# Wettiusz Walens i antologia losu

> Antologia Wettiusza Walensa, spisana w drugiej połowie II wieku przez astrologa z Antiochii, jest jedynym zachowanym dziełem starożytnym, w którym praktyk przedstawia sztukę przez setki rzeczywistych horoskopów, własne błędy i nauczycielskie przysięgi, odsłaniając astrologię jako rzemiosło weryfikowane na życiorysach i zarazem drogę do pogodzenia się z losem.

Dział: Astrologia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/wettiusz-walens-i-antologia-losu

## Antiocheńczyk, który pisał o sobie

O większości starożytnych astrologów wiemy tylko tyle, ile zdradzają tytuły ich dzieł. Wettiusz Walens jest wyjątkiem, bo w swojej *Antologii* pisze o sobie więcej niż ktokolwiek inny w tej tradycji. Pochodził z Antiochii nad Orontesem, a jego własny horoskop, który przytacza wśród przykładów, wskazuje na urodziny w lutym 120 roku. Dzieło powstawało stopniowo w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych II wieku, za panowania Antoninów, czyli w tym samym czasie, w którym w Aleksandrii pracował Klaudiusz Ptolemeusz. Obaj autorzy nigdy się nie przywołują i reprezentują zupełnie różne style uprawiania astrologii.

Walens opowiada, że wiele podróżował, zwłaszcza do Egiptu, w poszukiwaniu nauczycieli, i że wydał na nauki znaczne sumy, często z rozczarowaniem. Narzeka na mistrzów, którzy ukrywali wiedzę za zawiłym językiem albo sprzedawali ją po kawałku. Wspomina też trudności życiowe, w których doszukiwał się potwierdzenia własnych konfiguracji. Ten osobisty ton, rzadki w literaturze technicznej, sprawia, że *Antologia* jest zarazem podręcznikiem, autobiografią zawodową i polemiką z konkurencją.

Sam Walens prowadził szkołę i pisał dla uczniów. Jego dzieło jest więc nie tyle wykładem dla laików, ile zapisem nauczania, z wszystkimi tego konsekwencjami: powtórzeniami, dygresjami, poprawkami wprowadzanymi po latach. Kto oczekuje od niego porządku *Tetrabiblos*, będzie zawiedziony. Kto chce zobaczyć, jak w II wieku pracował astrolog z prawdziwą klientelą, nie znajdzie lepszego źródła.

## Księgi bez planu

*Antologia* liczy w zachowanej postaci dziewięć ksiąg, choć podział na księgi i kolejność niektórych partii są wynikiem późniejszej redakcji i były przedmiotem sporów wydawców. Pierwsza księga przedstawia podstawy: naturę planet i znaków, podział na sekty dzienną i nocną, godności, rachunek pozycji Księżyca i ascendentu. Dalsze księgi omawiają trygony i ich władców, losy, czyli punkty wyznaczane przez odległości między planetami, długość życia, okresy rządów planet nad kolejnymi latami, wreszcie kwestie szczególne: podróże, gwałtowną śmierć, niewolę, pochodzenie rodziców, chwile kryzysowe w życiu.

Grecki tytuł, *Anthologiai*, używany w liczbie mnogiej, znaczy dosłownie tyle co zbiory kwiatów, wybory. Nazwa dobrze oddaje charakter dzieła: nie jest to jeden traktat zbudowany według planu, lecz seria wyborów z nauki, które autor gromadził i przerabiał, jak ogrodnik dosadzający nowe rośliny do starego ogrodu.

Tekst sprawia wrażenie warsztatu, w którym materiał dokładano przez lata. Walens wraca do tych samych technik w różnych miejscach, podaje alternatywne metody, przytacza opinie starszych autorów i komentuje je. Wśród przywoływanych autorytetów są Kritodemos, którego dzieło nazywa pompatycznym i niejasnym, legendarni egipscy założyciele sztuki Nechepso i Petosiris, a także inni pisarze znani dziś tylko z jego wzmianek. *Antologia* zachowuje w ten sposób ślady całej literatury, która poza nią przepadła, i jest jednym z głównych źródeł do rekonstrukcji wczesnej astrologii hellenistycznej.

Język dzieła jest trudny. Grecka proza Walensa odbiega od literackiej normy, pełno w niej terminów technicznych o niejednoznacznym znaczeniu, skrótów myślowych i zdań, które nawet dla filologów pozostają zagadką. Pierwsze krytyczne wydanie przygotował Wilhelm Kroll w 1908 roku, a nowe, w serii Teubnera, David Pingree w 1986 roku. Przekłady na języki nowożytne pojawiły się dopiero w ostatnich dziesięcioleciach XX wieku i na początku XXI, w tym angielski przekład Marka Rileya, i wiele szczegółów interpretacji pozostaje otwartych.

## Przykłady zamiast dogmatów

Najbardziej wyróżniającą cechą *Antologii* jest liczba przykładowych horoskopów. Otto Neugebauer i Henry Bartlett Van Hoesen w pracy *Greek Horoscopes* z 1959 roku zidentyfikowali w niej ponad sto genitur, z datami obejmującymi głównie okres od początku I do drugiej połowy II wieku. To więcej niż we wszystkich pozostałych starożytnych tekstach literackich razem wziętych. Dzięki tym przykładom historycy mogli sprawdzić, jakimi tablicami posługiwał się Walens, jak dokładne były jego obliczenia i jak w praktyce stosował reguły, które gdzie indziej przedstawiał ogólnie.

Sam Walens pisze, że do obliczeń Słońca używał Hipparcha, a do obliczeń Księżyca – metod związanych z imionami Sudinesa, Kidenasa i Apolloniosa. Dwa pierwsze imiona prowadzą do tradycji babilońskiej: Kidenas to zhellenizowana forma imienia mezopotamskiego astronoma, któremu późniejsi Grecy przypisywali jeden z systemów rachunku księżycowego. Neugebauer wykazał, że niektóre procedury opisane przez Walensa rzeczywiście wywodzą się z babilońskiej astronomii arytmetycznej, przeniesionej do świata greckiego bez geometrycznych modeli, które stworzył Ptolemeusz. *Antologia* jest więc także dokumentem tego, jak praktycy II wieku korzystali z mieszanki starych i nowych tablic, wybierając te, które uważali za wygodniejsze, a nie te, które były najnowsze.

Przykłady te nie są anonimowymi schematami. Walens opisuje losy ludzi: kto zginął w katastrofie statku, kto był niewolnikiem, kto popadł w szaleństwo, kto stracił majątek, kto cierpiał na chorobę oczu. Imion zwykle nie podaje, ale biografie są wystarczająco konkretne, by pokazać społeczny zasięg jego praktyki. Klientela astrologa z Antiochii obejmowała zamożnych mieszczan i urzędników, ale także ludzi skromnej kondycji. Było to rzemiosło miejskie, nie dworskie.

Sposób posługiwania się przykładami jest pouczający. Walens zazwyczaj zaczyna od znanego przebiegu życia i pokazuje, jak dana technika pozwala go odczytać w niebie urodzenia. Jest to więc weryfikacja wsteczna, z jej wszystkimi słabościami: przy dostatecznie bogatym zestawie technik prawie każde wydarzenie da się znaleźć w horoskopie. Zarazem jednak Walens przyznaje się do błędów i opisuje przypadki, w których jakaś metoda zawiodła. Taka uczciwość wobec materiału nie czyni z niego empiryka w nowożytnym sensie, ale odróżnia go od autorów, którzy podawali reguły jako objawione.

## Czas podzielony między władców

Z punktu widzenia techniki najważniejszy wkład Walensa dotyczy rachunku czasu. Astrologia urodzeniowa musi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, co spotka człowieka, lecz także kiedy. Walens przedstawia kilka systemów okresów, w których kolejne planety albo znaki przejmują rządy nad latami życia, a w obrębie dużych okresów – nad mniejszymi podokresami. Szczególne miejsce zajmuje wśród nich metoda zwana *aphesis*, uwolnieniem albo wypuszczeniem, w której rachunek rusza od Losu Szczęścia lub Losu Ducha i przechodzi przez kolejne znaki zodiaku w tempie zależnym od lat przypisanych ich władcom.

Metoda ta zniknęła z praktyki europejskiej na wiele stuleci i została przywrócona dopiero pod koniec XX wieku, gdy współcześni tłumacze tekstów greckich zaczęli ją odtwarzać z *Antologii*. Pod angielską nazwą *zodiacal releasing* stała się jednym ze znaków rozpoznawczych odnowionej astrologii hellenistycznej. Inne techniki czasowe obecne u Walensa, takie jak profekcje roczne czy same losy, mają w tym zbiorze osobne omówienia i nie trzeba ich tu streszczać.

Ważniejsze od szczegółów jest to, co te systemy mówią o wyobrażeniu życia. U Walensa biografia nie jest ciągłym strumieniem, lecz następstwem rządów: przez pewien czas los człowieka należy do Saturna, potem do Jowisza, potem do Marsa, a każda zmiana władcy niesie inną jakość lat. To obraz polityczny, przeniesiony z cesarstwa na życie jednostki. Człowiek jest prowincją, nad którą kolejno sprawują władzę namiestnicy nieba.

## Los, przysięga i spokój ducha

Walens nie jest wyłącznie technikiem. Wielokrotnie przerywa wykład refleksjami o losie, które zbliżają go do stoików, choć nie był filozofem w ścisłym sensie. Los, *heimarmenē*, jest dla niego porządkiem nieuchronnym, a astrologia pozwala go poznać, nie zmienić. Pożytek z tej wiedzy jest jednak realny: kto zna swoje przeznaczenie, nie daje się zwieść nadziei ani sparaliżować lękiem. W jednym z często przywoływanych fragmentów porównuje ludzi do żołnierzy, którzy nie wybierają swojego posterunku, lecz mogą zająć go z godnością albo z narzekaniem.

Z tym przekonaniem łączy się poczucie, że sztuka jest wiedzą świętą. Walens każe czytelnikom składać przysięgę, że nie przekażą jego nauki niegodnym i nie będą jej nadużywać, i formułuje ją językiem bliskim misteriom. Astrolog jest w tym ujęciu wtajemniczonym, a jego wiedza – darem bogów, który zobowiązuje. Nie przeszkadza to Walensowi przyjmować zapłaty i konkurować z innymi nauczycielami; świętość sztuki i jej handlowy obieg współistnieją u niego bez widocznego konfliktu.

To połączenie fatalizmu z poczuciem misji wyróżnia *Antologię* spośród innych podręczników. Ptolemeusz chciał uczynić astrologię nauką przyrodniczą, opisującą prawdopodobne wpływy. Walens nie zadaje sobie trudu takiego uzasadnienia. Dla niego astrologia jest skuteczna, bo działa w jego praktyce, a sens ma dlatego, że uczy przyjmować to, co nieuniknione. Jej ostatecznym celem jest spokój duszy, nie władza nad przyszłością.

## Od Persji do odnowy hellenistycznej

Dzieło Walensa miało długie i szerokie życie. W Persji Sasanidów krążyło w przekładzie na pahlawi, znanym w źródłach arabskich jako *Bizidaj*; według przekazu zachowanego w katalogu Ibn an-Nadima komentował je perski uczony noszący imię Buzurgmihr. Za jego pośrednictwem materiał Walensa dotarł do astrologów Bagdadu, w tym do Teofila z Edessy, który korzystał z niego w swoich elekcjach wojennych. W Bizancjum *Antologię* przepisywano i streszczano, a jej fragmenty trafiały do kompilacji wykorzystywanych przez całe średniowiecze.

Łaciński Zachód nie znał jej bezpośrednio. Walens nie miał średniowiecznego przekładu łacińskiego, a renesansowi astrologowie, czerpiący z Ptolemeusza i autorów arabskich, nie mieli do niego dostępu. Dopiero filologia XIX i XX wieku, a zwłaszcza edycja Krolla, przywróciła go historii nauki. Neugebauer potraktował jego horoskopy jako źródło do dziejów astronomii stosowanej, a nie do astrologii jako takiej.

Ostatni rozdział recepcji przyniosły lata dziewięćdziesiąte XX wieku, gdy grupa współczesnych astrologów zaczęła przekładać teksty hellenistyczne z myślą o praktyce. Dla nich Walens stał się kluczowym autorem, bo zachował techniki, których brakuje u Ptolemeusza. Ta nowa lektura bywa jednak wybiórcza: chętnie przejmuje metody, rzadziej filozofię losu, która w *Antologii* nadaje im sens. Czytany w całości, Walens przypomina, że starożytna astrologia była nie tylko zestawem procedur, lecz także sposobem przeżywania własnej skończoności – i że dla jej mistrzów te dwie strony były nierozdzielne.
