# Proklos w obronie Homera – komentarz do Państwa

> W rozprawach do Państwa Proklos podejmuje obronę Homera przed zarzutami Platona, rozróżniając poezję natchnioną, która przemawia symbolami, poezję naukową, która przekazuje wiedzę o rzeczach, oraz poezję naśladowczą, i pokazując, że krytyka z Państwa dotyczy tylko tej ostatniej.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/proklos-w-obronie-homera-komentarz-do-panstwa

## Spór, który trzeba było rozstrzygnąć

Neoplatończycy żyli z dwiema lojalnościami, które na pierwszy rzut oka wydawały się nie do pogodzenia. Platon był dla nich mistrzem najwyższej mądrości, a zarazem autorem najostrzejszej w starożytności krytyki poezji: w drugiej i trzeciej księdze *Państwa* Sokrates usuwa z wychowania strażników opowieści o bogach walczących, kłamiących i zmieniających postać, a w księdze dziesiątej wyprasza poetów z idealnego miasta, uznając ich sztukę za naśladowanie naśladowań, oddalone o trzy stopnie od prawdy. Homer był z kolei dla tych samych filozofów teologiem, w którego eposach szukali ukrytej wiedzy o bogach i duszy, a jego wiersze cytowali obok Platona jako autorytet. Albo więc Platon się mylił, albo Homer nie był tym, za kogo go uważano.

Proklos nie przyjmuje żadnej z tych alternatyw. Jego komentarz do *Państwa* nie jest ciągłym objaśnieniem dialogu, lecz zbiorem siedemnastu rozpraw na wybrane tematy, wydanym przez Wilhelma Krolla w Lipsku w latach 1899–1901. Dwie z nich, piąta i szósta, poświęcone są poezji. Krótsza piąta zajmuje się sposobami wypowiedzi poetyckiej i muzyką, o których mowa w księgach drugiej i trzeciej. Szósta, jedna z najdłuższych w całym zbiorze, ma charakter systematycznego traktatu: Proklos zaznacza, że przedstawia w niej naukę swojego nauczyciela Syriana, i stawia sobie za cel pokazanie, że Platon i Homer w gruncie rzeczy się zgadzają.

## Trzy rodzaje poezji

Klucz do rozwiązania leży w rozróżnieniu, które Proklos uważa za wyprowadzone z samego Platona. Poezja nie jest jednym rodzajem działania, lecz obejmuje trzy różne stany duszy, odpowiadające trzem jej poziomom.

Najwyższa jest poezja natchniona, *entheos*. Rodzi się, gdy dusza poety zostaje opanowana przez Muzy i jednoczy się z boskością ponad swoim własnym rozumem. Proklos opiera się tu na *Fajdrosie*, gdzie Sokrates mówi o szaleństwie zesłanym przez Muzy, bez którego nikt nie stanie się prawdziwym poetą, oraz na *Ionie*, gdzie poeci są przedstawieni jako natchnieni pośrednicy boskiej mowy. Poezja natchniona nie naśladuje rzeczy, lecz przekazuje boską prawdę w symbolach, a jej celem jest zjednoczenie słuchacza z tym, co boskie.

Niżej stoi poezja oparta na wiedzy, którą Proklos nazywa naukową. Poeta, który ją uprawia, zna naturę rzeczy, ludzkie cnoty i porządek świata, i przekazuje tę wiedzę w formie wiersza. Ta poezja odpowiada poziomowi rozumu: jest pouczająca i przydatna, wychowuje do cnoty, przedstawia prawdziwe obrazy tego, co dobre i złe.

Najniżej stoi poezja naśladowcza, *mimētikē*, związana z wyobraźnią i mniemaniem. Proklos dzieli ją na dwa rodzaje, korzystając z rozróżnienia z *Sofisty*. Poezja odwzorowująca stara się oddać rzeczy wiernie, takimi, jakie są; poezja złudzeń przedstawia je tak, jak się wydają, budząc w słuchaczu namiętności i fałszywe wyobrażenia. To ten ostatni rodzaj, i tylko on, jest przedmiotem ostrej krytyki w dziesiątej księdze *Państwa*.

U Homera, twierdzi Proklos, można odnaleźć wszystkie trzy rodzaje. Gdy opisuje bogów i ich czyny, przemawia jako poeta natchniony; gdy daje wzory cnoty, jak w postaci Odyseusza opierającego się pokusom, mówi jako poeta naukowy; gdy przedstawia lament, gniew i namiętności bohaterów, posługuje się naśladowaniem. Platon nie odrzuca więc Homera w całości, lecz tylko pewną część jego sztuki, i to tylko w odniesieniu do określonych odbiorców.

## Mity niestosowne i ich sens

Najbardziej wymagająca część szóstej rozprawy dotyczy konkretnych scen, które Sokrates uznaje za niegodne bogów. Proklos omawia je kolejno. Walka bogów pod Troją, cudzołóstwo Aresa i Afrodyty schwytanych w sieć Hefajstosa, uwiedzenie Zeusa przez Herę na górze Ida, zwodniczy sen, który Zeus zsyła Agamemnonowi, Achilles wlokący ciało Hektora wokół grobu Patroklosa: każdy z tych epizodów otrzymuje interpretację, w której to, co na powierzchni wydaje się gorszące, okazuje się wyrazem głębszej prawdy.

Walka bogów nie oznacza w tej lekturze kłótni między nimi, lecz różnorodność ich mocy, które w świecie przejawiają się jako przeciwieństwa. Związek Aresa i Afrodyty wyraża połączenie zasady rozdzielającej i zasady jednoczącej, z którego rodzi się harmonia kosmosu, a Hefajstos, mistrz twórczości, wiąże je swoją siecią, by obie służyły porządkowi świata. Uwiedzenie Zeusa przez Herę na Idzie jest obrazem zjednoczenia dwóch boskich zasad, ojcowskiej i rodzącej, a złoty obłok, który ich okrywa, oznacza tajemnicę tego zjednoczenia, niewidzialnego dla niższych istot.

Kluczowe jest tu pojęcie symbolu, które Proklos przeciwstawia obrazowi. Obraz upodabnia się do tego, co przedstawia; symbol może być do niego zupełnie niepodobny, a nawet przeciwny. Najbardziej odpychające opowieści o bogach są często najbardziej odpowiednimi symbolami, ponieważ ich niedorzeczność nie pozwala potraktować ich dosłownie i zmusza duszę do szukania sensu wyżej. Proklos porównuje je do obrzędów misteryjnych, w których to, co widoczne, bywa dziwne lub wręcz niestosowne, a mimo to prowadzi wtajemniczonych do kontemplacji bóstwa.

## Sen Agamemnona i gniew Achillesa

Dwa pozostałe epizody wymagały od Proklosa innego rodzaju argumentu, bo nie dotyczą zjednoczenia boskich zasad, lecz moralności. Sokrates zarzuca Homerowi, że przedstawia Zeusa jako kłamcę, który zsyła Agamemnonowi sen obiecujący rychłe zdobycie Troi. Bóg nie może kłamać, a więc albo poeta bluźni, albo opowieść znaczy coś innego. Proklos wybiera drugą możliwość. Sen nie kłamie, ponieważ zapowiada zwycięstwo, które rzeczywiście nastąpi, choć nie tak szybko, jak Agamemnon sądzi. Złudzenie leży nie w boskim przesłaniu, lecz w duszy, która je przyjmuje: Agamemnon, zaślepiony pragnieniem, odczytuje obietnicę zbyt dosłownie i zbyt pospiesznie. Opatrzność posługuje się nawet ludzkim błędem, by doprowadzić wydarzenia do celu, który był od początku zamierzony.

Achilles wlokący zwłoki Hektora i składający jeńców trojańskich w ofierze na stosie Patroklosa stanowił jeszcze trudniejszy przypadek, bo Sokrates uważał takie czyny za niegodne syna bogini. Proklos nie broni ich jako wzoru postępowania. Czyta je natomiast w świetle praktyk, które poeta znał i opisywał: obrzędów, w których dusza zmarłego zostaje odprowadzona i zjednoczona z miejscem swojego przeznaczenia. Okrążanie grobu ma w tej interpretacji znaczenie rytualne, a gniew Achillesa przedstawia, z perspektywy symbolu, siłę, która usuwa z drogi wszystko, co przeszkadza duszy w przejściu. Argument jest śmiały i nie każdy czytelnik uzna go za przekonujący, ale dobrze pokazuje metodę: nawet w najbardziej gwałtownej scenie Proklos szuka śladu porządku, zamiast przyjąć, że poeta po prostu pochwala przemoc.

## Dla kogo te opowieści

Jeśli mity Homera są symbolami tak głębokimi, dlaczego Platon chciał je usunąć z wychowania? Proklos odpowiada przez rozróżnienie odbiorców. Sokrates w *Państwie* mówi o wychowaniu młodych strażników, czyli dusz, które dopiero kształtują swój charakter i nie są zdolne do odczytywania symboli. Dla nich opowieść o kłamiącym bogu będzie po prostu zachętą do kłamstwa, a opowieść o bogach skłóconych pozwoleniem na kłótnie. Takie dusze potrzebują prostych i jasnych wzorów, a nie misteriów.

Inaczej jest z tymi, którzy przeszli już przez wychowanie i oczyszczenie. Dla nich te same opowieści stają się drogą do wiedzy o bogach, niedostępnej w żaden inny sposób. Platon, twierdzi Proklos, nie zaprzecza ich prawdzie, lecz chroni przed nimi tych, którzy nie są gotowi. Sam zresztą wyznaje w dziesiątej księdze, że od dzieciństwa żywi dla Homera miłość i szacunek, które utrudniają mu mówienie o nim źle. Ta deklaracja jest dla Proklosa dowodem, że krytyka nie wyraża pogardy, lecz troskę wychowawcy.

W ten sposób spór zostaje rozstrzygnięty bez porzucenia którejkolwiek strony. Platon ma rację, gdy usuwa z wychowania młodych poezję, która mogłaby ich zepsuć; Homer ma rację, gdy w swoich eposach przekazuje wtajemniczonym najwyższą wiedzę o bogach. Obaj, jak pisze Proklos, są uczestnikami tej samej teologii, choć mówią do różnych słuchaczy i różnymi środkami.

## Platon jako mitotwórca

Obrona Homera ma w komentarzu Proklosa swoje dopełnienie w rozprawie szesnastej, najdłuższej w zbiorze, poświęconej mitowi Era, którym kończy się *Państwo*. Platon, który wypędza poetów, sam opowiada na zakończenie dialogu mit: historię żołnierza z Pamfilii, który poległ w bitwie, a po dwunastu dniach, leżąc już na stosie, ożył i opowiedział, co widział w zaświatach. Dusze wybierają tam swoje przyszłe życia, losując kolejność, oglądają wrzeciono Konieczności, na którym obracają się sfery niebieskie, piją wodę z rzeki Niepamięci i wracają na ziemię.

Proklos zaczyna tę rozprawę od odpowiedzi na zarzuty epikurejczyka Kolotesa, który zarzucał Platonowi, że filozof nie powinien posługiwać się mitem, i drwił z opowieści o zmartwychwstałym żołnierzu. Odpowiedź Proklosa wynika z całej jego teorii poezji. Mit filozoficzny nie jest ani kłamstwem, ani dziecinną bajką, lecz sposobem mówienia o rzeczach, których rozum nie może uchwycić bezpośrednio. Platon, opowiadając o Erze, robi to samo, co Homer: przekazuje prawdę o duszy i jej losach w obrazach, które wymagają interpretacji.

Rozprawa szesnasta szczegółowo objaśnia każdy element mitu, od liczby dni, przez które Er leżał martwy, przez układ sfer na wrzecionie, po kolejność, w jakiej dusze wybierają swoje losy. Dla Proklosa mit Era jest w pewnym sensie najwyższym dowodem zgody między poezją a filozofią: dialog, który zaczął od krytyki poetów, kończy się poezją filozoficzną, a filozof, który odmówił miejsca w mieście naśladowcom, okazuje się sam poetą natchnionym.

Komentarz Proklosa do *Państwa* nie wywarł na średniowieczu wpływu porównywalnego z *Elementami teologii*, ale stał się jednym z najważniejszych źródeł dla renesansowych i nowożytnych teorii alegorii. Jego rozróżnienie poezji natchnionej, naukowej i naśladowczej należy do najbardziej przemyślanych prób wyjaśnienia, jak ta sama opowieść może być dla jednych niebezpieczna, dla innych zaś drogą do prawdy. W dziejach estetyki pozostaje świadectwem przekonania, że poezja i filozofia nie są wrogami, lecz dwoma językami tej samej mądrości, z których każdy wymaga innego słuchacza.
