# Tarot Jeana Dodala z Lyonu

> Talia lyońskiego kartownika Jeana Dodala z pierwszych lat XVIII wieku, z napisami wskazującymi na produkcję przeznaczoną na rynki zagraniczne, zwłaszcza szwajcarskie, odsłania lyońskie korzenie wzoru marsylskiego i pokazuje tarot jako towar eksportowy, a nie tylko lokalną grę.

Dział: Tarot
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/tarot-jeana-dodala-z-lyonu

## Miasto kart nad Rodanem

Zanim Marsylia stała się kojarzona z tarotem, przez długi czas największym ośrodkiem francuskiego kartownictwa był Lyon. W XVI wieku miasto nad Rodanem i Saoną należało do najważniejszych centrów drukarstwa w Europie, miało bogate targi, rozwinięty handel z Italią i Szwajcarią oraz liczne warsztaty, w których produkowano karty do gry na wielką skalę. Lyońscy kartownicy wytwarzali zarówno zwykłe talie francuskie, jak i tarot, a ich wyroby rozchodziły się daleko poza granice miasta.

O wczesnej lyońskiej tradycji tarota świadczy talia Catelina Geofroya z 1557 roku, przechowywana dziś w zbiorach niemieckich. Ma ona zupełnie inny charakter niż późniejszy wzór marsylski: postacie są wzorowane na wyszukanych rycinach, a karty mają ambicje artystyczne, których popularna produkcja nigdy później nie osiągnęła. Pokazuje jednak, że w Lyonie tarot był znany, wytwarzany i sprzedawany już w połowie XVI wieku. Miasto miało więc za sobą długą tradycję, gdy na początku XVIII stulecia działał w nim Jean Dodal.

Jego talia należy do tej samej rodziny co paryska talia Jeana Nobleta i do tego wzoru, który później otrzymał nazwę marsylskiego. Jest jednak świadectwem innego świata: nie stołecznego rzemiosła o wysokich ambicjach, lecz wielkiego ośrodka produkcji nastawionego na ilość, szybkość i sprzedaż na odległych rynkach.

## Zachowane egzemplarze

Talie Dodala zachowały się w kilku egzemplarzach, przechowywanych między innymi w Bibliothèque nationale de France i w zbiorach British Museum. Datuje się je na okres mniej więcej między 1701 a 1715 rokiem, a więc na schyłek panowania Ludwika XIV. Daty te wynikają ze znajomości działalności warsztatu i z okoliczności prawnych, w jakich karty były wówczas produkowane i opodatkowane. Na samych kartach nie ma daty rocznej, jest natomiast nazwisko kartownika i nazwa miasta.

Fakt, że przetrwało więcej niż jedno wydanie, jest istotny. Pozwala zauważyć, że ta sama talia była drukowana wielokrotnie z tych samych klocków, co tłumaczy drobne różnice w kolorowaniu i stanie odbitek. Badacze porównujący egzemplarze widzą ślady zużycia drewna, pęknięć i uszkodzeń, które przy kolejnych odbiciach stają się coraz wyraźniejsze. Talia nie jest więc jednorazowym dziełem, lecz produktem seryjnym, wypuszczanym na rynek przez dłuższy czas.

Na jednej z kart liczbowych, na wstędze, która w taliach tego typu tradycyjnie nosiła podpis wytwórcy, widnieje nazwisko Dodala. Towarzyszy mu formuła zapisana w zniekształconej postaci jako „F. P. LETRANGER”, odczytywana zwykle jako *fait pour l’étranger* – „wykonane dla zagranicy”. Ten drobny napis jest kluczem do zrozumienia, czym była ta talia i dla kogo ją drukowano. Nie jest to dedykacja ani reklama, lecz deklaracja przeznaczenia towaru, sformułowana w języku, którym posługiwali się kupcy i poborcy. Kartownik informował nią, że talia nie trafi na rynek wewnętrzny, i zarazem wpisywał się w praktykę dobrze znaną w swoim mieście.

## Karty dla obcych graczy

W XVI i XVII wieku tarot we Francji północnej i środkowej był grą niszową, a jego główni odbiorcy żyli gdzie indziej: w Szwajcarii, w Sabaudii, w Piemoncie, w niektórych regionach wschodniej Francji. Szwajcarskie kantony należały do obszarów, gdzie gra w tarota była szczególnie żywa i trwała. Lyon, położony na szlaku handlowym prowadzącym ku Genewie i dalej na wschód, był naturalnym dostawcą kart dla tych rynków.

Okoliczności prawne wzmacniały tę zależność. Francuski fiskus nakładał na karty do gry opłaty, a wyroby przeznaczone na eksport podlegały innym zasadom niż karty sprzedawane w kraju. Oznaczenie, że talia jest przeznaczona dla obcych, miało więc nie tylko informować kupca, ale i określać jej status wobec urzędników. W literaturze o kartach mówi się w tym kontekście o produkcji „dla Szwajcarii”, ponieważ właśnie tam kierowała się znaczna część lyońskiego tarota. Talia Dodala jest jednym z najlepiej zachowanych świadectw tego handlu.

W dokumentach francuskich z epoki tarot pojawia się nieraz pod nazwą *cartes de Suisse*, „karty szwajcarskie”, i właśnie to określenie najlepiej streszcza sytuację lyońskich warsztatów. Nazwa nie wskazywała miejsca wytworzenia, lecz miejsce przeznaczenia: oznaczała talie z atutami, w które grano przede wszystkim po drugiej stronie Jury i w krainach alpejskich, podczas gdy Francuzi z północy i z samego Lyonu sięgali raczej po zwykłe karty z kolorami francuskimi. Kartownik, który wycinał klocki do tarota, pracował zatem dla graczy, których najczęściej nigdy nie spotkał, i dla kupców, którzy wieźli bele kart przez Genewę ku kantonom. Taki układ sprzyjał konserwatyzmowi wzoru. Odbiorca daleki i przyzwyczajony do określonego wyglądu talii oczekiwał, że kolejna dostawa będzie wyglądała tak samo jak poprzednia, a wytwórca nie miał powodu, by cokolwiek zmieniać. Stałość ikonografii, którą później chętnie tłumaczono wiernością tajemnej tradycji, ma w dużej mierze to właśnie, handlowe uzasadnienie.

Ten wymiar ma znaczenie dla historii wzoru. Jeśli lyońscy kartownicy produkowali tarot przede wszystkim na eksport, to rozpowszechnienie wzoru marsylskiego w Szwajcarii i jego późniejsze odmiany szwajcarskie trzeba czytać jako skutek handlu, a nie tylko lokalnego naśladownictwa. Szwajcarscy kartownicy XVIII wieku tworzyli własne wersje, często na podstawie talii przywożonych z Francji, a niektórzy z nich mieli lyońskie lub francuskie powiązania. Wzór wędrował wraz z towarem.

## Dziwne napisy i błędy rytu

Najbardziej znaną cechą talii Dodala są napisy. Nazwy kart, wycięte w drewnie pod obrazami, zawierają liczne zniekształcenia: brakujące litery, litery odwrócone lub przestawione, słowa sklejone i rozdzielone w nieoczekiwanych miejscach. Niektóre tytuły są zrozumiałe tylko dzięki znajomości tego, co powinno się na nich znajdować. Na kilku kartach pojawiają się też ciągi liter, których sens jest niejasny i które próbowano odczytywać na różne sposoby.

Najprostsze wyjaśnienie jest rzemieślnicze. Rytownik przenosił napisy ze wzoru na klocek, a ponieważ druk odwraca obraz, musiał wycinać litery w lustrzanym odbiciu. Dla człowieka słabo piśmiennego lub w ogóle niepiśmiennego było to zadanie trudne, a błędy łatwo się mnożyły. Jeśli wzorem była inna, już zniekształcona talia, pomyłki kumulowały się z pokolenia na pokolenie. Napisy Dodala są w tym sensie świadectwem łańcucha kopiowania, w którym każde ogniwo dodawało coś od siebie.

Wokół tych zniekształceń narosły jednak również interpretacje innego rodzaju. Niektórzy współcześni autorzy zajmujący się tarotem jako systemem symbolicznym widzą w dziwnych literach zaszyfrowane przesłanie lub świadomie ukryte znaczenia. Brak źródeł, które pozwalałyby takie odczytania potwierdzić. Uczciwiej jest przyjąć, że nie wiemy, co rytownik chciał napisać w każdym wypadku, niż przypisywać lyońskiemu warsztatowi zamysł, o którym nic nie wiadomo. Błąd jest w historii kart zjawiskiem dużo częstszym niż szyfr.

Podobnie jest z rysunkiem. Postacie Dodala są cięższe i bardziej schematyczne niż u Nobleta, niektóre detale zredukowano do kilku kresek, a proporcje bywają niezręczne. Mimo to talia ma swoją ekspresję: grube linie, mocne kontrasty i proste kolory nadają jej siłę, której nie mają gładsze wydania późniejsze. Wielu miłośników tarota ceni ją właśnie za ten surowy charakter, który odczytują jako bliskość źródeł. Historyk może jedynie zauważyć, że jest to bliskość do pewnego etapu rzemiosła, a nie do pierwotnego zamysłu twórców tarota.

## Lyon, Paryż i Marsylia

Porównanie Dodala z innymi zachowanymi taliami pozwala zarysować obraz, w którym Lyon zajmuje miejsce pośrednie. Paryski Noblet z połowy XVII wieku jest starszy i staranniejszy, ale należy do tego samego typu. Talie marsylskie z XVIII wieku, takie jak talia Nicolasa Convera z 1760 roku, reprezentują inną gałąź wzoru, różniącą się szeregiem szczegółów, które pozwalają odróżnić obie rodziny. Dodal należy do tej starszej gałęzi i pokazuje, że w początkach XVIII wieku była ona jeszcze żywa i produkowana w dużych ilościach.

W tym świetle sama nazwa „Tarot Marsylski” staje się umownym skrótem. Opisuje wzór, który w Marsylii osiągnął największe rozpowszechnienie i stamtąd trafił do XIX-wiecznych kolekcjonerów i okultystów, ale który wcześniej żył w Paryżu, w Lyonie i w innych miastach. Lyon nie był przy tym jedynie przystankiem na trasie. Był jednym z miejsc, gdzie wzór się utrwalił, rozpowszechnił i zaczął wędrować za granicę, zanim ktokolwiek uznał go za prowansalską specjalność.

Pod koniec XVIII wieku pozycja Lyonu w produkcji kart osłabła, a inne ośrodki przejęły jego rolę. Przyczyny były złożone: zmiany w opodatkowaniu, konkurencja innych miast, przemiany na rynkach zagranicznych. Talie Dodala pozostały świadectwem okresu, w którym lyońscy kartownicy byli jeszcze jednymi z głównych dostawców tarota w Europie Zachodniej.

## Talia jako dokument rzemiosła

Wartość talii Dodala polega na tym, że łączy w sobie kilka wątków, które zwykle rozpatruje się osobno: historię wzoru, historię handlu i historię techniki. Pokazuje, jak wyglądał tarot produkowany masowo w wielkim ośrodku, kto był jego odbiorcą i jakie ślady zostawił na kartach sposób ich wytwarzania. Dziwne napisy nie są tu ozdobą ani zagadką do rozwiązania, lecz śladem pracy konkretnych ludzi, którzy wycinali w drewnie słowa w obcym dla siebie porządku.

Dla tych, którzy w tarocie szukają symbolicznej mowy, lekcja Dodala jest pokrewna lekcji wszystkich starych talii. Obraz, który przetrwał trzy stulecia, przechodził przez ręce rytowników, kolorystów, kupców i graczy, a każdy z nich zostawił w nim swój ślad. Jego sens nie znika z tego powodu. Staje się natomiast sensem odczytywanym, a nie danym raz na zawsze. Lyońska talia przypomina, że między obrazem a jego interpretacją stoi zawsze historia, której nie warto pomijać.
