# Salvador Dalí i jego tarot

> Talia Salvadora Dalego, zaczęta na zamówienie związane z filmem o Bondzie i wydana ostatecznie w 1984 roku, nie jest ezoterycznym systemem, lecz kolażem cytatów z dawnego malarstwa i surrealistyczną grą z tożsamością, w której artysta przebiera się za Maga, a Gala zasiada na tronie Cesarzowej.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/salvador-dali-i-jego-tarot

## Zamówienie, które nie trafiło na ekran

Początek historii jest anegdotyczny. Na początku lat siedemdziesiątych producenci kolejnego filmu o Jamesie Bondzie, *Żyj i pozwól umrzeć*, potrzebowali talii tarota dla postaci Solitaire, wróżki, której zdolność przewidywania przyszłości miała odegrać ważną rolę w fabule. Zwrócono się do Dalego, wówczas jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów świata, mistrza autopromocji i chętnego współpracownika przemysłu rozrywkowego. Malarz podjął się zadania, ale do współpracy ostatecznie nie doszło. W filmie z 1973 roku pojawiła się talia zaprojektowana przez szkockiego malarza Fergusa Halla. Najczęściej podawanym powodem rozstania są koszty i terminy, choć szczegóły negocjacji nie są dobrze udokumentowane.

Dalí nie porzucił jednak pomysłu. Pracował nad kartami przez kolejne lata, w rytmie właściwym dla jego późnej twórczości, przeplatając je z innymi zamówieniami, z wystawami i z budową teatru-muzeum w rodzinnym Figueres, otwartego w 1974 roku. Ostatecznie powstał komplet siedemdziesięciu ośmiu obrazów, odpowiadający pełnej talii z arkanami wielkimi i małymi. Karty wydała w 1984 roku barcelońska wytwórnia Naipes Comas, najpierw w edycji o charakterze kolekcjonerskim, później w szerszym obiegu. Gala, żona i muza artysty, zmarła dwa lata wcześniej, w 1982 roku, a sam Dalí, schorowany i wycofany, przeżył ją o siedem lat.

Ta chronologia ma znaczenie dla rozumienia talii. Nie jest ona dziełem młodego surrealisty z lat trzydziestych, który flirtował z psychoanalizą i okultyzmem, lecz dziełem dojrzałego mistrza, świadomego swojego statusu i swojej legendy. Karty powstawały w okresie, gdy Dalí z upodobaniem przywoływał dawnych mistrzów, Velázqueza, Rafaela i Vermeera, i deklarował się jako kontynuator wielkiej tradycji malarstwa europejskiego, a nie jej buntowniczy przeciwnik.

## Kolaż jako metoda

Najbardziej charakterystyczną cechą talii jest technika jej wykonania. Dalí nie malował kart od podstaw w tradycyjnym sensie. W wielu przypadkach posługiwał się reprodukcjami dawnych obrazów i rycin, które wycinał, zestawiał i zamalowywał, dodając własne elementy: postacie, krajobrazy, rekwizyty i plamy koloru. Efekt przypomina połączenie kolażu z malarstwem, w którym cytat z cudzego dzieła staje się materiałem nowego obrazu.

Ta metoda ma długą historię w twórczości Dalego. Już w latach trzydziestych bawił się reprodukcjami, przemalowywał pocztówki i ilustracje, a jego metoda paranoiczno-krytyczna zakładała, że jeden obraz może ukrywać w sobie drugi, a spojrzenie widza wydobywa z niego kształty niewidoczne przy pierwszym oglądzie. W tarocie zasada ta działa w innym trybie: nie chodzi o podwójne obrazy, lecz o nakładanie warstw kultury. Każda karta jest palimpsestem, w którym pod powierzchnią dalijańskiej fantazji przeświecają fragmenty renesansu, baroku i akademizmu dziewiętnastego wieku.

Komentatorzy wskazują w kartach liczne zapożyczenia z dawnego malarstwa, od włoskiego renesansu po francuski akademizm, a także motywy znane z wcześniejszych obrazów samego Dalego. Rozpoznawanie tych cytatów jest dla widza częścią przyjemności obcowania z talią, ale też przypomina, że jej logika jest muzealna, nie inicjacyjna. Karta nie odsyła do sefir ani do planet, lecz do galerii obrazów, które artysta znał, podziwiał i przetwarzał.

Niejednorodność jest tu zasadą, a nie usterką. Na jednej karcie obok siebie mogą się znaleźć gładko wymodelowane ciało w manierze akademickiej, gwałtowna plama koloru rzucona pędzlem w ostatniej chwili i drobny rysunek piórkiem, przypominający szkic z notatnika. Różne rejestry stylistyczne nie zostają zharmonizowane, lecz zderzone, tak że oko widza musi przeskakiwać między nimi. W ten sposób talia sama pokazuje, z czego jest zrobiona, i nie pozwala zapomnieć, że ma się do czynienia z montażem.

## Gala na tronie, Dalí przy stole

Najczęściej przywoływane karty talii to te, w których artysta wprowadził konkretne osoby. Cesarzową jest Gala, przedstawiona w sposób przywołujący jej liczne portrety z wcześniejszych dekad. Dalí przez całe życie czynił z żony postać niemal sakralną: była dla niego Madonną, Ledą, Heleną, a w późnych obrazach także figurą duchowego przewodnika. Umieszczenie jej na tronie Cesarzowej przedłuża tę mitologię prywatną i nadaje jej oprawę tarota.

Mag z kolei nosi rysy samego Dalego, z charakterystycznymi, podkręconymi wąsami. Wybór karty nie jest przypadkowy. Mag, kuglarz stojący przy stole z przyrządami, był w dawnych taliach postacią dwuznaczną: zręcznym oszustem, który zabawia tłum sztuczkami, a zarazem, w okultystycznych komentarzach dziewiętnastego wieku, symbolem woli i twórczej mocy. Dalí z rozmysłem przyjmuje obie role naraz. Jest prestidigitatorem, który zwodzi publiczność, i demiurgiem, który z kilku przedmiotów wywołuje cały świat.

Zestawienie tych dwóch kart tworzy w obrębie talii prywatną parę mityczną. Para ta była obecna w twórczości artysty od czasu, gdy na początku lat trzydziestych Gala porzuciła dla niego Paula Éluarda, i od tamtej pory powracała w niezliczonych wariantach. W tarocie otrzymuje ona miejsce w kanonicznym porządku obrazów, jakby artysta chciał wpisać własną biografię w strukturę starszą od siebie.

Ta podwójność jest kluczem do całej talii. Dalí nie przedstawia się jako mag w sensie ezoterycznym, jako ktoś, kto zdobył tajemną wiedzę i może ją przekazać. Przedstawia się jako artysta, którego sztuka jest magią w potocznym znaczeniu: iluzją, uwodzeniem, zręcznym manipulowaniem obrazem. Tożsamość, jaką sobie nadaje, jest maską, a maska jest dla niego jedyną prawdziwą twarzą. Talia staje się więc kolejnym aktem jego wieloletniego spektaklu autokreacji.

Ten spektakl ma swoją historię polemiczną. Już pod koniec lat trzydziestych André Breton, rozczarowany postawą Dalego, ułożył z liter jego imienia i nazwiska anagram „Avida Dollars”, zarzucając mu chciwość i sprzeniewierzenie rewolucyjnych ideałów ruchu. Dalí przyjął to przezwisko z upodobaniem i uczynił z niego niemal element własnej marki. Talia tarota, zaczęta jako zlecenie dla wielkiej wytwórni filmowej i wydana jako produkt kolekcjonerski, wpisuje się w tę samą logikę. Komercyjny rodowód nie przekreśla jej wartości artystycznej, ale każe ostrożnie traktować próby odczytania jej jako duchowego testamentu.

## Ezoteryka jako dekoracja

Czy talia Dalego ma jakiekolwiek ambicje ezoteryczne? Wydawcy i późniejsi komentatorzy chętnie przypisywali jej głębokie znaczenia, a samego artystę przedstawiali jako wtajemniczonego, który ukrył w kartach własną naukę. Takie interpretacje mają słabe oparcie w źródłach. Dalí interesował się alchemią, mistyką katolicką i kabałą, ale w sposób kolekcjonerski i teatralny, a nie systematyczny. W latach siedemdziesiątych wykonał serię grafik inspirowanych alchemią, w późnych obrazach posługiwał się symboliką religijną i naukową, lecz nigdy nie zbudował spójnej doktryny i nie twierdził, że ją posiada.

W tarocie zachowuje on tradycyjny porządek atutów i podział na kolory, co pozwala używać talii w zwykły sposób. Nie dodaje jednak liter hebrajskich, znaków astrologicznych ani tabel odpowiedniości, jakie wypełniały karty zaprojektowane przez okultystów. Brak tego aparatu jest wymowny: Dalí przyjmuje tarot jako gotową formę, rozpoznawalny zestaw tematów, w obrębie którego może prowadzić własną grę. Ezoteryka jest tu dekoracją, nie fundamentem.

Nie oznacza to, że talia jest pozbawiona głębi. Jej głębia leży jednak gdzie indziej niż w okultyzmie. Dotyczy relacji między artystą a tradycją, między cytatem a oryginałem, między tożsamością a jej przebraniem. Karty Dalego zadają pytanie, czym jest obraz, który powstał z innych obrazów, i kim jest twórca, który przedstawia się jako kuglarz. To pytania właściwe sztuce nowoczesnej, a nie hermetyzmowi.

Osobnego słowa wymagają arkana małe, o których pisze się zwykle znacznie mniej niż o atutach. Dalí opracował je z równą swobodą, ubierając figury dworskie w rozmaite, często teatralne kostiumy, a kartom liczbowym kompozycje, w których symbole kolorów, puchary, miecze, monety i buławy, zostają wplecione w sceny rodzajowe albo pejzaże. W wielu z nich trudno dopatrzyć się spójnego programu; widoczna jest raczej chęć, by każdy obraz był samodzielną małą kompozycją, interesującą także dla kogoś, kto nie zna tradycyjnych znaczeń kart. Tym samym małe arkana potwierdzają ogólny charakter talii: jest ona zbiorem obrazów do oglądania, w którym porządek tarota stanowi ramę, a nie klucz interpretacyjny.

## Talia jako dzieło sztuki

Recepcja talii przebiegała dwutorowo. Dla miłośników tarota stała się jedną z wielu talii artystycznych, cenioną za rozmach i nazwisko autora, choć bywa krytykowana za nieczytelność w praktyce wróżebnej: obrazy są tak bogate i niejednorodne, że trudno je szybko odczytać w rozkładzie. Dla historyków sztuki jest raczej ciekawostką z późnego okresu Dalego, przykładem jego skłonności do łączenia wysokiej kultury z masową produkcją, którą krytycy oceniali różnie, a niekiedy surowo.

W XXI wieku talia doczekała się nowych wydań, między innymi w wydawnictwie Taschen, które opatrzyło ją komentarzem i reprodukcjami w dużym formacie. Takie edycje utrwaliły jej status jako przedmiotu kolekcjonerskiego i dzieła sztuki do oglądania, a nie wyłącznie narzędzia praktyki. Karty Dalego ogląda się dziś jak album, przewracając je powoli i rozpoznając w nich echa dawnych mistrzów.

Najtrafniej byłoby powiedzieć, że talia Dalego jest autoportretem artysty w przebraniu tarota. Każda karta to scena z jego teatru, w którym występują Gala, sam malarz, dawni mistrzowie i postacie z mitologii, a wszystko to w porządku wyznaczonym przez tradycyjną kolejność atutów. Tarot dostarczył Dalemu ramy, a on wypełnił ją tym, co zawsze było jego właściwym tematem: sobą samym, swoją żoną i swoją rywalizacją z historią malarstwa.

Takie odczytanie pozwala uniknąć dwóch skrajności. Nie trzeba widzieć w tej talii ukrytego objawienia, którego w niej nie ma, ani lekceważyć jej jako komercyjnego produktu sławnego nazwiska. Wystarczy przyjąć ją taką, jaką jest: jako ostatni wielki spektakl artysty, który przez całe życie zacierał granicę między sztuką a mistyfikacją, i który w kartach tarota znalazł formę idealnie odpowiadającą tej grze.
