# Olimpiodor alchemik i komentarz do Zosimosa

> Grecki komentarz Olimpiodora do pisma Zosimosa „O działaniu” czyta alchemię jako spór o pierwszą zasadę rzeczy, zestawiając formuły alchemików z naukami presokratyków i z neoplatońskim myśleniem o jedności, a przy tym stawia trudne pytanie o tożsamość samego komentatora.

Dział: Alchemia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/olimpiodor-alchemik-i-komentarz-do-zosimosa

## Tekst z tytułem dłuższym niż jego pewniki

W greckim korpusie alchemicznym zachował się obszerny utwór, którego nagłówek w rękopisach brzmi w przybliżeniu tak: „Filozofa Olimpiodora do Petazjosa, króla Armenii, o boskiej i świętej sztuce”, z dopowiedzeniem, że chodzi o komentarz do księgi Zosimosa *Kat’ energeian*, czyli „O działaniu”, oraz do wypowiedzi Hermesa i innych filozofów. Już ten tytuł mówi wiele o charakterze dzieła. Jest ono pismem egzegetycznym, a nie samodzielnym traktatem; adresowane jest do postaci, która w innych tekstach korpusu pojawia się jako autor lub odbiorca wiedzy alchemicznej, a o której historycznym istnieniu nic nie wiadomo; i wreszcie powołuje się na całą tradycję, nie tylko na jednego autora.

Tekst wydali Marcellin Berthelot i Charles-Émile Ruelle w *Collection des anciens alchimistes grecs*, ale ich edycja, oparta na kilku rękopisach i miejscami dowolna, nie odpowiada współczesnym wymaganiom. Nowsze badania, w szczególności prace Cristiny Viano, która poświęciła komentarzowi i jego źródłom szereg studiów, pozwoliły dokładniej zobaczyć jego budowę i źródła. Wyłania się z nich obraz pisma złożonego, miejscami chaotycznego, w którym cytaty z Zosimosa przeplatają się z objaśnieniami, dygresjami i listami poglądów dawnych filozofów.

Przedmiotem komentarza nie są doświadczenia wizyjne Zosimosa, lecz jego wykład o działaniu, czyli o tym, w jaki sposób w toku pracy substancje oddziałują na siebie i przechodzą jedna w drugą. Olimpiodor czyta ten wykład jak komentator czytający autorytet: przytacza krótki fragment, a następnie wyjaśnia jego sens, odwołując się do innych miejsc tego samego autora i do opinii starszych mistrzów. Taka metoda była w późnej starożytności standardem w szkołach filozoficznych, a jej zastosowanie do pism alchemicznych świadczy o tym, że traktowano je jako teksty godne podobnej powagi.

Adresat komentarza, Petazjos, zasługuje na krótką uwagę. W korpusie greckim imię to powraca kilkakrotnie: występuje jako autor cytowany przez innych, jako odbiorca listów i jako postać obdarzona tytułem królewskim, którą tradycja umieszcza w Armenii. Brak jakichkolwiek świadectw spoza literatury alchemicznej każe uznać go za figurę literacką lub za imię, które w środowisku alchemików nabrało znaczenia symbolicznego. Zwrócenie się do króla nadaje komentarzowi charakter pisma dedykacyjnego, kierowanego do odbiorcy, który ma władzę i wykształcenie, a zarazem potrzebuje przewodnika. Jest to rama, w której nauczyciel może mówić swobodnie i obszernie, nie tracąc przy tym tonu szacunku wobec przedmiotu.

## Kim był Olimpiodor

Imię Olimpiodor nosiło w późnej starożytności kilku znanych ludzi. Najsłynniejszy z nich to Olimpiodor Młodszy, aleksandryjski komentator Platona i Arystotelesa, działający w VI wieku. Wcześniejszy był Olimpiodor z Teb, historyk z V wieku, autor dzieła o dziejach zachodniej części cesarstwa, znany z fragmentów zachowanych u Focjusza. Pytanie, czy któryś z nich jest autorem komentarza do Zosimosa, nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

Za identyfikacją z filozofem z VI wieku przemawia przede wszystkim sposób, w jaki komentarz posługuje się doksografią i słownictwem szkolnym; autor zna dobrze język, w jakim w Aleksandrii omawiano poglądy dawnych myślicieli, i stosuje metodę lemat-objaśnienie, typową dla tamtejszych wykładów. Przeciw tej identyfikacji przytacza się różnice stylu, nieporządek wywodu, którego trudno spodziewać się po doświadczonym komentatorze, oraz brak jakichkolwiek wzmianek o zainteresowaniach alchemicznych w innych pismach Olimpiodora Młodszego. Niektórzy badacze rozważali kandydaturę historyka z Teb, który, jak się wydaje, interesował się Egiptem; inni zakładali, że imię zostało przyjęte przez anonimowego autora ze względu na prestiż, jakim cieszyło się w środowisku aleksandryjskim.

Viano, ważąc te argumenty, uznała, że autorstwo filozofa jest możliwe, choć nie dowiedzione, i że nawet jeśli autorem był ktoś inny, to wywodził się z tego samego środowiska intelektualnego. Najostrożniejsze ujęcie każe więc mówić o „Olimpiodorze alchemiku” jako o autorze związanym z późnoantyczną szkołą aleksandryjską, nie przesądzając, czy był to ten sam człowiek, który komentował *Gorgiasza* i *Fedona*. Taka ostrożność nie zubaża lektury. Przeciwnie, pozwala zobaczyć w komentarzu świadectwo pewnego sposobu myślenia, a nie tylko ciekawostkę biograficzną.

## Presokratycy jako dawni alchemicy

Najbardziej oryginalnym elementem komentarza jest rozbudowany przegląd poglądów dawnych filozofów na temat pierwszej zasady wszystkich rzeczy. Olimpiodor przypomina, że jedni uznawali tę zasadę za jedną, inni za mnogą; jedni za nieruchomą, inni za poruszoną; jedni za ograniczoną, inni za nieskończoną. Przywołuje Talesa, dla którego zasadą była woda, Anaksymenesa, który uznał za nią powietrze, Heraklita i Hippazosa, którzy wskazywali ogień, a także Parmenidesa i Melissosa, nauczających o jednym, nieporuszonym bycie. Lista ta odpowiada w ogólnych zarysach podręcznikowej doksografii, jaką późna starożytność odziedziczyła po Arystotelesie i jego uczniach.

Cel tego przeglądu nie jest jednak historyczny. Olimpiodor chce pokazać, że alchemicy, mówiąc o jednej materii lub jednej tynkturze, prowadzą ten sam spór, który toczyli najstarsi filozofowie przyrody. Kiedy Zosimos lub inny mistrz mówi, że wszystko pochodzi z jednego i w jedno się obraca, komentator rozpoznaje w tym echo nauki o jedynym bycie; gdy mowa o rozmaitych substancjach, które muszą się połączyć, przypomina poglądy tych, którzy uznawali wiele zasad. Alchemia okazuje się w tej lekturze nie rzemiosłem, które przypadkiem posługuje się filozoficznymi metaforami, lecz kontynuacją filozofii przyrody prowadzoną innymi środkami.

Zestawienie to ma też wymiar apologetyczny. Komentator broni sztuki przed zarzutem, że jest zbiorem niezrozumiałych formuł, pokazując, że jej język ma głęboką genealogię. Starożytni alchemicy, twierdzi, mówili zagadkowo nie dlatego, że nie rozumieli, o czym mówią, lecz dlatego, że chcieli ukryć prawdę przed niegodnymi, podobnie jak filozofowie ukrywali swoje nauki w poezji i symbolach. Tajemniczość sztuki jest więc znakiem jej przynależności do tradycji mądrości, a nie dowodem jej pustki.

Warto zauważyć, jak komentator posługuje się przy tym kategorią sprzeczności. Dawni filozofowie spierali się ze sobą, a ich stanowiska wydają się nie do pogodzenia: jedność nie zgadza się z mnogością, a spoczynek z ruchem. Olimpiodor sugeruje, że w sztuce te przeciwieństwa przestają się wykluczać, ponieważ ta sama materia bywa raz jedna, raz rozdzielona, raz spoczywa, raz się porusza, zależnie od etapu pracy. Spór filozofów okazuje się w tej perspektywie sporem o różne momenty jednego procesu. Jest to rozwiązanie zręczne, choć nie całkiem ścisłe, i dobrze oddaje ambicję komentarza: pogodzić tradycję z tradycją, zamiast wybierać jedną z nich.

## Pierwsza zasada w naczyniu

Za przeglądem poglądów stoi pytanie zasadnicze: czym jest to jedno, od którego zaczyna się praca i do którego ma ona prowadzić. Olimpiodor nie udziela na nie odpowiedzi w postaci definicji. Krąży wokół niego, zestawiając wypowiedzi różnych autorów, wskazując, że jedni mówią o wodzie, inni o duchu, jeszcze inni o substancji, którą nazywają różnymi imionami. Za tą mnogością określeń ma kryć się jedna rzeczywistość, którą komentator utożsamia z czymś w rodzaju materialnego odpowiednika pierwszej zasady filozofów.

W tym miejscu widać wpływ myślenia neoplatońskiego, choć nie w postaci wykładu systemowego. Komentator zakłada, że rzeczy widzialne są wieloma przejawami jednego źródła, że przemiana polega na powrocie do tego źródła i ponownym wyłonieniu się z niego w doskonalszej postaci, i że zrozumienie tego procesu wymaga wzniesienia się od tego, co zmysłowe, ku temu, co uchwytne tylko umysłem. W przeciwieństwie do filozofów szkolnych Olimpiodor nie zatrzymuje się na kontemplacji zasady, lecz pyta, jak można ją uchwycić w działaniu. Komentarz do pisma *O działaniu* jest w tym sensie trafnie zatytułowany: dotyczy przejścia od zasady do operacji.

Nie należy przy tym przypisywać komentatorowi poglądu, że alchemia jest wyłącznie alegorią poznania. Olimpiodor mówi o substancjach, o rozpuszczaniu i utrwalaniu, o barwieniu i działaniu ognia, a jego wywód zakłada realność tych procesów. Jego oryginalność polega na tym, że w procesach tych dostrzega ślad tej samej struktury rzeczywistości, którą filozofowie opisywali pojęciami. Przyroda działa w naczyniu tak, jak działa w kosmosie; komu uda się zrozumieć jedno, ten zrozumie drugie.

## Egzegeza jako forma wtajemniczenia

Komentarz Olimpiodora jest ważny nie tylko z powodu tego, co mówi, ale także z powodu tego, czym jest. Ukazuje moment, w którym teksty alchemiczne zaczynają funkcjonować jak kanon, wymagający objaśnienia i obrony. Zosimos staje się autorytetem, którego słowa się przytacza i interpretuje, a obok niego pojawiają się Hermes, Agathodaimon, Demokryt, Maria i inni mistrzowie, tworzący wspólnie coś w rodzaju genealogii sztuki. Komentator nie wymyśla nowej nauki; usiłuje zrozumieć starą i pokazać jej wewnętrzną spójność.

Taka postawa zbliża alchemię do filozofii szkolnej, ale zarazem nadaje jej szczególny rys duchowy. W szkołach neoplatońskich lektura tekstów autorytatywnych była drogą formacji duszy: uczeń, przechodząc przez kolejne dialogi Platona w ustalonym porządku, miał się stopniowo oczyszczać i wznosić. Komentarz Olimpiodora nie zawiera takiego programu w sposób jawny, ale jego metoda sugeruje podobne przekonanie. Zrozumienie słów dawnych mistrzów wymaga pracy umysłu, a praca umysłu przygotowuje do zrozumienia samej rzeczy.

Dla późniejszych czytelników, zwłaszcza bizantyjskich, komentarz stał się jednym z ważnych świadectw tego, że alchemia może być uprawiana jako dziedzina filozofii. Przegląd presokratyków przekazywał przy tym wiedzę o dawnej myśli greckiej w kontekście, w którym nikt by się jej nie spodziewał. Dzisiejszy historyk idei może w nim zobaczyć przykład tego, jak w późnej starożytności różne tradycje – filozofia przyrody, metafizyka jedności, praktyka warsztatowa i religijne przekonanie o świętości sztuki – splatały się w jeden tekst, którego autor nie widział potrzeby ich rozdzielać.

Pytanie o tożsamość Olimpiodora pozostanie zapewne otwarte. Komentarz, niezależnie od tego, kto go napisał, pokazuje jednak, że w Aleksandrii późnej starożytności można było czytać Zosimosa obok Parmenidesa i nie widzieć w tym niczego dziwnego. Pierwsza zasada, o którą spierali się filozofowie, i jedna materia, której szukali alchemicy, były dla tego autora dwoma imionami tej samej zagadki.
