# Richard Reitzenstein i Poimandres jako egipska religia misteryjna

> Monografia Poimandres Richarda Reitzensteina z 1904 roku jako pierwsza potraktowała pisma hermetyczne jako świadectwo żywej religii, wiążąc je z egipskim kapłaństwem i gminą wyznawców, a choć jej konkretne tezy upadły, wyznaczyła pytania, wokół których przez całe stulecie toczył się spór o źródła hermetyki.

Dział: Hermetyzm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/richard-reitzenstein-i-poimandres-jako-egipska-religia-misteryjna

## Filolog wobec tekstów religijnych

Richard Reitzenstein, urodzony w 1861 roku we Wrocławiu i zmarły w 1931 roku w Getyndze, był z wykształcenia filologiem klasycznym w najlepszym niemieckim stylu. Zaczynał od badań nad greckimi gramatykami i etymologikami, nad historią tradycji rękopiśmiennej i nad epigramatem. Nic w tej wczesnej działalności nie zapowiadało, że stanie się jednym z twórców historii religii późnej starożytności. A jednak właśnie warsztat filologa, nawykłego do rekonstruowania zaginionych źródeł z rozproszonych śladów, sprawił, że jego wejście w świat tekstów religijnych okazało się tak brzemienne w skutki.

*Poimandres. Studien zur griechisch-ägyptischen und frühchristlichen Literatur* ukazał się w Lipsku w 1904 roku. Już podtytuł wskazywał na ambicję wykraczającą poza wydanie i komentarz: chodziło o umieszczenie hermetyki w szerokim polu literatury grecko-egipskiej i wczesnochrześcijańskiej, w którym te teksty miały się wzajemnie oświetlać. Pierwszy traktat *Corpus Hermeticum*, od którego książka wzięła tytuł, był dla Reitzensteina nie tyle przedmiotem, ile punktem wyjścia do szerokiego wywodu o religijności epoki.

Przed nim pisma hermetyczne czytano głównie jako spóźnioną filozofię, mieszankę platonizmu i stoicyzmu, interesującą raczej dla historyków idei niż dla historyków religii. Reitzenstein odwrócił perspektywę. Pytał nie o to, jakie szkoły filozoficzne wpłynęły na autorów, lecz o to, jacy ludzie mogli czytać takie teksty, modlić się ich słowami i traktować je jako objawienie. Ta zmiana pytania była właściwym przełomem jego książki.

Książka nie była łatwą lekturą. Łączyła wydanie tekstów, szczegółowe analizy filologiczne i rozległe dygresje o papirusach, alchemii, astrologii i literaturze wczesnochrześcijańskiej. Jej kompozycja przypominała raczej zbiór studiów niż wykład jednej tezy, a czytelnik musiał sam składać z rozproszonych rozdziałów obraz, który autor miał w głowie. Mimo to wpływ dzieła na kolejne pokolenia badaczy był natychmiastowy.

## Gmina Poimandresa i egipscy kapłani

Centralna teza monografii głosiła, że za pierwszym traktatem stoi rzeczywista wspólnota religijna, którą Reitzenstein nazwał gminą Poimandresa. Jej założycielem miał być egipski kapłan, który zreformował tradycyjny kult w duchu hellenistycznym, a sam traktat byłby czymś w rodzaju dokumentu założycielskiego tej grupy. Reitzenstein datował jego zasadniczy rdzeń stosunkowo wcześnie, na okres poprzedzający lub bliski początkom chrześcijaństwa, a późniejsze warstwy uznawał za opracowania dokonywane w obrębie tej samej tradycji.

Na poparcie egipskiego pochodzenia przytaczał wiele argumentów. Wskazywał na paralele między hermetycznym obrazem stworzenia przez słowo a egipską teologią, w której bóg stwórca powołuje rzeczy do istnienia mocą wypowiedzianego słowa. Zwracał uwagę na rolę Thotha jako boga mądrości i pisma, którego grecki Hermes był odpowiednikiem. Wykorzystywał magiczne papirusy greckie z Egiptu, w których pojawiały się imiona i formuły bliskie hermetycznym, oraz pisma alchemika Zosimosa z Panopolis, w których przywoływano Poimandresa i hermetyczne nauki. Wszystkie te materiały miały świadczyć o istnieniu egipskiego środowiska, w którym hermetyka była praktykowaną religią.

Metoda tego wywodu zasługuje na osobną uwagę. Reitzenstein nie dysponował żadnym bezpośrednim świadectwem istnienia gminy, o której pisał: nie znał inskrypcji, listy członków ani opisu obrzędów. Wnioskował o niej z cech samego tekstu, z tonu modlitw, z formuł zwracania się do wtajemniczonych, z przestróg przed ujawnianiem nauki niegodnym. Takie rozumowanie, polegające na odczytywaniu społecznej rzeczywistości z literackiej formy, było typowe dla filologii jego czasów i przynosiło nieraz znakomite wyniki. Niosło jednak stałe ryzyko, że badacz weźmie konwencję gatunku za opis rzeczywistego środowiska.

Ważnym ogniwem wywodu było imię Poimandresa, które Reitzenstein objaśniał po grecku jako „pasterza ludzi”. Otwierało to drogę do zestawienia z *Pasterzem* Hermasa, wczesnochrześcijańskim tekstem apokaliptycznym, w którym objawienia przekazuje anioł w postaci pasterza. Reitzenstein sądził, że autor *Pasterza* znał tradycję hermetyczną i przejął od niej scenę objawienia. Ta hipoteza była jednym z najbardziej śmiałych elementów książki i jednym z najszybciej zakwestionowanych. Późniejsi badacze zaproponowali również zupełnie inne wyjaśnienie imienia, wywodzące je z wyrażenia koptyjskiego związanego z wiedzą boga słońca, choć i ta etymologia nie jest powszechnie przyjęta.

## Misterium przeniesione do literatury

Najtrwalszym pojęciem, które Reitzenstein wprowadził do badań, okazało się wyobrażenie o misterium literackim, nazywanym czasem misterium do czytania. Zauważył, że wiele pism hermetycznych posługuje się językiem inicjacji: mówi o milczeniu, o tajemnicy, o odrodzeniu, o hymnach, które uczeń śpiewa po doświadczeniu przemiany. Jednocześnie nie znamy żadnych świątyń hermetycznych, żadnych kapłanów ani obrzędów publicznych. Reitzenstein rozwiązał tę trudność, sugerując, że misterium zostało w pewnym momencie przeniesione z praktyki kultowej do tekstu. Lektura i medytacja nad pismem miały zastąpić inicjację w świątyni.

Ta myśl wykraczała daleko poza hermetykę. W książce *Die hellenistischen Mysterienreligionen* z 1910 roku Reitzenstein rozwinął ją w szeroką teorię religii misteryjnych epoki hellenistycznej i ich wpływu na język wczesnego chrześcijaństwa, zwłaszcza na listy Pawła. Pojęcia takie jak odrodzenie, przemiana, poznanie, duch i człowiek duchowy miały według niego pochodzić z języka misteriów i zostać przejęte przez chrześcijańskich autorów. Ta teza wywołała długą i burzliwą dyskusję wśród teologów i historyków religii.

Właśnie dzięki temu *Poimandres* stał się jednym z kamieni węgielnych szkoły religijno-historycznej, *religionsgeschichtliche Schule*, skupionej wokół protestanckich teologów z Getyngi, takich jak Wilhelm Bousset i Hermann Gunkel. Szkoła ta dążyła do zrozumienia Biblii i wczesnego chrześcijaństwa w szerokim kontekście religii starożytnego Bliskiego Wschodu i świata hellenistycznego. Reitzenstein, choć sam był filologiem, a nie teologiem, dostarczył jej materiału i metody: pokazał, jak teksty pozornie marginalne mogą rzucać światło na powstanie nowej religii.

## Od Egiptu do Iranu

Interesującym rysem drogi Reitzensteina jest to, że sam porzucił egipską tezę swojej pierwszej książki. W kolejnych latach coraz silniej przekonywał się, że prawdziwe źródło wyobrażeń o odkupieniu przez poznanie leży nie w Egipcie, lecz w Iranie. W pracy *Das iranische Erlösungsmysterium* z 1921 roku i we wspólnych z Hansem Heinrichem Schaederem *Studien zum antiken Synkretismus aus Iran und Griechenland* z 1926 roku rozwijał hipotezę o irańskim micie odkupionego odkupiciela, który miał leżeć u podłoża gnozy, manicheizmu i częściowo także wczesnochrześcijańskiej chrystologii.

Ta zmiana stanowiska pokazuje zarówno siłę, jak i słabość jego metody. Reitzenstein był mistrzem kombinacji, łączenia odległych świadectw w jeden obraz. Potrafił dostrzec podobieństwa, których nikt wcześniej nie zauważył. Jednocześnie skłonny był traktować podobieństwo jako dowód zależności, a zależność jako dowód wspólnego źródła. Gdy pojawiały się nowe materiały, przestawiał to źródło z Egiptu do Iranu, ale sam schemat myślenia pozostawał ten sam: za różnorodnymi tekstami miał stać jeden pierwotny mit lub jedna pierwotna wspólnota.

Wpływ irańskiej hipotezy był ogromny. Przejął ją między innymi Rudolf Bultmann, który oparł na niej swoją interpretację prologu Ewangelii Jana i gnostyckiego tła Nowego Testamentu. Krytyka przyszła później i była surowa. Carsten Colpe w książce *Die religionsgeschichtliche Schule* z 1961 roku pokazał, że rekonstruowany mit odkupionego odkupiciela jest w dużej mierze konstrukcją badaczy, złożoną z elementów pochodzących z różnych epok i środowisk, w tym z tekstów znacznie późniejszych niż te, które miał wyjaśniać.

## Krytyka i dziedzictwo

Już niedługo po ukazaniu się *Poimandresa* pojawiły się głosy sprzeciwu wobec jego egipskiej tezy. Josef Kroll w pracy *Die Lehren des Hermes Trismegistos* z 1914 roku przedstawił obraz hermetyki jako systemu doktryn wywodzących się przede wszystkim z greckiej filozofii. W połowie XX wieku André-Jean Festugière nadał temu kierunkowi pełną postać, zaprzeczając istnieniu jakichkolwiek gmin hermetycznych i widząc w pismach Hermesa literacki wyraz greckiej religijności filozoficznej. Przez kilka dziesięcioleci wydawało się, że Reitzenstein został ostatecznie obalony.

Odkrycie biblioteki z Nag Hammadi w 1945 roku zmieniło jednak ten obraz w sposób, którego nikt nie przewidywał. Wśród odnalezionych tekstów znalazły się pisma hermetyczne, w tym dialog o inicjacji w wyższe sfery i modlitwa dziękczynna z opisem wspólnego posiłku uczniów. Pokazały one, że język inicjacji w hermetyce nie był wyłącznie literacką ozdobą i że mogły istnieć małe grupy praktykujące modlitwę i obrzędy związane z tymi tekstami. Późniejsze badania nad egipskim tłem hermetyki przywróciły też wagę argumentom, które Reitzenstein formułował z pomocą ówczesnej egiptologii.

Szczególnie wymowny był przypadek modlitwy dziękczynnej. Jej tekst znany był już wcześniej z dwóch innych miejsc: z łacińskiego zakończenia *Asclepiusa* oraz z greckiego papirusu magicznego przechowywanego w Luwrze. Odnalezienie trzeciej, koptyjskiej wersji, wraz z uwagą o pocałunku i czystym posiłku po modlitwie, pokazało, że ten sam tekst krążył w różnych środowiskach i w różnych językach, raz w ramie filozoficznego dialogu, raz w zbiorze praktyk rytualnych. Granica, którą badacze tacy jak Festugière kreślili między hermetyką uczoną a obrzędową, okazywała się znacznie mniej wyraźna, niż sądzili.

Nie oznacza to rehabilitacji jego konkretnych tez. Gmina Poimandresa w kształcie, jaki opisał, pozostaje hipotezą bez dowodów. Wczesne datowanie traktatu nie znalazło potwierdzenia. Zależność *Pasterza* Hermasa od hermetyki jest odrzucana. Irański mit odkupiciela okazał się konstrukcją uczonych. A jednak pytania, które Reitzenstein postawił, okazały się trwalsze od jego odpowiedzi. Czy hermetyka była religią, czy filozofią? Czy jej autorzy byli Egipcjanami, czy Grekami? Czy jej język inicjacji odpowiadał rzeczywistej praktyce? Wszystkie późniejsze interpretacje musiały się do tych pytań odnieść.

W tym sensie *Poimandres* zajmuje w historii badań miejsce podobne do wielkich, błędnych, a zarazem płodnych książek innych dziedzin. Jego autor nie miał racji co do wielu szczegółów, ale zmusił kolejne pokolenia do traktowania pism Hermesa jako świadectwa żywej pobożności, a nie tylko jako skansenu filozoficznych formuł. Dla historii hermetyzmu oznaczało to wejście w nową epokę, w której teksty te przestały być ciekawostką i stały się jednym z kluczy do zrozumienia religijnych przemian późnej starożytności.
