# Państwo Platona w Nag Hammadi

> Krótki koptyjski przekład fragmentu Państwa Platona z szóstego kodeksu Nag Hammadi, przedstawiający duszę jako wielogłową bestię, lwa i człowieka, pokazuje, jak egipscy czytelnicy IV wieku przyswajali sobie klasyczną filozofię dla celów ascetycznych, często nie rozumiejąc greckiego oryginału i przekształcając jego sens.

Dział: Gnostycyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/panstwo-platona-w-nag-hammadi

## Obraz duszy z dziewiątej księgi

Pod koniec dziewiątej księgi *Państwa*, w miejscu oznaczanym w wydaniach Stephanusa jako 588a–589b, Sokrates proponuje Glaukonowi, aby wyobrazili sobie duszę w postaci złożonej istoty. Ma ona przypominać stwory, o których opowiadają dawne mity: Chimerę, Scyllę, Cerbera i inne, w których wiele postaci zrosło się w jedną. Pierwsza część jest wielobarwnym zwierzęciem o wielu głowach, zarówno łagodnych, jak i dzikich, które potrafi zmieniać się i wypuszczać je z siebie. Druga część to lew, trzecia to człowiek. Wszystkie trzy zostają złączone ze sobą, a następnie okryte z zewnątrz postacią człowieka, tak aby ktoś, kto nie widzi wnętrza, sądził, że ma przed sobą jedną ludzką istotę.

Obraz ten służy rozstrzygnięciu sporu, który przewija się przez cały dialog. Ten, kto twierdzi, że niesprawiedliwość opłaca się człowiekowi, w gruncie rzeczy zaleca karmienie wielogłowej bestii i lwa, a głodzenie człowieka, aż ten zostanie wleczony tam, dokąd pociągną go zwierzęta. Ten zaś, kto chwali sprawiedliwość, chce, by wewnętrzny człowiek panował nad całością, opiekował się bestią jak rolnik, który pielęgnuje rośliny łagodne i nie pozwala rosnąć dzikim, i uczynił lwa swoim sprzymierzeńcem. Jest to jedno z najbardziej plastycznych ujęć trójdzielnej psychologii Platona, w której część pożądliwa, popędliwa i rozumna zostają przedstawione jako trzy żywe stworzenia.

Fragment ten ma szczególną siłę dlatego, że nie jest abstrakcyjnym wykładem, lecz obrazem łatwym do zapamiętania i nadającym się do moralnego pouczenia. Nic dziwnego, że w późnej starożytności wybierano go z całego dzieła, i nic dziwnego, że trafił do zbioru, który czytali ludzie szukający wskazówek do walki z namiętnościami.

## Tekst ukryty pod koptyjskim przekładem

Szósty kodeks z Nag Hammadi zawiera osiem utworów o bardzo różnym charakterze, od *Dziejów Piotra i Dwunastu Apostołów* po pisma hermetyczne. Piąty z nich, liczący zaledwie kilka stron, nie ma tytułu, który zdradzałby jego pochodzenie. Pierwsi czytelnicy kodeksu nie od razu rozpoznali w nim Platona. Dopiero porównanie z greckim tekstem *Państwa* pokazało, że mamy do czynienia z przekładem dobrze znanego fragmentu, choć tak zmienionym, że identyfikacja wymagała pewnego wysiłku.

Rozpoznanie to miało znaczenie wykraczające poza samą ciekawostkę. Biblioteka z Nag Hammadi była wcześniej opisywana przede wszystkim jako zbiór pism gnostyckich, a obecność tekstu Platona, bez imienia autora, pokazała, że jej właściciele czytali również filozofię klasyczną, i to w przekładzie na język, którym posługiwali się na co dzień. Sam fakt, że fragment przetłumaczono na koptyjski, wskazuje, że krąg odbiorców nie musiał znać greki na tyle, by czytać oryginał. Stąd też jakość przekładu.

## Przekład pełen pomyłek

Koptyjska wersja jest pod wieloma względami nieudana. Tłumacz, który pracował zapewne z greckiego tekstu, wyraźnie nie radził sobie ze złożoną składnią Platona. Zdania wielokrotnie złożone zostają rozbite lub przestawione, przeczenia giną albo pojawiają się tam, gdzie ich nie było, a kilka zwrotów otrzymuje znaczenie przeciwne do oryginału. Wymienione przez Sokratesa potwory mityczne nie zostały oddane dokładnie, a dialogowa rama niemal zanika, tak że czytelnik koptyjski otrzymuje raczej jednolitą przemowę niż rozmowę dwóch osób. Niektórzy badacze zastanawiali się, czy tłumacz nie pracował po części z pamięci albo z wadliwego odpisu greckiego.

Nie wszystkie zmiany wynikają jednak z niezrozumienia. W kilku miejscach przekład wydaje się świadomie przesuwać akcenty. Platoński spór o to, czy niesprawiedliwość jest korzystna, schodzi na drugi plan, a na pierwszy wysuwa się obraz wewnętrznej walki z dzikimi siłami, które próbują zawładnąć człowiekiem. Rozumny człowiek wewnętrzny staje się postacią niemal duchową, a bestia i lew zyskują rysy podobne do demonów lub namiętności z literatury ascetycznej. Granica między błędem a interpretacją jest w takich przypadkach trudna do wyznaczenia. Tłumacz, który nie rozumiał dokładnie tekstu, wypełniał luki tym, czego się spodziewał, a spodziewał się nauki moralnej zgodnej z jego własnym światem.

Wynik można opisać jako swego rodzaju palimpsest kulturowy. Spod koptyjskich zdań przebija Platon, ale tekst mówi już innym głosem. Nie ma w nim Glaukona ani polis, nie ma rozważań nad ustrojem, jest tylko dusza i jej trzej mieszkańcy, z których jeden musi zapanować nad dwoma pozostałymi.

## Wewnętrzny człowiek u Platona i u Pawła

Jeden szczegół fragmentu tłumaczy, dlaczego chrześcijański czytelnik mógł uznać go za bliski. W 589a Sokrates mówi o tym, że sprawiedliwe czyny i słowa sprawiają, iż najwięcej władzy zyskuje „wewnętrzny człowiek”, po grecku *ho entos anthrōpos*. Wyrażenie to brzmi niemal identycznie jak zwroty, którymi posługuje się Paweł, gdy w Liście do Rzymian pisze o radości z prawa Bożego według wewnętrznego człowieka, a w Drugim Liście do Koryntian o tym, że choć zewnętrzny człowiek niszczeje, wewnętrzny odnawia się z dnia na dzień. Historycy od dawna dyskutują, czy Paweł znał to sformułowanie z tradycji platońskiej, za pośrednictwem hellenistycznego judaizmu, czy też podobieństwo jest wynikiem wspólnego języka moralnej filozofii epoki. Rozstrzygnięcie nie jest tu konieczne.

Dla koptyjskiego czytelnika zbieżność musiała być uderzająca. W tekście, który pozornie nie miał nic wspólnego z Pismem, odnajdywał pojęcie dobrze znane z czytań liturgicznych i pouczeń: wewnętrzny człowiek, który ma rosnąć w siłę, podczas gdy zewnętrzna powłoka jest jedynie okryciem. Obraz Platona, w którym trzy stworzenia zostają przykryte ludzką postacią, dawał się bez trudu połączyć z pawłową antropologią. Zewnętrzny człowiek byłby wtedy ciałem i światem, a wewnętrzny tym, co w duszy rozumne i zdolne do zjednoczenia z Bogiem.

Platońska psychologia przenikała też do chrześcijańskiej myśli innymi drogami. Orygenes i jego aleksandryjscy następcy korzystali z niej swobodnie, a podział duszy na trzy części stał się w literaturze ascetycznej czymś oczywistym, często bez świadomości jego pochodzenia. Koptyjski przekład jest więc rzadkim przypadkiem, w którym widzimy samo źródło tej tradycji, przełożone wprost, a nie przetrawione przez pośredników. Paradoksalnie właśnie bezpośredniość kontaktu, nieprzefiltrowanego przez komentarz teologa, sprawiła, że tłumacz potknął się o tekst, z którym wykształceni pisarze kościelni radzili sobie od dawna.

## Czytelnicy z klasztornego Egiptu

Kim byli ludzie, dla których przygotowano ten przekład? Bezpośredniej odpowiedzi nie daje ani sam tekst, ani kodeks. Wiadomo, że Biblioteka została zakopana w pobliżu Nag Hammadi w Górnym Egipcie, w okolicy, w której w IV wieku działały wspólnoty związane z Pachomiuszem. Część makulatury użytej do usztywnienia okładek zawierała dokumenty, w tym listy, które niektórzy badacze łączyli ze środowiskiem monastycznym. Hipoteza o klasztornym pochodzeniu kodeksów jest popularna, ale nie została dowiedziona, a inne interpretacje wskazują na prywatnych kolekcjonerów lub na grupy luźniej związane z instytucjonalnym monastycyzmem.

Niezależnie od tego, kto dokładnie posiadał kodeks, zestawienie tekstów w szóstym tomie podsuwa pewien klucz. Niedaleko przed Platonem, oddzielona od niego tylko jednym traktatem, znajduje się *Nauka autorytatywna*, utwór o duszy, która zstąpiła do ciała, wpadła w sidła namiętności i musi odnaleźć drogę powrotu. Fragment z *Państwa* może być odczytany jako filozoficzne uzupełnienie tej nauki: obraz, który pokazuje, z czego dusza się składa i czym jest zwycięstwo nad zwierzęcymi częściami. Ascetyczna literatura egipska znała podobne obrazy. Mnisi mówili o dzikich zwierzętach w duszy, o lwie gniewu i o wielu głowach pożądania, a Ewagriusz z Pontu, choć pisał po grecku i w innym kontekście, rozwijał psychologię, w której część rozumna musi pokierować popędliwą i pożądliwą.

Wybór Platona nie oznacza zatem, że czytelnicy kodeksu byli filozofami w ścisłym sensie. Raczej szukali u niego tego, co mogło posłużyć ich praktyce duchowej. Imię autora nie było dla nich ważne, a może nawet celowo zostało pominięte, bo liczyła się użyteczność obrazu, a nie autorytet pogańskiego mędrca. Taki sposób korzystania z klasyki był w późnej starożytności powszechny. Chrześcijańscy pisarze od Justyna po Klemensa Aleksandryjskiego uważali, że greccy filozofowie dotknęli części prawdy, a ich słowa mogą być pożyteczne, jeśli zostaną właściwie wykorzystane.

## Co mówi błędny przekład

Łatwo potraktować koptyjskiego Platona z pobłażliwością, jako przykład, jak bardzo obniżył się poziom znajomości filozofii w Egipcie IV wieku. Byłoby to jednak spojrzenie zbyt wąskie. Tekst ten jest cennym świadectwem procesu, w którym klasyczne dziedzictwo przechodziło do nowych środowisk językowych i religijnych. Przekład na koptyjski był aktem kulturowej przemiany: grecka filozofia trafiała do ludzi, którzy nie mieli dostępu do szkół retorycznych, i otrzymywała kształt odpowiadający ich potrzebom.

Fragment pokazuje również, że Biblioteka z Nag Hammadi była zbiorem czytelniczym, a nie jedynie zbiorem doktrynalnym. Jej właściciele gromadzili teksty o różnym pochodzeniu, od gnostyckich mitów po mądrościowe pouczenia i filozoficzne obrazy, i czytali je przez pryzmat jednego zainteresowania, którym był los duszy. Platon trafił do tego zbioru nie jako założyciel szkoły, lecz jako autor przypowieści o wewnętrznym człowieku, który musi okiełznać lwa i nie dać się pożreć wielogłowemu stworowi.

Wreszcie, błędy przekładu same w sobie są pouczające. Pokazują, gdzie kończyło się rozumienie tłumacza i gdzie zaczynała się jego własna interpretacja. Każde przesunięcie sensu jest śladem tego, jak ktoś w IV wieku rozumiał duszę, cnotę i walkę z namiętnościami. Dla historyka idei koptyjskie *Państwo* jest zatem nie tyle zepsutym Platonem, ile Platonem zobaczonym oczami czytelnika, który nie znał Akademii, ale znał pustynię, i który w obrazie duszy jako złożonej istoty dostrzegł opis własnej codziennej walki.
