# Legenda Teofila z Adany i narodziny paktu z diabłem

> Opowieść o Teofilu z Adany, znana Zachodowi z IX-wiecznego przekładu Pawła Diakona, przyniosła pierwszy pełny wzór pisemnego cyrografu z diabłem i jego unieważnienia przez wstawiennictwo Marii, który ukształtował dramat Rutebeufa, ikonografię katedr, a pośrednio także późniejsze legendy o czarnoksiężnikach.

Dział: Magia ceremonialna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/legenda-teofila-z-adany-i-narodziny-paktu-z-diablem

## Ekonom z Cylicji

Akcja legendy rozgrywa się w VI wieku w Adanie, mieście w Cylicji, na południowym wybrzeżu Azji Mniejszej. Bohaterem jest Teofil, zarządca dóbr miejscowego Kościoła, w źródłach greckich nazywany ekonomem, w łacińskich wicedominem. Opowieść przedstawia go jako człowieka pobożnego, szanowanego i skromnego. Gdy umiera biskup, duchowieństwo i lud chcą widzieć Teofila na jego miejscu, on jednak z pokory odmawia przyjęcia godności. Nowy biskup, wybrany zamiast niego, odbiera mu urząd zarządcy, prawdopodobnie pod wpływem intryg innych kleryków.

Upokorzenie budzi w Teofilu gorycz i pragnienie odzyskania pozycji. W tym momencie legenda wprowadza postać pośrednika, czarownika, któremu greckie i łacińskie wersje przypisują żydowskie pochodzenie – motyw, który trzeba czytać krytycznie, bo w średniowiecznej recepcji opowieści karmił on wrogie stereotypy, a Żyd jako pośrednik diabła stał się stałym elementem antyjudaistycznej wyobraźni. Czarownik prowadzi Teofila nocą na miejskie widowisko, gdzie w otoczeniu zastępów w białych szatach, z pochodniami, pojawia się diabeł. Teofil wyrzeka się Chrystusa i Jego Matki, a wyrzeczenie zostaje utrwalone na piśmie i opieczętowane.

Ten moment jest sednem całej historii i przyczyną jej niezwykłej kariery. Nie wystarcza słowne zobowiązanie ani gest hołdu; diabeł żąda dokumentu, który da się przechować, okazać i wyegzekwować. Teofil odzyskuje urząd, a nawet zyskuje jeszcze większe względy biskupa. Wydaje się, że umowa działa. Ale umowa ta ma swoją drugą stronę, i wkrótce bohater zaczyna rozumieć, co utracił.

## Grecki oryginał i przekład Pawła Diakona

Najstarsza wersja legendy jest grecka i przypisywana Eutychianowi, który przedstawia się jako uczeń i naoczny świadek wydarzeń. Tej deklaracji nie da się zweryfikować i nie wiadomo dokładnie, kiedy tekst powstał; badacze sytuują go zwykle w okresie od VI do VII wieku. Opowieść należy do gatunku bizantyjskich narracji o cudach Bogurodzicy, które rozwijały się szczególnie bujnie po soborze w Efezie i w miarę wzrostu kultu maryjnego w Konstantynopolu. Teofil nie jest tu bohaterem odosobnionym; jego historia wpisuje się w szerszy repertuar opowieści o grzesznikach ocalonych przez Marię.

Na łaciński Zachód legenda trafiła dzięki przekładowi Pawła Diakona z Neapolu, duchownego działającego w IX wieku, którego nie należy mylić z bardziej znanym Pawłem Diakonem, historykiem Longobardów. Przekład zadedykowano Karolowi Łysemu, co świadczy o tym, że opowieść od początku mogła cieszyć się zainteresowaniem na dworze karolińskim. Łacińska wersja, zatytułowana zwykle jako cud Świętej Marii o pokutującym Teofilu, zachowała strukturę greckiego oryginału, ale nadała jej język, który łatwo wchodził w liturgię i kaznodziejstwo.

Od tego momentu historia rozpowszechnia się z niezwykłą szybkością. W X wieku Hroswita z Gandersheim opracowała ją w formie wierszowanej legendy, a w XI wieku do motywu sięgali tacy autorzy jak Fulbert z Chartres i Marbod z Rennes. Opowieść weszła do zbiorów cudów maryjnych, czytano ją podczas świąt Matki Bożej, a jej elementy pojawiały się w hymnach i modlitwach, w których Maria była wzywana jako ta, która wyrwała grzesznika z rąk nieprzyjaciela.

## Cyrograf jako dokument prawny

Najbardziej uderzające w legendzie jest jej prawnicze ujęcie relacji z diabłem. Wcześniejsze tradycje chrześcijańskie znały oczywiście motyw kuszenia i odstępstwa, a Augustyn mówił o umowach z demonami zawieranych przez posługiwanie się znakami. Ale w historii Teofila umowa przybiera postać konkretnego, fizycznego przedmiotu – pisma zapisanego ręką odstępcy i opatrzonego jego pieczęcią. To przesunięcie od relacji do dokumentu było brzemienne w skutki, bo pozwalało wyobrazić sobie potępienie jako prawnie wiążący stan, który można udowodnić i który trzeba unieważnić.

Polskie słowo „cyrograf”, oznaczające dziś umowę z diabłem, pochodzi od łacińskiego *chirographum*, czyli dokumentu sporządzonego własnoręcznie, najczęściej skryptu dłużnego. Termin ten miał w chrześcijańskiej wyobraźni szczególne zabarwienie dzięki Listowi do Kolosan, w którym mowa o tym, że Chrystus zmazał obciążający nas zapis długu i przybił go do krzyża. Legenda Teofila jakby odwraca i zarazem potwierdza ten obraz: grzesznik dobrowolnie wystawia nowy skrypt, ale łaska jest w stanie go zniszczyć.

Prawnicza logika opowieści ujawnia się także w sposobie, w jaki przedstawiana jest relacja Teofila z diabłem. W późniejszych, zachodnich opracowaniach, zwłaszcza w XIII wieku, hołd składany diabłu przybiera formy znane z feudalnego obyczaju: Teofil wkłada swoje dłonie w dłonie nowego pana, staje się jego człowiekiem, zobowiązuje się do służby w zamian za opiekę i nadanie. Diabeł jest seniorem, a Teofil wasalem, i to właśnie ten porządek, zrozumiały dla średniowiecznego odbiorcy, nadaje grze o duszę dramatyczną czytelność.

## Skrucha i interwencja Marii

Druga część legendy opisuje drogę powrotu. Teofil, gnębiony wyrzutami sumienia, udaje się do kościoła poświęconego Marii i spędza tam czterdzieści dni na poście i modlitwie. Maria ukazuje mu się, wyrzuca mu odstępstwo, ale ostatecznie przyjmuje jego skruchę i obiecuje wstawiennictwo u Syna. Po kolejnym okresie modlitwy Teofil budzi się i znajduje na swojej piersi utracony dokument. Udaje się do biskupa, w obecności wiernych wyznaje publicznie swój grzech, a biskup każe spalić pismo. Kilka dni później Teofil umiera w pokoju, pojednany z Bogiem.

W tej części opowieści Maria występuje w roli adwokatki grzesznika – *advocata*, jak nazywa ją znana antyfona *Salve Regina*. Odbiera diabłu dokument, który dawał mu tytuł do duszy, i przekazuje go z powrotem człowiekowi, który może go zniszczyć. Ta scena, najczęściej przedstawiana w sztuce, była dla średniowiecznych wiernych obrazem nadziei: nawet najcięższy grzech, utrwalony na piśmie i zaświadczony pieczęcią, nie jest nieodwracalny, jeśli grzesznik zwróci się do Matki Miłosierdzia.

Znaczenie publicznego wyznania podkreśla też eklezjalny wymiar historii. Teofil nie zostaje zbawiony wyłącznie prywatnym aktem skruchy; jego pojednanie dokonuje się w obecności biskupa i wspólnoty, a spalenie dokumentu ma charakter quasi-sądowy. Kościół, który był miejscem jego upadku, staje się miejscem jego przywrócenia. Legenda wyraża w ten sposób przekonanie, że władza nad duszą należy ostatecznie do Boga i Kościoła, a nie do diabła, nawet jeśli człowiek dobrowolnie oddał się w jego ręce.

Opowieść stawiała przy tym pytanie, które teologia rozstrzygała inaczej niż wyobraźnia ludowa. Z doktrynalnego punktu widzenia żaden dokument nie mógł naprawdę przenieść własności duszy na diabła, bo dusza nie należy do człowieka w taki sposób, by mógł nią rozporządzać jak majątkiem; wiążący był grzech odstępstwa, nie sam pergamin. Legenda tymczasem każe Marii fizycznie odzyskać pismo, jakby od jego posiadania zależało zbawienie. To napięcie nie jest błędem opowieści, lecz jej siłą. Przekład abstrakcyjnej prawdy o grzechu i przebaczeniu na język przedmiotu, który można zgubić, odebrać i spalić, czynił tę prawdę dotykalną dla słuchaczy kazań, a zarazem pozwalał kaznodziejom pokazać, że wiara w moc dokumentu ustępuje przed mocą łaski.

## Rutebeuf i francuski dramat

Najsłynniejszym średniowiecznym opracowaniem legendy jest *Le Miracle de Théophile*, dramat napisany w drugiej połowie XIII wieku przez paryskiego poetę Rutebeufa. Nieco wcześniej historię opracował w swoich *Miracles de Nostre Dame* Gautier de Coinci, przeor benedyktyński, którego zbiór cudów maryjnych otwiera właśnie opowieść o Teofilu. Rutebeuf przekształcił ją w krótki utwór sceniczny, w którym monologi bohatera, rozmowy z czarownikiem i diabłem oraz modlitwa do Marii tworzą intensywny, wewnętrzny dramat sumienia.

Rutebeuf przywiązuje szczególną wagę do psychologii postaci. Jego Teofil najpierw buntuje się przeciw niesprawiedliwości, potem z rozpaczą przyznaje, że sam wybrał drogę potępienia, a na koniec wypowiada pokorną modlitwę, która należy do najpiękniejszych utworów maryjnych w literaturze starofrancuskiej. Diabeł, choć budzi grozę, ma w tym dramacie także cechy komiczne, co zbliża go do ludowych wyobrażeń o czartach jako istotach przebiegłych, lecz ostatecznie bezsilnych wobec łaski.

Legenda zawędrowała również na Półwysep Iberyjski, gdzie król Alfons X Mądry umieścił ją w zbiorze *Cantigas de Santa Maria*, a także do literatur germańskich. W każdej z tych wersji akcent rozłożony był nieco inaczej, ale struktura pozostawała ta sama: upadek z powodu ambicji, pisemny pakt, skrucha, interwencja Marii, unieważnienie umowy.

## Kamień, szkło i miniatura

Ikonografia legendy Teofila jest wyjątkowo bogata i należy do najważniejszych świadectw jej popularności. Jednym z najwcześniejszych przedstawień jest relief w kościele opackim w Souillac, z pierwszej połowy XII wieku, gdzie widać diabła, Teofila i Marię zstępującą z nieba, by odebrać dokument. W XIII wieku scena znalazła się na tympanonie portalu północnego transeptu katedry Notre-Dame w Paryżu, w którym kolejne epizody legendy – hołd, odzyskanie urzędu, skrucha, interwencja Marii i publiczne wyznanie – ułożone są jak w opowieści obrazkowej. Cykle poświęcone Teofilowi zdobiły również witraże i manuskrypty, wśród nich słynny Psałterz Ingeborgi, powstały na przełomie XII i XIII wieku.

W tych przedstawieniach powtarza się kilka stałych motywów: Teofil klęczący przed diabłem z dłońmi złożonymi w geście hołdu, dokument z wiszącą pieczęcią, Maria wyrywająca go z rąk diabła, często z wyraźną siłą, oraz biskup pokazujący pismo wiernym. Dokument jest w nich zawsze wyraźnie widoczny, co potwierdza, że to on stanowił dla średniowiecznych odbiorców istotę całej historii.

Późniejsze legendy o czarnoksiężnikach, którzy zapisują duszę diabłu krwią, przejęły z opowieści o Teofilu przede wszystkim motyw pisma i jego wiążącej mocy. Różnica polega na tym, że w wielu z nich zabrakło drugiej części: skruchy i interwencji, która unieważnia umowę. Teofil pozostał w tej tradycji figurą wyjątkową – pierwszym, który podpisał pakt, i zarazem dowodem, że nawet pisemne oddanie się złu nie musi być ostatnim słowem.
