# Wypędzenia astrologów z Rzymu i prawo przeciw mathematici

> Rzymskie wypędzenia astrologów, od edyktu pretora z 139 roku p.n.e. po konstytucje zebrane w dziewiątej księdze Kodeksu Teodozjańskiego, nie były wojną z samą wiedzą o gwiazdach, lecz obroną przed pytaniami o życie i śmierć władcy, które w rękach rywali stawały się narzędziem spisku.

Dział: Astrologia
Adres kanoniczny: https://ordotheia.pl/eseje/wypedzenia-astrologow-z-rzymu-i-prawo-przeciw-mathematici

## Chaldejczycy za murami miasta

Pierwsze znane wypędzenie astrologów z Rzymu przypada na rok 139 p.n.e. Pretor Gnejusz Korneliusz Hispalus wydał wówczas edykt nakazujący „Chaldejczykom” opuścić Rzym i Italię w ciągu dziesięciu dni. Informację o tym przekazał Waleriusz Maksymus w zbiorze *Factorum et dictorum memorabilium*, ale fragment ten nie zachował się w oryginale; znamy go z dwóch późnoantycznych epitom, przygotowanych przez Juliusza Parysa i Januariusza Nepocjana. Według tych streszczeń astrologowie mieli wyzyskiwać lekkomyślne i niewykształcone umysły, oferując im kłamliwe interpretacje gwiazd dla własnego zysku.

Ten najstarszy przekaz już zawiera rys, który będzie towarzyszył rzymskiej polityce wobec astrologii przez stulecia. Chaldejczyk nie jest tu potępiany jako bezbożnik ani heretyk, lecz jako przybysz, który wprowadza zamęt i wykorzystuje łatwowierność. W tym samym edykcie, według jednej z epitom, wypędzono również wyznawców Jowisza Sabazjosa, co pokazuje, że chodziło o szerszy niepokój wobec obcych kultów i praktyk, a nie o wyspecjalizowaną walkę z astrologią jako taką.

Formuła „Chaldejczycy” nie oznaczała wówczas jedynie osób pochodzących z Mezopotamii. Słowo było etykietą zawodową: każdy, kto wróżył z gwiazd, mógł być tak nazywany. Później upowszechni się także łacińskie *mathematici*, oznaczające przede wszystkim astrologów, a dopiero w drugiej kolejności matematyków w dzisiejszym sensie. Gdy rzymskie prawo zakazuje działalności *mathematici*, nie ma na myśli geometrów.

## Między republiką a pryncypatem

Kolejne wypędzenie przypadło na okres schyłku republiki. W 33 roku p.n.e. Agryppa, sprawujący wówczas urząd edyla, usunął z miasta astrologów i magów, o czym informuje Kasjusz Dion. Był to czas napięć między Oktawianem a Antoniuszem, w którym przepowiednie o przyszłym zwycięzcy mogły mieć bezpośrednie znaczenie polityczne. Usunięcie astrologów z Rzymu ograniczało możliwość krążenia wróżb przychylnych przeciwnikowi.

Przełomem było jednak pierwsze stulecie cesarstwa. Pod koniec panowania Augusta, w 11 roku n.e., wydano przepisy zakazujące wróżenia na osobności i odpowiadania na pytania o śmierć, nawet w obecności świadków. Ten edykt sformułował zasadę, która miała przetrwać kolejne stulecia: nie samo wróżenie, lecz wróżenie w tajemnicy i wróżenie o śmierci, szczególnie śmierci władcy, uznano za groźne dla porządku publicznego. Prywatność konsultacji oznaczała brak kontroli nad treścią przepowiedni, a pytanie o śmierć mogło łatwo zamienić się w planowanie przewrotu.

## Tacyt i sprawa Libona

Najlepiej udokumentowane wypędzenie przypada na rok 16 n.e., za panowania Tyberiusza. Tacyt w drugiej księdze *Roczników* opisuje proces Marka Skryboniusza Libona Druzusa, młodego arystokraty oskarżonego o konsultowanie się z Chaldejczykami, magami i tłumaczami snów w sprawie swoich ambicji politycznych. Libo popełnił samobójstwo przed wydaniem wyroku, a senat uchwalił następnie wypędzenie astrologów i magów z Italii. Dwóch z nich spotkała kara surowsza: Lucjusza Pituaniusza zrzucono ze Skały Tarpejskiej, a Publiusza Marcjusza konsulowie stracili za Bramą Eskwilińską według dawnego obyczaju.

Sprawa Libona dobrze ilustruje mechanizm, który powtarzał się wielokrotnie. Astrolog sam w sobie nie był przestępcą; stawał się nim, gdy jego klient zadawał pytania o przyszłość cesarza lub o własne szanse na zajęcie jego miejsca. Konsultacja astrologiczna mogła być traktowana jako dowód w procesie o obrazę majestatu, *maiestas*, która w czasach Tyberiusza stała się jednym z najpoważniejszych oskarżeń w Rzymie. Wypędzenie było więc reakcją na konkretny spisek, a nie ogólnym zakazem praktyki.

Podobny schemat Tacyt opisał pod rokiem 52 n.e., za Klaudiusza. Po skazaniu Furiusza Skrybonianusa, oskarżonego o dociekanie z pomocą Chaldejczyków, kiedy umrze cesarz, senat wydał uchwałę o wypędzeniu *mathematici* z Italii. Historyk nazwał ją surową i bezskuteczną, *atrox et inritum*. Ta krótka ocena streszcza całą historię rzymskich zakazów: wydawano je w gniewie, po ujawnieniu spisku, a astrologowie wracali, gdy tylko emocje opadały.

## Cesarze, którzy wypędzali i słuchali

Najbardziej znana uwaga na ten temat pochodzi również od Tacyta, z *Dziejów*. Opisując otoczenie Othona w 69 roku, historyk nazywa astrologów rodzajem ludzi niewiernym wobec możnych i zwodniczym dla tych, którzy żywią nadzieje, który w naszym państwie zawsze będzie zakazywany i zawsze zatrzymywany. To zdanie wyraża paradoks, z którego Rzymianie zdawali sobie sprawę: cesarze wypędzali astrologów, a jednocześnie z nich korzystali.

Rok czterech cesarzy dostarcza na to wymownego przykładu. Witeliusz, według Swetoniusza, wydał edykt nakazujący astrologom opuścić Rzym i Italię do określonego dnia. W odpowiedzi astrologowie mieli rozplakatować własne ogłoszenie, w którym przepowiadali, że do tego samego dnia Witeliusz przestanie żyć. Niezależnie od tego, czy anegdota jest prawdziwa, Witeliusz rzeczywiście zginął w tym samym roku, a historia stała się przykładem bezsilności zakazów wobec przepowiedni. Wespazjan również wypędził astrologów, a zarazem utrzymywał bliskie stosunki z niektórymi z nich, w tym z Barbillusem, znanym astrologiem pochodzącym prawdopodobnie z Efezu lub Egiptu.

Domicjan wydał kolejny zakaz, a jego panowanie przyniosło szczególnie wiele procesów, w których rola astrologii była istotna. Amerykański historyk Frederick H. Cramer, autor klasycznej monografii *Astrology in Roman Law and Politics* z 1954 roku, zauważył, że wypędzenia następowały zwykle po wykryciu spisku lub w okresach zagrożenia władzy, a ich zasięg i skuteczność były ograniczone. Astrologowie najczęściej wracali, a wielu z nich, zwłaszcza tych związanych z dworem, w ogóle nie podlegało wydaleniu. Cramer uznał całą tę historię za przykład wybiórczego stosowania prawa: zakazy dotyczyły tych, którzy odpowiadali na niewygodne pytania, a nie tych, którzy służyli władzy.

## Od jurystów do Kodeksu Teodozjańskiego

W miarę jak wypędzenia przechodziły w normę prawną, juryści epoki Sewerów zaczęli formułować zasady ogólne. W *Sentencjach* przypisywanych Paulusowi znajduje się przepis, według którego ten, kto radzi się astrologów, haruspików lub wróżbitów w sprawie zdrowia cesarza lub losów państwa, podlega karze śmierci, podobnie jak ten, kto mu odpowiedział. Ulpian w traktacie o obowiązkach namiestnika prowincji omawiał kary dla astrologów, a fragmenty jego wywodu przetrwały między innymi w *Collatio legum Mosaicarum et Romanarum*. Juryści rozróżniali przy tym między astrologią jako ogólną wiedzą a praktyką polegającą na udzielaniu odpowiedzi klientom.

Rzymskie kary dla astrologów nie wynikały przy tym z jednej, wyspecjalizowanej ustawy. Juryści sięgali po istniejące kategorie: po przepisy o obrazie majestatu, po ustawę Korneliusza o zabójcach i trucicielach, *lex Cornelia de sicariis et veneficis*, którą rozciągano na praktyki magiczne, wreszcie po uprawnienia policyjne namiestników. Wymiar kary zależał od pozycji społecznej skazanego. Osobom z wyższych warstw groziło zwykle wygnanie lub deportacja na wyspę, ludziom niższego stanu kary cielesne, praca w kopalniach albo śmierć. Ta stopniowalność, typowa dla prawa karnego epoki cesarstwa, sprawiała, że ten sam czyn mógł mieć dla arystokraty i dla wędrownego wróżbity zupełnie inne konsekwencje.

Ta różnica jest istotna, bo pokazuje, że prawo rzymskie nigdy w pełni nie zakazało posiadania wiedzy astrologicznej. Ulpian omawia jej nauczanie i praktykowanie, ale zasadniczym przedmiotem troski pozostaje związek między konsultacją a bezpieczeństwem władzy. Pytanie „kiedy umrze cesarz” było groźne, bo każdy, kto znał odpowiedź, mógł próbować przyspieszyć jej spełnienie albo przygotować się do przejęcia władzy.

Sytuacja zmieniła się wraz z chrystianizacją cesarstwa. Dziewiąta księga Kodeksu Teodozjańskiego, ogłoszonego w 438 roku, zawiera tytuł szesnasty poświęcony złoczyńcom, *mathematici* i pokrewnym praktykom. Zebrane w nim konstytucje pochodzą od Konstantyna, Konstancjusza II, Walentyniana, Teodozjusza i Honoriusza. Konstantyn zakazywał haruspikom wchodzenia do prywatnych domów, Konstancjusz w 357 roku zabraniał konsultowania się z haruspikami, astrologami i wróżbitami, a Honoriusz w 409 roku nakazał astrologom spalić swoje księgi w obecności biskupów pod groźbą wygnania. Ta ostatnia konstytucja pokazuje nową logikę: astrologia była już nie tylko zagrożeniem politycznym, lecz także problemem religijnym, który miał zostać rozwiązany przez nawrócenie.

Mimo tej zmiany w Kodeksie przetrwało dawne napięcie. Wiele konstytucji łączy zakaz z groźbą kary dla tych, którzy dociekali losów władcy lub państwa, a język ustaw zdradza obawę przed tajnymi konsultacjami. Chrześcijańska teologia dodała argumenty o fatalizmie i bałwochwalstwie, ale prawo nadal reagowało przede wszystkim na pytania o władzę. W Kodeksie Justyniana z VI wieku podobne przepisy powtórzono, umacniając je w tradycji prawnej Bizancjum.

## Co naprawdę karano

Gdy zestawić te wszystkie świadectwa, wyłania się obraz spójny, choć daleki od jednolitości. Rzym nie prowadził systematycznej kampanii przeciw astrologii; nie było inkwizycji gwiazd ani stałego urzędu, który by ją ścigał. Wypędzenia przypadały na momenty kryzysu, a ich celem byli ci astrologowie, którzy mogli dostarczać wiedzy rywalom władzy. Pozostali, zwłaszcza ci obsługujący dwór i elity lojalne wobec cesarza, mogli działać bez przeszkód.

Ta selektywność wynikała z samego charakteru rzymskiej religii publicznej. Wróżba należała do sfery państwowej: augurowie i haruspikowie działali w imieniu wspólnoty, a ich odpowiedzi dotyczyły losu państwa. Prywatna konsultacja astrologiczna wymykała się tej kontroli, a gdy dotyczyła osoby cesarza, wkraczała w obszar zastrzeżony dla władzy. Wypędzenia przypominały więc o granicy między wiedzą dopuszczalną a wiedzą, która mogła podważyć porządek.

Z perspektywy historii idei rzymskie prawo przeciw *mathematici* jest świadectwem szczególnej powagi, z jaką traktowano astrologię. Władza nie ścigałaby astrologów tak uporczywie, gdyby nie wierzyła, że ich przepowiednie mogą mieć realne skutki: jeśli nie przez wpływ gwiazd, to przez wpływ na ludzi, którzy w te przepowiednie wierzyli. Zakazy były więc nie tyle odrzuceniem astrologii, ile uznaniem jej siły, a ich nieskuteczność, tak trafnie podsumowana przez Tacyta, pokazuje, że tej siły nie dało się zamknąć edyktem.
