# Księga Gigantów i manichejska recepcja Henocha

> Manichejska Księga Gigantów, znana z rozproszonych fragmentów z Turfanu, okazała się przeróbką aramejskiego utworu henochicznego poświadczonego w Qumran, co pozwala uchwycić, jak Mani przyswoił żydowską opowieść o upadłych strażnikach i ich potomstwie, nadając jej miejsce we własnej kosmologii.

Dział: Gnostycyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/ksiega-gigantow-i-manichejska-recepcja-henocha

## Pismo, którego nikt nie umiał umiejscowić

Wśród ksiąg, które tradycja przypisuje Maniemu, *Księga Gigantów* przez długi czas uchodziła za najbardziej zagadkową. Polemiści chrześcijańscy i muzułmańscy wspominali jej tytuł, lecz nie streszczali treści, a ci nieliczni, którzy cokolwiek o niej mówili, sugerowali, że opowiada o olbrzymach z czasów przed potopem. Już w XVIII wieku Isaac de Beausobre, hugenocki pastor z Berlina i autor wielotomowej *Histoire critique de Manichée et du manichéisme*, zauważył, że księga ta musiała mieć coś wspólnego z żydowską literaturą przypisywaną Henochowi. Było to błyskotliwe przypuszczenie, ale bez tekstów pozostawało hipotezą.

Sytuacja zmieniła się dopiero w XX wieku, i to dwukrotnie. Najpierw z piasków Turfanu wydobyto fragmenty manichejskiej księgi w kilku językach irańskich i w staroujgurskim. Potem, w jaskiniach nad Morzem Martwym, odnaleziono aramejskie urywki utworu, który opowiadał tę samą historię na długo przed narodzinami Maniego. Zestawienie obu zbiorów pozwoliło zobaczyć jeden z najlepiej udokumentowanych przypadków przejęcia żydowskiej tradycji przez religię gnostycką późnej starożytności.

## Fragmenty z Turfanu i praca Henninga

Niemieckie ekspedycje do Turkiestanu Chińskiego w pierwszych latach XX wieku przywiozły do Berlina tysiące manichejskich skrawków. Wśród nich były urywki w języku średnioperskim, partyjskim i sogdyjskim oraz w staroujgurskim, które wspominały olbrzymów, ich bitwy, sny i strażników zstępujących z nieba. Rozpoznanie ich jako szczątków jednej księgi zawdzięczamy Walterowi Bruno Henningowi, wybitnemu iraniście, który w 1943 roku ogłosił w „Bulletin of the School of Oriental and African Studies” studium zatytułowane po prostu *The Book of the Giants*. Zebrał w nim i przełożył fragmenty, wskazując zarazem, że średnioperski tytuł księgi brzmiał *Kawān*, co oznacza właśnie olbrzymów.

Henning dostrzegł też rzecz kluczową: imiona bohaterów manichejskiej opowieści nie są irańskie z pochodzenia. Obok nich pojawiały się wprawdzie postacie z irańskiej epiki, takie jak Sam czy Nariman, ale wyglądało to na zabieg tłumaczy, którzy dla perskich i sogdyjskich czytelników zastępowali obce imiona swojskimi bohaterami. Pod spodem przebijały imiona semickie, które wskazywały na aramejskie źródło. Henning nie miał jeszcze tekstu, z którym mógłby je porównać, ale jego intuicja okazała się trafna.

Sam materiał z Turfanu jest kłopotliwy. Fragmenty są małe, często pozbawione kontekstu, nie zawsze wiadomo, czy pochodzą z samej księgi Maniego, czy z jej streszczeń i komentarzy przygotowanych dla gmin. Niektóre skrawki sogdyjskie mają charakter opowieści o wojnie olbrzymów, inne urywki średnioperskie przypominają raczej wykład moralny, w którym historia gigantów służy za przykład kary spadającej na grzeszników. Rekonstrukcja kolejności zdarzeń wymaga więc ostrożności i w wielu punktach pozostaje sporna.

## Aramejska księga z jaskiń Qumran

Drugi zbiór pochodzi z rękopisów znad Morza Martwego. Józef Tadeusz Milik, polski duchowny i jeden z pierwszych członków międzynarodowego zespołu wydającego teksty z Qumran, zidentyfikował wśród aramejskich fragmentów z jaskini czwartej i innych jaskiń resztki kilku rękopisów utworu, który nazwał *Księgą Gigantów*. Ogłosił swoje ustalenia w 1976 roku w tomie *The Books of Enoch: Aramaic Fragments of Qumrân Cave 4*. Milik postawił przy tym śmiałą tezę, że w pewnej fazie Księga Gigantów należała do aramejskiego zbioru pism henochicznych, zajmując miejsce, które w późniejszej etiopskiej *Księdze Henocha* przypadło tak zwanym *Przypowieściom*.

Ta część jego teorii nie zyskała powszechnej akceptacji i wielu badaczy uważa ją za niedostatecznie uzasadnioną. Samo rozpoznanie jednak przetrwało: aramejskie fragmenty z Qumran i irańskie fragmenty z Turfanu opowiadają tę samą historię i używają tych samych imion. W Qumran pojawiają się olbrzymi Ohja i Hahja, synowie jednego z przywódców strażników, a także postać Mahawaja, który pełni rolę posłańca. W tekstach manichejskich odnajdujemy Ohję, Hahję i Mahawaja w niemal identycznej postaci. Zbieżność imion wyklucza przypadek i pokazuje, że manichejska księga opiera się na aramejskim utworze krążącym w środowiskach żydowskich na długo przed III wiekiem.

Najbardziej zaskakującym szczegółem aramejskiej wersji jest obecność Gilgamesza. W jednym z fragmentów z Qumran występuje olbrzym o imieniu, które badacze odczytują jako Gilgamesz, a w tekstach manichejskich pojawia się Hobabisz, w którym rozpoznaje się echo Humbaby, strażnika cedrowego lasu z mezopotamskiego eposu. Księga Gigantów wchłonęła więc nie tylko tradycję żydowską, lecz za jej pośrednictwem także pamięć o babilońskich bohaterach, przetworzoną w obraz zbuntowanych potomków aniołów.

## Strażnicy, sny i Henoch skryba

Opowieść, która łączy obie wersje, rozwija krótki i zagadkowy fragment z szóstego rozdziału Księgi Rodzaju o synach Bożych i córkach ludzkich oraz jego obszerne rozwinięcie w *Księdze Czuwających*, najstarszej części etiopskiego Henocha. Strażnicy zstępują na ziemię, łączą się z kobietami i płodzą olbrzymów, którzy pustoszą świat. Księga Gigantów skupia się na tym, co dzieje się dalej, i patrzy na wydarzenia oczami samych olbrzymów.

W centrum stoją dwa sny. W jednym pojawia się tablica, z której zostają starte imiona, z wyjątkiem kilku, w drugim ogród z drzewami, które ktoś wycina, zostawiając jedynie trzy pędy. Olbrzymi, zaniepokojeni, nie potrafią ich zrozumieć i wysyłają Mahawaja do Henocha, który przebywa poza światem ludzi. Mahawaj leci do niego, a Henoch, określany jako skryba, przekazuje mu wyrok: tablice zapowiadają zagładę i karę za przemoc. Ta scena, poświadczona zarówno w Qumran, jak i w Turfanie, jest kręgosłupem całej historii. Niepokój olbrzymów jest przy tym przedstawiony z zaskakującą psychologiczną wnikliwością: wiedzą, że coś im grozi, kłócą się między sobą, jeden próbuje lekceważyć zapowiedź, inny ją rozumie i rozpacza. Opowieść nie jest więc tylko katalogiem kar, lecz dramatem istot, które pojmują własny los za późno.

Rola Henocha jest tu szczególna. Nie jest on wojownikiem ani królem, lecz tym, który zapisuje i odczytuje. Jego autorytet wynika z dostępu do nieba i z pisma, co dla Maniego, budującego religię opartą na księgach, miało oczywistą wagę. W greckim *Kodeksie manichejskim z Kolonii* Henoch pojawia się na liście dawnych proroków, obok Adama, Setela, Enosza i Sema, których objawienia rzekomo przytaczano. Mani umieszczał siebie w tej linii, a więc opowieść o Henochu jako wiernym pisarzu prawdy wpisywała się w jego samoświadomość jako apostoła ostatniego objawienia.

## Jak Mani przekształcił żydowską opowieść

Przejęcie nie było wierną kopią. Mani i jego tłumacze przenieśli historię gigantów do własnej kosmologii, w której zło ma charakter substancjalny, a nie tylko moralny. Strażnicy z Księgi Gigantów zostali w manichejskiej wersji zbliżeni do demonów świata ciemności, uwięzionych w niebiosach podczas stworzenia kosmosu i zbuntowanych w czasie, gdy Posłaniec ukazał się w swojej świetlistej postaci. W tekstach koptyjskich *Kefalaia* zbuntowani strażnicy i ich potomstwo pojawiają się w ramach wielkiego mitu, a nie jako samodzielna legenda o grzechu przed potopem.

Zmieniła się też funkcja całości. Żydowska opowieść tłumaczyła, skąd przemoc i deprawacja na ziemi i dlaczego Bóg zesłał potop. W manichejskiej lekturze historia gigantów ilustruje bardziej ogólną prawdę: siły ciemności, gdy tylko uzyskają dostęp do świata, niszczą, pożądają i panują, a ratunek przychodzi przez poznanie przekazane przez wysłańca światła. Gigant, który nie umie zrozumieć snu i musi szukać objaśnienia u skryby, staje się obrazem duszy zamkniętej w niewiedzy.

Przełożenie tej historii na języki irańskie przyniosło kolejne przemiany. Pojawienie się Sama i Narimana jako odpowiedników olbrzymów pokazuje, że manichejscy misjonarze nie bali się adaptacji, jeśli pomagała ona słuchaczom rozpoznać sens. Ujgurskie fragmenty świadczą z kolei, że opowieść czytano jeszcze w średniowiecznej Azji Środkowej, wśród ludów, które o Qumran i Henochu nic nie wiedziały. Tradycja aramejska, wyrosła w żydowskiej Palestynie lub Mezopotamii, przetrwała w ten sposób w miejscach zupełnie dla niej obcych.

## Co to odkrycie mówi o Manim

Wartość Księgi Gigantów dla historyka polega na tym, że pozwala zobaczyć Maniego przy pracy. W przypadku większości jego ksiąg nie znamy źródeł, z których korzystał, a o jego związkach z judaizmem wiemy głównie z ogólnych przesłanek. Tutaj mamy oba końce łańcucha: aramejski tekst z Qumran, przechowywany przez środowisko, które z Manim nie miało nic wspólnego, oraz jego manichejską przeróbkę. Między nimi rozpościera się kilka wieków, w czasie których literatura henochiczna musiała krążyć w syryjskich i mezopotamskich kręgach religijnych, w tym w gminach chrzcielnych, wśród których wyrósł Mani.

Badania nad tym związkiem rozwinęli później między innymi John C. Reeves w książce *Jewish Lore in Manichaean Cosmogony* z 1992 roku i Loren Stuckenbruck w wydaniu *The Book of Giants from Qumran* z 1997 roku. Ich prace pokazały, jak wiele z manichejskiego mitu pochodzi z żydowskich apokryfów i jak głęboko Mani był zakorzeniony w świecie aramejskich tradycji religijnych. Obraz Maniego jako perskiego dualisty, który jedynie przyozdobił naukę Zaratusztry chrześcijańskimi imionami, okazał się przez to zbyt prosty.

Ślad tej księgi zachował się zresztą także na łacińskim Zachodzie, choć niemal niezauważony. Tak zwany *Decretum Gelasianum*, spis ksiąg zalecanych i odrzucanych, przypisywany papieżowi Gelazjuszowi, lecz najpewniej powstały w VI wieku, wymienia wśród apokryfów księgę o olbrzymie imieniem Ogias, o którym heretycy mieli opowiadać, że walczył ze smokiem przed potopem. Badacze zwykle łączą ten zapis z Ohją z Księgi Gigantów i z manichejską wersją opowieści. Jeśli to połączenie jest słuszne, oznacza to, że łaciński Kościół znał przynajmniej tytuł lub streszczenie utworu, choć traktował go wyłącznie jako heretycką bajkę.

Pozostaje wiele niewiadomych. Nie wiemy, w jakiej dokładnie postaci aramejska księga dotarła do Maniego, czy znał ją bezpośrednio, czy przez pośrednie przeróbki, ani ile z manichejskiej wersji jest jego własnym wkładem, a ile pracą późniejszych redaktorów. Wiadomo jednak, że opowieść o olbrzymach i skrybie, który zna wyrok nieba, przewędrowała od aramejskich jaskiń nad Morzem Martwym aż do oaz Turfanu, a to wystarczy, by uznać ją za jeden z najbardziej wymownych przykładów ciągłości między żydowską apokaliptyką a gnozą manichejską.
