# Szwajcarski tarot 1JJ i Jowisz z Junoną

> Szwajcarski tarot 1JJ, przemysłowy potomek wzoru z Besançon, nie jest ani starożytnym kluczem, ani kuriozum wyznaniowym, lecz dokumentem przejścia tarota od gry do towaru wróżebnego: talią, która przez przypadek handlowy stała się dla Amerykanów lat siedemdziesiątych pierwszym obrazem kart.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/szwajcarski-tarot-1jj-i-jowisz-z-junona

## Ostatnie ogniwo długiego łańcucha

Zamiana Papieżycy i Papieża na Junonę i Jowisza dokonała się na długo przed powstaniem talii, którą dziś nazywa się 1JJ. Wzór, w którym antyczni bogowie zajęli miejsca dwóch figur kościelnych, ukształtował się w XVIII wieku na pograniczu francusko-niemiecko-szwajcarskim i utrwalił się w produkcji warsztatów z Besançon; jego historia i spór o motywy tej zmiany mają osobne miejsce. Talia 1JJ jest jego późnym przedłużeniem, przeniesionym do szwajcarskiej wytwórni i do epoki druku przemysłowego. To, co w osiemnastowiecznym warsztacie było jeszcze lokalną odmianą, w XIX i XX wieku stało się produktem katalogowym.

Szwajcaria była naturalnym miejscem tego przejścia. Kraj miał rozwiniętą tradycję kartowniczą, a w samej Konfederacji używano kilku systemów kolorów: niemieckojęzyczne kantony grały w *Jass* kartami z tarczami, różami, żołędziami i dzwonkami, w zachodniej części kraju posługiwano się kolorami francuskimi, a tarot zachował cztery włoskie kolory – kielichy, denary, miecze i buławy. Talia tarota była więc w szwajcarskiej ofercie czymś osobnym, przeznaczonym dla określonych gier i określonej klienteli, i nic nie łączyło jej z ludowym jassem. W Gryzonii do dziś przetrwała gra *troccas*, w którą gra się kartami o kolorach włoskich, co przypomina, że tarot w Alpach długo pozostawał przede wszystkim grą.

## Wytwórnia z Schaffhausen i zagadka oznaczenia

Wersja znana dziś jako 1JJ związana jest z firmą J. Müller & Cie, której siedziba mieściła się w Schaffhausen, a później w pobliskim Neuhausen am Rheinfall, gdzie działała jako AGMüller. Dokładne początki wzoru w tej wytwórni są niejasne; zachowane egzemplarze z XIX wieku pochodzą od różnych szwajcarskich i alzackich producentów, a talia w postaci, którą rozpoznajemy, utrwaliła się zapewne dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wszelkie dokładniejsze daty, spotykane w popularnych opracowaniach, należy traktować ostrożnie, ponieważ archiwa produkcyjne nie zostały w pełni opublikowane.

Samo oznaczenie „1JJ” jest typową etykietą katalogową. Najczęściej wyjaśnia się je jako numer pozycji w ofercie wytwórcy połączony z inicjałami Junony i Jowisza, czyli dwóch kart, które odróżniały ten wzór od talii marsylskiej. Wyjaśnienie jest przekonujące, ale opiera się bardziej na zdrowym rozsądku niż na dokumencie. Spotykana w niektórych tekstach sugestia, że litery mają coś wspólnego z grą w jassa, nie wytrzymuje krytyki: jassa grano zupełnie innymi kartami, a talia tarota nie mogła do niego służyć.

Zmiana techniki miała tu znaczenie zasadnicze. W XVIII wieku karty odbijano z drewnianych klocków i kolorowano przez szablony, co sprawiało, że każdy warsztat i każda partia miały nieco inny wygląd. W XIX wieku europejscy kartownicy coraz powszechniej przechodzili na litografię, a później na druk wielobarwny, który pozwalał wytwarzać tysiące identycznych egzemplarzy. Wzór przestał zależeć od ręki rytownika i stał się matrycą fabryczną, powtarzalną przez dziesięciolecia. W tym sensie 1JJ jest talią innego rodzaju niż jej besançońscy przodkowie: nie jest jedną z wielu lokalnych wersji, lecz ustalonym produktem, którego wygląd firma mogła kontrolować i chronić jako swój.

Fakt, że talię nazywa się numerem z katalogu, jest zresztą znaczący. Wzory regionalne, takie jak marsylski czy besançoński, nosiły nazwy miejsc, z którymi je kojarzono. Talia 1JJ nosi nazwę produktu. Jej tożsamość jest tożsamością towaru, który można zamówić, a nie tożsamością lokalnej tradycji karcianej.

## Bogini z pawiem i bóg z orłem

Ikonografia dwóch charakterystycznych kart jest prosta i klasycystyczna. Junona, na miejscu drugiego atutu, ukazana jest w koronie, a obok niej pojawia się paw, ptak, który w mitologii rzymskiej był jej atrybutem; według Owidiusza bogini umieściła na jego piórach oczy zabitego Argusa. Jowisz, na miejscu piątego atutu, ma przy sobie orła i piorun, znaki władzy nad niebem. Oba wizerunki należą do repertuaru, który każdy dziewiętnastowieczny nabywca znał z podręczników mitologii, z grafiki salonowej i z dekoracji teatralnych.

Ten klasycyzm warto czytać na tle epoki, w której talia zyskała ostateczną formę. Antyczni bogowie nie byli w XIX wieku symbolem pogaństwa przeciwstawionego chrześcijaństwu, lecz częścią wspólnego języka wykształconej Europy: zdobili fasady, banknoty i gabinety. Jowisz i Junona na karcie nie budzili więc kontrowersji, tylko wnosili do talii odrobinę akademickiej godności. Wytwórca nie musiał już myśleć o protestanckim czy katolickim kliencie; korzystał z wzoru, który od dawna był bezpieczny.

Reszta talii pozostaje wierna szkieletowi marsylskiemu. Atuty noszą francuskie tytuły i rzymskie numery, karty dworskie – król, królowa, rycerz i walet – stoją w pełnych postaciach, a karty liczbowe przedstawiają ułożone ornamentalnie symbole koloru, bez scen. Rysunek jest jednak twardszy i bardziej regularny niż w starych drzeworytach: kontury są czyste, kolory płaskie, proporcje postaci bliższe akademickiej normie. Talia wygląda jak tarot marsylski przepisany ręką ilustratora przyzwyczajonego do druku przemysłowego.

## Co zmienia bogini na miejscu kapłanki

Dla historyka zamiana dwóch kart jest faktem z dziejów rynku i wyznania. Dla kogoś, kto karty rozkłada, jest zmianą znaczenia, i to zmianą znacznie głębszą, niż sugerowałaby prosta wymiana postaci. Papieżyca, w tradycji okultystycznej utożsamiana z wiedzą zakrytą, z księgą na kolanach i zasłoną świątyni, zostaje zastąpiona przez boginię, której mitologiczne kompetencje są zupełnie inne. Junona była opiekunką małżeństwa, porodu i prawowitego porządku rodzinnego, a zarazem zazdrosną małżonką, mszczącą się na kochankach Jowisza. Jej obecność przenosi kartę z dziedziny tajemnicy w dziedzinę więzi społecznych, wierności i władzy domowej.

Podobnie Jowisz nie jest po prostu świeckim odpowiednikiem papieża. Jako król bogów jest gwarantem przysiąg i porządku państwowego, a w astrologii planeta jego imienia od starożytności uchodziła za największe szczęście, związane z pomyślnością, prawem i rozrostem. Karta, która w talii marsylskiej przedstawiała nauczycielski urząd Kościoła, w talii 1JJ może być czytana jako obraz dobrej fortuny i władzy prawodawczej. Popularne broszury XX wieku zwykle nie korzystały z tej możliwości i objaśniały obie karty po prostu jako warianty dwóch figur kościelnych. Ich wybór mówi wiele o sile kanonu: nawet gdy obraz pokazuje coś innego, czytelnik widzi to, czego nauczyła go tradycja.

Takie rozdźwięki między obrazem a objaśnieniem są w historii tarota częste, ale w 1JJ szczególnie wyraźne. Kto rozkłada tę talię uważnie, staje przed wyborem: albo czyta karty przez pryzmat obcego im kanonu, albo pozwala im mówić własnym, klasycznym językiem. Oba wybory są uprawnione, ale tylko drugi bierze obraz na serio.

## Targi w Norymberdze i amerykańska kariera

Przez większą część XX wieku 1JJ była talią niszową, sprzedawaną głównie w Europie jako jeden z wielu produktów kartowniczych. Jej los zmienił się w 1968 roku, kiedy na targach zabawek w Norymberdze zainteresował się nią amerykański przedsiębiorca Stuart Kaplan, który uzyskał prawo do jej dystrybucji w Stanach Zjednoczonych. W 1970 roku talia trafiła na rynek amerykański wraz z jego przystępną książką o wróżeniu z kart.

Dla wielu amerykańskich czytelników przełomu lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych 1JJ była pierwszym tarotem, jaki trzymali w rękach. Sprzedawana w księgarniach i sklepach z upominkami, z prostymi znaczeniami wróżebnymi w broszurze, pełniła rolę, którą po kilku latach przejęła talia Waite'a i Smith. Paradoks polega na tym, że zawdzięczała tę pozycję nie swojej szczególnej wartości symbolicznej, lecz dostępności: była dobrze wydrukowana, tania i miała dystrybutora. Gdyby Kaplan trafił w Norymberdze na inną talię, historia amerykańskiego boomu tarota miałaby inną twarz.

Kaplan sprzedawał 1JJ jako talię do wróżenia, i w tym właśnie zawiera się jej ostateczna przemiana. W Europie karty tego typu mogły służyć zarówno do gry, jak i do kartomancji, zależnie od nabywcy. W Ameryce gra zniknęła zupełnie; tarot przestał być rozumiany jako talia do rozgrywki, a stał się wyłącznie narzędziem wróżby i samopoznania. Junona i Jowisz zostali objaśnieni jako warianty Papieżycy i Hierofanta, z ich znaczeniami w kluczu psychologicznym, bez wzmianki o tym, że bogowie zastąpili kościelne figury z powodów, które nie miały nic wspólnego z wróżbą.

## Talia bez legendy

W historii tarota 1JJ zajmuje miejsce skromne, ale pouczające. Nie ma za sobą renesansowego dworu, jak karty Viscontich, ani legendy o egipskich kapłanach, ani zakonnej tajemnicy. Jest talią, której dzieje można opowiedzieć bez odwołań do mitu: od regionalnej modyfikacji wzoru marsylskiego, przez przemysłową produkcję w szwajcarskiej wytwórni, po przypadkowy sukces na drugim kontynencie.

Właśnie ta zwyczajność czyni ją cennym świadectwem. Pokazuje, jak tarot w XX wieku zmienił się z gry w towar, a z towaru w narzędzie duchowe, i jak każdy z tych etapów pozostawiał na kartach swoje ślady. Bogini z pawiem i bóg z orłem przypominają o czasie, gdy kartownicy musieli liczyć się z wrażliwością wyznaniową klientów; numer katalogowy przypomina o fabryce; amerykańska broszura z prostymi znaczeniami – o rynku, który odkrył w tarocie sposób na rozmowę o sobie.

Talia pozostaje w sprzedaży do dziś, zarówno w Europie, jak i w Ameryce, choć jej pozycja jest skromniejsza niż w latach siedemdziesiątych. Dla kolekcjonerów stanowi ogniwo łączące regionalne wzory XVIII wieku z globalnym rynkiem tarota, dla historyków gier – późny przykład wzoru besançońskiego, dla czytelników – talię, której obrazy nie zostały przerysowane według żadnego systemu okultystycznego.

Kto dziś rozkłada 1JJ, rozkłada więc karty z wyraźnie warstwową historią. Nie ma powodu, by udawać, że jest to talia mistyczna w tym samym sensie co zakonne karty Złotego Brzasku. Ma za to rzadką zaletę uczciwości: jej obrazy nie twierdzą, że są starsze niż w rzeczywistości, a jej nazwa nie obiecuje niczego poza tym, czym jest – pozycją w katalogu, która stała się mostem między europejską tradycją karcianą a nowoczesnym światem tarota.
