# Mariusz Wiktoryn i łaciński Plotyn

> Mariusz Wiktoryn, afrykański retor rzymski, który przełożył na łacinę pisma platoników i na starość przyjął chrzest, zbudował w traktatach przeciw arianom pierwszą łacińską teologię Trójcy wypowiedzianą językiem neoplatońskiej metafizyki bytu, życia i myśli, otwierając Zachodowi drogę do spekulacji o Bogu ponad bytem.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/mariusz-wiktoryn-i-lacinski-plotyn

## Retor z posągiem na Forum

Gajusz Mariusz Wiktoryn urodził się w rzymskiej Afryce, zapewne pod koniec III wieku, i karierę zrobił w Rzymie jako nauczyciel wymowy. Hieronim w swojej *Kronice* odnotowuje pod rokiem 354, że Wiktoryn otrzymał posąg na Forum Trajana, co było zaszczytem rzadkim nawet dla najsłynniejszych mistrzów retoryki. Był człowiekiem szkoły w najpełniejszym sensie: pisał podręcznik gramatyki, komentował *De inventione* Cycerona, ułożył traktat *De definitionibus* i przekładał na łacinę teksty, bez których późnoantyczne nauczanie logiki nie mogło się obejść. Przetłumaczył *Isagoge* Porfiriusza, a także, według zgodnego przekazu, *Kategorie* i *Hermeneutykę* Arystotelesa. Boecjusz, który półtora wieku później napisał komentarz do jego przekładu *Isagoge*, nie szczędził mu zresztą zarzutów niedokładności.

Najważniejszą część tej pracy przekładowej znamy jednak tylko z odbicia. Wiktoryn przełożył bowiem pewne „księgi platoników”, *libri Platonicorum*, które krążyły potem w kręgach mediolańskich i rzymskich wśród ludzi wykształconych, szukających filozofii zdolnej rozmawiać z wiarą. Żaden z tych przekładów się nie zachował. Nie wiemy z pewnością, czy były to traktaty Plotyna, pisma Porfiriusza, czy zbiór mieszany; spór o to trwa od stu lat i nie ma widoków na rozstrzygnięcie bez nowych źródeł. Pewne jest jedynie to, że łacińskojęzyczny Zachód IV wieku zawdzięczał Wiktorynowi dostęp do neoplatońskiego myślenia w chwili, gdy znajomość greki wśród elit słabła.

## Nawrócenie opowiedziane przez Symplicjana

O przejściu Wiktoryna na chrześcijaństwo wiemy z ósmej księgi *Wyznań*, gdzie Augustyn przytacza opowieść usłyszaną od Symplicjana, mediolańskiego kapłana i późniejszego biskupa, który znał retora osobiście w Rzymie. Opowieść ta ma wyraźną konstrukcję literacką i trzeba ją czytać z tą świadomością, ale jej rdzeń nie budzi poważnych wątpliwości. Wiktoryn, jak relacjonuje Symplicjan, przez lata czytał Pismo i pisma chrześcijańskie, a prywatnie mówił przyjacielowi, że jest już chrześcijaninem. Gdy ten odpowiadał, że uwierzy dopiero, gdy zobaczy go w kościele, retor miał odpowiedzieć pytaniem z ironią: „Czyżby więc ściany czyniły chrześcijanami?”.

Przełom polegał na zgodzie na publiczność. Wiktoryn zapisał się wreszcie do katechumenów, a gdy nadszedł czas wyznania wiary, odrzucił możliwość wypowiedzenia go na osobności, którą kapłani rzymscy proponowali ludziom wstydliwym lub zbyt znanym. Wyznał ją z podwyższenia przed całym zgromadzeniem. Datuje się to zwykle na połowę lat pięćdziesiątych IV wieku, gdy był już człowiekiem starym. Kilka lat później, w 362 roku, edykt cesarza Juliana zakazał chrześcijanom nauczania retoryki i literatury klasycznej; Wiktoryn, jak podaje ta sama relacja, wolał porzucić szkołę niż słowo, które przyjął.

Dla historii idei ważniejsze od dramaturgii tej sceny jest to, co nastąpiło potem. Nawrócony retor nie zamilkł jako filozof. Przeciwnie, ostatnie lata życia poświęcił pisaniu teologicznemu, w którym cały jego aparat pojęciowy, wyrobiony na Arystotelesie i platonikach, został wprzęgnięty w jedną z najgorętszych spraw epoki: spór o naturę Syna Bożego.

## Przeciw Ariuszowi językiem metafizyki

Najobszerniejszym dziełem teologicznym Wiktoryna są cztery księgi *Adversus Arium*, pisane około 358–363 roku, gdy po soborze w Rimini i synodach wschodnich formuła nicejska była w defensywie. Towarzyszą im listy wymienione z arianinem Kandydem – postacią najpewniej fikcyjną, wymyśloną jako partner sporu – traktat *De homoousio recipiendo* oraz trzy hymny o Trójcy. Później powstały komentarze do Listów Pawła do Galatów, Filipian i Efezjan, najstarsze zachowane łacińskie komentarze do Pawła. Hieronim, który nie darzył Wiktoryna sympatią, napisał w *De viris illustribus*, że jego księgi przeciw Ariuszowi są ułożone „sposobem dialektycznym, bardzo ciemne” i zrozumiałe tylko dla uczonych. Sąd ten nie jest niesprawiedliwy: Wiktoryn pisze łaciną gęstą, przetykaną greckimi terminami, które wprowadza, gdy łacina nie ma odpowiednika.

Zasadniczy problem był następujący. Arianie twierdzili, że Syn, jako zrodzony, musi być późniejszy od Ojca i od niego niższy, ponieważ Bóg w najwyższym sensie jest niezrodzony i niezmienny. Wiktoryn odpowiada, przenosząc spór na poziom ontologii. Bóg Ojciec nie jest bytem obok innych bytów, lecz czymś „ponad bytem”, *proon*, czystym „być”, *esse* w sensie bezokolicznikowym, jeszcze nieokreślonym w żadną formę. Syn jest tym samym „być”, które się określa, przyjmuje kształt i staje się poznawalne; jest *forma*, *Logos*, objawieniem tego, co w Ojcu ukryte. Nie ma więc między nimi różnicy substancji, jest tylko różnica między ukrytym a jawnym, między spoczynkiem a ruchem tego samego. Wiktoryn mówi wprost, że Ojciec jest jakby w spoczynku, a Syn jest ruchem, ale ruchem, który nie odchodzi od źródła, lecz je wyraża.

Ciekawe jest już samo ułożenie sporu z Kandydem. Arianin Wiktoryna posługuje się teologią negatywną: Bóg jest niezrodzony, niezmienny, nieskończony, a więc nie może niczego rodzić, bo rodzenie byłoby zmianą. Wiktoryn nie odrzuca tych przeczeń, lecz je radykalizuje. W odpowiedzi rozróżnia kilka sposobów, w jakie można mówić o „niebycie”: jest niebyt jako czysta nicość, niebyt jako to, co jeszcze się nie urzeczywistniło, i niebyt jako to, co przewyższa każdy określony byt. Bóg jest „niebytem” tylko w tym trzecim, najwyższym sensie, a zatem jego niezmienność nie wyklucza rodzenia, lecz jest jego warunkiem. To, co ponad formą, może wydać formę bez utraty siebie. W ten sposób argument zaczerpnięty z neoplatońskiej nauki o Jednym obraca się przeciw tym, którzy chcieli go użyć do obniżenia Syna.

To rozróżnienie pozwalało bronić *homoousios* bez popadania w modalizm. Trzy osoby nie są trzema maskami jednej postaci, ponieważ każda wyraża inną „przewagę” w jednej substancji: w Ojcu przeważa istnienie, w Synu życie, w Duchu myśl. Wszystkie trzy są jednak obecne w każdej, i to jest właśnie ten moment, w którym w łacińskiej teologii pojawia się neoplatońska triada.

## Triada bytu, życia i myśli

Formuła *esse – vivere – intellegere*, istnienie, życie i poznanie, ma długą historię w greckiej filozofii. W zalążku występuje u Platona w *Sofiście*, gdzie byt doskonały nie może być pozbawiony życia i umysłu. Plotyn wraca do tego zestawu w opisie Intelektu, a w pismach późniejszych neoplatoników, zwłaszcza u Proklosa, triada bytu, życia i intelektu staje się jednym z głównych schematów porządkujących świat inteligibilny. U Wiktoryna pojawia się ona w postaci wyraźnie wcześniejszej niż u Proklosa, a przy tym w funkcji, której grecka filozofia jej nie nadawała: jako struktura samego Boga w trzech osobach.

Wiktoryn rozwija ją z dużą subtelnością. Istnienie, życie i myśl są w Bogu „wzajemnie w sobie”, każdy z trzech momentów zawiera pozostałe, a różnią się tylko tym, który z nich przeważa. Duch Święty jest w tym ujęciu ogniwem, *copula*, które łączy Ojca i Syna, ruchem powrotu myśli do źródła. Taka koncepcja ma bliskie odpowiedniki w neoplatońskim schemacie trwania, wyjścia i powrotu, który opisuje, jak każdy byt pochodny pozostaje w swojej przyczynie, wychodzi z niej i ku niej się zwraca. Hymny Wiktoryna wyrażają tę samą myśl w formie modlitewnej, z refrenem wzywającym błogosławioną Trójcę; mają rytm litanijny i są rzadkim w IV wieku przykładem poezji pisanej wprost z filozoficznej spekulacji.

Nie należy przy tym przypisywać Wiktorynowi systemu doskonale spójnego. Jego terminologia waha się, niektóre określenia zmieniają znaczenie w zależności od kontekstu sporu, a granica między tym, co bierze od platoników, a tym, co dopowiada jako teolog, nie zawsze daje się wyznaczyć. To jednak właśnie ta nierówność czyni jego pisma tak cennym świadectwem: pokazują myśliciela w trakcie pracy, przekładającego na łacinę nie tylko słowa, lecz całe pojęcia.

## Hipoteza Hadota

Najważniejsze współczesne badania nad Wiktorynem związane są z nazwiskiem Pierre'a Hadota. W dwutomowym dziele *Porphyre et Victorinus*, wydanym w 1968 roku, Hadot przeprowadził drobiazgową analizę tych partii *Adversus Arium*, które brzmią jak streszczenia greckiego traktatu metafizycznego, i doszedł do wniosku, że Wiktoryn korzystał ze źródła porfiriańskiego. Równocześnie zajął się anonimowym komentarzem do *Parmenidesa*, zachowanym we fragmentach w palimpseście z Turynu, który spłonął w pożarze biblioteki w 1904 roku i jest dziś znany tylko z wcześniejszej edycji. Hadot przypisał ten komentarz Porfiriuszowi, wskazując między innymi na rozróżnienie między Jednym jako czystym „być” a bytem jako jego określeniem, zbieżne z tym, co znajdujemy u Wiktoryna.

Hipoteza ta miała ogromny wpływ, bo przywracała Porfiriuszowi rolę samodzielnego metafizyka, a nie tylko wydawcy i popularyzatora Plotyna. Uczyniła też z Wiktoryna świadka zaginionej filozofii greckiej: jeśli Hadot ma rację, łacińskie traktaty trynitarne przechowują fragmenty doktryny, której oryginał przepadł. Nie wszyscy badacze ją przyjęli. Część z nich proponuje datować komentarz turyński wcześniej, przed Plotynem, i łączyć go ze środowiskiem średnioplatońskim; inni zwracają uwagę na zbieżności z traktatami setiańskimi z Nag Hammadi, takimi jak *Zostrianos* czy *Allogenes*, w których także występuje triada istnienia, życia i błogosławionej myśli. Spór pozostaje otwarty, a jego stawką jest chronologia jednego z kluczowych pojęć późnego platonizmu.

Niezależnie od rozstrzygnięcia, obraz Wiktoryna jako pośrednika nie ulega zmianie. Retor, którego posąg stał na Forum, przyniósł do łacińskiej teologii myśl o Bogu jako o źródle wcześniejszym od bytu, o Synu jako formie tego, co bezforemne, i o Trójcy jako żywym ruchu poznania. Jego styl odstraszał czytelników, a późniejsza teologia łacińska poszła raczej drogą prostszych formuł. Ale to, co w nim najśmielsze, nie zginęło: spekulacja o „być” ponad bytem powróciła w średniowiecznej mistyce i metafizyce, często bez świadomości, że pierwszym łacinnikiem, który ją sformułował w kategoriach chrześcijańskich, był stary nauczyciel wymowy, który pewnego dnia postanowił wyznać wiarę na głos.
