# Michał Szkot i sława nadwornego nekromanty

> Michał Szkot, tłumacz z Toledo i uczony na dworze Fryderyka II, trafił do dwudziestej pieśni Piekła jako mistrz magicznych oszustw, a jego sława nekromanty, choć rozrosła się w legendę, miała realne oparcie w Liber introductorius, gdzie z dużą znajomością rzeczy opisał praktyki przywoływania duchów.

Dział: Magia ceremonialna
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/michal-szkot-i-slawa-nadwornego-nekromanty

## Tłumacz z Toledo i dworzanin cesarza

Michał Szkot urodził się zapewne około 1175 roku, prawdopodobnie w Szkocji, choć jego wczesne lata są nieznane. Pierwsze pewne wiadomości pochodzą z Toledo, gdzie w 1217 roku ukończył przekład traktatu astronomicznego al-Bitrudżiego o ruchach sfer niebieskich. W tym samym środowisku przetłumaczył z arabskiego dzieła Arystotelesa o zwierzętach, a prawdopodobnie także niektóre komentarze Awerroesa, co czyni go jednym z ważnych pośredników w przenoszeniu arabskiej filozofii przyrody do łacińskiego świata.

Około 1220 roku Michał związał się z dworem cesarza Fryderyka II, władcy Sycylii i Niemiec, znanego z szerokich zainteresowań naukowych. Pełnił tam funkcję astrologa i uczonego doradcy, a dla cesarza napisał trzy obszerne dzieła: *Liber introductorius*, *Liber particularis* i *Liber physionomiae*. Cieszył się także poparciem papieży Honoriusza III i Grzegorza IX, którzy nadawali mu beneficja kościelne. Zmarł przed 1236 rokiem, bo w tym czasie Henryk z Avranches pisał już o nim jako o zmarłym.

Pierwsze krytyczne głosy dotyczyły zresztą nie czarów, lecz uczoności. Roger Bacon, piszący w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XIII wieku, zaliczał Michała do tłumaczy, którzy przypisywali sobie wiele przekładów, choć słabo znali zarówno języki, jak i nauki, i twierdził, że większą część pracy wykonał za niego Żyd imieniem Andrzej. Zarzut ten mówi więcej o surowych miarach Bacona, który podobne braki wytykał niemal wszystkim współczesnym tłumaczom, niż o rzeczywistym udziale Michała w przekładach. Pokazuje jednak, że już pokolenie po jego śmierci wokół imienia uczonego z Toledo narastały opowieści o cudzej wiedzy i ukrytych pomocnikach, a stąd był tylko krok do podejrzeń o pomoc zupełnie innego rodzaju.

Biografia ta nie zapowiada przyszłej legendy. Michał był uczonym, tłumaczem i duchownym, cenionym przez cesarza i przez Kurię. Nikt za jego życia nie oskarżył go o czary w sposób formalny. Jego reputacja jako maga zaczęła się kształtować dopiero w kolejnych dziesięcioleciach, a jej źródła leżą zarówno w legendzie, jak i w jego własnych pismach.

## Dante i czwarta przepaść

Najbardziej znanym świadectwem tej reputacji jest dwudziesta pieśń *Piekła* Dantego, napisana na początku XIV wieku. W czwartej przepaści ósmego kręgu pokutują wróżbici, których głowy zostały odwrócone do tyłu, tak że muszą chodzić wstecz, a łzy spływają im po plecach. Kara odpowiada ich winie: ci, którzy chcieli widzieć zbyt daleko naprzód, teraz mogą patrzeć tylko za siebie.

Wśród potępionych Wergiliusz wskazuje Dantemu kilka postaci, w tym starożytnych wieszczków, jak Tejrezjasz i Amfiaraos, oraz współczesnych, jak astrolog Guido Bonatti. O Michale mówi krótko: „Ten drugi, tak wąski w biodrach, był Michałem Szkotem, który zaiste znał grę magicznych oszustw”. W oryginale brzmi to: *Quell’altro che ne’ fianchi è così poco, / Michele Scotto fu, che veramente / de le magiche frode seppe ’l gioco*.

Wyrażenie *magiche frode* jest znaczące. Dante nie mówi, że Michał posiadał prawdziwą moc, lecz że znał „grę magicznych oszustw”, czyli sztukę zwodzenia. Słowo *veramente* może być ironiczne, ale może też podkreślać, że jego sława była zasłużona. W każdym razie Michał zostaje umieszczony wśród wróżbitów, a nie wśród heretyków czy bluźnierców, co wskazuje, że jego winą była przede wszystkim pretensja do wiedzy o przyszłości.

Wzmianka o wąskich biodrach bywa odczytywana jako aluzja do szczupłej sylwetki uczonego albo do szkockiego stroju, ale żadna z tych interpretacji nie jest pewna. Ważniejsze jest to, że Dante uznał Michała za postać na tyle znaną, by wystarczyło kilka słów do jego identyfikacji. Około 1300 roku sława nadwornego maga Fryderyka II była we Włoszech powszechna. Sąsiedztwo Guida Bonattiego, astrologa, który doradzał gibelińskim panom Forlì, sugeruje zresztą, że w oczach poety obaj należeli do jednej kategorii: ludzi, którzy sprzedawali władcom wiedzę o przyszłości. Dante cenił astronomię jako naukę i w *Raju* posługiwał się nią obficie, ale wyraźnie oddzielał ją od wróżbiarstwa, które przypisuje człowiekowi wiedzę zarezerwowaną dla Boga.

## Prorok miast i mistrz nekromancji

Do tej sławy przyczyniły się przypisywane Michałowi przepowiednie. Franciszkanin Salimbene z Parmy w swojej *Kronice*, pisanej w drugiej połowie XIII wieku, przytacza wiersze, w których Michał miał przepowiedzieć losy kilku włoskich miast. Salimbene, choć niechętny Fryderykowi II, traktuje te proroctwa z zainteresowaniem i zaznacza, że niektóre się spełniły. Autentyczność tych wierszy jest wątpliwa, ale ich obieg pokazuje, że imię Michała stało się marką proroctwa.

W pół wieku po Dantem Giovanni Boccaccio w dziewiątej noweli ósmego dnia *Dekameronu* wspomina o „wielkim mistrzu nekromancji imieniem Michele Scotto, który pochodził ze Szkocji”. Nowela opowiada o dwóch florenckich malarzach, Brunie i Buffalmaccu, którzy przekonują łatwowiernego lekarza, że należą do tajnego towarzystwa założonego przez uczniów Michała, gdzie odbywają się nocne uczty z udziałem duchów. W ustach Boccaccia imię Szkota służy już jako humorystyczny rekwizyt, a sama nekromancja staje się przedmiotem satyry na naiwność.

Nekromancja w języku średniowiecza oznaczała nie tylko przywoływanie zmarłych, ale wszelkie przywoływanie duchów, zwłaszcza demonów, za pomocą obrzędów i zaklęć. Słowo zostało zniekształcone w formę *nigromantia*, kojarzoną z czernią, co ułatwiało utożsamienie tej sztuki z magią demoniczną. W XIII wieku praktyki tego rodzaju były przedmiotem potępień kościelnych i zarazem przedmiotem fascynacji, a krążące w obiegu podręczniki zawierały szczegółowe instrukcje obrzędowe.

## Nekromancja w Liber introductorius

Co zaskakujące, legenda Michała ma pewne oparcie w jego własnych tekstach. *Liber introductorius*, obszerne wprowadzenie do astronomii i astrologii, zawiera także rozważania o różnych rodzajach wiedzy tajemnej. Lynn Thorndike, który w *A History of Magic and Experimental Science* poświęcił Michałowi osobny rozdział, a w 1965 roku opublikował o nim monografię, zwrócił uwagę na fragmenty, w których autor omawia nekromancję z zaskakującą szczegółowością.

Według omówień Thorndike’a Michał opisuje w nich, jak nekromanci przywołują duchy, jakie ofiary składają, jak wykorzystują krew, kości zmarłych i inne składniki, i jak duchy odpowiadają na pytania. Zaznacza, że demony lubią krew i ciało ludzkie, a nekromanci, by zyskać ich przychylność, składają im takie właśnie ofiary. Przedstawia tę sztukę jako niebezpieczną i potępioną, ale jednocześnie twierdzi, że zna ją z rozmów z praktykami i z lektury ich ksiąg. Rozróżnia przy tym sztuki dozwolone, służące poznaniu natury, od tych, które wymagają kontaktu z demonami.

Charles Burnett, badacz przekładów arabsko-łacińskich, zwrócił uwagę, że Michał był w Toledo w środowisku, w którym krążyły nie tylko teksty naukowe, ale także arabskie dzieła o magii obrazów i astralnych talizmanach. Jego znajomość praktyk nekromantycznych mogła więc pochodzić zarówno z tych lektur, jak i z kontaktów z ludźmi, którzy je uprawiali. Burnett ostrzega jednak przed traktowaniem Michała jako praktyka magii; jego pisma pokazują raczej uczonego, który zbiera informacje o wszystkich rodzajach wiedzy, w tym zakazanej, i stara się je sklasyfikować.

Ta postawa była dla średniowiecznego czytelnika niejednoznaczna. Uczony, który szczegółowo opisuje obrzędy przywoływania demonów, nawet jeśli je potępia, mógł być łatwo uznany za kogoś, kto je zna z doświadczenia. Michał nie dbał o rozwianie tych podejrzeń. Wręcz przeciwnie, chętnie podkreślał zakres swojej wiedzy, i to właśnie ta chęć popisania się erudycją mogła przyczynić się do późniejszej legendy.

## Szkocka legenda i grób w Melrose

W Szkocji Michał stał się bohaterem ludowych opowieści, które miały niewiele wspólnego z jego rzeczywistą biografią. Opowiadano, że przywołał demona i kazał mu rozłupać wzgórza Eildon na trzy wierzchołki, że jeździł przez morze na demonicznym koniu do Francji, by wymusić na królu ustępstwa, i że jego księgi magiczne zostały złożone razem z nim w grobie. Inna legenda, związana z jego śmiercią, mówi, że przewidział, iż zginie od kamienia, który spadnie mu na głowę, i dlatego nosił żelazny hełm. Podczas mszy, gdy zdjął go z szacunku przy podniesieniu, kamień oderwał się od sklepienia i zabił go.

Te opowieści zostały spopularyzowane w XIX wieku przez Waltera Scotta, który w poemacie *Pieśń ostatniego minstrela* z 1805 roku umieścił grób czarnoksiężnika w opactwie Melrose i opisał otwarcie jego grobu w poszukiwaniu księgi magicznej. Scott, zainteresowany szkockim folklorem, dodał do poematu obszerne przypisy, w których zebrał lokalne legendy o Michale. W ten sposób uczony z XIII wieku stał się postacią romantycznej literatury, kojarzoną z tajemniczym średniowieczem.

Nie ma dowodów, że Michał został pochowany w Melrose ani że w ogóle wrócił do Szkocji. Jego grób, jeśli istniał, mógł znajdować się we Włoszech. Legenda szkocka jest przykładem tego, jak lokalna tradycja przyswaja sobie sławną postać i nadaje jej cechy ludowego czarodzieja.

## Między uczonym a magiem

Historia sławy Michała Szkota pokazuje, jak w średniowieczu powstawała reputacja maga. Uczony, który tłumaczył arabskie teksty, pracował dla kontrowersyjnego cesarza, zajmował się astrologią i opisywał nekromancję, miał wszystkie cechy, by stać się bohaterem legendy. Jego związek z Fryderykiem II, którego papieże ekskomunikowali i nazywali poprzednikiem Antychrysta, dodatkowo wzmacniał podejrzenia.

Zarazem legenda nie była całkowicie bezpodstawna. Michał rzeczywiście znał i opisywał praktyki nekromantyczne, a jego teksty zawierają materiał, który współcześni badacze uważają za cenne świadectwo średniowiecznej magii ceremonialnej. Dante, umieszczając go w piekle, mógł opierać się nie tylko na plotkach, ale także na wiedzy o jego pismach. W tym sensie sława nadwornego nekromanty była zniekształconym echem rzeczywistej działalności uczonego, który postanowił zbadać nawet te obszary wiedzy, które jego epoka uważała za zakazane.
