# Świat – mandorla, tetramorf i tańcząca postać

> Ostatni atut tarota w wersji marsylskiej przejmuje romański schemat Chrystusa w majestacie, otoczonego mandorlą i czterema symbolami ewangelistów, ale w miejsce Chrystusa wstawia nagą postać tańczącą w wieńcu, co otworzyło drogę okultystycznym odczytaniom karty jako androgyna i duszy świata.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/swiat-mandorla-tetramorf-i-tanczaca-postac

## Ostatnia karta i jej dwie genealogie

Świat zamyka ciąg atutów w większości porządków tarota i jest najwyższą z kart triumfalnych. Kto zna go z talii marsylskiej lub z talii Waite'a i Smith, widzi zawsze ten sam obraz: naga postać, owinięta jedynie szarfą, stoi na jednej nodze w owalnym wieńcu, a w czterech rogach karty widnieją anioł, orzeł, wół i lew. Kompozycja jest symetryczna, uroczysta i statyczna, a zarazem pełna ruchu, bo postać wydaje się tańczyć. Ta dwoistość sprawiła, że karta stała się dla okultystów obrazem pełni, zwieńczeniem drogi, celem przemiany.

Obraz ten ma jednak dwie genealogie, które warto rozdzielić. Pierwsza prowadzi do włoskich kart z XV wieku, w których Świat przedstawiano zupełnie inaczej – jako widok miasta lub krainy w kole, unoszony przez putta albo deptany przez władczą postać. Druga prowadzi do sztuki romańskiej i gotyckiej, do portali i rękopisów, w których mandorla z czterema symbolami ewangelistów otaczała Chrystusa zasiadającego na tronie. Marsylska karta Świata jest miejscem, w którym te dwie linie się spotkały, a wynik tego spotkania okazał się jednym z najbardziej brzemiennych w skutki obrazów całego tarota.

## Miasto w kole

W talii Visconti-Sforza z połowy XV wieku Świat przedstawia koło lub kulę, w której widnieje krajobraz z miastem lub zamkiem na wzgórzu, otoczonym wodą. Kulę podtrzymują dwa uskrzydlone putta, podobne do tego, które na karcie Słońca tej samej talii unosi słoneczną tarczę. Obraz ten jest bliski średniowiecznym przedstawieniom *orbis terrarum*, świata jako zamkniętego, uporządkowanego koła, i zarazem renesansowym wyobrażeniom idealnego miasta. Świat nie jest tu postacią, lecz miejscem: widokiem ziemi, nad którą rozciąga się porządek nieba.

Inne talie włoskie znały inne wersje. W tak zwanej talii Karola VI na kuli przedstawiającej świat stoi postać trzymająca berło i jabłko królewskie, co łączy kartę z ideą władzy nad światem, być może z obrazem Chrystusa jako Pana wszechświata lub z alegorią sławy. W niektórych wersjach regionalnych, znanych z późniejszych drzeworytów, w kole z krajobrazem pojawia się postać kobieca, unosząca się ponad nim. Ten ostatni wariant jest szczególnie ważny, bo pokazuje etap pośredni: koło ze światem i postać nad nim zaczynają się zbliżać do kompozycji marsylskiej, w której postać zajmuje miejsce w samym kole.

We wszystkich wersjach włoskich Świat był najwyższym obrazem ziemskiego lub kosmicznego porządku, ale nie wyrażał żadnej osobowej boskości. Był raczej sumą tego, co widzialne, ukazaną z wysoka. W porządkach bolońskim i florenckim ustępował jeszcze Aniołowi, co potwierdza, że jego rola jako karty zamykającej nie od początku była oczywista.

## Chrystus w majestacie i cztery istoty

Schemat, z którego korzysta karta marsylska, był w sztuce średniowiecznej jednym z najbardziej rozpowszechnionych. Nazywa się go *Maiestas Domini*: Chrystus zasiada na tronie w środku kompozycji, ujęty migdałowatą aureolą zwaną mandorlą, a w czterech rogach widnieją cztery istoty – człowiek lub anioł, lew, wół i orzeł. Źródłem tego obrazu są dwie wizje biblijne. Prorok Ezechiel widział cztery istoty, z których każda miała cztery twarze: człowieka, lwa, wołu i orła. Jan w Apokalipsie widział wokół tronu cztery istoty żywe, pierwszą podobną do lwa, drugą do cielca, trzecią z twarzą człowieka, czwartą do orła w locie.

Ojcowie Kościoła odczytali te istoty jako symbole czterech ewangelistów. Ireneusz z Lyonu w II wieku zaproponował jedno przypisanie, które później zostało zmienione; ostatecznie utrwaliło się przypisanie znane z komentarza Hieronima do Ewangelii Mateusza: człowiek lub anioł oznacza Mateusza, lew Marka, wół Łukasza, orzeł Jana. Cztery istoty wokół Chrystusa wyrażały więc pełnię objawienia, zawartą w czterech Ewangeliach, i zarazem pełnię świata, uporządkowanego na cztery strony.

W sztuce romańskiej schemat ten zdobił portale wielu kościołów. Tympanon opactwa Saint-Pierre w Moissac z pierwszej połowy XII wieku pokazuje Chrystusa w majestacie otoczonego czterema istotami i dwudziestoma czterema starcami Apokalipsy. Królewski portal katedry w Chartres, powstały w połowie XII wieku, przedstawia Chrystusa w mandorli z symbolami ewangelistów. Obraz ten znany był także z miniatur w ewangeliarzach karolińskich i ottońskich. Był więc obecny w kulturze europejskiej przez wiele stuleci i każdy, kto widział go na portalu lub w rękopisie, rozpoznałby jego schemat.

## Tancerka w wieńcu

W tarocie marsylskim, znanym z druków Jeana Nobleta, Jeana Dodala i Nicolasa Convera, schemat *Maiestas Domini* został przejęty z jedną, ale zasadniczą zmianą. W rogach karty pozostały cztery istoty: anioł, orzeł, wół i lew. Mandorla zmieniła się w owalny wieniec z liści, przewiązany u góry i u dołu. W środku zamiast Chrystusa na tronie stoi naga postać, zazwyczaj kobieca, z szarfą przerzuconą przez ciało, trzymająca w jednej dłoni różdżkę, czasem także flakon lub drugi przedmiot. Jedna noga jest wyprostowana, druga zgięta i założona za nią, co nadaje postaci wygląd tańczącej.

Nie wiadomo, kiedy i jak doszło do tej zmiany. Etapy pośrednie, takie jak włoskie wersje z postacią kobiecą nad kołem świata, sugerują stopniowe przesunięcie: postać nad światem weszła do koła, a koło przybrało kształt mandorli i zyskało w rogach cztery istoty. Możliwe też, że autorzy drzeworytów połączyli dwa niezależne wzory, kartę włoską i obraz z portalu lub ryciny religijnej. Pewne jest jedynie, że w XVII wieku kompozycja była już ustalona i odtąd powtarzano ją bez większych zmian.

Ważne jest to, czego karta nie przedstawia. Nie ma w niej Chrystusa, nie ma tronu, nie ma księgi, którą Chrystus w majestacie trzymał na kolanach. W miejscu Boga stanęła postać ludzka, naga i tańcząca, a więc obraz, który w kontekście chrześcijańskim byłby niezwykły. Nie świadczy to jednak o intencjach heretyckich. Postać mogła być alegorią świata lub natury, a nie zamiennikiem Chrystusa w sensie teologicznym. Dla twórców kart mogła być po prostu najwyższą z personifikacji, jak Sprawiedliwość czy Moc, umieszczoną w najbardziej uroczystej ramie, jaką znała sztuka religijna.

## Hermafrodyta i dusza świata

Okultyści XIX wieku odczytali kartę jako obraz najwyższej syntezy. Eliphas Lévi, który powiązał dwadzieścia dwa atuty z literami hebrajskiego alfabetu, widział w Świecie obraz całości i zwieńczenia wielkiego dzieła. Złoty Brzask przypisał karcie literę *taw*, ostatnią w alfabecie hebrajskim, planetę Saturn i ścieżkę łączącą Jesod z Malkut, a więc najniższą ścieżkę Drzewa Życia, prowadzącą od sfery astralnej do świata materii. Taki układ sprawiał, że Świat był w zakonnym programie zarówno końcem kart, jak i pierwszym krokiem drogi w górę.

Szczególną karierę zrobiło odczytanie postaci jako hermafrodyty lub androgyna. Szarfa, przerzucona przez ciało tak, że zasłania łono, dała okultystom podstawę do twierdzenia, że postać łączy płeć męską i żeńską, a więc wyraża jedność przeciwieństw, którą tradycja hermetyczna przedstawiała jako hermafrodytę alchemicznego. Jest to interpretacja możliwa, ale nie potwierdzona przez same karty: w większości druków marsylskich postać ma wyraźnie kobiece cechy, a szarfa jest konwencjonalnym środkiem przysłonięcia nagości. Androgyn jest więc raczej wykładem dopisanym do obrazu niż jego pierwotną treścią.

Równie popularne stało się odczytanie postaci jako *anima mundi*, duszy świata, która według platoników i hermetyków przenika i ożywia całe stworzenie. W tym ujęciu cztery istoty w rogach to cztery żywioły lub cztery znaki stałe zodiaku – Wodnik, Skorpion, Byk i Lew – a postać w środku to piąty element, który je łączy. Takie odczytanie, rozwinięte w Złotym Brzasku i u Waite'a, wpisuje kartę w kosmologię neoplatońską, w której dusza świata pośredniczy między Jednym a materią. Waite w *The Pictorial Key to the Tarot* pisał o tej karcie jako o obrazie doskonałości i końca kosmosu, o zachwycie wszechświata, który rozumie siebie w Bogu. Jego wizja łączyła kosmologię z mistyką i nadawała karcie sens zarazem religijny i ezoteryczny.

Pamela Colman Smith, rysując kartę dla Waite'a w 1909 roku, zachowała marsylski schemat niemal bez zmian, lecz wprowadziła kilka znaczących korekt. Postać trzyma teraz dwie różdżki, po jednej w każdej dłoni, co bywa czytane jako zrównoważenie dwóch biegunów, a szarfa owija się wokół niej spiralnie, jakby była w ruchu. Wieniec stał się wyraźnie laurowy, a u góry i u dołu przewiązują go czerwone wstęgi w kształcie leżącej ósemki, znaku, który na karcie Maga tej samej talii unosi się nad głową postaci. Cztery istoty w rogach wyłaniają się z obłoków, bez ksiąg, które w sztuce średniowiecznej często trzymały w łapach i skrzydłach. Te drobne zmiany nie naruszają dawnej kompozycji, ale sprawiają, że obraz czyta się jako zamknięcie całego cyklu, którego elementy powracają w ostatniej karcie.

## Pełnia bez tronu

Karta Świata pokazuje, jak tarot przejmował obrazy religijne, zachowując ich strukturę, a zmieniając centrum. Schemat *Maiestas Domini* był obrazem Boga, który w swojej chwale otacza się świadectwem czterech Ewangelii i władzą nad czterema stronami świata. Marsylski Świat zachował świadectwo i władzę, ale postawił w środku postać, której tożsamość pozostaje niejasna. Ta niejasność stała się dla późniejszych interpretatorów zaproszeniem: można w niej widzieć naturę, duszę świata, androgyna, człowieka doskonałego, a nawet Sofię.

Historyk może odnotować, że żadne z tych odczytań nie jest potwierdzone przez źródła z epoki, w której powstała karta, ale też żadnego nie wyklucza sam obraz. Twórcy tarota marsylskiego zostawili kompozycję o ogromnej sile, wziętą z najbardziej uroczystego repertuaru sztuki chrześcijańskiej, i nie zostawili do niej komentarza. To, co z nią potem zrobiono, należy do historii odczytań, która zaczyna się w XVIII wieku i trwa do dziś. Na samym początku tej historii stoi jednak prosty, uchwytny fakt: postać tańcząca w wieńcu zajmuje miejsce, które przez stulecia należało do Chrystusa na tronie.
