# Lucyfer i Aryman – dwoistość zła w antropozofii

> Rudolf Steiner zastąpił prosty dualizm dobra i zła układem trójkąta, w którym zło ma dwa przeciwstawne oblicza – lucyferyczne wywyższenie ponad ziemię i arymaniczne usztywnienie w materii – a zadaniem człowieka, wspieranego przez Chrystusa, jest utrzymanie żywej równowagi między nimi.

Dział: Teozofia i antropozofia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/lucyfer-i-aryman-dwoistosc-zla-w-antropozofii

## Dwa bieguny zamiast jednego przeciwnika

Większość tradycji religijnych, z którymi Europa miała do czynienia, opisywała zło jako jedną siłę stojącą naprzeciw dobra. Szatan chrześcijańskiej pobożności, diabeł ludowej wyobraźni, książę tego świata z Ewangelii Jana – wszystkie te postacie mają jeden kierunek działania: oddalają człowieka od Boga. Rudolf Steiner, budując od pierwszych lat XX wieku własną naukę duchową, przyjął inne założenie. Według niego zło nie ma jednej twarzy, lecz dwie, i to twarze zwrócone w przeciwne strony. Jedna kusi do ucieczki w górę, w świat marzeń, entuzjazmu, pychy i nieodpowiedzialnej duchowości. Druga ciągnie w dół, ku martwej materii, czystej kalkulacji i przekonaniu, że poza tym, co da się zmierzyć, nie istnieje nic. Pierwszą nazwał Lucyferem, drugą Arymanem.

Ta podwójność nie jest u niego ozdobnikiem, lecz zasadą konstrukcyjną. Skoro istnieją dwa zła, dobro nie może być po prostu przeciwieństwem zła; musi być czymś trzecim, co trzyma obie skrajności we wzajemnym napięciu. Steiner wielokrotnie podkreślał, że człowiek nie ma uciekać od Lucyfera i Arymana, bo ucieczka od jednego wpycha go w objęcia drugiego. Ma raczej nauczyć się stać pośrodku, w miejscu, które nie jest kompromisem ani przeciętnością, lecz stale odnawianym aktem równowagi. Kto przed fantazją chroni się w suchą rachubę, ten nie uwolnił się od zła, tylko zmienił mu imię.

Z tego powodu antropozofia uważa za właściwy obraz duchowego położenia człowieka nie linię z dwoma końcami, lecz trójkąt. Na jego wierzchołkach stoją dwie potęgi kuszące i postać, którą Steiner identyfikował z Chrystusem jako istotą równowagi. W ostatnich latach życia nadał temu obrazowi kształt plastyczny w wielkiej drewnianej rzeźbie przeznaczonej dla Goetheanum; jej artystyczne dzieje to jednak osobna historia, a tu wystarczy zauważyć, że doktryna, o której mowa, była dla niego na tyle centralna, że chciał ją postawić przed oczami każdego wchodzącego do budowli.

## Rozwój nauki w wykładach od 1909 roku

Imię Lucyfera pojawiało się u Steinera już w okresie teozoficznym, choćby w tytule czasopisma, które redagował od 1903 roku i które później ukazywało się jako „Lucifer-Gnosis”. Wtedy jednak oznaczało przede wszystkim niosącego światło, ducha wolnego poznania, i miało sens wyraźnie pozytywny. Systematyczne rozróżnienie dwóch rodzajów zła wyłania się mniej więcej od 1909 roku, w cyklach poświęconych ewolucji kosmicznej, Ewangeliom i karmie. W wykładach o objawieniach karmy z 1910 roku oraz w książeczce *Die geistige Führung des Menschen und der Menschheit* z 1911 roku obie postacie mają już wyraźnie odrębne role w dziejach ludzkości.

Według tej narracji wpływ lucyferyczny wkroczył w rozwój człowieka bardzo wcześnie, w epoce, którą Steiner nazywał lemuryjską. Istoty lucyferyczne, opóźnione w swoim własnym rozwoju, wniknęły w ludzką duszę, obdarzając ją samodzielnością, namiętnością i zdolnością do zapału, ale zarazem egoizmem i skłonnością do złudzeń. Ludzie stali się wolniejsi, lecz i bardziej narażeni na błąd. W odpowiedzi na to, jak twierdził Steiner, w późniejszej epoce atlantyckiej dołączył wpływ arymaniczny, który sprawił, że świat zmysłowy zaczął jawić się jako jedyna rzeczywistość, a duchowe tło rzeczy przesłoniła zasłona materii. Lucyfer daje złudzenie wewnętrzne, Aryman złudzenie zewnętrzne; pierwszy przesadnie ożywia, drugi zamraża.

W *Dramatach misteryjnych*, zwłaszcza w *Der Hüter der Schwelle* z 1912 roku i *Der Seelen Erwachen* z 1913 roku, obie istoty występują na scenie jako postacie. Ich wypowiedzi pozwalają zobaczyć, jak Steiner wyobrażał sobie ich charakter: Lucyfer mówi językiem uniesienia, piękna i obietnicy duchowej wielkości, Aryman przemawia chłodno, rzeczowo, z ironią wobec wszystkiego, czego nie da się udowodnić. Steiner zwracał uwagę, że Goethe w postaci Mefistofelesa połączył w jedno cechy obu potęg, a lektura *Fausta* przez pryzmat tego rozróżnienia pozwala zrozumieć niekonsekwencje diabła, który raz jest uwodzicielem, a raz zimnym szyderczym rachmistrzem.

W kolejnych latach, zwłaszcza podczas wojny i tuż po niej, opis rozszerzał się o diagnozę kultury. Lucyferyczne miały być między innymi mistyczne uniesienia bez krytycznej świadomości, sztuka odrywająca się od życia, nacjonalistyczne ekstazy, a także pewne formy starej, atawistycznego jasnowidzenia. Arymaniczne – mechanistyczny obraz natury, biurokracja, technika traktowana jako cel sam w sobie, statystyka zastępująca rozumienie, a także przekonanie, że człowiek jest tylko wyżej zorganizowanym zwierzęciem. Steiner nie piętnował przy tym nauki ani techniki jako takich; zastrzegał, że bez sił arymanicznych nie byłoby jasnego myślenia, a bez lucyferycznych – sztuki. Zło polega na jednostronności, nie na samej obecności tych sił.

## Zapowiedź wcielenia Arymana

Najbardziej uderzającym, a zarazem najbardziej spekulatywnym elementem tej nauki jest twierdzenie, że obie istoty mają w historii swoje wcielenia. Jesienią 1919 roku, w wykładach wygłaszanych między innymi w Zurychu i w Bernie, Steiner mówił, że Lucyfer wcielił się niegdyś na Wschodzie, w Azji, w trzecim tysiącleciu przed Chrystusem, i że to wcielenie stało się źródłem wielkiej, lecz nastawionej na wizję i wyobraźnię mądrości pogańskiego świata. Wcielenie Chrystusa w Palestynie stanowiło według tego schematu środek osi. Trzecim punktem miało być wcielenie Arymana na Zachodzie, zapowiadane na okres, zanim upłynie choćby część trzeciego tysiąclecia po Chrystusie.

Steiner nie przedstawiał tej zapowiedzi jako apokaliptycznej groźby, której należy się bać, lecz jako fakt, na który trzeba się przygotować. Kluczowe było dla niego to, czy Aryman zastanie ludzkość nieświadomą, czy rozumiejącą. Do przygotowań arymanicznych zaliczał kult liczby i statystyki, rozbicie społeczeństw na partie i stronnictwa, które wzajemnie przestają się rozumieć, dosłowne, pozbawione ducha czytanie Ewangelii, a także przekonanie, że przyroda daje się bez reszty opisać w kategoriach mechaniki. Jeśli ludzie przyjmą te tendencje bez refleksji, Aryman miałby znaleźć gotowy grunt; jeśli je przejrzą, nawet jego obecność może zostać wykorzystana dla dobra.

Krytyk musi tu powiedzieć wprost, że mamy do czynienia z twierdzeniami, których nie sposób sprawdzić żadną metodą historyczną. Steiner powoływał się na własne badania duchowe, czyli na doświadczenie, które z definicji pozostaje niedostępne dla zewnętrznej weryfikacji. Wśród antropozofów zapowiedź ta bywała odczytywana bardzo rozmaicie – raz jako symboliczna charakterystyka epoki technicznej, raz jako dosłowna przepowiednia pojawienia się konkretnej osoby. Sam tekst wykładów pozwala na obie lektury, choć ton Steinera jest raczej dosłowny.

## Sorat jako trzecia potęga

Obraz trójkąta komplikuje się, gdy w wykładach Steinera pojawia się jeszcze jedna istota. Już w cyklu o Apokalipsie Jana wygłoszonym w Norymberdze w 1908 roku Steiner łączył liczbę 666 z demonem słońca, któremu nadawał imię Sorat. W przeciwieństwie do Lucyfera i Arymana, którzy w ekonomii ewolucji mają jeszcze jakąś funkcję, Sorat byłby potęgą wprost przeciwną Chrystusowi, nienawidzącą samego faktu, że człowiek ma ja i wolność. W odróżnieniu od dwóch pozostałych sił nie da się go zrównoważyć; można mu tylko się przeciwstawić.

Do tematu Steiner wrócił w cyklu dla kapłanów Wspólnoty Chrześcijan, wygłoszonym w Dornach we wrześniu 1924 roku i wydanym jako *Apokalypse und Priesterwirken*. Mówił tam o rytmie kolejnych wielokrotności liczby 666 w dziejach: około roku 666 związał działanie Sorata z akademią w Gondiszapurze i jej próbą przedwczesnego wprowadzenia do kultury czystej intelektualności, w 1332 roku – z prześladowaniem templariuszy, a koniec XX wieku, rok 1998, wskazał jako kolejny taki moment. Antropozofowie wracali do tych zdań przy wielu okazjach, a schemat liczbowy jest najlepszym przykładem tego, jak ostrożnie trzeba czytać ten obszar jego twórczości.

Obok Sorata Steiner wymieniał niekiedy także asurów, istoty działające głębiej niż Aryman, które miałyby atakować samo ja i prowadzić do jego utraty. Te wzmianki są jednak rozproszone i nie tworzą tak spójnej konstrukcji jak polaryzacja dwóch głównych potęg. Dla zrozumienia całości ważne jest jedno: obraz trójkąta nie oznacza, że zło jest wyłącznie kwestią proporcji. Istnieje także zło radykalne, które nie jest jednostronnym nadmiarem żadnej dobrej siły, i Steiner nigdy tego nie ukrywał.

## Imię z Persji i przemiana dualizmu

Wybór imienia Aryman nie był przypadkowy. W tradycji zaratusztriańskiej Angra Mainju, zły duch, stoi naprzeciw Spenta Mainju i Ahura Mazdy, mądrego pana, jako jego bezpośredni antagonista. Perski dualizm, w swej klasycznej postaci, opisuje świat jako pole walki dwóch zasad, w której człowiek ma się opowiedzieć po stronie światła. Steiner, który w swoich opisach starożytnych kultur przypisywał prastarej Persji ważne miejsce w rozwoju ludzkości, przejął stamtąd imię, ale zmienił sens całej figury.

U Zaratusztry, jak go odczytywał, Ahura Mazda był wielką aurą słońca, a więc duchową istotą, którą sam Steiner utożsamiał z kosmicznym Chrystusem przed Jego wcieleniem. Aryman był wtedy przeciwnikiem w ścisłym znaczeniu słowa. W chrześcijańskiej epoce sytuacja się zmienia: obok Arymana staje drugi, równie potężny przeciwnik, który w Persji nie miał jeszcze wyraźnej postaci, i właśnie dlatego dobro przestaje być jednym z dwóch biegunów. Dualizm ewoluuje w trójkę. Steiner mówił o tym, że dawne przeciwieństwo Ormuzda i Arymana musi zostać zastąpione przez obraz Chrystusa stojącego pomiędzy Lucyferem a Arymanem.

Religioznawca zwróci uwagę, że jest to interpretacja, a nie rekonstrukcja historyczna. Zaratusztriańska teologia nie zna Lucyfera, a łacińskie imię niosącego światło pochodzi z zupełnie innego obszaru, z przekładu proroctwa Izajasza o upadłej gwieździe porannej. Steiner świadomie łączył te źródła, tworząc nową mitologię, w której perska nazwa i biblijny obraz służą opisowi współczesnej duszy. Nie chodziło mu o wierność tekstom Awesty, lecz o to, by stare imiona oddały to, co sam uważał za dynamikę duchowego życia.

Wartość tej konstrukcji leży w jej psychologicznej trafności bardziej niż w historycznych uzasadnieniach. Rozróżnienie między pokusą uniesienia a pokusą usztywnienia pozwala opisać zjawiska, które prosty dualizm gubi: to, że gorliwość może być równie niebezpieczna jak cynizm, a ascetyczna ucieczka od świata równie jednostronna jak zatracenie w nim. Steiner proponował etykę, w której pytanie brzmi nie „czy to jest dobre”, lecz „czy to nie przechyla mnie zbyt mocno w jedną stronę”. Takie pytanie nie daje gotowych odpowiedzi, za to wymaga nieustannej czujności, i być może właśnie dlatego antropozofowie uznawali tę naukę za jeden z najbardziej praktycznych elementów całego systemu.
