# Sola Busca – renesansowa talia opowiadających obrazów

> Rytowana pod koniec XV wieku talia Sola Busca jest najstarszym znanym tarotem, w którym wszystkie siedemdziesiąt osiem kart otrzymało obrazy, a jej rzymscy wodzowie, babilońscy królowie i sceny kart liczbowych tworzą zagadkę, której nie rozwiązuje ani czysto ludyczna, ani ezoteryczna lektura.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/sola-busca-renesansowa-talia-opowiadajacych-obrazow

## Pełny komplet z warsztatu rytownika

Większość zachowanych piętnastowiecznych tarotów to fragmenty: kilkadziesiąt kart malowanych dla dworu Viscontich i Sforzów, rozproszonych dziś między muzeami, albo pojedyncze arkusze drukarskie, z których nigdy nie wycięto kart. Talia nazywana od nazwiska ostatnich właścicieli Sola Busca jest wyjątkiem. Zachowała się w komplecie siedemdziesięciu ośmiu kart, z dwudziestoma dwoma atutami i pięćdziesięcioma sześcioma kartami czterech kolorów, a jej jedyny znany egzemplarz kolorowany ręcznie, z użyciem złota, został w 2009 roku nabyty przez państwo włoskie i trafił do Pinacoteca di Brera w Mediolanie. Inne odbitki, niekolorowane i niekompletne, przechowywane są w kilku zbiorach europejskich.

Karty są miedziorytami, a więc dziełem techniki właściwej dla grafiki artystycznej, nie zaś dla masowej produkcji kart do gry, którą wykonywano z drzeworytów. To już mówi coś o przeznaczeniu talii: była przedmiotem kosztownym, wymagającym umiejętnego rytownika i zamożnego odbiorcy. Zazwyczaj datuje się ją na około 1491 rok, a jej powstanie łączy z północno-wschodnią Italią – brane są pod uwagę Wenecja, Ferrara oraz Marchia z Ankoną. Część badaczy przypisuje rysunki malarzowi Nicoli di maestro Antonio z Ankony, lecz atrybucja ta pozostaje hipotezą, a nie ustaleniem przyjętym powszechnie.

Mediolański egzemplarz pokazuje też, że miedzioryt nie musiał być ostatnim etapem pracy. Odbitki zostały starannie pokolorowane, a w niektórych partiach – w zbrojach, koronach i ozdobach – nałożono złoto. Ta warstwa malarska przybliża talię do luksusowych kart wykonywanych ręcznie dla dworów, choć jej podstawą pozostaje rysunek powielany w wielu odbitkach. Sola Busca stoi więc na granicy dwóch światów: unikatowego przedmiotu zamawianego przez mecenasa i grafiki, którą można było rozpowszechniać. Właśnie dzięki tej drugiej cesze jej kompozycje przetrwały również w egzemplarzach niekolorowanych, co pozwala badaczom porównywać stan rytu z późniejszą warstwą barwną.

## Atuty bez Papieża i bez Cesarza

Najbardziej uderzające jest to, czego w talii brakuje. Atuty nie przedstawiają znanego z mediolańskich i późniejszych talii zestawu – Maga, Papieżycy, Cesarzowej, Cesarza, Papieża, Kochanków i dalszych alegorii – lecz galerię wojowników, władców i bohaterów opatrzonych imionami. Kartę zerową zajmuje Mato, czyli Szaleniec, jedyna postać odpowiadająca standardowemu wzorowi. Dalej pojawiają się postacie o imionach rzymskich lub latynizowanych, takie jak Panfilio, Postumio, Mario, Catulo, Nerone czy Catone, a na samym końcu dwaj władcy ze świata biblijnego: Nenbroto, czyli Nemrod, budowniczy wieży Babel, oraz Nabuchodenasor, król Babilonu.

Imiona nie układają się w prostą chronologię ani w żadną kanoniczną listę wzorów cnót. Obok postaci łatwo rozpoznawalnych, jak Gajusz Mariusz czy Katon, występują imiona trudne do jednoznacznego przypisania, a niektóre mogą odnosić się do bohaterów wojen rzymskich opisanych przez Liwiusza albo do postaci z literatury humanistycznej. Rysunki ukazują je w fantazyjnych zbrojach, często w dynamicznych pozach, czasem z uskrzydlonymi hełmami, wężami lub dziwnymi atrybutami. Zestawienie pogańskiej Romy z dwoma władcami biblijnymi, z których obaj w tradycji chrześcijańskiej uosabiali pychę, sugeruje, że seria mogła mieć sens moralny, polityczny albo historiozoficzny. Na czym dokładnie polegał – tego źródła nie mówią.

Warto przy tym pamiętać, że numeracja atutów była w piętnastowiecznych Włoszech istotą gry, a nie ozdobnikiem. W tarocchi, zwanych wówczas także *trionfi*, atut wyższy bił niższy, a gracze musieli pamiętać kolejność kart. W standardowych taliach pomagała temu znajoma hierarchia alegorii, w której Papież stał wyżej niż Cesarz, a Śmierć niżej niż Sąd. W Sola Busca karty mają wyraźnie wypisane rzymskie liczby, co pozwalało grać bez znajomości tej hierarchii. Być może zatem nietypowy program obrazów był możliwy właśnie dlatego, że numeracja przejęła funkcję porządkującą, którą w innych taliach pełniły same tematy.

Figury dworskie zostały również zindywidualizowane. Wśród królów, królowych, rycerzy i giermków pojawiają się postacie z cyklu legend o Aleksandrze Wielkim, rozpowszechnionego w średniowieczu i renesansie: sam Aleksander, jego matka Olimpias oraz Natanabo, czyli egipski król-mag Nektanebo, który według tej legendy miał być rzeczywistym ojcem Aleksandra. Taki dobór wskazuje na krąg czytelników, dla których romans o Aleksandrze był opowieścią o władzy, pochodzeniu i tajemnej wiedzy jednocześnie.

Obecność tego cyklu jest tym bardziej znamienna, że legendy aleksandryjskie należały w późnym średniowieczu do lektur szeroko kopiowanych i tłumaczonych na języki narodowe. Ich bohater był wzorem zdobywcy, ale również poszukiwacza granic świata, rozmówcy mędrców i adresata pism przypisywanych Arystotelesowi, w tym popularnego *Secretum secretorum*. Postać Nektaneba łączyła zaś w jednej osobie władcę, astrologa i czarodzieja. Przeniesienie tych figur na karty dworskie dawało grającym okazję do rozpoznawania aluzji, które dla wykształconego odbiorcy mogły być równie ważne jak sam przebieg rozgrywki.

## Karty liczbowe, które opowiadają

Drugą osobliwością Sola Busca są karty liczbowe. W niemal wszystkich wcześniejszych i późniejszych taliach tarota kolory – puchary, monety, miecze i buławy – przedstawiano jako geometryczne zestawy znaków: trzy miecze to po prostu trzy skrzyżowane ostrza. Tutaj każda karta zawiera scenę z udziałem postaci, w którą wpleciono wymaganą liczbę przedmiotów danego koloru. Wojownik dźwiga monety, ktoś wspina się po buławach, służący nalewa z pucharów, ciała zostają przebite mieczami. Liczba nie znika, ale staje się częścią opowieści.

Rozwiązanie to nie zostało podjęte przez kolejne pokolenia producentów kart. Przez ponad czterysta lat karty liczbowe tarota pozostawały w Europie znakami, a nie obrazami. Dopiero na początku XX wieku powtórzono ten pomysł na szeroką skalę – i właśnie w związku z Sola Busca. W 1907 roku fotografie talii zostały udostępnione w British Museum, gdzie mogli je oglądać badacze i artyści w Londynie. Pamela Colman Smith, ilustrując w 1909 roku talię pod kierunkiem Arthura Edwarda Waite'a, sięgnęła do tego wzoru. Najbardziej oczywistym zapożyczeniem jest Trójka Mieczy: serce przebite trzema ostrzami pojawia się niemal w tej samej kompozycji w obu taliach. Podobieństwa widać także w kilku innych kartach.

Ten wątek ma szczególną wagę dla historii tarota, ponieważ talia Waite'a i Smith stała się w XX wieku wzorcem dla setek kolejnych talii. Ilustrowane karty liczbowe, uznawane dziś za oczywistość, mają więc swoją genealogię sięgającą piętnastowiecznego miedziorytu, który przez stulecia pozostawał niemal nieznany szerszej publiczności. Sola Busca nie jest zatem jedynie rzadkim zabytkiem, lecz również pośrednim źródłem najpopularniejszego języka obrazowego współczesnego tarota.

## Gra, alegoria czy hermetyczna księga

Pytanie o znaczenie talii prowadzi do kilku interpretacji, które warto od siebie oddzielić. Pierwsza traktuje ją jako przedmiot rozrywki dworskiej, gdzie zindywidualizowane postacie służyły raczej humanistycznej erudycji niż ukrytemu przekazowi. W renesansowych Włoszech gra w tarocchi była zabawą ludzi wykształconych, a obrazy na kartach mogły odwoływać się do lektur i sporów prowadzonych w kręgu odbiorcy. W tym ujęciu imiona rzymskie przypominały o republikańskich cnotach albo o konkretnych wątkach politycznych, zrozumiałych dla zamawiającego.

Druga interpretacja wiąże talię z kulturą hermetyczno-alchemiczną schyłku XV wieku. Tę hipotezę rozwinięto zwłaszcza przy okazji wystawy w Pinacoteca di Brera w 2013 roku, zatytułowanej *Il segreto dei segreti*, która zestawiła karty z rękopisami i grafikami tego środowiska. Wskazywano na motywy, które w alchemicznej ikonografii mają ustalone znaczenia: smoki, węże, naczynia, postacie w ogniu, a także na samą obecność Nektaneba, w legendzie króla-maga i astrologa. Hipoteza jest atrakcyjna i oparta na rzeczywistych analogiach z epoki, lecz nie ma źródła, które potwierdzałoby, że twórca talii zamierzył ją jako zaszyfrowany traktat. Bez takiego dokumentu pozostaje ona propozycją, a nie odczytaniem pewnym.

Trzecia lektura, rozpowszechniona w kręgu współczesnych czytelników tarota, przypisuje talii znaczenia ezoteryczne w duchu XIX- i XX-wiecznych systemów, łącząc atuty z literami hebrajskimi czy ścieżkami Drzewa Życia. Ta interpretacja należy jednak do historii recepcji, nie do historii powstania. W XV wieku nie istniało jeszcze powiązanie tarota z kabałą, które wprowadzili dopiero Antoine Court de Gébelin, Éliphas Lévi i ich następcy.

## Talia, która zostawia pytania

Między tymi stanowiskami nie trzeba wybierać ostatecznie, ponieważ wszystkie wychodzą od tej samej obserwacji: Sola Busca jest dziełem świadomie odmiennym od standardu. Jej twórca znał strukturę talii tarota – cztery kolory, figury dworskie, dwadzieścia dwa atuty i Szaleńca – i zachował ją, lecz wypełnił nową treścią. Taka decyzja nie mogła być przypadkowa. Zamawiający chciał przedmiotu, który będzie można rozpoznać jako tarot i zarazem odczytywać jako coś więcej niż grę.

Historykowi idei talia ta przypomina o rzeczy, którą łatwo przeoczyć, patrząc na tarot przez pryzmat jego późniejszej historii. Na końcu XV wieku jego obrazowy program nie był jeszcze zamknięty. Atuty mogły przybrać kształt alegorii cnót i stanów, ale równie dobrze galerii bohaterów i tyranów, a kolory mogły być zbiorem znaków albo serią scen. Standaryzacja, którą znamy z wzoru marsylskiego, nastąpiła później i wyłoniła się z praktyki drukarzy, nie z ukrytej doktryny.

Najuczciwsze, co można dziś powiedzieć o Sola Busca, to przyznać, że jej najbardziej intrygującym sekretem może być sama otwartość. Miedzioryt z końca Quattrocenta zachował wizerunki, które przemawiały do odbiorców wykształconych w historii rzymskiej, w romansie aleksandryjskim i w obrazowym języku swego czasu, a cztery stulecia później zainspirowały artystkę, która nadała współczesnemu tarotowi jego narracyjny kształt. Między tymi dwiema chwilami rozciąga się historia, w której karta do gry, alegoria i obraz medytacyjny okazały się trudne do rozdzielenia.
