# Modlitwa dziękczynna z Nag Hammadi

> Krótka Modlitwa dziękczynna, zachowana po grecku w papirusie magicznym, po łacinie na końcu Asclepiusa i po koptyjsku w szóstym kodeksie z Nag Hammadi, jest najlepiej poświadczonym tekstem liturgicznym hermetyzmu, a jej teologia sprowadza całą pobożność do wdzięczności za poznanie, które przemienia człowieka jeszcze w ciele.

Dział: Hermetyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/modlitwa-dziekczynna-z-nag-hammadi

## Jedna modlitwa, trzy języki

Niewiele tekstów antycznej religijności przetrwało w tak różnych środowiskach jak ta modlitwa. Jej łacińska wersja zamyka *Asclepiusa*, dialog znany Zachodowi od starożytności; po zakończeniu długiej nauki Hermes i jego uczniowie wychodzą z sanktuarium i modlą się, zwróceni w odpowiednią stronę świata. Wersja grecka zachowała się w papirusie z późnej starożytności, przechowywanym w Luwrze i znanym jako papirus Mimaut, który w zbiorze greckich papirusów magicznych nosi numer III. Wersja koptyjska, odnaleziona w 1945 roku w Górnym Egipcie, zajmuje w szóstym kodeksie biblioteki z Nag Hammadi miejsce oznaczane jako VI,7.

To potrójne świadectwo ma wartość szczególną. Ponieważ grecki oryginał całego *Asclepiusa* zaginął, a łaciński przekład bywa swobodny, koptyjska i grecka wersja modlitwy pozwalają sprawdzić, jak blisko łacina trzymała się wzorca. Porównanie wypada dla niej nieźle w zakresie treści, ale pokazuje też różnice w szczegółach, które mówią coś o drodze tekstu. Jean-Pierre Mahé, wydawca i komentator koptyjskich hermetyków w dwutomowym dziele *Hermès en Haute-Égypte* (1978 i 1982), oraz Peter Dirkse i James Brashler, autorzy wydania w serii *Nag Hammadi Studies* (1979), uczynili to porównanie podstawą swoich analiz. Polski czytelnik zna koptyjskie teksty hermetyczne z przekładów Wincentego Myszora.

Trzeba przy tym sprostować częste nieporozumienie. *Asclepius* nie należy do greckiego Corpus Hermeticum, czyli zbioru osiemnastu traktatów przekazanego przez rękopisy bizantyjskie. Jest osobnym dziełem, zachowanym po łacinie i przekazywanym przez średniowiecze w zbiorach pism Apulejusza. Związek modlitwy z *Asclepiusem* nie dowodzi więc, że należała do jakiegoś kanonu, lecz że krążyła na tyle szeroko, by trafić i do greckiego dialogu, z którego zrobiono łaciński przekład, i do koptyjskiego zbioru.

## Kodeks szósty i uwaga kopisty

Szósty kodeks z Nag Hammadi jest zbiorem niejednorodnym. Obok tekstów chrześcijańskich i gnostyckich, takich jak *Dzieje Piotra i dwunastu apostołów* czy *Grzmot, umysł doskonały*, zawiera koptyjską przeróbkę fragmentu *Państwa* Platona i trzy teksty hermetyczne następujące po sobie. Pierwszym jest dialog o Ósmej i Dziewiątej sferze, opisujący wtajemniczenie ucznia przez Hermesa, drugim *Modlitwa dziękczynna*, trzecim fragment *Asclepiusa* odpowiadający rozdziałom 21–29 łacińskiego tekstu, z proroctwem o upadku Egiptu.

Między modlitwą a fragmentem *Asclepiusa* kopista umieścił krótką notatkę, oznaczaną jako VI,7a. Wyjaśnia w niej, że przepisał tę jedną mowę spośród wielu, które do niego dotarły, i że innych nie przepisywał, sądząc, że adresaci już je mają. Notatka jest cenna, bo pokazuje, że w Egipcie IV wieku pisma hermetyczne krążyły w obfitości, a kopista traktował je jako znane i godne przepisania. Nie mówi jednak, kim był on sam ani dla kogo pracował, a pytanie, dlaczego hermetyczne modlitwy trafiły do biblioteki, której właściciele byli najpewniej chrześcijanami, pozostaje otwarte.

Kodeksy z Nag Hammadi powstały około połowy IV wieku, na co wskazują między innymi datowane dokumenty użyte do usztywnienia ich okładek. Koptyjski przekład modlitwy jest więc starszy od większości zachowanych rękopisów łacińskiego *Asclepiusa*, które pochodzą z epoki karolińskiej i późniejszych stuleci. Grecki papirus Mimaut jest w przybliżeniu współczesny kodeksom. Trzy wersje dzieli zatem nie tyle czas, ile środowisko: tekst krążył równocześnie w kilku obiegach, z których każdy przechował go na swój sposób.

## Za co się dziękuje

Koptyjski tekst zaczyna się od zdania wprowadzającego, które przedstawia modlitwę jako słowa wypowiedziane przez uczestników. Następuje dziękczynienie skierowane do Boga, którego imienia nie da się wypowiedzieć, a który jest czczony imieniem Boga i błogosławiony imieniem Ojca. Powodem wdzięczności jest dar, który Bóg okazał wszystkim i każdemu z osobna: ojcowska życzliwość, miłość i łaska.

Rdzeń modlitwy stanowi wyliczenie trzech darów. W wersji greckiej są to *nous*, *logos* i *gnosis*: umysł, by Boga pojąć, słowo, by go wzywać, i poznanie, by go rozpoznać. Te trzy pojęcia tworzą zwartą antropologię pobożności. Umysł jest władzą, przez którą człowiek ma udział w boskim Umyśle; słowo jest mową, przez którą może się do Boga zwracać; poznanie jest stanem, w którym obie władze się dopełniają i człowiek wie, z kim rozmawia. Nie ma tu mowy o grzechu, odkupieniu ani o łasce w sensie chrześcijańskim. Wdzięczność dotyczy przede wszystkim tego, że człowiek w ogóle może Boga poznać.

Najśmielsze zdanie modlitwy mówi, że uczestnicy radują się, bo Bóg ukazał się im i przebóstwił ich, gdy jeszcze są w ciałach. Przebóstwienie nie jest tu obietnicą na czas po śmierci, lecz rzeczywistością teraźniejszą, daną przez poznanie. Ta teza odróżnia modlitwę od wielu nurtów antycznej religijności i zbliża ją do pism, w których hermetyczny uczeń doświadcza odrodzenia w trakcie nauki. Następuje seria wezwań, w których Bóg nazywany jest światłem poznawanym przez umysł, życiem życia i łonem, które nosi wszelką naturę. Łacińska wersja oddaje ten ostatni obraz jako płodną brzemienność wszystkich natur.

Motyw przebóstwienia przez poznanie zna także *Poimandres*, pierwszy traktat Corpus Hermeticum, w którym boski Umysł mówi Hermesowi, że dobrym kresem dla tych, którzy posiedli poznanie, jest stać się bogiem. Traktat ten kończy się zresztą również hymnem, w którym Hermes wysławia Boga jako świętego, poznawanego przez swoich i przyjmującego czyste ofiary słowa. Modlitwa dziękczynna różni się od tego hymnu tym, że nie wypowiada jej samotny prorok po objawieniu, lecz grupa po wspólnej nauce, i tym, że przebóstwienie, które w *Poimandresie* jest celem, tu zostaje opisane jako już dokonane.

Modlitwa kończy się jedną prośbą. Uczestnicy nie proszą o zdrowie, bogactwo ani pomyślność, lecz o to, by zachować poznanie i nie upaść w tym życiu. Jedynym pragnieniem jest trwanie w stanie, który już osiągnęli. Taka struktura, w której dziękczynienie zajmuje prawie całość, a prośba sprowadza się do wytrwania, jest w modlitwach antycznych rzadka i nadaje tekstowi wyjątkową czystość.

## Pocałunek i posiłek bez krwi

Najbardziej konkretne informacje o praktyce przynoszą zdania otaczające modlitwę. Łaciński *Asclepius* opisuje scenę poprzedzającą: jeden z uczniów proponuje, by do modlitwy dodać kadzidło i wonności, a Hermes odrzuca ten pomysł jako niemal świętokradczy, bo Bogu, który ma wszystko i niczego nie potrzebuje, najlepszą ofiarą jest dziękczynienie. Tekst podaje też wskazówkę o kierunku modlitwy: o zachodzie słońca należy zwracać się ku południowi, o wschodzie ku wschodowi.

Po modlitwie wersja koptyjska opisuje, że uczestnicy objęli się i ucałowali, a następnie udali się na swój święty posiłek, w którym nie ma krwi. Łacińska wersja zachowuje sam posiłek, nazywając go czystym i wolnym od mięsa zwierząt, ale nie wspomina o pocałunku. Różnica jest niewielka, a jednak znacząca: koptyjski tekst przekazuje ślad wspólnotowego gestu, który w łacinie zniknął lub nigdy się w niej nie znalazł.

Łacińskie zdanie zamykające dialog brzmi: *Haec optantes convertimus nos ad puram et sine animalibus cenam* – z tymi życzeniami zwracamy się ku czystemu posiłkowi, bez zwierząt. Jest to zarazem ostatnie zdanie całego *Asclepiusa*. Dialog, który zaczął się od wejścia do sanktuarium i przez dziesiątki stron omawiał naturę Boga, świata i człowieka, kończy się więc nie pouczeniem, lecz wspólnym posiłkiem. Forma literacka podkreśla to, co mówi treść: nauka prowadzi do modlitwy, a modlitwa do zwykłej, choć uświęconej wspólnoty stołu.

Bezkrwisty posiłek pasuje do całej teologii modlitwy. Skoro Bóg nie potrzebuje kadzidła, tym bardziej nie potrzebuje krwi ofiar, a wspólnota, która dziękuje za poznanie, nie zabija zwierząt ani na ołtarzu, ani przy stole. Posiłek nie jest ofiarą, lecz zakończeniem nauki i modlitwy, momentem, w którym uczniowie i nauczyciel wracają do zwykłego życia, nie przestając być tymi, których Bóg przebóstwił. Czy był to regularny rytuał zorganizowanych grup, czy literacki obraz idealnej wspólnoty, tekst nie rozstrzyga; spór o istnienie hermetycznych wspólnot ma osobną historię i modlitwa jest w nim jednym z argumentów, a nie dowodem.

## Modlitwa, której nie trzeba było tłumaczyć

Obecność modlitwy w papirusie magicznym wymaga osobnego słowa. Papirus Mimaut zawiera obrzędy i zaklęcia o charakterze praktycznym, a hermetyczne dziękczynienie zostało w nim wplecione w ciąg czynności rytualnych. Nie znaczy to, że modlitwa była pierwotnie formułą magiczną. Znaczy raczej, że w późnoantycznym Egipcie granica między filozoficzną pobożnością a praktyką rytualną była przepuszczalna, a piękny tekst o poznaniu Boga mógł służyć różnym celom w różnych rękach.

Grecki tekst pozwala też dostrzec słownictwo, które w łacinie się zatarło. Czasownik dziękczynienia, *eucharistein*, należy do tego samego rdzenia co chrześcijańska Eucharystia, a słowo „poznanie” to *gnosis*, kluczowy termin całej religijności epoki. Podobieństwo słów nie dowodzi zależności między hermetykami a chrześcijanami w żadną stronę. Pokazuje natomiast, że obie grupy mówiły tym samym językiem religijnym greckiego Wschodu i że ten sam wyraz mógł w różnych środowiskach oznaczać różne praktyki.

Ten sam tekst trafił więc do trzech zupełnie odmiennych kontekstów: do filozoficznego dialogu, który czytali i potępiali chrześcijańscy autorzy, do zbioru rytuałów praktycznych i do biblioteki egipskich mnichów lub chrześcijan zainteresowanych gnozą. W każdym z nich zachował swoją treść niemal bez zmian. Dzieje się tak z tekstami, które mają zwartą formę, jasną strukturę i treść na tyle ogólną, by każda z tych grup mogła ją uznać za własną.

Dla historii hermetyzmu modlitwa jest najpełniejszym świadectwem tego, jak mogła wyglądać jego pobożność, gdy przestawała być nauką i stawała się aktem. Nie ma w niej kapłanów, świątyń ani ofiar. Jest grupa ludzi, którzy po nauce zwracają się do Boga z podziękowaniem za umysł, słowo i poznanie, proszą o wytrwanie, obejmują się i siadają do posiłku bez krwi. Ta skromność jest jej teologią. Bóg, który niczego nie potrzebuje, przyjmuje tylko wdzięczność, a człowiek, który go poznał, nie potrzebuje już niczego poza tym, by tego poznania nie utracić.
