystyczną nauką związaną z imieniem Saruga jest *malbusz*, czyli „szata”. Dotyczy ona tego, co miało się wydarzyć jeszcze przed *cimcum*, owym boskim wycofaniem, które w kabale lurianickiej robi miejsce dla świata. Według tej nauki w Nieskończonym, w *Ejn Sof*, pojawia się najpierw rodzaj radości z samego siebie, nazywanej *sza'aszua*, rozkoszą lub igraniem. Z tej radości rodzi się poruszenie, a z poruszenia powstaje szata utkana z liter alfabetu hebrajskiego, ułożonych w kombinacje znane z *Sefer Jecira*, gdzie mówi się o dwustu trzydziestu jeden „bramach”, czyli parach liter. Ta szata jest pierwotną Torą, istniejącą przed jakimkolwiek stworzeniem.

Dopiero w obszarze wyznaczonym przez szatę dokonuje się wycofanie. W przekazach szkoły Saruga szata zostaje złożona, a jej połowa wyznacza miejsce, w którym będzie mógł powstać świat. Konsekwencje tego obrazu są daleko idące. Po pierwsze, *cimcum* nie jest pierwszym aktem boskiego życia; poprzedza je akt językowy, w którym Bóg niejako „wypowiada się” sam do siebie. Po drugie, struktura świata jest od początku tekstowa: wszystko, co powstanie, będzie zbudowane z kombinacji liter, które najpierw były tkaniną Nieskończonego. Po trzecie, Tora nie jest jedynie objawieniem danym na Synaju, lecz samą materią, z której utkano przestrzeń istnienia.

W wersji kanonicznej, przekazanej przez krąg Vitala, ten etap albo nie występuje, albo jest zaznaczony tylko w zalążku. Dlatego nauka o szacie stała się wyróżnikiem tradycji Saruga, a później przedmiotem dyskusji między kabalistami, którzy próbowali pogodzić obie linie przekazu. Część z nich traktowała ją jako cenne uzupełnienie, inni jako niepotrzebny dodatek komplikujący i tak już niezwykle złożony system.

Trudno nie zauważyć, dlaczego właśnie ten wątek okazał się tak atrakcyjny dla czytelników wychowanych w kulturze renesansowej. Obraz Boga, który zanim cokolwiek stworzy, raduje się sobą i z tej radości wyłania język, przypominał spekulacje o wewnętrznym życiu boskiego umysłu znane z tradycji platońskiej, a zarazem pozostawał głęboko zakorzeniony w żydowskiej mistyce liter. Szata pozwalała też złagodzić najbardziej niepokojący aspekt *cimcum*, czyli wrażenie, że stworzenie zaczyna się od boskiego braku. W ujęciu Saruga u początku stoi nie pustka, lecz nadmiar: radość, ruch i mowa, a wycofanie jest dopiero dalszym krokiem w tej samej, płynącej z pełni dynamice.

## Uczniowie z Italii

Włoskie środowisko, do którego trafił Sarug, było przygotowane na przyjęcie nowej kabały. Żydowskie wspólnoty Wenecji, Mantui, Modeny czy Reggio miały za sobą dziesięciolecia kontaktu z renesansową kulturą, a jednocześnie żywo interesowały się kabałą w jej klasycznej, przedlurianickiej postaci. Wielkim autorytetem był tam Kordowero, którego dzieła studiowano i streszczano.

Najwybitniejszym włoskim uczniem Saruga był Menachem Azaria z Fano (1548–1620), zamożny uczony, który wcześniej był gorliwym zwolennikiem Kordowera i opracował streszczenie jego wielkiego traktatu. Według zachowanych przekazów da Fano opłacał naukę u Saruga i wydawał znaczne sumy na zdobywanie odpisów pism lurianickich. Jego przejście od jednego systemu do drugiego nie było gwałtownym zerwaniem; przeciwnie, starał się łączyć oba podejścia i przez całe życie pozostał ich pośrednikiem. Jego własne pisma, liczne i zróżnicowane, ugruntowały we Włoszech kabałę lurianicką jako najwyższą formę wiedzy mistycznej, a jego krąg wychował kolejne pokolenie, które przeniosło ją do liturgii i literatury pobożnościowej.

Do tego pokolenia należał Aaron Berechja z Modeny, uczeń da Fano, autor podręcznika *Ma'awar Jabok* (1626), poświęconego modlitwom i rytuałom przy chorych, umierających i zmarłych. Ta książka, przyjęta szeroko w bractwach pogrzebowych, pokazuje, jak lurianickie pojęcia, przefiltrowane przez włoskie środowisko, schodziły z poziomu spekulacji do praktyki gminnej. Kabała, która przybyła do Italii w głowie wędrownego nauczyciela, po trzech dekadach towarzyszyła zwykłym ludziom w chwili śmierci.

Z Sarugiem związany był także Abraham Cohen de Herrera, marrański filozof, który później w Amsterdamie wyłożył naukę Lurii językiem neoplatonizmu. Sam Herrera wspominał, że naukę przejął od Saruga. Przez niego wersja włoska trafiła w krąg sefardyjski, a następnie do środowisk chrześcijańskich, które szukały w kabale potwierdzenia własnych intuicji filozoficznych.

Ważną rolę odegrała przy tym sama Wenecja jako stolica hebrajskiego druku. Choć pisma lurianickie przez długi czas nie trafiały do drukarń, środowisko drukarzy, korektorów i uczonych skupionych wokół weneckich oficyn tworzyło sieć, w której rękopisy łatwo przechodziły z rąk do rąk. Włoska kabała zyskała dzięki temu zasięg, jakiego nie miały ośrodki położone dalej od głównych szlaków książki.

## Jak Europa poznała Lurię

Najważniejszym skutkiem działalności Saruga było to, że przez dłuższy czas jego wersja stanowiła dla Europy po prostu kabałę lurianicką. Pisma kanoniczne krążyły w rękopisach i w dużej mierze pozostawały niedostępne, podczas gdy uczniowie Saruga i ich następcy wydawali, kopiowali i komentowali to, czego się od niego nauczyli. Część tych tekstów trafiła później do druku pod imieniem Vitala, co jeszcze bardziej zatarło granice między liniami przekazu. Przykładem jest traktat znany jako *Limude Acilut*, tradycyjnie przypisywany Vitalowi, w którym badacze rozpoznają naukę szkoły Saruga.

Wielkim kanałem tej recepcji była obszerna księga *Emek ha-Melech* Naftalego Bacharacha, wydana w Amsterdamie w 1648 roku, która wplotła naukę o szacie w szeroki wykład lurianicki. Stąd, a także z dzieła Herrery, czerpali chrześcijańscy kabaliści drugiej połowy XVII wieku, przede wszystkim krąg skupiony wokół Christiana Knorra von Rosenrotha. Gdy więc filozofowie i teologowie europejscy mówili o kabale lurianickiej jako o systemie wyrażonym w pojęciach języka, liter i pierwotnej Tory, mieli przed oczami w znacznej mierze obraz ukształtowany przez Saruga i jego uczniów.

Także na wschodzie Europy, w Polsce i na Morawach, kabała lurianicka zakorzeniała się częściowo przez materiały włoskie. Rękopisy z kręgu da Fano i jego uczniów wędrowały szlakami handlowymi i rabinackimi, a aszkenazyjscy kabaliści XVII wieku chętnie korzystali z wątków, które w Safedzie mogły uchodzić za marginalne.

## Pośrednik jako twórca

Historia Saruga jest pouczająca dla każdego, kto bada przekaz tradycji ezoterycznych. Pokazuje, że droga od mistrza do szerokiego grona czytelników nie jest prostym przenoszeniem gotowej nauki, lecz procesem, w którym każdy pośrednik coś wybiera, coś pomija i coś dodaje. Pytanie o autentyczność, tak ważne dla Scholema, okazuje się w tym świetle mniej rozstrzygające niż pytanie o funkcję: co dany przekaz umożliwił i jak wpłynął na myślenie tych, którzy go przyjęli.

W przypadku Saruga odpowiedź jest wyraźna. Jego wersja kabały lurianickiej, z nauką o szacie i o tekstowej naturze stworzenia, otworzyła drogę do jej spotkania z europejską filozofią i chrześcijańską spekulacją. Bez niego Luria dotarłby do Europy później, w innej postaci i być może z mniejszym oddźwiękiem. Postać, którą jedni uważali za samozwańca, a inni za strażnika zapomnianej warstwy nauki mistrza, okazuje się więc jednym z rzeczywistych twórców tego, co nazywamy dziś kabałą nowożytną.
