# Odwrócone karty i podwójne znaczenia

> Odwrócone znaczenia kart, które większość współczesnych podręczników traktuje jako naturalną część tarota, są wynalazkiem kartomancji osiemnastowiecznej, systematycznie wprowadzonym przez Etteillę i przejętym przez Mathersa i Waite'a, a dawny tarot do gry nie przypisywał położeniu karty żadnego sensu.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/odwrocone-karty-i-podwojne-znaczenia

## Karta, która upadła na głowę

Każdy, kto tasuje karty, wie, że część z nich ląduje na stole do góry nogami. W grze nie ma to żadnego znaczenia: gracz po prostu obraca kartę w dłoni i zajmuje się tym, co na niej istotne, czyli wartością i kolorem. W kartomancji ten przypadkowy obrót stał się jednak nośnikiem sensu. Karta leżąca prosto oznacza jedno, karta odwrócona coś innego, często przeciwnego albo osłabionego. Tak powstał podwójny słownik, w którym każda z siedemdziesięciu ośmiu kart ma dwa znaczenia, co daje w sumie sto pięćdziesiąt sześć możliwości odczytania.

Dla wielu współczesnych czytelników tarota odwrócone znaczenia są czymś oczywistym, równie dawnym jak same karty. Podręczniki omawiają je obok znaczeń prostych, często w tej samej rubryce, a talie bywają sprzedawane z broszurkami, w których każda karta ma dwa hasła. Tymczasem historia tej konwencji jest znacznie krótsza i bardziej konkretna, niż sugeruje jej powszechność. Nie ma ona nic wspólnego z renesansowymi początkami tarota i zrodziła się w zupełnie innym środowisku.

## Tarot, który nie znał kierunku

Tarot powstał w XV wieku w północnych Włoszech jako talia do gry karcianej, w której dodatkowa seria kart obrazkowych, zwanych triumfami, pełniła rolę atutów. Przez kolejne trzy stulecia grano w tarota we Włoszech, Francji, Szwajcarii i krajach niemieckojęzycznych, rozwijając wiele odmian reguł. W żadnej z tych gier położenie karty nie miało znaczenia. Liczyła się jej ranga, przynależność do serii, wartość punktowa przy liczeniu lew. Gracz trzymał karty w dłoni tak, jak było mu wygodnie.

Co więcej, w wielu taliach kart liczbowych w ogóle nie dało się jednoznacznie określić, która strona jest górą. Układy mieczy, pucharów, monet czy kijów na kartach liczbowych tarota marsylskiego są często symetryczne albo prawie symetryczne. Kartę z ośmioma pucharami można obrócić, a obraz pozostaje w zasadzie ten sam. Atuty i figury dworskie miały wprawdzie wyraźną górę i dół, bo przedstawiały postacie, ale w grze nikt nie przywiązywał do tego wagi.

Z czasem w niektórych taliach do gry pojawiły się figury dwugłowe, przedstawione lustrzanie w górnej i dolnej połowie karty, tak by można je było czytać z obu stron. Rozwiązanie to upowszechniło się w XIX wieku w kartach do gry i objęło także niektóre talie tarota używane do gry, w tym francuski tarot z atutami przedstawiającymi sceny rodzajowe. W takich taliach pojęcie karty odwróconej traci sens, bo każda karta wygląda tak samo niezależnie od położenia. Fakt ten dobrze ilustruje, jak obce było graczom myślenie o kierunku karty.

## Etteilla i słownik dwóch położeń

Idea, że odwrócenie karty zmienia jej znaczenie, pojawia się w zachowanych źródłach w kontekście kartomancji, czyli wróżenia z kart, które we Francji drugiej połowy XVIII wieku stało się modną rozrywką i zarazem zawodem. Jean-Baptiste Alliette, znany jako Etteilla, opublikował w 1770 roku książkę o wróżeniu ze zwykłej talii do gry w pikietę, liczącej trzydzieści dwie karty. Podał w niej znaczenia każdej karty zarówno w położeniu prostym, jak i odwróconym. Nie można wykluczyć, że podobne praktyki istniały już wcześniej w ustnym obiegu wróżek, ale to właśnie Etteilla nadał im formę drukowanego, uporządkowanego systemu.

Gdy w latach osiemdziesiątych XVIII wieku Etteilla zwrócił się ku tarotowi, przeniósł na niego tę samą zasadę. W jego publikacjach poświęconych kartom tarota każda karta otrzymała dwa znaczenia, oznaczane francuskimi słowami *droit* i *renversé*, czyli proste i odwrócone. Talie projektowane według jego wskazówek, wydawane przez jego naśladowców i spadkobierców, miały te hasła wydrukowane bezpośrednio na kartach: jedno na górze, drugie, obrócone do góry nogami, na dole. Czytający widział więc od razu, które znaczenie obowiązuje, zależnie od tego, jak karta upadła.

System Etteilli był z gruntu praktyczny. Służył do odpowiadania na pytania klientów, a odwrócenie karty pozwalało wprowadzić do odczytania niuans, zmianę, przeciwieństwo, opóźnienie. Znaczenie odwrócone nie zawsze było prostą negacją znaczenia prostego. Czasem oznaczało jego osłabienie, czasem wypaczenie, czasem coś zupełnie innego, luźno z nim związanego. Ta niekonsekwencja przetrwała w późniejszej tradycji i do dziś sprawia kłopot tym, którzy próbują nadać odwróceniom spójną logikę. Wynikała ona zapewne z tego, że oba słowniki powstawały jako zbiory praktycznych skojarzeń, a nie jako wywód z jednej zasady. Wróżbita potrzebował po prostu większej liczby odpowiedzi, niż mogło dać siedemdziesiąt osiem kart w jednym położeniu, i odwrócenie stanowiło najprostszy sposób, by ją podwoić bez zmieniania talii.

## Mathers, Waite i angielska recepcja

Do świata anglojęzycznego odwrócone znaczenia trafiły głównie za sprawą Samuela Liddella MacGregora Mathersa. Jego broszura z 1888 roku, poświęcona tarotowi jako narzędziu wróżby, zawierała listę znaczeń wszystkich kart w obu położeniach. Mathers czerpał w dużej mierze z francuskich źródeł, w tym z tradycji wywodzącej się od Etteilli, i przekazał je czytelnikom angielskim w zwięzłej formie haseł.

Ciekawe jest to, że w samym Hermetycznym Zakonie Złotego Brzasku, którego Mathers był jednym z założycieli, odwrócone znaczenia nie odgrywały centralnej roli. Zakonna metoda czytania opierała się raczej na tak zwanych godnościach żywiołowych, czyli na relacjach między kartami sąsiadującymi ze sobą w rozkładzie. Karta mogła być wzmocniona lub osłabiona przez karty tego samego albo przeciwnego żywiołu, co zastępowało mechaniczne odwrócenie bardziej złożoną analizą. Aleister Crowley, kontynuując tę tradycję, również nie przywiązywał wagi do położenia kart.

Arthur Edward Waite przyjął jednak odwrócenia do swojego podręcznika. W *The Pictorial Key to the Tarot* z 1910 roku, objaśniającym talię narysowaną przez Pamelę Colman Smith, przy każdej karcie podał zarówno znaczenie wróżebne, jak i znaczenie odwrócone. Waite traktował część wróżebną z widocznym dystansem, jakby była ustępstwem wobec oczekiwań czytelników, i nie ukrywał, że korzysta z dawnych źródeł kartomantycznych. Jego listy stały się jednak punktem wyjścia dla ogromnej części późniejszej literatury. Kiedy w drugiej połowie XX wieku talia Rider zdobyła masową popularność, wraz z nią rozpowszechniły się znaczenia odwrócone w wersji Waite'a.

## Psychologiczne przepisanie

Wraz z psychologizacją tarota w ostatnich dekadach XX wieku zmieniło się także rozumienie odwróceń. Dla kartomanty z XVIII wieku odwrócona karta oznaczała po prostu inne zdarzenie, zwykle mniej korzystne. Dla współczesnego czytelnika, myślącego w kategoriach procesów wewnętrznych, odwrócenie stało się raczej sygnałem, że energia karty jest zablokowana, skierowana do wewnątrz, nadmierna albo jeszcze nie w pełni rozwinięta. Karta Cesarzowej odwrócona nie oznacza w tym ujęciu jałowości, lecz na przykład zaniedbanie troski o siebie albo nadmierną opiekuńczość.

Najobszerniejszą próbą uporządkowania tej problematyki jest *The Complete Book of Tarot Reversals* Mary K. Greer, wydana w 2002 roku. Greer zaproponowała wiele różnych sposobów czytania kart odwróconych i przekonywała, że odwrócenie wzbogaca odczytanie, pod warunkiem że czytający świadomie wybierze, którą z tych metod stosuje. Jej książka pokazuje, jak daleko odeszła ta konwencja od prostych haseł Etteilli. Z mechanicznego przeciwieństwa stała się polem interpretacyjnych możliwości.

Obrazy Smith dodały do tej historii jeszcze jeden wymiar, którego tarot marsylski w zasadzie nie znał. Skoro każda karta, także liczbowa, przedstawia scenę z postaciami i krajobrazem, to odwrócenie zmienia nie tylko hasło, ale i sam widok. Czytający patrzy na świat karty postawiony na głowie: niebo znajduje się na dole, postacie wiszą nad przepaścią, przedmioty zdają się z nich wypadać. Wielu współczesnych interpretatorów czyta odwrócenia właśnie wizualnie, pytając, co w tym przewróconym obrazie zostaje zatrzymane, co się wysypuje, co traci oparcie. Najbardziej znanym paradoksem jest Wisielec, który po odwróceniu przedstawia człowieka stojącego prosto na jednej nodze. Karta, której sens polega na odwróconej perspektywie, w położeniu odwróconym wraca do zwykłego porządku, co jedni uznają za znak powrotu do codziennej świadomości, a inni za dowód, że mechaniczne reguły odwróceń zawodzą tam, gdzie obraz sam mówi o odwróceniu.

## Sceptycy i zwolennicy

Nie wszyscy współcześni czytelnicy tarota używają odwróceń. Część z nich celowo układa karty zawsze prosto, tasując talię tak, by wszystkie karty były skierowane w tę samą stronę. Uzasadniają to różnie. Jedni twierdzą, że siedemdziesiąt osiem kart, każda z bogatym obrazem i wieloma możliwymi znaczeniami, wystarcza do odczytania każdej sytuacji, a podwajanie słownika tylko komplikuje sprawę. Inni zwracają uwagę, że każda karta ma w sobie aspekty jasne i ciemne, a o tym, który z nich dochodzi do głosu, decyduje kontekst rozkładu, a nie przypadkowe położenie.

Jeszcze inni powołują się na argument historyczny. Skoro odwrócenia są późnym dodatkiem, wprowadzonym przez osiemnastowiecznych wróżbitów, a nie częścią pierwotnej tradycji, to nie ma powodu, by je traktować jako obowiązkowe. Zwolennicy odwróceń odpowiadają, że cała kartomancja tarotowa jest nowożytnym wynalazkiem, a więc argument z pierwotności dotyczy jej w całości, nie tylko odwróceń. Spór ten nie ma rozstrzygnięcia, bo dotyczy w gruncie rzeczy wyboru metody, a nie prawdy historycznej.

Historia odwróconych kart jest dobrym przykładem tego, jak ezoteryczna tradycja nawarstwia się w czasie. Karty do gry, przejęte przez wróżbitów, otrzymały nowe znaczenia, które z kolei zostały przejęte przez okultystów, a następnie przepisane przez psychologów i popularyzatorów. Na każdym etapie dawne znaczenia nie znikały, lecz zostawały przekształcone i włączone do nowego systemu. Odwrócona karta, leżąca dziś na stole czytającego, niesie w sobie ślad całej tej drogi, od paryskiego gabinetu wróżebnego, przez londyńskie loże, aż po gabinet terapeutyczny.
