# Petrus Bonus i Pretiosa margarita novella

> Piotr Bonus z Ferrary w napisanej około 1330 roku Pretiosa margarita novella broni alchemii metodą scholastyczną, by ostatecznie orzec, że jej zwieńczenie przekracza rozum i jest darem Bożym, a narodziny Kamienia ukazują w naturze to, co wiara wyznaje o wcieleniu i zmartwychwstaniu.

Dział: Alchemia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/petrus-bonus-i-pretiosa-margarita-novella

## Lekarz z Ferrary w Istrii

O Piotrze Bonusie wiadomo niewiele, a to, co wiadomo, pochodzi głównie z jego własnego dzieła. Był Włochem z Ferrary, uprawiał zapewne zawód lekarza, a swój traktat napisał, jak sam podaje, w Poli, czyli w dzisiejszej Puli na półwyspie istryjskim, która należała wówczas do strefy wpływów weneckich. Datę powstania dzieła umieszcza się zwykle około 1330 roku. Poza tym jego biografia pozostaje pusta. Nie znamy jego nauczycieli ani dalszych losów, nie wiemy też, czy sam pracował przy piecu, czy był przede wszystkim teoretykiem, który rozważał zasadność sztuki na podstawie lektur.

Tytuł dzieła nawiązuje do ewangelicznej przypowieści o kupcu, który znalazłszy jedną drogocenną perłę, sprzedał wszystko, co miał, aby ją nabyć. Dla czytelnika średniowiecznego skojarzenie było oczywiste: perła oznaczała królestwo niebieskie, dobro najwyższe, dla którego warto porzucić wszystkie inne. Bonus przenosi ten obraz na Kamień Filozofów, sugerując od pierwszej karty, że przedmiot jego rozważań należy do porządku rzeczy, które trzeba odnaleźć i za które trzeba zapłacić całym sobą. Słowo *novella* wskazuje zarazem na nowość ujęcia: nie chodzi o kolejne powtórzenie dawnych recept, lecz o nową obronę sztuki.

Obrona ta była potrzebna. W pierwszej połowie XIV wieku alchemia miała w łacińskim świecie zarówno zwolenników, jak i poważnych przeciwników. Filozofowie, opierając się na Awicennie, przytaczali zdanie, że ludzka sztuka nie może przemienić gatunków metali. Teologowie i prawnicy podejrzewali alchemików o oszustwo i fałszerstwo monety. W 1317 roku papież Jan XXII wydał dekretał *Spondent quas non exhibent*, potępiający tych, którzy obiecują bogactwa, których nie mogą dać. Bonus pisze więc w klimacie nieufności, a jego traktat jest próbą odparcia zarzutów przy użyciu tych samych narzędzi, którymi posługiwali się krytycy.

## Disputatio o istnieniu sztuki

Najbardziej charakterystyczną cechą *Pretiosa margarita novella* jest jej forma. Bonus prowadzi wywód tak, jak prowadzono go na uniwersytetach: stawia pytanie, czy alchemia jest sztuką prawdziwą, a następnie przedstawia szereg argumentów przeciwnych, po których następują argumenty za, a wreszcie rozstrzygnięcie i odpowiedzi na zarzuty. Czytelnik obcuje zatem nie z tajemniczą alegorią, lecz z regularną *quaestio*, w której alchemia zostaje potraktowana jak każdy inny przedmiot sporu filozoficznego.

Argumenty przeciwne są poważne i Bonus nie unika ich przedstawienia. Wskazuje się w nich, że natura potrzebuje tysięcy lat, by w łonie ziemi wytworzyć złoto, a człowiek nie może tego czasu zastąpić. Przypomina się, że sztuka naśladuje naturę, ale nigdy jej nie dorównuje. Podkreśla się, że nikt z żyjących nie widział przemiany, a wiele osób straciło majątek na bezowocnych próbach. Bonus odpowiada na te zarzuty, przyznając im częściową rację: sztuka rzeczywiście nie stwarza nowych natur, lecz pomaga naturze dojść do celu, do którego i tak zmierza, podobnie jak lekarz nie tworzy zdrowia, lecz usuwa przeszkody, które je zakłócają.

Szczególnie ważny jest spór z autorytetem Awicenny. Krążące pod jego imieniem zdanie, znane od pierwszych słów jako *Sciant artifices*, głosiło, że wytwórcy powinni wiedzieć, iż gatunków metali nie da się przemienić, a co najwyżej można nadać im podobieństwo do złota czy srebra. Dla każdego obrońcy alchemii był to argument najtrudniejszy, bo pochodził od filozofa, którego medycynę i metafizykę czytano z największym szacunkiem. Bonus próbuje go osłabić, rozróżniając między postacią zewnętrzną a wewnętrzną naturą metalu i wskazując, że wszystkie metale mają wspólne podłoże, które sztuka może doprowadzić do doskonałości. Jego odpowiedź nie rozstrzygnęła sporu, ale pokazuje, że traktował krytykę poważnie i nie chciał jej zbyć powołaniem się na tajemnicę.

Ta część dzieła jest ważna dla historii nauki i filozofii przyrody, ale nie ona zapewniła Bonusowi miejsce w dziejach duchowej alchemii. Decydujące jest to, co pojawia się wtedy, gdy argumenty rozumowe zostają wyczerpane. W pewnym momencie autor przyznaje, że wszystko, co da się wyjaśnić przyczynami naturalnymi, dotyczy jedynie przygotowań i etapów pośrednich. Sam moment ostatecznego dopełnienia pozostaje poza zasięgiem rozumu.

## Dar Boży ponad naturą

Bonus formułuje tu tezę, która sprawiła, że jego dzieło czytano później jako jedno z kluczowych świadectw religijnego rozumienia alchemii. Sztuka, mówi, jest po części naturalna, a po części boska. Naturalne jest to, co można poznać zmysłami i rozumem, co można przygotować, oczyścić i połączyć. Boskie jest utrwalenie i doskonałość Kamienia, które dokonuje się w sposób nagły, niemal w jednej chwili, i którego nie można wyprowadzić z przyczyn widocznych. Tego nie da się nauczyć z ksiąg; to zostaje dane przez Boga temu, komu On zechce.

W ten sposób scholastyczny dyskurs kończy się wyznaniem, że ostatnie słowo nie należy do rozumu. Nie oznacza to, że Bonus porzuca argumentację. Oznacza raczej, że wytycza jej granicę i umieszcza za nią sferę objawienia. Alchemik, który przeszedł wszystkie etapy pracy, staje przed tajemnicą, do której nie prowadzi żadna metoda. Może się przygotować, ale nie może wymusić daru. Takie ujęcie przenosi sztukę z porządku techniki do porządku łaski, choć nie znosi samej techniki.

Z tego rozróżnienia wynika także obraz samego adepta. Skoro dopełnienie nie zależy od biegłości, lecz od woli Bożej, to o powodzeniu nie decyduje wyłącznie wiedza, ale również stan duszy. Bonus nie rozwija tej myśli w osobny program ascetyczny, a jednak jego wywód prowadzi ku wnioskowi, który podejmą późniejsi autorzy: alchemik powinien być człowiekiem pobożnym, pokornym i cierpliwym, bo tylko taki może przyjąć dar, którego nie da się zdobyć siłą. Ten moralny wymiar sztuki, obecny u Bonusa raczej jako implikacja niż wykład, stał się później jednym z najtrwalszych tematów duchowej alchemii.

Z tej tezy wynikała ważna konsekwencja dla oceny dawnych mędrców. Skoro Kamień jest darem Bożym, to ci, którzy go posiedli, musieli być ludźmi oświeconymi. Bonus twierdzi wręcz, że starożytni filozofowie dzięki swojej sztuce poznali prawdy, które chrześcijanie otrzymali w objawieniu. Widząc, jak w Dziele dusza łączy się z ciałem po jego oczyszczeniu, mogli przeczuć zmartwychwstanie ciał. Widząc, jak Kamień rodzi się z materii nie naruszając jej czystości, mogli przeczuć narodzenie Boga z Dziewicy. Alchemia stawała się w tym ujęciu rodzajem pogańskiego proroctwa, zapowiedzią prawd wiary dostępną tym, którzy wnikliwie badali naturę.

## Wcielenie i zmartwychwstanie w naczyniu

Analogia między narodzinami Kamienia a wcieleniem nie jest u Bonusa ozdobą retoryczną. Jest zastosowaniem jego tezy o boskim charakterze dopełnienia. Jeśli w ostatniej fazie Dzieła dokonuje się coś, czego nie można sprowadzić do przyczyn naturalnych, to najbliższym odpowiednikiem tego wydarzenia jest wejście Boga w historię, w którym boskie łączy się z ludzkim w jednej osobie. Kamień, w którym duch i ciało zostają nierozerwalnie zjednoczone, przypomina tajemnicę dwóch natur Chrystusa.

Podobnie zmartwychwstanie: w języku alchemicznym materia, która została rozłożona i niejako zmarła, powraca do życia w nowej, doskonalszej postaci. Bonus widzi w tym obraz zmartwychwstania ciał na końcu czasów, kiedy dusza połączy się z ciałem uwielbionym i niezniszczalnym. Dla niego nie jest to symbolika dowolna, którą można zastąpić inną. Natura, stworzona przez Boga, nosi w sobie ślady prawd, które Bóg objawił w Piśmie, a alchemik, badając naturę, odczytuje te ślady.

Należy przy tym zachować proporcje. Bonus nie twierdzi, że alchemia zastępuje wiarę, ani że odkrycia starożytnych są równe objawieniu. Jego teza jest skromniejsza i bardziej typowa dla średniowiecznego myślenia o zgodności rozumu i wiary: natura i łaska pochodzą od jednego Boga, więc nie mogą sobie przeczyć, a w najwyższych swoich przejawach natura wskazuje na łaskę. Alchemia jest jednym z miejsc, w których to wskazanie staje się szczególnie wyraźne.

## Wydanie Lacinusa i życie po druku

Przez dwa stulecia traktat krążył w rękopisach. Jego wielką karierę otworzyło dopiero wydanie przygotowane przez Janusa Lacinusa, kalabryjskiego franciszkanina, i opublikowane w Wenecji w 1546 roku w oficynie spadkobierców Aldusa Manucjusza. Lacinus nie ograniczył się do przedruku. Skrócił i uporządkował tekst, dodał wyjątki z innych autorów alchemicznych oraz serię drzeworytów, które stały się jedną z najwcześniejszych drukowanych sekwencji obrazów alchemicznych.

Drzeworyty przedstawiają dramat rozgrywający się na królewskim dworze. Występuje w nim król, jego syn i słudzy; kolejne obrazy pokazują śmierć, pogrzeb i rozkład, a następnie powrót do życia i ostateczne ukoronowanie. Cykl wyraża w obrazach to samo, co traktat mówi w argumentach: Dzieło jest historią śmierci i zmartwychwstania, której zwieńczenie przychodzi z wysoka. Królewska rodzina zastąpiła tu laboratoryjne naczynia, a czytelnik, który nie śledził scholastycznych dystynkcji, mógł zrozumieć sens całości dzięki opowieści obrazkowej.

W kolejnych stuleciach *Pretiosa margarita novella* weszła do wielkich zbiorów alchemicznych i była cytowana przez autorów zarówno praktycznych, jak i mistycznych. Pod koniec XIX wieku Arthur Edward Waite opublikował jej skrócony przekład angielski jako *The New Pearl of Great Price*, co wprowadziło ją do obiegu okultystycznego i teozoficznego. W XX wieku sięgał po nią Jung, ceniąc zwłaszcza fragmenty o boskim charakterze dopełnienia i o starożytnych mędrcach jako zwiastunach prawd wiary.

Bonus nie był mistykiem w sensie, w jakim nazywa się tak autorów kontemplacyjnych. Był myślicielem scholastycznym, który chciał dowieść prawdziwości sztuki, a w trakcie dowodzenia natrafił na granicę i uczciwie ją nazwał. Właśnie ta uczciwość czyni jego dzieło przejmującym. Pokazuje ono, że w średniowiecznej alchemii droga od argumentu do adoracji nie była skokiem, lecz naturalnym przedłużeniem namysłu nad tym, czego rozum nie potrafi już objąć.
