# Tarocchi Boiarda – poemat o talii namiętności

> Matteo Maria Boiardo opisał w poemacie talię, której kolory przedstawiały namiętności miłosne, a atuty postacie mitologii i starożytności, co pokazuje, że w humanistycznej Ferrarze karty były nie tylko narzędziem gry, lecz także materiałem literackiej inwencji i moralnej refleksji.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/tarocchi-boiarda-poemat-o-talii-namietnosci

## Poeta dworu Este

Matteo Maria Boiardo, hrabia Scandiano, urodzony około 1441 roku i zmarły w 1494 roku, należał do najwybitniejszych twórców związanych z dworem Este. Był wykształconym humanistą, tłumaczem autorów greckich i łacińskich, a zarazem dworzaninem pełniącym urzędy administracyjne na rzecz książąt Ferrary, w ostatnich latach życia jako namiestnik w Reggio. Do historii literatury przeszedł przede wszystkim jako autor *Orlando innamorato*, rycerskiego poematu, który później kontynuował Ludovico Ariosto w *Orlando furioso*, oraz jako autor *Amorum libri tres*, cyklu liryków miłosnych pisanych w tradycji Petrarki.

W tym samym kręgu twórczości mieści się mniej znany utwór, określany zwykle po prostu jako *Tarocchi* Boiarda. Jest to cykl wierszy opisujących wymyśloną talię kart, wraz z objaśnieniem, co przedstawia każda karta i jakie znaczenie należy jej przypisać. Utwór zachował się w rękopisach i późniejszych wydaniach, a jego datowanie jest przybliżone. Zwykle umieszcza się go w okresie dojrzałej twórczości poety, w latach siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych XV wieku, za panowania księcia Ercolego I. Nie wiadomo, czy powstał na konkretne zamówienie, czy jako swobodna inwencja ofiarowana dworowi.

Kontekst jest jednak wyraźny. W Ferrarze grano w karty triumfów od kilkudziesięciu lat, a wyobraźnia dworu była przesycona alegoriami, mitologią i kulturą miłości dworskiej. Boiardo nie musiał tłumaczyć swoim czytelnikom, czym są karty z atutami. Mógł założyć, że znają zasady gry i obrazy tradycyjnej talii, i właśnie dlatego mógł zaproponować talię całkowicie odmienną, która zachowała strukturę gry, ale wymieniła całą jej treść.

Ferrara Ercolego I była przy tym miejscem szczególnie sprzyjającym literackim eksperymentom. Na dworze wystawiano komedie Plauta w przekładach na język włoski, począwszy od głośnego przedstawienia *Menaechmi* w 1486 roku, organizowano widowiska z udziałem aktorów w kostiumach mitologicznych, a poeci rywalizowali w układaniu wierszy okolicznościowych na uroczystości rodowe. Boiardo uczestniczył w tym życiu jako jeden z jego filarów. Przetłumaczył między innymi dzieła Herodota i Apulejusza, a jego wyobraźnia była ukształtowana w równym stopniu przez antyk, jak przez romanse rycerskie. Talia namiętności wyrasta z tego samego połączenia lektury, zabawy i dworskiej ceremonii.

## Cztery kolory namiętności

Najbardziej uderzającą cechą talii Boiarda są jej kolory. Zamiast pucharów, mieczy, buław i monet, czyli znaków przyjętych we włoskich kartach od ich pojawienia się na Półwyspie Apenińskim, poeta wprowadził cztery inne znaki: spojrzenia, strzały, naczynia i bicze. Każdy z nich odnosi się do doświadczenia miłości. Spojrzenie jest drogą, którą miłość wchodzi do serca, zgodnie ze starą teorią wywodzącą zakochanie z oka. Strzała przypomina o łuku Kupidyna i o ranie, którą zadaje. Naczynia mogą oznaczać zarówno to, co przyjmuje i przechowuje uczucie, jak i napój, który odurza. Bicze wskazują na cierpienie, karę i udrękę, które w tradycji miłosnej są nieodłączne od namiętności.

Kolory te układają się w swego rodzaju fenomenologię miłości, prowadzącą od pierwszego spojrzenia przez zranienie i upojenie aż do bólu. Badacze dyskutują, jak dokładnie należy przyporządkować każdy znak określonej namiętności i czy Boiardo myślał o nich jako o czterech odrębnych stanach duszy, czy jako o etapach jednego procesu. Sam tekst nie jest w tej sprawie całkowicie jednoznaczny, a różnice w przekazach rękopiśmiennych utrudniają rekonstrukcję. Pewne jest natomiast, że cała talia miała charakter moralny: miała pokazywać, jak miłość działa na człowieka i jak może go wywyższyć albo zniszczyć.

Obok kolorów talia zawierała, jak każda talia triumfów, karty liczbowe i figury. Poemat przypisuje im znaczenia wynikające z koloru, do którego należą, tak że cała seria jednego znaku rozwija jeden wątek uczuciowy w kolejnych odsłonach. Gracz mógł więc w trakcie rozgrywki śledzić nie tylko wartość punktową kart, lecz także to, jaki odcień namiętności reprezentuje układ trzymany w ręce.

Takie podejście było głęboko zakorzenione w poezji, którą Boiardo uprawiał. Liryka petrarkistowska od dawna opisywała miłość jako zbiór paradoksów: rozkosz zmieszaną z bólem, wolność przemienioną w niewolę, ogień w lodzie. Talia z kolorami namiętności przenosiła ten repertuar z wiersza do gry. Gracz trzymający w ręce karty spojrzeń i biczy niejako rozgrywał przy stole tę samą dramaturgię uczuć, o której czytał w sonetach.

## Atuty jako galeria przykładów

Atuty talii Boiarda nie przedstawiają postaci znanych z tradycyjnych triumfów. W miejsce Papieża, Cesarza, Wozu czy Śmierci poeta wprowadził galerię postaci z mitologii i historii starożytnej, z których każda ilustrowała określoną cechę moralną lub stan duszy. Każdy atut był opatrzony krótkim wierszowanym objaśnieniem, które przedstawiało postać i wskazywało, czego jest przykładem. Całość przypominała zatem nie tyle procesję alegorii, ile galerię *exempla*, czyli wzorcowych przypadków, które w literaturze średniowiecza i renesansu służyły do pouczania przez opowieść.

Takie rozwiązanie zdradza humanistyczny gust ferraryjskiego dworu. Postacie antyczne były dla wykształconego czytelnika XV wieku żywym językiem moralnym. Znał je z Owidiusza, Wergiliusza, Waleriusza Maksymusa i z niezliczonych kompilacji. Wiedział, jakie cnoty i jakie słabości uosabiają, i potrafił odczytać ich obecność na karcie bez dodatkowego komentarza. Boiardo jednak dodał komentarz, ponieważ jego talia była przede wszystkim tekstem, a dopiero potem ewentualnym przedmiotem.

Tradycja takich galerii była we Włoszech dobrze ugruntowana. Petrarka zestawił żywoty sławnych mężów w *De viris illustribus*, Boccaccio opisał losy znakomitych kobiet w *De mulieribus claris* i upadki możnych w *De casibus virorum illustrium*. Malarze dekorowali sale pałaców cyklami sławnych postaci, które miały przypominać gospodarzom i gościom o wzorach cnoty. Atuty Boiarda przenoszą ten zwyczaj do małego formatu karty, czyniąc z talii przenośną salę przykładów. Różnica polega na tym, że w grze przykłady wchodziły ze sobą w relacje siły, a wyższy atut pokonywał niższy, co nadawało moralnej galerii dodatkowy, dramatyczny wymiar współzawodnictwa.

Zachowano zasadę gry, zgodnie z którą atuty biją zwykłe kolory i tworzą hierarchię. Liczba kart odpowiadała przy tym w przybliżeniu liczebności znanej talii, tak że gracz przyzwyczajony do triumfów nie musiałby uczyć się nowych reguł. W ten sposób poemat nie był czystą fantazją oderwaną od praktyki, lecz projektem talii, w którą teoretycznie można było grać. Inwencja polegała na tym, że zachowując mechanizm, zmieniono całkowicie znaczenie obrazów.

## Talia na papierze i talia w druku

Jak długo projekt Boiarda pozostawał wyłącznie poematem, tak długo był przede wszystkim faktem literackim. Zachowały się jednak także karty, które realizują jego program w obrazie. Są to drukowane wizerunki, w których kolory spojrzeń, strzał, naczyń i biczy oraz mitologiczne atuty zostały przedstawione zgodnie z opisem z poematu. Okoliczności ich powstania, datowanie, sięgające według różnych propozycji od przełomu XV i XVI wieku po czasy znacznie późniejsze, i miejsce wykonania są przedmiotem dyskusji, a różne egzemplarze i późniejsze kopie utrudniają ustalenie, który przekaz jest najstarszy. Sam fakt ich istnienia świadczy jednak, że pomysł Boiarda nie pozostał zamknięty w bibliotece.

Realizacja graficzna poematu ma znaczenie dla zrozumienia kultury kart w renesansowych Włoszech. Pokazuje, że talia mogła być projektem autorskim, wyrastającym z tekstu, a nie tylko z tradycji warsztatowej. W tym sensie *Tarocchi* Boiarda należą do tej samej rodziny co inne inwencje humanistów, którzy przekształcali karty w nośnik wiedzy lub moralności. Różnica polega na tym, że punktem wyjścia był tu poemat, a obraz pojawił się później jako jego ilustracja.

Trzeba też podkreślić, czym talia Boiarda nie jest. Nie jest świadectwem ezoterycznego znaczenia tradycyjnych atutów ani kluczem do ich odczytania. Jej istnienie dowodzi raczej czegoś przeciwnego: tego, że w Ferrarze traktowano strukturę tarota jako ramę, w którą można było wpisać dowolną treść. Gdyby tradycyjne atuty uchodziły za nośnik świętej doktryny, ich zastąpienie postaciami z Owidiusza byłoby trudne do pomyślenia. Swoboda Boiarda wskazuje, że obrazy kart były dla jego środowiska konwencją, a nie objawieniem.

## Gra, wiersz i dusza

Pozostaje pytanie o duchowy wymiar tej literackiej zabawy. Poemat Boiarda nie jest traktatem mistycznym i nie obiecuje czytelnikowi wtajemniczenia. Jest jednak utworem moralnym w pełnym sensie tego słowa, ponieważ jego przedmiotem są namiętności duszy i ich skutki. Renesansowa etyka, wyrastająca z tradycji arystotelesowskiej, stoickiej i chrześcijańskiej, traktowała namiętności jako siły, które człowiek musi poznać i uporządkować, jeśli chce żyć dobrze. Talia z kolorami namiętności była sposobem przedstawienia tych sił w formie, którą można było trzymać w ręku i obracać przy stole.

Można w tym widzieć pokrewieństwo z inną ferraryjską praktyką: zamiłowaniem dworu do cykli alegorycznych, takich jak freski z Palazzo Schifanoia, gdzie miesiące, znaki zodiaku i bóstwa planetarne układają się w obraz kosmicznego porządku. W obu przypadkach chodziło o to, by ludzkie życie umieścić w szerszej strukturze znaczeń, w której każde doświadczenie ma swoje miejsce. Karty Boiarda robiły to w skali intymnej, odnosząc się nie do kosmosu, lecz do serca.

Wreszcie, *Tarocchi* Boiarda przypominają, że gra i literatura nie były w renesansie oddzielnymi światami. Dworzanie, którzy wieczorem grali w karty triumfów, czytali także sonety, oglądali freski i słuchali recytacji poematów rycerskich. Poeta, który zaprojektował talię namiętności, łączył te doświadczenia w jedno. Jego utwór pozwala zobaczyć, jak bardzo kultura kart była zakorzeniona w kulturze słowa i jak łatwo ten sam mechanizm gry mógł stać się narzędziem refleksji nad człowiekiem. Nie był to sekret ukryty w obrazach, lecz zaproszenie do rozmowy o miłości, w której karty dostarczały tematu, a gracze dopowiadali resztę.
