# Jörg Lanz von Liebenfels i Ostara

> Jörg Lanz von Liebenfels, były cysters z Heiligenkreuz, zbudował „teozoologię”, rasowo-mistyczną reinterpretację Biblii, propagował ją w broszurach pisma Ostara i ujął w obrzędy zakonu Ordo Novi Templi, a jego rzekomy wpływ na młodego Hitlera pozostaje twierdzeniem opartym głównie na relacji samego Lanza.

Dział: Okultyzm nowoczesny
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/jorg-lanz-von-liebenfels-i-ostara

## Nowicjusz, który wymyślił sobie rodowód

Człowiek znany jako Jörg Lanz von Liebenfels urodził się w 1874 roku w Wiedniu jako Adolf Josef Lanz, syn nauczyciela. Później konsekwentnie przerabiał tę biografię: podawał inną datę i miejsce urodzenia, sycylijskie Messynę zamiast przedmieścia Wiednia, przypisywał ojcu tytuł barona, a sobie szlacheckie nazwisko i doktorat. Żadne z tych twierdzeń nie znajduje potwierdzenia w dokumentach, a ich zestawienie z metrykami pozwoliło historykom odtworzyć rzeczywisty przebieg jego młodości. Autokreacja była u Lanza nie dodatkiem, lecz metodą: tak jak przerabiał własne pochodzenie, tak miał przerabiać całą historię ludzkości.

W 1893 roku wstąpił do opactwa cystersów w Heiligenkreuz w Lesie Wiedeńskim i przyjął imię zakonne Georg. Studiował teologię, języki biblijne i historię Kościoła, a według własnej późniejszej relacji przeżył w klasztorze olśnienie, gdy w 1894 roku zobaczył nagrobek średniowiecznego rycerza, przedstawiający zbrojną postać stojącą na zwierzęciu. Odczytał tę scenę jako obraz zwycięstwa szlachetnej rasy nad niższą, zwierzęcą naturą, a w rycerzu dostrzegł templariusza. Interpretacja ta, podobnie jak wiele innych w jego dorobku, była wyłącznie jego własna. W 1899 roku opuścił zakon, a jego relacje z Kościołem odtąd pozostały wrogie, choć nie przestał posługiwać się językiem teologii.

## Teozoologia, czyli Biblia na opak

W 1905 roku Lanz opublikował książkę o tytule, który sam w sobie oddaje jej charakter: *Theozoologie oder die Kunde von den Sodoms-Äfflingen und dem Götter-Elektron*. Przedstawiał w niej historię świata jako dramat rasowy. Pierwotni „bogowie”, o których mówią mity i Pismo, byli według niego istotami o niezwykłych zdolnościach, wyposażonymi w organy pozwalające na odbiór i wysyłanie energii elektrycznej, a więc na telepatię i wszechwiedzę. Ich potomkowie, ludzie wyższej rasy, utożsamiani przez niego z aryjczykami, zaczęli łączyć się z istotami niższymi, małpoludami, które nazwał „sodomskimi małpkami”. Z tych związków narodziły się rasy mieszane, a boskie organy zanikły, pozostawiając po sobie jedynie szczątkowe ślady, takie jak szyszynka.

Na tej podstawie Lanz reinterpretował Biblię. Grzech pierworodny, zniszczenie Sodomy, prawa rytualne Starego Testamentu, przypowieści Ewangelii, wszystko to miało być w istocie zakodowanym opisem walki ras. Chrystusa przedstawiał jako zbawiciela, który przyszedł przywrócić czystość pierwotnej rasy, i nazywał go gockim słowem Frauja, zaczerpniętym z przekładu Biblii dokonanego przez Wulfilę. Sakramenty, symbole i obrzędy chrześcijańskie stawały się w tej perspektywie elementami ukrytej doktryny rasowej, którą Kościół zapomniał lub zdradził.

Metoda Lanza była parodią egzegezy. Wybierał pojedyncze słowa z hebrajskiego, greckiego i łacińskiego, przypisywał im znaczenia, których nie mają, łączył je z przypadkowymi odkryciami biologii i paleontologii, i budował na tym konstrukcje, w których nauka miała potwierdzać objawienie. Jednocześnie zachowywał retorykę pobożności. Jego pisma pełne są cytatów z Pisma i Ojców Kościoła, co nadaje im pozór uczoności i odróżnia je od świeckiego rasizmu biologicznego epoki. Właśnie to połączenie, mistyka i rasizmu w szacie teologii, stanowi oryginalny, choć ponury wkład Lanza do ezoteryki.

## Źródła wiedeńskiej fantazji

Teozoologia nie powstała w próżni. Wiedeń przełomu wieków był miastem, w którym ścierały się najnowsze odkrycia nauki i najbardziej fantastyczne spekulacje. Promienie rentgenowskie, odkryte w 1895 roku, telegrafia bez drutu i badania nad elektrycznością organizmów żywych rozpalały wyobraźnię publiczności, która chętnie wierzyła, że granica między fizyką a cudem właśnie się przesuwa. Lanz czerpał z tych fascynacji pełnymi garściami: jego „elektryczni bogowie” są przekładem współczesnych mu sensacji technicznych na język mitu.

Drugim źródłem był popularny darwinizm i monizm Ernsta Haeckla, które w wersji upraszczanej przez publicystów przedstawiały historię życia jako walkę o byt, a ludzkie rasy jako szczeble ewolucyjnej drabiny. Trzecim była teozofia z jej opowieściami o rasach-matkach, zatopionych kontynentach i zanikłych zdolnościach duchowych. Czwartym wreszcie, i to odróżnia Lanza od wielu współczesnych mu rasistów, była jego formacja teologiczna: znajomość języków biblijnych, egzegezy i liturgii, z której nie zrezygnował po wystąpieniu z zakonu, lecz którą odwrócił. Z połączenia tych składników powstał system, w którym każdy element brzmiał znajomo, a całość była zupełnie nowa i zupełnie dowolna.

Wiedeńskie środowisko völkisch, w którym się obracał, dostarczało mu czytelników i sojuszników. Lanz utrzymywał kontakty z innymi autorami ruchu, pisał do nacjonalistycznych czasopism i przez pewien czas uczestniczył w inicjatywach wspólnych dla całego nurtu. Pozostał jednak indywidualistą, przekonanym o własnej misji i niechętnym do podporządkowania się komukolwiek.

## Ostara: broszury dla blondynów

W tym samym 1905 roku Lanz zaczął wydawać serię broszur pod tytułem „Ostara”, nazwaną imieniem germańskiej bogini wiosny, którą dziewiętnastowieczni badacze, z Jakubem Grimmem na czele, zrekonstruowali na podstawie wzmianki u Bedy Czcigodnego o anglosaskiej Eostre. Seria miała podtytuł określający ją jako bibliotekę dla blondynów i obrońców praw mężczyzn. Do 1917 roku ukazało się około stu zeszytów, w większości napisanych przez samego Lanza, z których każdy poruszał inny temat: rasę i małżeństwo, rasę i sztukę, rasę i religię, rasę i politykę.

Treść broszur była prosta i agresywna. Lanz głosił, że ludzkość dzieli się na rasę wyższą, jasnowłosą i niebieskooką, i rasy niższe, które powinny zostać podporządkowane, wyłączone z rozmnażania albo usunięte. Proponował programy hodowli rasowej, kolonie dla czystokrwistych kobiet, sterylizację i deportację. Kobiety przedstawiał jako istoty skłonne do łączenia się z niższymi rasami, a przez to wymagające nadzoru, co nadawało jego pismom wyraźnie mizoginiczny charakter. Antysemityzm i nienawiść do Słowian przewijały się przez całą serię.

Popularność „Ostary” trudno dokładnie ocenić. Lanz twierdził, że nakłady sięgały dziesiątek tysięcy egzemplarzy, ale jego twierdzenia należy traktować z ostrożnością. Pewne jest, że broszury były dostępne w wiedeńskich kioskach i księgarniach i że trafiały do czytelników z różnych warstw, od studentów po urzędników. W okresie międzywojennym Lanz wydawał kolejne serie, ale nie odzyskały one dawnej pozycji.

## Werfenstein i Zakon Nowej Świątyni

Lanz nie poprzestał na pisaniu. W 1907 roku kupił ruiny zamku Werfenstein nad Dunajem, w Strudengau w Górnej Austrii, i uczynił z nich siedzibę zakonu, który nazwał Ordo Novi Templi, Zakonem Nowej Świątyni. Nazwa nawiązywała do templariuszy, których Lanz uważał za depozytariuszy wiedzy rasowej, zniszczonych przez Kościół i króla Francji. Według jego relacji w czasie Bożego Narodzenia 1907 roku nad zamkiem zawieszono flagę ze swastyką, co należy do wczesnych przykładów użycia tego znaku w kontekście nacjonalistyczno-mistycznym.

Zakon był zorganizowany na wzór monastyczny, z hierarchią stopni, regułą i liturgią opracowaną przez samego Lanza. Członkami mogli być wyłącznie mężczyźni spełniający kryteria rasowe. Obrzędy łączyły elementy chrześcijańskie, w tym psalmy i modlitwy, z rytuałami ku czci rasy i jej odrodzenia. W latach dwudziestych powstały kolejne siedziby zakonu w Niemczech i na Węgrzech, ale jego liczebność pozostawała niewielka, a znaczenie ograniczone do wąskiego kręgu wtajemniczonych.

Lanz używał w tym czasie pojęcia ariozofii, które później stało się nazwą dla całego nurtu rasowo-mistycznego w krajach niemieckojęzycznych. Ariozofia w jego rozumieniu była mądrością rasy aryjskiej, łączącą teologię, ezoterykę i biologię w jedną naukę o zbawieniu przez czystość krwi. Historyk musi tu podkreślić, że była to ideologia wykluczenia, której nie da się oddzielić od jej rasowego programu, nawet jeśli posługiwała się językiem mistyki.

## Spór o Hitlera

Największy rozgłos przyniosła Lanzowi już po śmierci teza, że był „człowiekiem, który dał Hitlerowi idee”. Pochodzi ona z książki austriackiego psychologa Wilfrieda Daima *Der Mann, der Hitler die Ideen gab* (1958), opartej w znacznej mierze na rozmowie z Lanzem przeprowadzonej w 1951 roku. Lanz opowiadał wówczas, że około 1909 roku młody Hitler odwiedził go w redakcji „Ostary” i poprosił o brakujące numery pisma, a on dał mu je za darmo i dorzucił pieniądze na powrót do domu.

Relacja ta nie ma niezależnego potwierdzenia. Hitler w *Mein Kampf* wspominał lekturę antysemickich broszur w Wiedniu, ale nie wymienił tytułów ani autorów. Brigitte Hamann w pracy o wiedeńskich latach Hitlera uznała za prawdopodobne, że znał on „Ostarę”, jak wielu ówczesnych czytelników, ale odrzuciła tezę o osobistym spotkaniu i o szczególnym wpływie Lanza. Badacze podkreślają też, że idee rasowe Hitlera miały liczne źródła, a teozoologia z jej elektrycznymi bogami i małpoludami nie odegrała żadnej widocznej roli w ideologii nazistowskiej. Po Anschlussie w 1938 roku władze zakazały Lanzowi publikowania, co pokazuje, że reżim nie traktował go jako swojego proroka.

Dlaczego zatem teza Daima okazała się tak trwała? Po części dlatego, że odpowiadała na potrzebę prostego wyjaśnienia: jeśli zbrodnicza ideologia miała jednego autora, dziwacznego eks-mnicha z zamkiem nad Dunajem, łatwiej ją zrozumieć i odsunąć od siebie. Po części dlatego, że w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych rosło zainteresowanie rzekomymi okultystycznymi korzeniami nazizmu, a Lanz idealnie pasował do tej opowieści. Wreszcie dlatego, że sam Lanz, chętnie przypisujący sobie rolę prekursora, dostarczył jej najważniejszego świadectwa. Krytyczna historiografia pokazała, że w tej sprawie najostrożniej jest mówić o wspólnym klimacie umysłowym, a nie o nauczycielu i uczniu.

Lanz zmarł w 1954 roku w Wiedniu, zapomniany przez szeroką publiczność. Historyk ezoteryki zajmuje się nim nie z powodu wartości jego doktryny, lecz jako przypadkiem granicznym: u Lanza alegoryczna lektura Pisma, od wieków służąca szukaniu duchowego sensu pod literą, została użyta do uzasadnienia pogardy dla większości ludzkości. Krytyczna lektura jego pism wymaga dystansu wobec ich treści i zarazem uwagi wobec ich formy, bo to właśnie forma, pobożna i uczona na pozór, czyniła je przekonującymi dla niektórych czytelników.
