# Robert Grosseteste i metafizyka światła

> W traktacie De luce Robert Grosseteste opisał światło jako pierwszą formę cielesną, która rozprzestrzeniając się z jednego punktu nadaje materii wymiary i tworzy kolejne sfery wszechświata, przekładając neoplatońską intuicję emanacji na język proporcji, nieskończoności i geometrii.

Dział: Neoplatonizm
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/robert-grosseteste-i-metafizyka-swiatla

## Uczony z Oksfordu i biskup Lincoln

Robert Grosseteste przyszedł na świat około 1170 roku w Suffolk, w skromnej rodzinie, i zrobił karierę, jaka w ówczesnej Anglii była możliwa niemal wyłącznie dzięki nauce. Był magistrem sztuk, prawdopodobnie studiował teologię w Paryżu lub Oksfordzie, przez pewien czas kierował szkołami oksfordzkimi jako *magister scholarum*, a w latach 1229–1235 wykładał teologię franciszkanom, którzy dopiero co osiedlili się w mieście. W 1235 roku został biskupem Lincoln, największej diecezji Anglii, i pozostał nim aż do śmierci w 1253 roku. Jako biskup był surowym reformatorem i nie wahał się sprzeciwiać nawet papieskim nominacjom, które uważał za szkodliwe dla duszpasterstwa.

Jego dorobek naukowy jest niezwykle rozległy. Obejmuje komentarze do Arystotelesa, traktaty astronomiczne i optyczne, rozprawy o kometach, tęczy, cieple słońca i ruchu sfer, dzieła teologiczne, przekłady z greki i pisma duszpasterskie. Historycy nauki, zwłaszcza Alistair Crombie w książce z 1953 roku, widzieli w nim jednego z twórców metody eksperymentalnej. Historycy filozofii podkreślają raczej, że całe jego myślenie o przyrodzie wyrasta z jednej intuicji metafizycznej: że światło jest kluczem do zrozumienia struktury świata. Najzwięźlej wyraził ją w krótkim traktacie *De luce*, powstałym zapewne w drugiej połowie lat dwudziestych XIII wieku.

## Światło jako forma cielesności

*De luce seu de inchoatione formarum*, „O świetle, czyli o początku form”, zaczyna się od tezy zaskakującej dla współczesnego czytelnika. Pierwszą formą cielesną, którą niektórzy nazywają cielesnością, *corporeitas*, jest według Grosseteste'a światło. Forma ta nie jest jedną z wielu cech ciał, obok barwy czy ciepła. Jest tym, co w ogóle czyni materię ciałem, czyli nadaje jej rozciągłość w trzech wymiarach.

Dlaczego właśnie światło? Grosseteste odpowiada, że światło z natury samo się pomnaża i rozprzestrzenia we wszystkich kierunkach, sferycznie, w jednej chwili, z dowolnego punktu, w którym się znajduje. Skoro forma nie może istnieć bez materii, światło, rozprzestrzeniając się, pociąga ze sobą materię i rozciąga ją wraz z sobą. Bezwymiarowy punkt materii, przeniknięty światłem, zamienia się w ten sposób w kulę. Rozciągłość nie jest więc cechą pierwotną materii, lecz skutkiem działania formy, która ma naturę promieniującą.

Wybór światła miał też uzasadnienie w hierarchii godności. Grosseteste podkreśla, że światło jest najszlachetniejszą, najsubtelniejszą i najbardziej podobną do bytów duchowych spośród form cielesnych. Działa natychmiast, nie potrzebuje ośrodka, przenika wszystko, a zarazem pozostaje niepodzielne w swojej istocie. Nadaje się więc na pośrednika między światem duchów a światem ciał w sposób, w jaki nie nadałaby się żadna inna forma. Za tym rozumowaniem stoi także lektura Księgi Rodzaju. Skoro w pierwszym dniu Bóg rzekł „Niech się stanie światło”, zanim jeszcze stworzył słońce i gwiazdy, to światło musi być czymś wcześniejszym od ciał niebieskich, a nie tylko ich wytworem. Grosseteste rozwinie tę myśl w *Heksaemeronie*, napisanym w pierwszej połowie lat trzydziestych, ale już w *De luce* stanowi ona ciche tło argumentacji.

W tym miejscu Grosseteste wprowadza argument matematyczny, który czyni jego traktat wyjątkowym. Światło jest proste, a coś prostego, pomnożone skończoną liczbę razy, nie mogłoby wytworzyć wielkości. Musi więc pomnażać się nieskończenie, a nieskończone pomnożenie prostego wytwarza wielkość skończoną. Co więcej, nieskończoności nie są sobie równe. Nieskończona suma liczb może być dwa razy większa od innej nieskończonej sumy, tak jak w liczbach nieskończonych istnieją wszystkie proporcje liczb skończonych. Dzięki temu różne ciała mogą mieć różne wielkości, choć każde z nich powstało z nieskończonego pomnożenia światła. Argument ten bywał przedmiotem zachwytu i krytyki historyków matematyki; niezależnie od jego ścisłości pokazuje, jak poważnie Grosseteste traktował zadanie wyrażenia metafizyki w języku proporcji.

## Od firmamentu do ziemi

Rozprzestrzenianie się światła nie trwa w nieskończoność. Im dalej od początkowego punktu, tym materia staje się rzadsza, aż na zewnętrznej granicy osiąga najwyższe możliwe rozrzedzenie. Tam powstaje pierwsze ciało doskonałe, firmament, złożony jedynie z pierwszej materii i pierwszej formy. Jest to granica świata, sfera, w której forma i materia osiągnęły pełne zjednoczenie i nie mogą już ulec zmianie.

Od firmamentu zaczyna się drugi ruch. Firmament wysyła ku wnętrzu światło, które Grosseteste nazywa *lumen*, odróżniając je od pierwotnego *lux*. Światło to, zmierzając do środka, zagęszcza materię znajdującą się poniżej i tworzy kolejną sferę, która z kolei wysyła własne światło i tworzy następną. W ten sposób powstaje dziewięć sfer niebieskich, niezniszczalnych i doskonałych, a poniżej nich cztery sfery żywiołów: ognia, powietrza, wody i ziemi. Razem trzynaście sfer, z których najniższe są coraz gęstsze, coraz bardziej złożone i coraz bardziej podatne na zmianę. Ziemia, w samym środku, zawiera w sobie światło wszystkich wyższych sfer, ale w najbardziej zagęszczonej postaci.

Ten obraz łatwo odczytać w kategoriach neoplatońskich. Wszechświat powstaje przez wylanie się jednego źródła, które w miarę oddalania się słabnie, a każdy stopień rzeczywistości odbiera światło od wyższego i przekazuje je niższemu. Grosseteste wprowadza jednak istotną zmianę. Źródłem tego procesu nie jest u niego pozaświatowe Jedno, lecz stworzone światło, pierwsza forma, którą Bóg powołał do istnienia razem z pierwszą materią. Emanacja zostaje przeniesiona z poziomu boskiej natury na poziom fizyki stworzenia. To, co u Plotyna było wypływaniem bytu z boskiego źródła, u Grosseteste'a staje się samorozprzestrzenianiem stworzonej formy według praw, które daje się opisać matematycznie.

Traktat kończy się refleksją o liczbie. Grosseteste wskazuje, że każde doskonałe ciało jest złożone z czterech elementów: formy, materii, złożenia i tego, co złożone. Suma pierwszych czterech liczb daje dziesięć, liczbę doskonałości, a proporcje między tymi liczbami odpowiadają harmoniom muzycznym. Dlatego, pisze Grosseteste, istnieje dziewięć sfer niebieskich i sfera żywiołów jako dziesiąta całość, i dlatego tylko ciała zbudowane według tych proporcji są trwałe. Kosmologia światła zamyka się pitagorejską arytmetyką, w której matematyka okazuje się nie narzędziem opisu, lecz strukturą samego bytu.

## Źródła i przekład Dionizego

Skąd Grosseteste czerpał swoją metafizykę światła? Odpowiedź nie jest prosta, bo jego źródła były liczne i przetworzone. Ważną rolę odgrywał Augustyn, dla którego światło było najwyższym z obrazów prawdy i poznania. Znaczenie miał też Bazyli Wielki, którego *Heksaemeron* czytano w przekładzie łacińskim i który w świetle pierwszego dnia stworzenia widział zasadę porządku świata. Arabscy autorzy, zwłaszcza al-Kindi w traktacie o promieniach, dostarczali idei, że każda rzecz działa poprzez promieniowanie swojej mocy w przestrzeni, a *Liber de causis*, wyciąg z Proklosa krążący pod imieniem Arystotelesa, przekazywał neoplatońską wizję stopniowanego udzielania się przyczyny.

Szczególne miejsce zajmuje Pseudo-Dionizy. Grosseteste znał jego pisma najpierw w przekładach łacińskich, a w ostatnich latach życia, już jako biskup, nauczył się greki i z pomocą współpracowników przygotował własne tłumaczenie całego korpusu wraz z obszernym komentarzem. Prace te prowadził w latach czterdziestych XIII wieku, równolegle z przekładem *Etyki nikomachejskiej* i pism Jana Damasceńskiego. W komentarzu do *Hierarchii niebieskiej* i *Imion Bożych* powraca motyw światła jako obrazu dobra, które udziela się wszystkiemu, co może je przyjąć. Dionizy opisywał Dobro jako źródło światła oświecające wszystkie stopnie bytu, i ta wizja dobrze współbrzmiała z kosmologią *De luce*, choć na innym poziomie – teologicznym, nie fizycznym.

Związek między obiema warstwami myśli Grosseteste'a był dla niego oczywisty. Pierwsze światło fizyczne jest stworzonym odbiciem światła boskiego, a struktura kosmosu odbija strukturę oświecenia, w którym Bóg udziela się umysłom. W komentarzu do *Analityk wtórych* Grosseteste mówi o świetle duchowym, które oświeca intelekt i umożliwia poznanie prawdy, a w *Heksaemeronie* łączy światło pierwszego dnia z najwyższymi tajemnicami teologii. Metafizyka światła działa więc na wszystkich poziomach jednocześnie: w fizyce, w teorii poznania i w teologii.

## Dziedzictwo oksfordzkie

Wpływ Grosseteste'a na Oksford był głęboki i trwały. Jego uczniowie i czytelnicy wśród franciszkanów, przede wszystkim Roger Bacon, rozwinęli naukę o pomnażaniu się *species*, czyli o promieniowaniu mocy rzeczy w przestrzeni, którą Grosseteste wyłożył w traktacie *De lineis, angulis et figuris*. Twierdził tam, że wszystkie działania przyrody odbywają się wzdłuż linii, kątów i figur, a więc dają się badać metodami geometrii. To przekonanie stało się jednym z filarów oksfordzkiej tradycji filozofii przyrody, w której optyka uchodziła za klucz do zrozumienia natury.

Spuścizna ta była przedmiotem długich badań. Ludwig Baur wydał w 1912 roku filozoficzne pisma Grosseteste'a, James McEvoy w 1982 roku poświęcił jego myśli obszerną monografię, a w XXI wieku interdyscyplinarny projekt Ordered Universe, łączący historyków, filologów i fizyków, przygotował nowe wydania i przekłady jego traktatów przyrodniczych, w tym *De luce*. Fizycy uczestniczący w tym projekcie zwrócili uwagę, że kosmologia światła Grosseteste'a, choć oczywiście nie jest fizyką w nowoczesnym sensie, ma spójną strukturę matematyczną, którą można modelować.

Dla historii neoplatonizmu *De luce* jest dokumentem szczególnym. Pokazuje, że neoplatońska wizja świata jako wylewania się jednego źródła mogła przetrwać w świecie, który przyswajał właśnie Arystotelesa, i to nie jako obca mu alternatywa, ale jako metafizyczny fundament fizyki. Grosseteste nie był zwolennikiem Plotyna ani Proklosa w ścisłym znaczeniu. Był chrześcijańskim biskupem, który w świetle znalazł zarazem najstarszy obraz Boga i najmniejszą jednostkę materii, a w geometrii – język, w którym jedno i drugie dawało się wypowiedzieć.
