# Louis Ménard i francuskie odrodzenie Hermesa

> Louis Ménard, chemik, rewolucjonista z 1848 roku i republikański „poganin mistyczny”, przełożył w 1866 roku całe pisma Hermesa jako dokument późnoantycznego synkretyzmu, a jego uczony przekład paradoksalnie stał się podstawą okultystycznego Hermesa końca wieku, któremu sam tłumacz nie przypisywał tajemnej mocy.

Dział: Hermetyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/louis-menard-i-francuski-hermes-xix-wieku

## Człowiek wielu zawodów

Louis Ménard urodził się w Paryżu w 1822 roku i zmarł tam w 1901 roku, a jego biografia przypomina przegląd możliwości, jakie dawała Francja XIX wieku człowiekowi o szerokich talentach i niewielkiej dbałości o karierę. Kształcił się w liceum Louis-le-Grand, krótko był związany ze środowiskiem École normale, zajmował się chemią i w 1846 roku, wraz ze współpracownikiem, otrzymał kolodium, rozpuszczając nitrocelulozę w mieszaninie eteru i alkoholu. Substancja ta znalazła wkrótce zastosowanie w medycynie i fotografii, ale Ménard nie zrobił na tym odkryciu ani fortuny, ani nazwiska.

Równolegle pisał. W 1844 roku, pod pseudonimem, wydał dramat *Prométhée délivré*, który Baudelaire wyszydził w recenzji jako przykład chybionej „poezji filozoficznej”. Rewolucja 1848 roku uczyniła z niego zaangażowanego republikanina i socjalistę; za broszurę *Prologue d’une révolution* (1849), opisującą czerwcowe walki i ich krwawe stłumienie, został skazany i musiał na kilka lat wyjechać z Francji. Po powrocie wydał *Poèmes* (1855), zbliżył się do kręgu, z którego wyrośli parnasiści, i przyjaźnił się z Leconte’em de Lisle’em, który podzielał jego zachwyt dla greckiej religii.

Od lat sześćdziesiątych Ménard poświęcał się głównie historii religii antycznych. Doktorat *De la morale avant les philosophes* (1860) i książka *Du polythéisme hellénique* (1863) przedstawiały religię grecką jako system dojrzały i moralnie poważny, a nie jako zbiór bajek, które chrześcijaństwo zastąpiło prawdą. W tym kontekście powstał przekład pism Hermesa.

Ménard nie był w tym zainteresowaniu odosobniony. Ernest Renan opublikował w 1863 roku *Życie Jezusa*, które przedstawiało założyciela chrześcijaństwa jako postać historyczną, a później napisał słynną *Modlitwę na Akropolu*, hołd złożony Atenie przez człowieka, który utracił wiarę dzieciństwa. Leconte de Lisle w *Poèmes antiques* (1852) przywracał greckich bogów poezji z powagą, której romantycy im odmawiali. Druga połowa wieku we Francji była epoką, w której religie antyczne zaczęto badać z sympatią, często jako alternatywę dla katolicyzmu, a nie jako jego mroczną prehistorię. Ménard był w tym ruchu postacią najbardziej konsekwentną, bo nie tylko badał pogaństwo, ale też deklarował się jako jego wyznawca.

## Przekład z 1866 roku

*Hermès Trismégiste. Traduction complète, précédée d’une étude sur l’origine des livres hermétiques* ukazał się w Paryżu w 1866 roku, a drugie wydanie w roku następnym. Tytuł mówił o kompletności i nie była to przesada. Ménard przełożył na francuski nie tylko czternaście traktatów, które od czasów Ficina znano pod wspólnym tytułem *Pimander*, ale też dalsze teksty korpusu, łaciński *Asclepius* oraz fragmenty przechowane przez Stobajosa, w tym obszerną *Kore Kosmu*, którą zatytułował *La Vierge du monde*. Podstawą części greckiej było wydanie *Poimandresa* przygotowane przez Gustava Partheya w 1854 roku, najnowsze dostępne w jego czasach.

W 1866 roku Francja nie miała nowego przekładu Hermesa od niemal trzech stuleci. Szesnastowieczne wersje, zwłaszcza obszerny *Pimandre* François de Foix-Candale’a z komentarzem, były dziełami epoki, w której Hermes uchodził za starożytnego proroka i teologa, a w XVIII i na początku XIX wieku zainteresowanie pismami hermetycznymi przeniosło się do Niemiec, gdzie zajmowano się nimi głównie jako problemem filologicznym. Ménard wypełniał więc rzeczywistą lukę i robił to w chwili, gdy francuska publiczność była szczególnie otwarta na religie antyczne.

Wstępne studium jest równie ważne jak przekład. Ménard nie powtarzał renesansowego przekonania o egipskiej starożytności Hermesa, które Izaak Casaubon podważył już w 1614 roku. Traktował pisma hermetyczne jako wytwór późnego świata hellenistycznego, powstały w Egipcie w epoce cesarstwa, gdy greccy filozofowie, egipscy kapłani, żydowscy myśliciele i pierwsi chrześcijanie poruszali się w tym samym obszarze pojęć. Porównywał hermetyczny Logos z prologiem Ewangelii Jana, wskazywał analogie z Filonem i z gnozą, a samą tradycję opisywał jako ostatnie słowo religijnego pogaństwa przed zwycięstwem chrześcijaństwa.

Nie był to więc przekład naiwny, a jego autor nie wierzył w Hermesa jako postać historyczną. Był to przekład filologa, który zarazem uważał, że religia późnego pogaństwa zasługuje na uważne przeczytanie, a nie tylko na demaskację. Właśnie to połączenie dystansu i sympatii sprawiło, że książka trafiła do dwóch bardzo różnych grup czytelników.

W tym ujęciu kryło się odwrócenie renesansowej genealogii. Dla Ficina Hermes stał na początku łańcucha dawnej teologii, przed Orfeuszem, Pitagorasem i Platonem, a jego pisma były źródłem, z którego wypłynęła grecka mądrość. Dla Ménarda Hermes stał na końcu: był późnym echem greckiej filozofii, przetworzonej w egipskim tyglu epoki cesarstwa. To, co dla humanistów florenckich było prapoczątkiem, dla francuskiego hellenisty było zmierzchem. Ten zmierzch miał jednak swoje piękno, a Ménard opisywał go z czułością, z jaką pisze się o ostatnich dniach kogoś bliskiego.

## Pogaństwo mistyczne

Najbardziej osobistym dziełem Ménarda są *Rêveries d’un païen mystique* (1876, wydanie rozszerzone 1886), zbiór dialogów, opowiadań i poematów, w którym tłumacz Hermesa wypowiada się już we własnym imieniu. Tytułowy „poganin mistyczny” to człowiek, który nie wierzy w żadne objawienie w sensie dogmatycznym, ale uważa, że wszystkie religie ludzkości wyrażały coś prawdziwego i że politeizm grecki był najpełniejszym z tych wyrazów.

Ménard łączył tę postawę z polityką w sposób, który dziś wydaje się zaskakujący. Politeizm był dla niego religią republiki: wielość bogów odpowiadała wielości sił i praw, żadna władza nie mogła przypisać sobie absolutu, a obywatele, podobnie jak bogowie Olimpu, mieli swoje sfery i swoje równoważące się roszczenia. Monoteizm kojarzył mu się z monarchią i z jedną prawdą narzucaną z góry. Hermes nie był w tym obrazie prorokiem jedynego Boga, lecz świadkiem epoki, w której pogańska myśl, zanim się zamknęła, zdążyła sformułować swoją najgłębszą teologię.

Ta interpretacja wyjaśnia, dlaczego Ménard cenił pisma hermetyczne, choć widział w nich zapowiedź końca świata, który kochał. Były dla niego dowodem, że pogaństwo nie umarło z wyczerpania, lecz w chwili najwyższej duchowej dojrzałości. Ich synkretyzm nie był słabością, lecz sposobem, w jaki religia antyczna próbowała objąć całe doświadczenie ludzkości.

Poglądy Ménarda nie zyskały wielu wyznawców i nie stworzyły ruchu religijnego. Jego republikańskie pogaństwo pozostało stanowiskiem jednostki, wyrażonym w prozie i poezji, a nie programem wspólnoty. Wywarło jednak wpływ na młodszych pisarzy, dla których był wzorem intelektualnej niezależności, a jego późne wykłady z historii powszechnej w paryskiej szkole sztuk dekoracyjnych przyciągały słuchaczy ciekawych jego syntezy. W ostatnich latach życia uchodził za ekscentryka, wiernego ideałom roku 1848 i bogom Grecji w epoce, która przestała rozumieć jedno i drugie.

## Biblioteka okultystów

Druga grupa czytelników przyjęła książkę zupełnie inaczej. W latach osiemdziesiątych XIX wieku, gdy we Francji i w Anglii narastało zainteresowanie ezoteryką, przekład Ménarda był jedynym pełnym i łatwo dostępnym tłumaczeniem pism hermetycznych na język nowożytny. Anna Kingsford i Edward Maitland, założyciele Hermetic Society w Londynie, wydali w 1885 roku *The Virgin of the World*, angielski przekład dokonany nie z greki, lecz z francuskiej wersji Ménarda, poprzedzony własnymi wstępami, w których hermetyzm przedstawiano jako ezoteryczną naukę o duchowej naturze człowieka.

Francuscy okultyści końca wieku również sięgali po ten przekład, a imię Hermesa stało się w ich kręgach znakiem rozpoznawczym tradycji, którą uważano za źródło całej zachodniej mądrości tajemnej. Ménard nie uczestniczył w tym ruchu i nie dzielił jego założeń. Dla niego Hermes był dokumentem historii religii; dla okultystów był mistrzem, którego nauki zachowały aktualność. Jego dystans filologa zniknął w drodze przez kolejne wydania i przekłady, a pozostał tekst, który można było czytać jako objawienie.

Kingsford i Maitland mieli własne powody, by sięgnąć po Hermesa. Kingsford, lekarka i działaczka przeciw wiwisekcji, przewodziła przez krótki czas londyńskiej loży Towarzystwa Teozoficznego, ale sprzeciwiała się jego zwrotowi ku tradycjom indyjskim i domagała się, by ezoteryka zachodnia, chrześcijańska i hermetyczna, otrzymała równe miejsce. Hermetic Society, założone w 1884 roku, było wyrazem tego sprzeciwu, a francuski przekład Ménarda dostarczył mu tekstów, na których można było oprzeć program. Hermes stał się w ten sposób sztandarem zachodniej ezoteryki w sporze z teozofią orientalną.

Ta transformacja nie jest wyjątkowa. Podobny los spotkał później przekłady i komentarze George’a Roberta Stowa Meada w *Thrice-Greatest Hermes* (1906), choć Mead sam był teozofem i jego intencje były bliższe okultystycznym czytelnikom. Ménard pozostaje jednak przypadkiem szczególnie wyrazistym, bo różnica między zamiarem autora a funkcją jego dzieła była u niego największa.

## Między filologią a religią

Z perspektywy późniejszej nauki przekład Ménarda szybko się zestarzał. Krytyczne wydanie greckiego tekstu, przygotowane przez Arthura Darby’ego Nocka i przetłumaczone przez André-Jeana Festugière’a w latach 1945–1954, oparło się na znacznie szerszej podstawie rękopiśmiennej, a odkrycia z Nag Hammadi zmieniły obraz praktyki hermetycznej. Wstępne studium Ménarda, z jego intuicjami o późnej datacji i związkach z gnozą, okazało się jednak zaskakująco trwałe w głównych liniach, choć nie w szczegółach.

Ważniejsze jest to, co jego postać mówi o miejscu Hermesa w kulturze XIX wieku. Ménard należał do pokolenia, które utraciło wiarę w chrześcijańskie objawienie, ale nie chciało rezygnować z religijnego wymiaru doświadczenia. Szukało go w historii religii, w sztuce, w polityce. Hermes był dla takich ludzi idealnym przedmiotem zainteresowania: na tyle starożytny, by budzić szacunek, na tyle synkretyczny, by nie należeć do żadnego Kościoła, i na tyle filozoficzny, by dało się go czytać bez dosłownej wiary.

W tym sensie francuskie odrodzenie Hermesa, którego Ménard był głównym autorem, miało dwie twarze od samego początku. Jedna należała do uczonego, który przywracał tekst historii. Druga należała do czytelnika, który szukał w tekście drogi wyjścia z historii, ku mądrości uznanej za wieczną. Ménard sam łączył obie te twarze w swoim pogaństwie mistycznym, ale jego czytelnicy zwykle wybierali jedną z nich. To rozdwojenie, widoczne już w latach osiemdziesiątych XIX wieku, określiło recepcję Hermesa na całe następne stulecie.
