# John Dee i Propaedeumata aphoristica

> Wydane w Londynie w 1558 roku Propaedeumata aphoristica to wczesny program Johna Dee, w którym wpływ ciał niebieskich zostaje ujęty jako promieniowanie mocy podlegające prawom geometrii i optyki, tak że astrologia miała stać się matematyczną fizyką promieni, zakorzenioną w tradycji al-Kindiego i Rogera Bacona.

Dział: Astrologia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/john-dee-i-propaedeumata-aphoristica

## Książka przed legendą

Imię Johna Dee kojarzy się dziś przede wszystkim z późniejszymi etapami jego życia: z rozmowami z aniołami prowadzonymi za pośrednictwem medium, z podróżą do Europy Środkowej, z legendą maga królowej Elżbiety. Łatwo wtedy zapomnieć, że pierwszym poważnym dziełem, jakie ogłosił drukiem, była zwięzła rozprawa przyrodnicza, której ambicją było oparcie astrologii na matematyce. *Propaedeumata aphoristica*, czyli „Aforyzmy wstępne”, ukazały się w Londynie w 1558 roku, gdy autor miał nieco ponad trzydzieści lat i był znany jako uczony matematyk, absolwent Cambridge, który wrócił z kontynentu z doświadczeniem współpracy z najlepszymi kartografami i astronomami epoki.

Dzieło jest niewielkie: składa się ze stu dwudziestu aforyzmów, poprzedzonych listem dedykacyjnym. Ten list skierowany był do Gerarda Mercatora, flamandzkiego kartografa, z którym Dee zaprzyjaźnił się w czasie pobytu w Lowanium pod koniec lat czterdziestych. Wybór adresata był znaczący. Mercator był matematykiem praktycznym, twórcą globusów i map, człowiekiem, dla którego geometria była narzędziem opisu świata. Dedykacja sytuuje więc książkę w kręgu matematyki stosowanej, a nie spekulacji okultystycznej. Dee zwracał się do przyjaciela jako do kogoś, kto zrozumie projekt przekształcenia astrologii w naukę rachunkową.

Forma aforystyczna również ma znaczenie. Nie jest to traktat, w którym autor rozwija argument w sposób ciągły, lecz zbiór zwięzłych twierdzeń, czasem bardzo technicznych, czasem programowych, przypominających wykaz zadań do rozwiązania. Tytuł zapowiada rzecz wstępną, przygotowanie do większego dzieła. Dee zdaje się szkicować ramy nauki, którą zamierza dopiero zbudować, i wskazywać kierunki, w jakich należy prowadzić badania. Drugie, poprawione wydanie ukazało się w 1568 roku. Data pierwszego wydania jest zresztą wymowna. Rok 1558 to schyłek panowania Marii Tudor i wstąpienie na tron Elżbiety, a sam Dee, według dobrze poświadczonej tradycji, został wówczas poproszony o wskazanie pomyślnego dnia koronacji nowej królowej, która odbyła się w styczniu 1559 roku. Autor matematycznych aforyzmów o promieniach był więc jednocześnie praktykiem elekcji astrologicznych, a teoria i praktyka nie stanowiły dla niego osobnych światów.

## Wszystko promieniuje

Podstawowa teza dzieła jest prosta i daleko idąca. Każda rzecz, która istnieje w akcie, wysyła we wszystkich kierunkach promienie swojej mocy, wypełniając nimi otaczający świat. Dotyczy to nie tylko ciał świecących, takich jak Słońce czy gwiazdy, ale wszystkich ciał. Promienie te niosą nie tylko światło, lecz także moce niewidzialne, które działają na inne rzeczy. Świat jest więc siecią wzajemnych oddziaływań, krzyżujących się promieni, a każdy punkt przestrzeni jest miejscem, w którym spotykają się wpływy z wielu źródeł.

Z tej zasady wynika program badawczy. Jeżeli wpływy rozchodzą się jak promienie, to podlegają prawom, które rządzą promieniami światła: rozchodzą się po liniach prostych, ich siła zależy od odległości, od kąta padania, od wielkości źródła, mogą być odbijane i załamywane. Astrologia, rozumiana jako nauka o wpływie ciał niebieskich, może więc zostać przekształcona w dział optyki. Zamiast zbioru tradycyjnych reguł o znaczeniu znaków i domów otrzymujemy naukę, w której wpływ planety można w zasadzie wyliczyć, uwzględniając jej położenie, odległość od Ziemi, rozmiar i kąt, pod jakim jej promienie docierają do danego miejsca.

Dee rozważał w tym duchu również zastosowania praktyczne. Kilka aforyzmów dotyczy katoptryki, czyli nauki o zwierciadłach. Skoro promienie niebieskie zachowują się jak światło, to odpowiednio ukształtowane zwierciadła mogłyby je skupiać i wzmacniać, a w ten sposób oddziaływać na materię silniej, niż czyni to sama natura. Trudno powiedzieć, jak dalece Dee myślał tu o konkretnych urządzeniach, a jak dalece o możliwości teoretycznej. Ważne jest jednak, że wyobrażał sobie astrologię nie tylko jako wiedzę kontemplacyjną, lecz jako podstawę dla sztuki operatywnej, opartej na zrozumieniu mechanizmu wpływu.

Kolejne aforyzmy dotyczą zmienności wpływów. Planety nieustannie zmieniają położenia względem siebie i względem Ziemi, a więc układ promieni krzyżujących się w danym miejscu nigdy nie jest taki sam. Dee zwraca uwagę na ogromną liczbę możliwych kombinacji, co tłumaczy zarówno różnorodność zjawisk przyrodniczych, jak i trudność przewidywania. Astrologia jest możliwa w zasadzie, ale wymaga rachunku znacznie bardziej skomplikowanego niż ten, którym posługiwali się dawni praktycy. Ta świadomość złożoności odróżnia jego projekt od naiwnych podręczników. W logice tego modelu szczególne miejsce przypada ciałom, które z Ziemi wydają się największe i najjaśniejsze, czyli Słońcu i Księżycowi, a ich działanie staje się tłem, na którym rozgrywają się słabsze wpływy pozostałych planet. Hierarchia nieba zostaje tu przełożona na hierarchię natężeń i pośrednictw, a nie tylko godności.

## Dziedzictwo al-Kindiego

Najbliższym źródłem tej koncepcji jest traktat przypisywany arabskiemu filozofowi al-Kindiemu, działającemu w Bagdadzie w IX wieku, znany w łacińskim przekładzie jako *De radiis*, czyli „O promieniach”. Arabski oryginał zaginął i tekst zachował się wyłącznie w łacinie. W traktacie tym al-Kindi twierdził, że wszystko, co istnieje w świecie żywiołów, wysyła promienie, a ich wzajemne oddziaływanie wyjaśnia całą przyczynowość przyrody. Gwiazdy, jako ciała najszlachetniejsze, emitują promienie najsilniejsze i nadają kształt światu podksiężycowemu, ale promienie wysyłają również słowa, obrazy, a nawet ludzka wyobraźnia i wola.

*De radiis* był w średniowieczu tekstem podejrzanym, bo jego teoria uzasadniała magię: jeśli słowa i obrazy promieniują mocą, to zaklęcia i talizmany mogą działać w sposób naturalny. Teologowie, którzy zwalczali magię, widzieli w tym traktacie niebezpieczne źródło, a jego krążenie bywało ograniczane. Dee przejął z niego przede wszystkim fizykę promieni, czyli ideę, że wpływ jest emisją rozchodzącą się w przestrzeni. Nie rozwijał w *Propaedeumata* wątków magicznych w stylu al-Kindiego, choć sam fakt odwołania się do tej tradycji wskazuje, że w jego oczach przyroda i magia naturalna nie były od siebie oddzielone.

## Roger Bacon i mnożenie postaci

Drugim filarem jest tradycja angielskiej optyki średniowiecznej, związana przede wszystkim z Robertem Grossetestem i Rogerem Baconem. Bacon, franciszkanin z XIII wieku, rozwinął naukę o mnożeniu postaci, *multiplicatio specierum*. Według niej każde działające ciało wytwarza w otaczającym ośrodku podobieństwo samego siebie, zwane postacią, *species*, które rozchodzi się w przestrzeni i oddziałuje na inne ciała. Światło jest najlepiej znanym przykładem takiego rozchodzenia, ale nie jedynym. Ta sama zasada tłumaczy ciepło, wpływ gwiazd, a także zjawiska widzenia. Za Baconem stał Grosseteste, biskup Lincolnu, którego metafizyka światła ukazywała *lux* jako pierwszą formę cielesną, rozprzestrzeniającą się sferycznie z punktu i tworzącą wymiary świata. W tej tradycji optyka nie była jedną z wielu nauk szczegółowych, lecz kluczem do zrozumienia przyrody w ogóle, bo każde działanie dało się pojąć na wzór promieniowania.

Dee był gorącym czytelnikiem Bacona. Zgromadził wiele jego rękopisów w swojej bibliotece, która z czasem stała się jedną z największych prywatnych kolekcji w Anglii, i przygotował obronę jego dobrego imienia, zatytułowaną *Speculum unitatis*, której tekst się nie zachował. W Baconie widział uczonego, który rozumiał znaczenie matematyki dla poznania przyrody i był niesprawiedliwie posądzany o czarnoksięstwo. *Propaedeumata* można czytać jako próbę połączenia baconowskiej nauki o rozchodzeniu się postaci z astrologią: wpływ gwiazd jest szczególnym przypadkiem *multiplicatio specierum*, a więc może być badany tymi samymi metodami co światło.

To połączenie miało konsekwencje dla statusu astrologii. W ujęciu tradycyjnym była ona sztuką opartą na autorytetach i doświadczeniu, przekazywanym w regułach, których uzasadnienie często pozostawało niejasne. W ujęciu Dee stawała się nauką wyprowadzalną z zasad fizyki i geometrii. Badacz, który poświęcił Dee wnikliwą monografię o jego filozofii przyrody, Nicholas Clulee, podkreślał, że właśnie w *Propaedeumata* najwyraźniej widać ambicję stworzenia astrologii matematycznej, a nie tylko odnowionej astrologii tradycyjnej. Krytyczne wydanie tekstu, z przekładem i komentarzem, przygotowali Wayne Shumaker i John L. Heilbron.

## Projekt i jego granice

Projekt Dee nie został zrealizowany w zapowiadanej postaci. Większe dzieło, do którego aforyzmy miały być wstępem, nigdy nie powstało, a zainteresowania autora poszły w innych kierunkach: ku symbolice, ku nawigacji i geografii, a w późniejszych latach ku rozmowom duchowym. Mimo to *Propaedeumata* pozostają świadectwem pewnego momentu w dziejach myśli renesansowej, w którym astrologia mogła się wydawać kandydatką do przekształcenia w ścisłą naukę przyrodniczą.

W tym sensie dzieło to należy do szerszego nurtu. W XVI wieku wielu uczonych próbowało zreformować astrologię, nadać jej solidniejsze podstawy, oczyścić ją z reguł uznanych za dowolne. Projekt Dee był jednym z najbardziej radykalnych, bo nie poprzestawał na poprawianiu tablic czy krytyce poszczególnych technik, lecz proponował nowy model przyczynowości. Wpływ niebios przestawał być tajemniczą siłą, a stawał się procesem fizycznym, który można opisać i, przynajmniej w zasadzie, zmierzyć.

Trudność polegała na tym, że model ten przekraczał możliwości ówczesnej matematyki i obserwacji. Dee nie dysponował wiarygodnymi danymi o odległościach i rozmiarach planet, nie miał też narzędzi, które pozwoliłyby zmierzyć niewidzialne promienie mocy. Jego aforyzmy wskazują raczej, czego należałoby szukać, niż przedstawiają wyniki. Ten charakter programu, a nie systemu, sprawia jednak, że dzieło zachowuje swój urok. Pokazuje uczonego, który próbował zrozumieć, jak niebo działa na ziemię, i szukał odpowiedzi w języku światła i geometrii.

Dwanaście lat później, w słynnej przedmowie matematycznej do angielskiego przekładu Euklidesa, Dee wymieniał astrologię wśród sztuk wyprowadzonych z matematyki i opisywał ją jako naukę o wpływach ciał niebieskich, opartą na rozumie i doświadczeniu. Ta późniejsza wzmianka potwierdza, że wizja zarysowana w *Propaedeumata* nie była przelotnym epizodem. Była stałym elementem jego obrazu wiedzy, w którym matematyka obejmowała całe spektrum badań nad przyrodą, od geometrii po astrologię, i łączyła je w jedną, uporządkowaną całość.
