# Tomasz a Kempis i Naśladowanie Chrystusa

> De imitatione Christi, związane od XV wieku z imieniem Tomasza a Kempis, było dojrzałym owocem devotio moderna, niderlandzkiego ruchu, który odsunął na bok spekulację mistyczną i uczoną dysputę, aby uczyć wewnętrznej, codziennej pobożności dostępnej dla każdego, kto zechce porządkować swoje serce.

Dział: Mistyka chrześcijańska
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/tomasz-a-kempis-i-nasladowanie-chrystusa

## Kaznodzieja z Deventer

Historia *Naśladowania Chrystusa* zaczyna się mniej więcej trzydzieści lat przed narodzinami jego autora, w mieście Deventer nad rzeką IJssel. Tam w 1340 roku urodził się Geert Groote, syn zamożnego mieszczanina, który studiował w Paryżu, zdobył wykształcenie w zakresie sztuk wyzwolonych, medycyny, prawa kanonicznego i teologii, a także pewną biegłość w astrologii i magii, i dzięki temu otrzymał kilka dochodowych beneficjów kościelnych. Około 1374 roku przeżył nawrócenie. Zrezygnował z beneficjów, oddał dom rodzinny ubogim kobietom pragnącym żyć wspólnie w pobożności i spędził kilka lat u kartuzów w Monnikhuizen. Potem, przyjąwszy święcenia diakonatu, został wędrownym kaznodzieją pokutnym, który ostro krytykował symonię, konkubinat duchownych i zeświecczenie Kościoła.

Ważnym przystankiem na jego drodze był pobyt w Groenendaal pod Brukselą, gdzie odwiedził Jana van Ruusbroeca, wówczas sędziwego przeora wspólnoty kanoników regularnych. Groote podziwiał Ruusbroeca i przełożył jedno z jego dzieł na łacinę, ale nie przejął jego wielkiej mistycznej spekulacji. Interesowało go coś innego: przemiana codziennego życia, porządek dnia, walka z wadami, czytanie Pisma, uczciwa praca. Ta zmiana akcentu, z kontemplacyjnego wzlotu na wewnętrzną dyscyplinę, wyznaczyła charakter całego ruchu, który z niego wyrósł.

Groote zmarł w 1384 roku, zaraziwszy się dżumą podczas opieki nad chorym. Pozostawił po sobie dwie formy życia, które jego uczniowie rozwinęli w kolejnych dziesięcioleciach. Pierwszą byli Bracia i Siostry Wspólnego Życia: świeccy mężczyźni i kobiety, którzy mieszkali razem, wspólnie się modlili, pracowali – bracia często jako kopiści ksiąg – ale nie składali ślubów zakonnych. Drugą była kongregacja kanoników regularnych, założona w 1387 roku w Windesheim koło Zwolle przez Florensa Radewijnsa i innych uczniów Grootego, która stała się trzonem reformy klasztornej w Niderlandach i Niemczech.

## Bracia, kanonicy i ich zeszyty

Ruch nazwany później *devotio moderna*, „nową pobożnością”, nie był nowy w treści. Jego uczestnicy nie tworzyli nowej teologii ani nowej doktryny. Nowa była forma: pobożność przeniesiona z klasztornego chóru do domu, z uniwersyteckiej katedry do izby, w której ktoś przepisuje książkę albo szyje ubranie. Ideałem była *interioritas*, wewnętrzność, a jej narzędziem samopoznanie i stała kontrola własnych myśli, uczuć i czynów.

Dzień w domach braci był ułożony starannie: modlitwa godzin, praca rąk, lektura duchowa, wspólne posiłki z czytaniem, wieczorny rachunek sumienia. Szczególną wagę przywiązywano do tak zwanych *exercitia*, ćwiczeń duchowych, w których rozważano kolejno grzechy, śmierć, sąd, mękę Chrystusa i dobrodziejstwa Boże, aby uporządkować uczucia i skierować wolę ku dobru. Nie były to techniki kontemplacji w ścisłym sensie, lecz metodyczna praca nad sobą, wykonywana cierpliwie i bez oczekiwania nadzwyczajnych owoców. Kanonik Jan Busch, kronikarz kongregacji windesheimskiej, opisywał pierwsze pokolenia ruchu jako ludzi, którzy odnowili gorliwość pierwotnego Kościoła nie przez cuda, lecz przez wierność drobnym obowiązkom. Ten ideał, skromny i nieco surowy, stanowi tło, bez którego trudno zrozumieć ton książki Tomasza.

Charakterystycznym narzędziem tej pobożności były *rapiaria*, osobiste zeszyty, w których bracia i kanonicy zapisywali wyjątki z lektur, myśli, które ich poruszyły, zdania z Pisma i Ojców Kościoła, uwagi z rozmów i kazań. Nazwa pochodzi od łacińskiego czasownika *rapere*, chwytać, porywać: zapisywało się to, co udało się pochwycić z lektury, aby można było do tego wracać. *Rapiaria* nie były dziełami literackimi ani traktatami. Były narzędziami pracy duchowej, prywatnymi zbiorami, które każdy kształtował według własnych potrzeb.

Właśnie z tej praktyki wyrasta forma *Naśladowania Chrystusa*. Książka nie ma ciągłego wywodu, nie rozwija systematycznie jednej tezy, nie buduje teorii życia duchowego. Składa się z krótkich rozdziałów, a te z jeszcze krótszych zdań, z których wiele brzmi jak sentencje wypisane z lektury i przetworzone w osobistym rozważaniu. Część z nich rzeczywiście ma źródła w Pismie, u Augustyna, Bernarda z Clairvaux, Bonawentury i w literaturze monastycznej. Inne są oryginalne. Ale całość ma charakter właśnie *rapiarium*: zbioru zdań do przeżuwania, *ruminatio*, a nie do jednorazowej lektury.

Wśród ważnych tekstów ruchu warto wspomnieć *De spiritualibus ascensionibus* Gerarda Zerbolta z Zutphen, który porządkował drogę duchową w schemat wznoszenia się po stopniach, oraz kroniki i żywoty, w których bracia i kanonicy utrwalali pamięć o swoich założycielach. To środowisko pisało dużo, ale zawsze z myślą o praktyce. Książka miała służyć przemianie czytelnika, a nie jego erudycji.

## Klasztor na Górze Świętej Agnieszki

Tomasz Hemerken urodził się około 1380 roku w Kempen w Nadrenii, stąd przydomek „a Kempis”. Jako chłopiec trafił do Deventer, do szkoły, w której uczył się pod opieką Florensa Radewijnsa i braci Wspólnego Życia. Około 1399 roku wstąpił do klasztoru kanoników regularnych na Agnietenberg, Górze Świętej Agnieszki, koło Zwolle, należącego do kongregacji windesheimskiej, w którym przeorem był wówczas jego starszy brat Jan. Tam spędził całe swoje długie życie, aż do śmierci w 1471 roku.

Było to życie zewnętrznie mało zdarzeniowe. Tomasz przepisywał księgi – zachowała się między innymi jego wielotomowa kopia Biblii – był mistrzem nowicjuszy, pełnił funkcję subprzeora, pisał. Spod jego ręki wyszło wiele dzieł: żywoty Geerta Grootego i Florensa Radewijnsa, kronika klasztoru na Górze Świętej Agnieszki, traktaty ascetyczne, kazania dla nowicjuszy, modlitwy, hymny. Dzieła te pozwalają poznać jego styl i sposób myślenia, i właśnie na ich podstawie większość badaczy uznaje go za autora, albo przynajmniej za ostatecznego redaktora, *Naśladowania Chrystusa*.

Najważniejszym argumentem jest rękopis z 1441 roku, przechowywany dziś w Bibliotece Królewskiej w Brukseli, zawierający cztery księgi *Naśladowania* wraz z innymi pismami Tomasza. Kolofon mówi, że tekst został ukończony w 1441 roku ręką brata Tomasza z Kempen. Nie rozstrzyga to sprawy definitywnie, ponieważ kopista nie zawsze jest autorem, a starsze odpisy pierwszych ksiąg krążyły już w latach dwudziestych XV wieku. W połączeniu z innymi świadectwami ze środowiska windesheimskiego i z podobieństwem stylu przemawia jednak za autorstwem Tomasza.

## Spór o autorstwo

Mimo tych świadectw przez kilka stuleci toczył się o autorstwo *Naśladowania* jeden z najdłuższych sporów w historii literatury religijnej. Wiele wczesnych rękopisów i druków przypisywało dzieło Janowi Gersonowi, kanclerzowi Uniwersytetu Paryskiego, jednemu z najsłynniejszych teologów swojej epoki. Atrybucja ta była zrozumiała: Gerson był autorem pism o życiu duchowym, cieszył się ogromnym autorytetem, a jego imię dodawało książce powagi. Wydania pod jego nazwiskiem ukazywały się we Francji, Włoszech i Hiszpanii.

W XVII wieku pojawił się kolejny kandydat. Benedyktyn Constantino Gaetani i inni uczeni zakonu benedyktynów zaczęli przypisywać dzieło Janowi Gersenowi, rzekomemu opatowi z Vercelli żyjącemu w XIII wieku. Podobieństwo imion Gersen i Gerson nie było przypadkowe; zwolennicy tej teorii twierdzili, że późniejsze przypisanie Gersonowi wzięło się z pomyłki w odczytaniu nazwiska. Istnienie takiego opata nie zostało jednak przekonująco udokumentowane, a sama teoria była w dużej mierze wyrazem rywalizacji między zakonami o prawo do najpopularniejszej książki pobożnej chrześcijaństwa. Spór między benedyktynami a kanonikami regularnymi przybierał chwilami formę gorącej polemiki, angażując uczonych, wydawców i władze kościelne.

Dziś większość badaczy przyjmuje autorstwo Tomasza, choć niektórzy podkreślają, że *Naśladowanie* może być owocem pracy kilku pokoleń w środowisku *devotio moderna*, a Tomasz był jego ostatecznym redaktorem, który nadał całości kształt. Taka ostrożność nie umniejsza jego roli. Przeciwnie, dobrze oddaje charakter ruchu, w którym pobożność była wspólnym dobrem, a pojedynczy autor był raczej głosem wspólnoty niż indywidualnym twórcą.

## Książka przeciw próżnej wiedzy

Pierwsza księga *Naśladowania* otwiera się słowami Chrystusa z Ewangelii Jana: „Kto idzie za mną, nie chodzi w ciemności”. Zaraz potem pojawia się teza, która określa całą książkę: naszym najwyższym zadaniem powinno być rozważanie życia Jezusa Chrystusa. Nie chodzi jednak o wiedzę teologiczną. Autor pisze, że co z tego, jeśli ktoś potrafi uczenie rozprawiać o Trójcy, a brak mu pokory, przez co nie podoba się Trójcy. Woli raczej odczuwać skruchę, niż znać jej definicję. Kto zna całą Biblię i wszystkie powiedzenia filozofów, ale nie ma miłości i łaski Bożej, nie ma nic.

Ta krytyka nie jest wymierzona w wiedzę jako taką, lecz w wiedzę, która nie prowadzi do przemiany. *Devotio moderna* rodziła się w czasach, gdy scholastyka uniwersytecka stała się w oczach wielu pobożnych ludzi jałową sztuką dyskusji, odległą od życia i od Ewangelii. Groote sam przeszedł przez tę szkołę i odrzucił ją. *Naśladowanie* wyraża tę postawę w formie najbardziej przystępnej: proste zdania, codzienne przykłady, wezwanie do pokory, milczenia, cierpliwości i umartwienia własnej woli.

Druga księga mówi o życiu wewnętrznym, o przyjaźni z Jezusem i o królewskiej drodze krzyża. Trzecia, najdłuższa, ma formę dialogu między uczniem a Chrystusem i dotyczy wewnętrznej pociechy. Czwarta poświęcona jest Eucharystii i przygotowaniu do Komunii. W całości nie ma ani systematycznej teorii modlitwy, ani opisu stanów mistycznych, ani zachęty do nadzwyczajnych doświadczeń. Jest za to stałe wezwanie do codziennej wierności: do porządkowania serca, do czujności wobec drobnych pokus, do przyjmowania upokorzeń, do życia w obecności Boga w zwykłych zajęciach.

Ta prostota okazała się siłą książki. *Naśladowanie Chrystusa* uchodzi za najczęściej czytaną książkę chrześcijańską po Biblii, przełożoną na niemal wszystkie języki świata i wydaną w niezliczonych edycjach. Czytali ją katoliccy święci i protestanccy pietyści, zakonnicy i świeccy, ludzie wykształceni i prości. Ignacy Loyola uważał ją za jedną z najważniejszych lektur w swoim życiu. Jej powodzenie pokazuje, że ruch, który zrezygnował ze spekulacji na rzecz codziennej pobożności, znalazł język, który przemawiał do ludzi przez stulecia. To, co w Deventer zaczynało się jako zapisywanie zdań w osobistym zeszycie, stało się jednym z najtrwalszych świadectw duchowości europejskiej.
