# List do Reginosa o zmartwychwstaniu

> List do Reginosa z pierwszego kodeksu Nag Hammadi głosi, że wierzący już teraz uczestniczy w zmartwychwstaniu Zbawiciela, a zarazem odrzuca pogląd, jakoby był to tylko symbol, i dopuszcza udział w nowym, duchowym ciele, co stawia go w samym środku wczesnochrześcijańskiego sporu o eschatologię.

Dział: Gnostycyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/list-do-reginosa-o-zmartwychwstaniu

## Krótki list o wielkiej sprawie

Wśród pism pierwszego kodeksu z Nag Hammadi znajduje się tekst niewielki, zajmujący zaledwie kilka kart, który rękopis opatruje tytułem *Traktat o zmartwychwstaniu*. W literaturze przyjęła się także druga nazwa, *List do Reginosa*, ponieważ pismo ma formę pouczenia skierowanego do ucznia, którego autor nazywa „moim synem Reginosem”. Imię adresata nie pojawia się w żadnym innym źródle i nie da się ustalić, czy był osobą rzeczywistą, czy figurą literacką, jak wielu adresatów antycznych traktatów filozoficznych.

Tekst był jednym z pierwszych opublikowanych z całej biblioteki. Jego *editio princeps*, pod łacińskim tytułem *De resurrectione (Epistula ad Rheginum)*, wydali w 1963 roku Michel Malinine, Henri-Charles Puech, Gilles Quispel i Walter Till. Kolejne dekady przyniosły obszerne monografie: Malcolm Peel opublikował komentarz pod tytułem *The Epistle to Rheginos* w 1969 roku, a Bentley Layton poświęcił tekstowi osobną analizę w 1979 roku. Pytanie o autora rozdzieliło badaczy od początku. Część pierwszych wydawców skłaniała się ku przypisaniu listu samemu Walentynowi; większość późniejszych komentatorów uznała to za mało prawdopodobne i widzi w nim dzieło nieznanego nauczyciela z kręgu walentyniańskiego, powstałe w drugiej połowie II wieku. Inni podkreślali, że charakterystyczne słownictwo szkoły jest w liście słabo obecne, co pozwala go czytać również jako świadectwo szerszego, platonizującego chrześcijaństwa.

Autor zaczyna od uwagi, że są ludzie, którzy chcą się wiele nauczyć, a zarazem pragną rozwiązania nierozwiązywalnych pytań; on sam chce odpowiedzieć na jedno pytanie, które zadał mu Reginos. Pytanie dotyczy tego, czym jest zmartwychwstanie. Wyjaśnienie jest krótkie, gęste i pisane z wyraźnym przekonaniem, że rzecz jest prosta dla tego, kto wierzy, a niepojęta dla tego, kto chce jej dowieść.

## Zmartwychwstanie, które już się stało

Centrum listu stanowi teza, że wierzący nie czeka na zmartwychwstanie, lecz już w nim uczestniczy. Zbawiciel połknął śmierć; odrzucił świat, który ginie, i przemienił się w niezniszczalny eon, a podniósłszy siebie, „połknął widzialne przez niewidzialne” i dał nam drogę naszej nieśmiertelności. Wierzący są jak promienie słońca: Zbawiciel przyciąga ich ku niebu tak, jak słońce przyciąga swoje promienie, i nic ich nie zatrzymuje. To jest – mówi autor – duchowe zmartwychwstanie, które pochłania zarówno psychiczne, jak i cielesne.

Najbardziej znane zdanie listu brzmi jak wezwanie: skoro już masz zmartwychwstanie, dlaczego żyjesz tak, jakbyś miał umrzeć? Autor odwraca zwykłą perspektywę. Nie śmierć jest rzeczywistością, a zmartwychwstanie nadzieją, lecz odwrotnie – świat jest złudzeniem, a zmartwychwstanie prawdą. Kto o tym wie, powinien uważać siebie za już zmartwychwstałego i ćwiczyć się w tym, by nie dać się zwieść rozproszeniu i podziałom. Lekarstwem jest zatem nie oczekiwanie, lecz ćwiczenie: autor zaleca Reginosowi, by „nie myślał cząstkowo” i nie żył według ciała, lecz uważał się za kogoś, kto już powstał.

Ta tak zwana eschatologia urzeczywistniona nie była wynalazkiem gnostyckim. Pisma Pawłowe mówią o tym, że w chrzcie zostaliśmy pogrzebani z Chrystusem i razem z Nim wskrzeszeni, a List do Efezjan – że Bóg wskrzesił nas i posadził na wyżynach niebieskich. Ewangelia Jana zna godzinę, która „teraz jest”, i życie wieczne posiadane już przez wierzącego. Autor listu wyrasta z tej tradycji i przywołuje „Apostoła”, rozumiejąc go jako świadka swojej nauki. Różnica polega na tym, że to, co u Pawła było napięciem między „już” a „jeszcze nie”, u niego niemal całkowicie przesuwa się w stronę teraźniejszości.

## Cień z drugiego Listu do Tymoteusza

Właśnie przeciw takiej teraźniejszości wymierzone było jedno z najwcześniejszych ostrzeżeń w literaturze chrześcijańskiej. Drugi List do Tymoteusza, należący do listów pasterskich i datowany przez większość badaczy na przełom I i II wieku, wymienia dwóch ludzi, Hymenajosa i Filetosa, którzy „odpadli od prawdy, twierdząc, że zmartwychwstanie już nastąpiło”, i burzą wiarę niektórych. Autor listu nie rozwija ich poglądów, lecz porównuje ich naukę do gangreny. Nie wiemy, co dokładnie głosili, ale samo sformułowanie zgadza się co do litery z tezą, którą prawie sto lat później wykłada *List do Reginosa*.

Ślad tego sporu ciągnie się przez cały II wiek. Polikarp ze Smyrny w liście do Filipian nazywa pierworodnym szatana każdego, kto mówi, że nie ma zmartwychwstania ani sądu. Justyn Męczennik w *Dialogu z Tryfonem* odróżnia od prawdziwych chrześcijan tych, którzy twierdzą, że nie ma zmartwychwstania umarłych, lecz że dusze w chwili śmierci zostają przyjęte do nieba. Ireneusz i Tertulian zarzucali heretykom, że zmartwychwstanie rozumieją jako poznanie prawdy albo jako skutek chrztu, i dlatego nie oczekują już niczego więcej. Tertulian w traktacie *O zmartwychwstaniu ciała* poświęca temu argumentowi obszerne rozdziały i z ironią zauważa, że jego przeciwnicy, uznawszy zmartwychwstanie za przeszłe, przestają się bać sądu.

Na tym tle *List do Reginosa* jest głosem drugiej strony, rzadko słyszanym bezpośrednio. Warto zauważyć, że autor nie przyjmuje karykatury, którą rysowali przeciwnicy. Nie twierdzi, że zmartwychwstanie to jedynie metafora oświecenia. Mówi wyraźnie, że nie jest ono złudzeniem, lecz prawdą, i że prędzej należy powiedzieć, iż świat jest złudzeniem, niż zmartwychwstanie.

## Ciało, które się otrzymuje przy wstąpieniu

Najsubtelniejszy fragment listu dotyczy pytania o ciało. Autor stwierdza, że widzialne członki, które są martwe, nie zostaną zbawione; zbawione zostaną żywe członki, które są w nich. Zdanie to bywało przytaczane jako dowód gnostyckiej pogardy dla ciała. Tymczasem kilka wierszy wcześniej autor zadaje pytanie, które zmienia sens całości: jeśli nie byłeś w ciele, otrzymałeś je, wchodząc w ten świat; dlaczego miałbyś nie otrzymać ciała, wstępując do eonu? Tekst jest w tym miejscu trudny i dopuszcza różne przekłady, ale ogólna myśl wydaje się jasna: zmartwychwstanie nie jest wyzwoleniem nagiej duszy, lecz przyjęciem nowej, lepszej postaci, która zastępuje postać śmiertelną.

Na poparcie tej myśli autor przywołuje scenę przemienienia na górze. Eliasz i Mojżesz ukazali się razem z Jezusem; nie byli zjawami, lecz sobą, rozpoznawalnymi i obecnymi. To dowód, mówi list, że zmartwychwstanie nie jest fantazją, ponieważ ci, którzy dawno umarli, ukazali się w swojej tożsamości. Argument ten ma znaczenie, ponieważ pokazuje, że autor nie rozumiał zmartwychwstania jako rozpuszczenia osoby w bezosobowej boskości. Człowiek pozostaje sobą, choć zmienia sposób istnienia.

Takie rozumienie stoi bliżej Pawłowego „ciała duchowego” z Pierwszego Listu do Koryntian niż wielu późniejszych ujęć zarówno gnostyckich, jak i kościelnych. Paweł pisał, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć królestwa Bożego, że sieje się ciało zmysłowe, a wskrzeszone zostaje ciało duchowe. Autor listu bierze to rozróżnienie na serio i nie przyjmuje ani poglądu, że zmartwychwstanie jest powrotem tego samego mięsa, ani poglądu, że jest ucieczką od wszelkiej formy. Szuka trzeciej drogi, którą Ojcowie Kościoła odrzucili, bo – w ich oczach – zbytnio rozluźniała więź między obecnym a przyszłym ciałem.

## Starość jako łożysko ciała

Do najbardziej oryginalnych obrazów listu należy porównanie, które dotyczy śmierci jednostkowej. Autor nazywa starość czymś w rodzaju łożyska ciała: tak jak po narodzinach dziecka odrzuca się łożysko, które było mu potrzebne w łonie, tak przy odejściu z tego świata zostaje odrzucone to, co starzeje się i ulega zepsuciu. Utrata nie jest więc stratą, lecz zyskiem, bo człowiek nie traci tego, co lepsze, tylko powłokę, która spełniła już swoje zadanie. Obraz jest cielesny, niemal położniczy, i przez to dobrze pokazuje, że autor nie myśli o śmierci jako o katastrofie, lecz jako o drugich narodzinach.

W tym miejscu widać, jak list łączy dwie perspektywy, które przeciwnicy uważali za sprzeczne. Zmartwychwstanie dokonało się już w duchu, ale jego pełne ujawnienie następuje przy odejściu z ciała, gdy wierzący zostaje „przyciągnięty” ku górze jak promień ku słońcu. Nie ma tu dramatu sądu ostatecznego ani oczekiwania na powszechne wskrzeszenie w końcu czasów. Jest raczej ciągłość: to, co zaczęło się w poznaniu, dopełnia się w chwili śmierci, a autor zapewnia Reginosa, że nie powinien wątpić, czy zostanie zbawiony natychmiast po opuszczeniu ciała.

## Filozofia, wiara i spór, który nie wygasł

List zawiera także ciekawą uwagę o filozofach. Autor przyznaje, że niektórzy uczeni tego świata szukają rozwiązania pytań o śmierć i życie, ale ich wysiłek nie prowadzi do celu; zmartwychwstania nie można zdobyć argumentacją, lecz tylko przyjąć przez wiarę. Sens tego fragmentu sprowadza się do przeciwstawienia: zmartwychwstanie należy do dziedziny wiary, a nie przekonywania. Ten antyintelektualny akcent może zaskoczyć w tekście tak wyrafinowanym. Jest jednak zgodny z całym duchem pisma, w którym wiedza nie jest wynikiem dowodu, lecz rozpoznaniem prawdy, która już się wydarzyła.

Spór, którego świadkiem jest *List do Reginosa*, nie skończył się w II wieku. Origenes rozwijał naukę o duchowym ciele zmartwychwstałych, opartą na tym samym fragmencie Pawła, i właśnie ten wątek jego myśli stał się później jednym z punktów oskarżenia przeciw niemu. Wielkie spory origenesowskie z przełomu IV i V wieku dotyczyły w dużej mierze tego, czy zmartwychwstałe ciało jest tym samym ciałem, czy innym. Kościół ostatecznie opowiedział się za ciągłością materialną, co wyraża artykuł o „ciała zmartwychwstaniu” w symbolach wiary.

List do ucznia z pierwszego kodeksu pokazuje, że teza „zmartwychwstanie już nastąpiło” nie musiała oznaczać ani lekceważenia ciała, ani ucieczki od świata w czystą abstrakcję. Była próbą przeżywania obietnicy w teraźniejszości: przekonaniem, że kto zjednoczył się ze Zbawicielem, już teraz nosi w sobie życie, którego śmierć nie dotyka, i że jego przyszła postać będzie pełnią tego, co już się w nim zaczęło. Kościół uznał tę naukę za niebezpieczną, ponieważ groziła rozmyciem nadziei; jej zwolennicy uważali ją za jedyny sposób, by nadzieja nie była tylko odroczeniem.
